Lubań 1945 ostatnie zwycięstwo III RZESZY


Arkadiusz Wilczyński

Lubań 1945 ostatnie zwycięstwo III RZESZY

Oprawa miękka
Liczba stron: 148
Wydawnictwo: CB
39,90 24,67

Do koszyka
oszczędzasz: 15,23

Zamów teraz,
wyślemy jeszcze dziś!

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
79,80 48,61
Do koszyka
oszczędzasz: 31,19
+ =
Cena pakietu:
79,80 46,62
Do koszyka
oszczędzasz: 33,18
1/2

 

Współczesna historiografia II wojny światowej jest przepełniona literaturą dotyczącą wielkich bitew i znaczących kampanii wojennych, nie dostrzega jednak zmagań o mniejszym nasileniu walk, lecz mających równie istotne znaczenie strategiczne. Bitwa o Lubań to ostatni zwycięski zryw niemieckich sił zbrojnych w II wojnie światowej, to ponad dwutygodniowa walka, trwająca na przełomie lutego i marca 1945 roku, w której utracono na rzecz doborowego przeciwnika połowę miasta, a następnie w doskonale przeprowadzonym kontrataku pobito rosyjską 3 Armię Pancerną Gwardii i odzyskano Lubań, jest w Polsce niemal zupełnie nieznana.

Co działo się przez kilkanaście niespokojnych dni nad Kwisą? Polski czytelnik w minionych dziesięcioleciach nie miał okazji zbyt wiele usłyszeć o lubańskiej bitwie. A powód jest prosty - wszakże klęski doznała tutaj zwycięska, braterska Armia Czerwona.

W bitwie o Lubań, niemiecki Wehrmacht zaangażował wszystkie dostępne jeszcze środki, w tym pięć dywizji pancernych i jedną piechoty oraz znaczne siły lotnictwa i umiejętnie nimi dowodząc, pokonał silniejszego przeciwnika. Znaczenie tej walki wyrażało się w odblokowaniu strategicznie ważnej magistrali kolejowej łączącej południowe Niemcy z Górnym Śląskiem i Zagłębiem Ostrawsko-Karwińskim ważnym okręgiem przemysłowym oraz z planem wyprowadzenia dalszego kontrataku w celu przerwania okrążenia wokół Festung Breslau. Ostatecznie wygrana na lubańskich polach pozwoliła również na zablokowanie rosyjskiej ofensywy na Zgorzelec i Drezno.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...