Zwyczajne życie


Lydie Salvayre

Zwyczajne życie

Tłumaczenie: Ewa Wieleżyńska
Oprawa miękka
Liczba stron: 128
Wydawnictwo: Znak
25,00 18,75

Chciałbyś, aby ta książka była dostępna w sprzedaży? Wpisz swój e-mail, powiadomimy Cię, jeśli będzie znów dostępna.

Powiadom mnie Powiadom mnie

 

Suzanne lubi ład i porządek. Nie lubi natomiast miernot, gburów, Hiszpanów, bezwstydników, zazdrośników i ateistów. Jej życie toczy się, jak sama powiada, pięknym, prostoliniowym ruchem i jest uporządkowane w równym stopniu jak jej biurko. Od trzydziestu lat nie zdarzyło się w nim nic. I oto pewnego dnia ów starannie budowany ład rozpada się w drobny pył. Do pracy przychodzi nowa sekretarka. Odtąd umysł bohaterki zaczyna zżerać rak. Rak nienawiści, którego w sobie z czułością pielęgnuje. Powieść Lydie Salvayre to studium zwyczajnego szaleństwa ujęte w ramy zapożyczone z greckiej tragedii. Bohaterowie książki najpierw budzą w nas podszyte ironią rozbawienie, potem zażenowanie, w końcu współczucie i litość. Ich patetyczne pozy w kontekście przyziemnych spraw i szarej codzienności wyglądają żałośnie i śmiesznie. Ale są też na swój sposób tragiczni: nie potrafią odmienić swego losu, wyjść z raz przyjętych ról, wyskoczyć z myślowych kolein i spojrzeć na siebie z boku. Są skazani na klęskę. Jedyną osobą, która wciąż ma szansę na wyjście z roli, jest czytelnik... 

Proza Salvayre jest ostra jak brzytwa, styl – rozpoznawalny już po kilku linijkach. Podobnie jak Elfriede Jelinek autorka nie szczędzi nam goryczy i odziera za złudzeń. O ile jednak niedawna noblistka czyni to w bezkompromisowym i oskarżycielskim tonie, o tyle w pisarstwie Salvayre jest miejsce na – może i nieco pobłażliwe, ale mimo wszystko współczujące – zrozumienie.

Recenzje

Uwaga! Paranoja

81 X Good Kliknij jeżeli recenzja była przydatna 40 X Bad Kliknij jeżeli recenzja nie była przydatna
Lydie Salvayre w „Zwyczajnym życiu" językiem rozbrajająco szczerym i obnażającym wprost całą prawdę o obsesji opisała proces degradacji człowieka dotkniętego rakiem nienawiści. Snując ustami głównej bohaterki opowieść o udrękach ją dręczących, wykłada czytelnikowi instrukcję jak od urojonych problemów dojść do choroby psychicznej, jak od nieporozumień, które w początkowej fazie można było spokojnie wyjaśnić, dojść do szarpania za włosy koleżanki z pracy, dodajmy - nieświadomej, iż sama jest przyczyną owego ataku, i w konsekwencji utracenia pracy po ponad trzydziestu latach posłusznej, zdyscyplinowanej i nienagannej służby. › rozwiń tekst...

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...