Zwiena Wachmistrowa


Krzysztof Cieślak

Zwiena Wachmistrowa

Oprawa miękka
Liczba stron: 66
Wydawnictwo: Napoleon V
25,00 16,90

Chciałbyś, aby ta książka była dostępna w sprzedaży? Wpisz swój e-mail, powiadomimy Cię, jeśli będzie znów dostępna.

Powiadom mnie Powiadom mnie

 

Termin „zwieno” jest trudny do przetłumaczenia na język polski, tak w XIX wieku nazywano najmniejszy pododdział, odpowiednik dzisiejszej sekcji. W sowieckim lotnictwie termin ten oznaczał klucz (sekcję) złożony z kilku samolotów. Ponieważ nazwa rosyjska utrwaliła się w wielu językach, w dalszej części tekstu też będzie używana w oryginale.
Początek „Zwiena” w niczym nie zapowiadał rozmachu dalszych prac. Zaczęło się zgoła niewinnie, od modelu. W 1930 roku w Instytucie Naukowo-Badawczym Wojsk Lotniczych (NII WWS) ogłoszono konkurs na projekt celu latającego przeznaczonego do szkolenia strzeleckiego pilotów myśliwskich. Brygadą NII testującą ciężkie samoloty kierował w tym czasie inżynier Władimir Siergiejewicz Wachmistrow, który przedstawił projekt modelu o rozpiętości ok. 1 m. Model ten nie miał startować samodzielnie, lecz miał być wynoszony na górnym płacie samolotu R-1.
Próby przeprowadzał osobiście pomysłodawca Rybałczuk, także nawigator i pilot. Puszczony wolno samolocik wykonywał ewolucje, jakich nie można było uzyskać przy celu holowanym.
Skoro mógł startować model, czy nie spróbować tego samego z prawdziwym samolotem?
Rosjanie twierdzą, że Wachmistrow nigdy nie słyszał o rozwiązaniu jakie John Porte zastosował w łodzi latającej swojej konstrukcji. Dziś trudno powiedzieć czy tak było. Być może nie wiedział też o dwóch wcześniejszych patentach, bowiem później w 1934 roku usiłował opatentować bez skutku swój pomysł.
A pomysł Wachmistrowa polegał na stworzeniu zespołu: samolot bombowy z własną eskortą myśliwską.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.
Wygraj książkę.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...