Furia mać!


Sylwia Kubryńska

Furia mać!

Oprawa twarda
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Czwarta Strona
36,90 27,68

Do koszyka
oszczędzasz: 9,22

Zamów dziś,
książkę wyślemy już 2016-12-07

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
79,80 51,27
Do koszyka
oszczędzasz: 28,53

 

Nowa powieść autorki bestsellerowej „Kobiety dość doskonałej”! Wojny światowe w małżeństwie mogą się toczyć o wideoodtwarzacz upieczony w piekarniku i męskie skarpetki wyniesione do rangi ostatniego bastionu męskości.

„Furia mać!” to książka niezwykła. Pełna pasji, mocna, bezkompromisowa, trafiająca w sedno. Sylwia Kubryńska to już marka, której znakiem firmowym jest pasja i styl. Nazywa rzeczy po imieniu, nie lukrując i mając w nosie, że naraża się (a bardzo naraża!) wszystkim ważniakom dookoła. Kobieta narrator – jej znak firmowy plus skrzący się humor i złośliwy zmysł obserwacyjny tworzą fabułę, od której nie sposób się oderwać. No i jeszcze jeden ogromny atut tej książki: oprócz tradycyjnych wątków damsko - męskich i świetnie ujętych – politycznych – pojawia się w niej postać matki, która… zresztą, przeczytajcie same (i sami)!

Od „Furii mać!” po prostu nie można się oderwać.

Eliza Michalik


Sylwia Kubryńska to kobieta sejsmograf. Rejestruje aktywność kobiecej duszy. Zapisem są jej kolejne powieści, pisane z pasją, energią, talentem i wspaniałym poczuciem humoru. Czytając, łapiemy kontakt z tym, co w nas buzuje, co nas roznosi, co nam nie daje spać. Z tym, czego nam niby nie wolno czuć, bo przecież dziewczynki powinny być grzeczne. Nie bądźcie grzeczne, czytajcie Kubryńską.


Paulina Młynarska


Kubryńska w swojej prozie mówi głośno to, co same sobie mówimy pod nosem w atakach furii na źle urządzony świat. Jej książki to pocisk, petarda, która wali głośno i skutecznie. Plus talent literacki i poczucie humoru, które nie opuszcza jej w najczarniejszych momentach. Lubię to!


Anna Dziewit-Meller

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...