Szkoła austriacka praktyka inwestowania Między inflacją a deflacją


Rahim Taghizadegan

Szkoła austriacka praktyka inwestowania Między inflacją a deflacją

Oprawa miękka
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: Fijorr Publishing
58,30 37,65

Do koszyka
oszczędzasz: 20,65

Zamów teraz,
wyślemy w poniedziałek.

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
95,20 57,95
Do koszyka
oszczędzasz: 37,25
+ =
Cena pakietu:
93,20 56,85
Do koszyka
oszczędzasz: 36,35
+ + =
Cena pakietu:
130,10 74,99
Do koszyka
oszczędzasz: 55,11
1/3

 

Pośród współczesnych teorii ekonomicznych, tą, która to dostrzegła najwyraźniej i aktywnie rozwija jest tzw. austriacka szkoła ekonomii. Austriacy, pod wpływem arcydzieł swych najważniejszych przedstawicieli, Carla Mengera oraz Ludwiga von Misesa dostrzegli w gospodarce człowieka. Zamiast ślęczeć nad indeksami, macierzami, wykresami PKB i szukać punktów równowagi, swoją uwagę skupili na działającym człowieku, czyniąc go głównym aktorem działalności gospodarczej.

Człowiek jest wolny. Człowiek działa, aby pozbyć się możliwie jak najwięcej dyskomfortu. Bez wolności i działania by nie przeżył. Ludzie dobrowolnie wymieniają się owocami swej pracy, skutkiem czego wszystkie strony wymiany otrzymują więcej niż same dają. Świat się rozwija.

O ile władza może zmusić człowieka do pracy, o tyle nie jest w stanie sprawić, aby ta praca była wydajna i uczciwa. Władza może drukować pieniądze w dowolnych ilościach, jednakże nie jest w stanie nadać im odpowiedniej wartości. Może, pod groźbą uwięzienia czy wręcz eksterminacji, konfiskować owoce ludzkiej pracy, jeśli jednak będzie okrutna, czy niesprawiedliwa, nie zmusi obywateli do tworzenia bogactw, które nadal mogłaby konfiskować.

Zawsze musi istnieć, wolna od ingerencji siłowej płaszczyzna, na której ludzie będą dobrowolnie tworzyć, produkować i wymieniać się swoimi produktami/usługami z innymi. Nazywamy ją rynkiem. Pod nieobecność rynku niemożliwa jest kalkulacja cenowa, jedyny skuteczny mechanizm sterujący ludzką działalnością, produkcją, wymianą i gospodarką zasobami. Można, co prawda, rynek zniekształcać, lub zaburzać – i to się powszechnie dzieje – nie odbywa się to jednak bezkarnie. Upadek centralnie planowanego (antyrynkowego) systemu gospodarczego w PRL, a także kryzysy przez jakie przez ostatnie ćwierć wieku przechodzi świat są tego najlepszym przykładem.

Teoria austriacka w inwestowaniu jest atrakcyjna dla zwykłych inwestorów, takich jak ty czy ja. Dzięki przejrzystym mechanizmom, uwolnieniu się od arbitralnych sądów wartościujących, a przede wszystkim dlatego, że zwolennicy szkoły austriackiej dostrzegają w gospodarce jej głównego aktora, czyli pracownika, przedsiębiorcę, człowieka i związane z jego funkcjonowaniem mechanizmy: konkurencję, wolny wybór, rzadkość dóbr itp. rynek papierów wartościowych przestaje być zestawem wykresów czy indeksów i staje się obrazem działania ludzi. W książce Taghizadegana, przewidzianej właśnie dla zwykłych inwestorów, widać to szczególnie wyraźnie. Nie trudno więc zrozumieć, dlaczego ekonomia austriacka staje się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej popularna, a książki wykorzystujące ją do analizy rynku papierów wartościowych, nieruchomości czy metali szlachetnych są wręcz rozchwytywane.

Bestsellerami są, wydane przez Fijorr Publishing, prace Marka Skousena „Austriacka Szkoła Ekonomii dla inwestorów” oraz „Inwestowanie w jednej lekcji”. Wierzymy, że będzie nim także „Szkoła austriacka – praktyka inwestowania”. Tendencja ta potwierdza fakt, że zarzuty środowiska akademickiego, jakoby odkrycia Mengera, Misesa, Rothbarda miały charakter teoretyczno-historyczny i nie przystawały do współczesnej rzeczywistości są chybione, wręcz nieprawdziwe. Żadna inna szkoła ekonomiczna nie jest dziś tak praktyczna, jak właśnie teoria austriacka. Nigdzie nie widać tego lepiej niż na Wall Street.

„Zwolennicy szkoły austriackiej – pisze autor książki – obserwują szaleństwo trzeźwym okiem.” Ta zasadniczo paradoksalna postawa wpłynęła na szkołę austriacką, wyraźnie odróżniając ją od innych tradycji ekonomicznych. Może wpłynie też na mieszkańców nadwiślańskiego kraju, którzy zrozumieją wreszcie, że zawiść i jej pochodne w postaci socjalizmu, nacjonalizmu, antysemityzmu i innych metod leczenia kompleksów, szkodzą nie tylko tym, wobec których są kierowane. W znacznie większym stopniu, szkodzą bowiem tym, których mają uleczyć, którzy się nimi posługują.

Udanej lektury!
Jan M. Fijor
Fijorr Publishing

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...