Drach


Szczepan Twardoch

Drach

Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2014
42,90 32,17

Do koszyka
oszczędzasz: 10,73

Wyślemy w ciągu 24h

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
112,80 74,11
Do koszyka
oszczędzasz: 38,69
+ =
Cena pakietu:
79,80 54,17
Do koszyka
oszczędzasz: 25,63
+ =
Cena pakietu:
72,80 41,14
Do koszyka
oszczędzasz: 31,66
+ =
Cena pakietu:
112,80 74,17
Do koszyka
oszczędzasz: 38,63
1/4

Autor Morfiny w szczytowej formie.

Drach wie. Wraz z kilkuletnim Josefem przygląda się świniobiciu. Jest październikowy poranek 1906 roku i, choć chłopiec nie ma o tym pojęcia, ryk zarzynanego zwierzęcia oraz smak wusztzupy powrócą do niego kilkanaście lat później, gdy po zakończeniu wojny będzie powracał na Śląsk.

Nikodem nigdy nie był w wojsku. Jest za to wziętym architektem. Z poprzedniego związku ma pięcioletnią córkę, a po samochodowym wypadku bliznę nad lewym uchem. Właśnie rozstaje się z żoną, by ułożyć sobie życie z inną. Drach jest jednak świadomy, że dziewczyna coraz bardziej wymyka się mężczyźnie.

Między Josefem a Nikodemem piękne, podłe, smutne i — ostatecznie — tragiczne losy dwóch rodzin; wiek wojen i powstań, śmierci i narodzin, miłości, zdrad i marzeń, które nigdy się nie spełnią. Drach o nich wie. Widzi przeszłość i zna przyszłość. Dla niego wszystko jest teraz…

Saga rodzinna? Wielka opowieść o Śląsku? A może powieść totalna, która wymyka się wszelkim kategoryzacjom? Autor Morfiny w szczytowej formie.

Recenzje

O smoku, który wszystko widzi

20 X Good Kliknij jeżeli recenzja była przydatna 22 X Bad Kliknij jeżeli recenzja nie była przydatna
O „Drachu" napisano już wiele: że genialny, że beznadziejny, że uniwersalna epopeja o życiu człowieka na przykładzie śląskiej rodziny, że pseudointelektualizm o niczym. Czym spowodowane są tak ambiwalentne opinie o tej czterystustronnicowej powieści? › rozwiń tekst...

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...