Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno


Michele Fitoussi

Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno

Oprawa twarda
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Muza SA
44,99 20,25

Do koszyka
oszczędzasz: 24,74

Zamów teraz,
wyślemy jeszcze dziś!

Koszt dostawy + więcej
Dostawa

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
84,89 47,27
Do koszyka
oszczędzasz: 37,62
+ =
Cena pakietu:
87,89 49,27
Do koszyka
oszczędzasz: 38,62
+ =
Cena pakietu:
84,89 47,27
Do koszyka
oszczędzasz: 37,62
+ =
Cena pakietu:
94,89 53,27
Do koszyka
oszczędzasz: 41,62
+ =
Cena pakietu:
79,89 44,27
Do koszyka
oszczędzasz: 35,62
+ =
Cena pakietu:
94,89 50,78
Do koszyka
oszczędzasz: 44,11
+ =
Cena pakietu:
89,89 48,03
Do koszyka
oszczędzasz: 41,86
1/7

 

Zanim stała się słynną marką kosmetyczną, Helena Rubinstein wiodła inne życie. I to jakie, co za nieprawdopodobna przygoda!

Znaliśmy miliarderkę obwieszoną klejnotami, z portretów Dali’ego czy Picassa. Ta „cesarzowa piękna” zmieniła wizerunek kobiety podając jej lustro wiecznej młodości; była niesłychanie pracowita, z ogromną szybkością przemierzała naszą planetę, zatrzymując się zaledwie na chwilę w którymś ze swych wspaniałych domów – ale czy wiadomo, że ta „Hearst w spódnicy” była kiedyś skromną Polką?

Przyszła na świat w roku 1872 w żydowskiej dzielnicy Krakowa, była najstarszą z siedmiu sióstr, na tyle silną, że umiała przeciwstawić się konwenansom. Zawsze była wolna, potrafiła też narzucać swoją wizję. Od Australii, do której wyemigrowała w wieku 24 lat i w której była pionierką w dziedzinie pielęgnacji kosmetycznej, po Nowy Jork gdzie zmarła jako kosmopolityczna księżna w wieku 93 lat, życie Heleny Rubinstein toczyło się jak powieść-rzeka.

Powieść, w której pojawiają się wszystkie talenty tamtych czasów, od Poireta do Chanel, poprzez Louise de Vilmorin; to wspaniała saga, pełna giełdowych krachów, miłosnych tragedii, dramatów małżeńskich i utraconych klejnotów.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...