All you need is love. Sceny z życia kontrkultury


Jerzy Jarniewicz

All you need is love. Sceny z życia kontrkultury

Oprawa miękka
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
› zajrzyj do środka...
39,90 29,93

Do koszyka
oszczędzasz: 9,97

Zamów teraz,
wyślemy w poniedziałek.

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
79,80 53,86
Do koszyka
oszczędzasz: 25,94
+ =
Cena pakietu:
79,80 53,86
Do koszyka
oszczędzasz: 25,94
+ =
Cena pakietu:
79,80 41,89
Do koszyka
oszczędzasz: 37,91
+ =
Cena pakietu:
76,80 37,32
Do koszyka
oszczędzasz: 39,48
+ =
Cena pakietu:
79,80 37,92
Do koszyka
oszczędzasz: 41,88
+ =
Cena pakietu:
69,80 37,42
Do koszyka
oszczędzasz: 32,38
+ =
Cena pakietu:
74,89 39,02
Do koszyka
oszczędzasz: 35,87
+ =
Cena pakietu:
54,89 34,42
Do koszyka
oszczędzasz: 20,47
+ =
Cena pakietu:
77,80 52,66
Do koszyka
oszczędzasz: 25,14
+ =
Cena pakietu:
82,80 38,52
Do koszyka
oszczędzasz: 44,28
1/10

 

„Przypomina skrzyżowanie chłopca z chóru dziecięcego i beatnika. Pan Dylan ma twarz cherubinka i czuprynę potarganych włosów, które częściowo zasłania czarna sztruksowa czapka”. Tak opisuje Boba Dylana recenzent The New York Times, uczestniczący w jego koncercie w małym nowojorskim klubie folkowym. Jest rok 1961 i ani dziennikarz, ani prawdopodobnie nikt inny na widowni nie przypuszcza, że ma przed sobą przyszłego laureata najważniejszych nagród świata kultury: Oscara, Pulitzera, Grammy i literackiego Nobla. Ale to tam, w dość obskurnych kawiarniach Greenwich Village, artystycznej dzielnicy Nowego Jorku, Dylan śpiewa swoje pierwsze, odważne protest songi. Dwa lata później usłyszy je niemal trzystutysięczny tłum uczestników „Marszu na Waszyngton”, podczas którego Martin Luther King wygłosi swoje słynne przemówienie, zaczynające się od słów „Mam marzenie…”. Bob Dylan to więcej niż pieśniarz., to żywa manifestacja kontrkultury i ducha rebelii.

Zaczęło się w San Francisco w czasie „lata miłości”, kiedy to beatnicy przekazali pochodnię wolności hippisom. Czy też może w Londynie, kiedy Beatlesi zainspirowani działaniem pewnej substancji psychoaktywnej nagrali Orkiestrę Klubu Samotnych Serc Sierżanta Pieprza – płytę, która zmieniła historię muzyki. A może w ogarniętym anarchistyczną rewoltą Paryżu albo podczas koncertu w Newport, kiedy Bob Dylan z folkowego śpiewaka stał się głosem pokolenia rocka? Lata 60. to czas obyczajowej rewolucji, politycznego, społecznego i artystycznego wrzenia, które ogarnęło powojenną generację po obu stronach Atlantyku.

Jerzy Jarniewicz, poeta i eseista, znawca literatury i kultury anglosaskiej oraz znakomity tłumacz, prowadzi czytelnika przez świat dzikiej, idealistycznej, niebezpiecznej i inspirującej kontrkultury. To sugestywna i oryginalna opowieść, rozpisana na głosy zarówno tych, którzy śpiewali „All you need is love”, jak i tych, którzy wypaczając idee pokojowej rewolucji, siali miejski terror.

Książka wypełnia istotną lukę w polskim piśmiennictwie. Tak wszechstronnie, kompetentnie i pasjonująco opisanej panoramy kontrkultury jeszcze nie mieliśmy.


Całe te czasy, jak z obrazów Hieronima Boscha, były nadrealistyczne i psychodeliczne, a potem się wszystko zżarło i została tylko pustka. A ja nadal bawię się w kolorową wizję świata, czego życzę każdemu, kto przeczyta choć kawałek tej książki.
Jurek Owsiak

Czytajmy tę książkę: dowiemy się z niej wiele o fascynującej epoce sprzed półwiecza, ale przede wszystkim dowiemy się także czegoś o nas samych. Tu i teraz.
Tadeusz Sławek

