Przeczytaj
- Spis treści
- Fragment książki
„To tylko po to, żebyś pamiętał, kto tu rządzi” - tak zaczyna się wiersz
Do dziecka urodzonego bez rąk i nóg Kingsleya Amisa. Co dalej, łatwo się domyślić. Czy przekonują nas jeszcze próby usprawiedliwiania Stwórcy wobec zła obecnego w świecie? Szczególnie zła niezawinionego przez ludzi - zła fizycznego, takiego jak huragan, trzęsienie ziemi czy ptasia grypa? Czy w ogóle potrzebujemy takich usprawiedliwień? Czy rezygnacja z filozoficznych teodycei jest dziś wyrazem naszej duchowej i intelektualnej ociężałości, czy przeciwnie - jedynym naprawdę „racjonalnym” sposobem zmierzenia się z faktycznością zła; którego, być może, usprawiedliwić po prostu się nie da.
Wokół takich pytań krążą autorzy wrześniowego numeru „Znaku”. Przedstawiamy w nim zestaw współczesnych prób mierzenia się z problemem teodycei chrześcijańskiej. Od nowego spojrzenia na teodyceę Leibniza w świetle największych dwudziestowiecznych epifanii zła (Piotr Rambowicz), poprzez klarowne, analityczne rozważania wokół „argumentu ze zła” (Peter von Inwagen), aż po fragmenty słynnego
Eseju o złu Jeana Naberta.
Dwugłosem Piotra Kosiewskiego i Bartosza Korzeniewskiego („Diagnozy”) włączamy się do dyskusji o sensowności i stylu uprawiania polityki pamięci historycznej, natomiast w „Tematach i refleksjach” tekstem Piotra Augustyniaka wracamy do zapoczątkowanego niegdyś przez ks. Józefa Tischnera sporu o aktualność tomizmu.