Podróż po Ameryce


Oriana Fallaci

Podróż po Ameryce

Tłumaczenie: Joanna Ugniewska
Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2016
36,90 27,68

Do koszyka
oszczędzasz: 9,22

Zamów teraz,
wyślemy w poniedziałek.

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
76,80 50,67
Do koszyka
oszczędzasz: 26,13
+ =
Cena pakietu:
86,80 55,12
Do koszyka
oszczędzasz: 31,68
+ =
Cena pakietu:
81,80 52,37
Do koszyka
oszczędzasz: 29,43
1/3

 

Włochy mają swojego Toma Wolfe’a, Gaya Talese, Huntera Thompsona. To znaczy kronikarza potrafiącego opowiedzieć o zjawiskach natury obyczajowej za pomocą narzędzi przynależnych literaturze pięknej. Nasz Tom Wolfe nazywa się Oriana Fallaci, jak dowodzi Podróż do Ameryki.
Alessandro Gnocchi, „Il Giornale”

Oriana Fallaci pierwszą podróż do Nowego Jorku odbyła w 1955 roku. Dziesięć lat później postanowiła przenieść się do Stanów Zjednoczonych i w lekkim, błyskotliwym tonie opowiadała dla „L’Europeo” o codziennym życiu w świecie, w którym rzeczywistość nabierała często „monstrualnego” wymiaru dla kogoś, kto nawykł do włoskich realiów.
W opowieściach Fallaci przeplatają się pogawędki nad basenem podczas hollywoodzkich przyjęć, i sylwetki amerykańskich nastolatków, bohaterów politycznych i społecznych przemian, relacje ze spotkania z Pasolinim w Nowym Jorku i podróży z aktorką Shirley McLaine, przepych wielkich hoteli w Las Vegas i pustka miast widm, opuszczonych „tak jak opuszcza się irytującą kochankę”. W swoich tekstach Fallaci poszukuje sekretu niecierpliwego kraju, „który nie przywiązuje się nigdy do niczego, zmienia nieustannie adres, porzuca bezboleśnie wszystko: rodziców, dzieci, współmałżonków, domy, krajobraz”. Mimo to kraju elektryzującego, którego energię autorka potrafi przekazać, ofiarowując czytelnikom zadziwiający portret pozwalający domyślić się głębokiej i poetyckiej więzi ze swoją przyszłą drugą ojczyzną.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...