Głupie pytania


Jan Hartman

Głupie pytania

Oprawa miękka
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Agora
39,99 29,99

Do koszyka
oszczędzasz: 10,00

Zamów dziś,
książkę wyślemy już 2016-12-08

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
72,89 48,09
Do koszyka
oszczędzasz: 24,80
+ =
Cena pakietu:
76,89 50,29
Do koszyka
oszczędzasz: 26,60
1/2

 

„Głupie pytania” Jana Hartmana to książka dla tych, którzy wiedzą, że mają mało czasu. Za mało, by choć na chwilę nie przerwać codziennego galopu, życia w bezwładzie i ogłuszeniu – i nie zapytać samych siebie: Po co to wszystko? Skąd i po co w tym ja? Jak mam żyć? I co ze mną będzie, kiedy mnie tu zabraknie? Mogę na kogoś liczyć? A może zawsze byłem i będę sam? A może w ogóle nie będę?
Hartman przygląda się uważnie, jak z tymi rozterkami radzili sobie filozofowie i myśliciele od Arystotelesa po egzystencjalistów i postmodernistów. Jego wyprawa w Krainę Największych Pytań jest fascynująca, bo czytelnik poznaje w jej trakcie samego siebie.
„Myśli przychodzą i odchodzą, potem przychodzą znowu i znowu odchodzą, a życie toczy się, jakby ich wcale nie było. Życie przecież nie jest myśleniem. Myślenie jest raczej przerwą w życiu, niż jego integralną częścią” – pisze Hartman.
Jego „Głupie pytania”, najmądrzejsze jakie człowiek może sobie zadać, są taką piękną przerwą w życiu. Potrzebną, byś wiedział, po co warto być.

O takich jak Jan Hartman mówiono kiedyś l’enfant terrible, straszny bachor. Knąbrny i niewygodny, nieraz bezczelnie rozstawiający po kątach.
Suwerenny i niezależny. W swoim myśleniu najszczerzej inny od nakazów obiegowej, tandetnej wiary, czy zwyczajów tej albo innej „wsi spokojnej”. Także filozoficznej.
Tacy jak on są potrzebni jak tlen naszej kulturze: ospałej i zadowolonej z siebie, na powierzchni której królują niemrawe zbiorowe atawizmy i przymus poprawności, a we wnętrzu kotłuje się barbarzyństwo i głupota.
prof. Zbigniew Mikołejko

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...