Materiały o książce

prof. Tadeusz Sławek

Obrazy, zdjęcia prasowe, okładki płyt, ale również polityczne i artystyczne manifesty, dramatyczne wydarzenia historyczne (jak wojna w Wietnamie) i pozornie błahe incydenty (jak narkotykowe kłopoty z prawem Keitha Richardsa i Micka Jaggera) dające początek nowej mitologii kultury popularnej, wielcy muzycy (jak Beatlesi, Dylan, czy Cohen). lecz również filozofowie i psychologowie (jak Marcuse, Leary czy R.D. Laing): Jerzy Jarniewicz nie oddaje żadnego pola. Chociaż sam, jak pisze, urodził się zbyt późno, by zagarnęła go fala kontrkultury lat 60., surfuje po niej z wielkim znawstwem. Ale przede wszystkim to książka o wielkim pragnieniu zmiany, o przemożnym (niewolnym od błędów) dążeniu jednostki do wolności, o marzeniu o bardziej sprawiedliwym społeczeństwie, o świecie, który mógłby wyglądać inaczej niż ten, który konstruujemy dla siebie i naszych dzieci. W tym sensie książka Jerzego Jarniewicza jest książką osobistą. Nie tylko dlatego, że odnosi się także do dziejów Polski, pokazując analogie między kulturą lat 60. a historią polskiej opozycji studenckiej zwieńczoną strajkami i karnawałem pierwszej Solidarności; nade wszystko dlatego, że książka ta wynika z serdecznego związku Autora z czasem, o którym pisze i ideami w nim pulsującymi. Warto sięgnąć po tę opowieść o epoce sprzed pół wieku, która – cokolwiek by nie powiedzieć - zmieniła oblicze świata.



Czy warto zajmować się kontrkulturą lat 60.? Czy otulina historycznych wydarzeń i wyrastająca z niej muzyka, obrazy, fotografie, manifesty postaw politycznych i estetycznych mogą nas dzisiaj czegoś nauczyć? A jeśli wszystko sprowadza się do sposobu życia, czy da się go praktykować w dzisiejszym, odległym o pół wieku zglobalizowanym świecie poddanym bezwzględnym prawom rynku? Jerzy Jarniewicz, znamienity poeta i tłumacz, objaśnia nam, że warto, bowiem chociaż wojna w Wietnamie dawno wygasła, nowe wojny toczą ciało świata niczym śmiertelna choroba. Nie jest to książka nostalgiczna. Gdy The Beatles nagrywali Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band, najsłynniejszy album wszech czasów, Jarniewicz miał 8 lat. Nie o wspomnienie zatem tu chodzi, lecz o coś ważniejszego: o to, że aby polityka miała sens, niezbędna jest pewna doza utopistycznej (właśnie „utopistycznej”, a nie „utopijnej”, którym to słowem rywalizujący politycy odsądzają się od czci i wiary) nadziei i wyobraźni, cnót dzisiaj w polityce niemal zapomnianych. To także pochwała czegoś, co nazwałbym „impulsem dadaistycznym” w sztuce i życiu, dzięki któremu zacierają się granice między powagą a grą w teatrze ról społecznych, co umożliwia zachowanie zbawiennego dystansu do samego siebie, którego brak pogrąża nas dzisiaj w marazmie. Czytajmy tę książkę: dowiemy się z niej wiele o fascynującej epoce sprzed półwiecza, ale przede wszystkim dowiemy się także czegoś o nas samych. Tu i teraz.



Co powiedziałby Biały Królik rodzicom Alicji? Co uczyniliśmy z naszymi mieszkaniami – zapytałby nas Richard Hamilton, mistrz angielskiego pop artu? A co my powiedzielibyśmy Eleanor Rigby, kobiecie o wielu twarzach, z których każda jest tylko innym wyrazem samotności? I co dzieje się wtedy, gdy - jak pytał Jim Morrison – muzyka ucichnie? Książka Jerzego Jarniewicza, znamienitego poety i tłumacza, traktuje wszystkie te pytania serio, bowiem rzecz w tym, że muzyka nie ścichła. Dalej słuchamy Lennona i Dylana, Rolling Stones i Cohen wciąż mają nam coś do powiedzenia. To książka o konieczności nadziei i wyobraźni jako sił mogących przeobrazić świat, wybić nas z koleiny przyzwyczajeń, otworzyć nam oczy na nowo, jak tego pragnął William Blake, jeden z wielkich patronów lat 60. Kontrkultura jest dla Jarniewicza propozycją zmiany stanu świata, idealistyczną i przyziemną zarazem, niewolną od wad i błędów, uwikłaną w spory polityczne i kapitalistyczne gry rynkowe, których stawką jest pomnażanie zysku, ale, jak pisze, kto wie, czy propozycją na wiele lat nie ostatnią. Czytajmy tę książkę: traktuje o niełatwym zadaniu ocalaniu marzeń. A jeśli spojrzymy dokąd doprowadził nas zimny pragmatyzm rynku i polityki gardzącej wyobraźnią, może w marzeniu kryje się możliwość ocalenia.


Jerzy Jarniewicz o Noblu dla Boba Dylana

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...