Boży bojownicy


Andrzej Sapkowski

Boży bojownicy

Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 588
Wydawnictwo: SuperNowa
Rok wydania: 2004
46,20 34,65

Do koszyka
oszczędzasz: 11,55

Zamów dziś,
książkę wyślemy już 2016-09-30

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
86,10 48,65
Do koszyka
oszczędzasz: 37,45
+ =
Cena pakietu:
96,10 70,59
Do koszyka
oszczędzasz: 25,51
+ =
Cena pakietu:
86,10 57,65
Do koszyka
oszczędzasz: 28,45
1/3

U boku Bożych bojowników Reynevan walczy za prawdziwą wiarę, mści się za doznane krzywdy, i odnajduje wreszcie miłość swego życia.

Rok nastał Pański 1427. Pamiętacie co przyniósł? Wiosną wonczas, ogłosił papież Marcin V bullę Salvatoris omnium, w której konieczność kolejnej krucjaty przeciw Czechom kacerzom proklamował. W miejsce Orsiniego, który leciwy był i haniebnie nieudolny, obwołał papa Marcin kardynałem i legatem Henryka Beauforta. Beaufort aktywnie bardzo sprawy się ujął. Wnet krucjatę postanowiono, która mieczem i ogniem husyckich apostatów pokarać miała.

Gorące, skwarne było lato roku 1427. A co, pytacie na to Boży bojownicy? Cóż, kontynuują oni swoją misję. Po rejzach ich oddziałów pozostają jeno zgliszcza i trupy. Reynevan, medyk z wykształcenia i powołania, bierze udział w krwawych bitwach. Jest wielokrotnie brany w niewolę, ale ze wszystkich opresji wychodzi cało. Z zadziwiającą gorliwością nastają na niego wszyscy: i Inkwizycja, i złowrogi Pomurnik, i pospolici raubritterzy, których nikt nie przekona, że Reynevan nie miał nic wspólnego z napadem na wiozącego znaczną sumę pieniędzy poborcę podatków. A także wyjątkowo nań zawzięty Jan von Biberstein, pan na zamku Stolz, obwiniający Reynevana o zniewolenie jego córki. Pan Jan obiecuje, że napcha gwałciciela prochem i wystrzeli w powietrze.

Recenzje

„Boży bojownicy”, Andrzej Sapkowski

14 X Good Kliknij jeżeli recenzja była przydatna 14 X Bad Kliknij jeżeli recenzja nie była przydatna
› rozwiń tekst...

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...