Portret młodej wenecjanki


Jerzy Pilch

Portret młodej wenecjanki

Oprawa twarda
Liczba stron: 184
Wydawnictwo: Literackie
34,90 24,46

Do koszyka
oszczędzasz: 10,44

Zamówienie wyślemy 2017-08-21

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
69,80 45,40
Do koszyka
oszczędzasz: 24,40
+ =
Cena pakietu:
77,80 50,20
Do koszyka
oszczędzasz: 27,60
+ =
Cena pakietu:
79,80 51,40
Do koszyka
oszczędzasz: 28,40
+ =
Cena pakietu:
74,80 48,40
Do koszyka
oszczędzasz: 26,40
+ =
Cena pakietu:
71,80 46,60
Do koszyka
oszczędzasz: 25,20
1/5

 

„Historie takie zdarzają się rzadko – raz, dwa, góra trzy razy za życia, ale zdarzają się każdemu. Tak, każdemu! Każdemu? Każdemu! No, chyba że ktoś zupełną jest klęską, katastrofą i zapaścią. Ale i wtedy się zdarzają”. Jerzy Pilch
Słownik samotności? Opowieść o miłosnym olśnieniu? Czy może wyznania arcymistrza rozpadu na temat dążenia do wielkiej miłości?
Przewrotna, dramatyczna i poruszająca historia. Główny bohater, niedoszły historyk sztuki, który całe życie spędził na obsesyjnym szukaniu miłości, poznaje młodziutką i olśniewającą Pralinę Pralinowicz – żywą kopię młodej kobiety z obrazu Albrechta Dürera, studentkę psychologii, kobietę ze wszech miar niepokojącą i tajemniczą, obdarzoną również „atletycznym” talentem literackim.
Niestety, szybko okazuje się, że burzliwy i ekstatyczny związek dwojga kochanków nie ma najmniejszej szansy na przetrwanie. Dlaczego? Czy dwójka bohaterów rzeczywiście pragnie miłości, czy raczej marzy o gwałtownym i efektownym rozstaniu? Kto tu kogo uwodzi, kto kogo zostawia, kto nad kim ma władzę? Czy Pralina rzeczywiście była miłością życia? I czy w ogóle była?
„Portret młodej wenecjanki jest bodaj najdoskonalszym pomieszaniem tego, co Pilch od lat uprawia: prozy beletrystycznej, dziennika, eseju, felietonu. Jest jednocześnie kpiarski i smutny, przerażony i euforyczny, zachwycony i gorzki, czuły i zrozpaczony”. Tadeusz Nyczek

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...