Tytus Romek i Atomek w Bitwie grunwaldzkiej 1410 roku


Henryk Jerzy Chmielewski

Tytus Romek i Atomek w Bitwie grunwaldzkiej 1410 roku

Oprawa twarda
Liczba stron: 80
Wydawnictwo: Prószyński Media
38,00 28,50

Do koszyka
oszczędzasz: 9,50

Zamów dziś,
książkę wyślemy już 2016-12-05

Koszt dostawy + więcej

Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część I i II
+ =
Cena pakietu:
57,90 40,44
Do koszyka
oszczędzasz: 17,46
+ =
Cena pakietu:
64,90 46,50
Do koszyka
oszczędzasz: 18,40
+ =
Cena pakietu:
77,90 50,45
Do koszyka
oszczędzasz: 27,45
+ =
Cena pakietu:
77,90 50,45
Do koszyka
oszczędzasz: 27,45
1/4

 

Średniowieczny sposób walki opierał się głównie na sile mięśni rycerza, mniej na jego rozumie. Ale nie dotyczyło to Tytusa. Unikał starcia, rozstawiając rozmaite przemyślne, czasem psikuśne, ale niepowodujące rozlewu krwi pułapki. Najsłynniejszą pokazujemy obok - to Prusakolep. Pułapka na karaluchy z czasów PRL-u. Małe pudełeczko zaopatrzone w otwór, z dziegciomiodem wewnątrz... tyle że teraz powiększone do rozmiarów człowieka.

Skąd Papcio wziął ten pomysł?
Otóż w roku 1974 leżał w Szpitalu Praskim po operacji wydłubywania polipów z zatok szczękowych. Naszpikowany streptomcyną Papcio, po to by antybiotyk nie zniszczył doszczętnie jego flory bakteryjnej, musiał dla ochrony pić zsiadłe mleko, albowiem nie było w tamtych czasach gotowych preparatów osłonowych. Papcio wstaje w nocy, żeby obowiązkowo wychlipać mleczko, a tu na obrzeżu kubka wianuszek wesołych prusaków, ćpających biały kożuszek.
W latach osiemdziesiątych, kiedy przyszła "odwilż" na inicjatywę prywatną jakiś biznesmen wyprodukował pułapki z apetyczną pacią o nazwie Prusakolep. Uwolnił na wieki szpitale, szkoły i komitety partii od karaczanów.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...