I wojna polska 1806-1807 Tom 2 Od leży zimowych w Prusach Wschodnich do Tylży


Tomasz Rogacki

I wojna polska 1806-1807 Tom 2 Od leży zimowych w Prusach Wschodnich do Tylży

Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Inforteditions
51,00 31,48

Do koszyka
oszczędzasz: 19,52

Zamówienie wyślemy najpóźniej 2017-11-20

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
90,90 55,42
Do koszyka
oszczędzasz: 35,48
+ =
Cena pakietu:
90,90 53,43
Do koszyka
oszczędzasz: 37,47
1/2

 

Hureau de Sénarmont uznał, że nadeszła stosowna chwila dla niego i włączył się do boju z 36 działami I korpusu. Sformował je w dwie baterie po 15 dział i 6-działową rezerwę pod osłoną 1. batalionu 9. pułku piechoty i dywizji dragonów Lahoussaye`a (4 pułki). Wprowadził całość do bezpośredniej walki, zmuszając najpierw do milczenia rosyjskie działa ustawione na przeciwnym brzegu Łyny. Zajechał następnie na 600 m od pozycji przeciwnika, bijąc w ścieśnione masy i odpłacając za straty VI korpusu. Napoleon, obawiając się, że Hureau de Sénarmont nierozważnie narazi baterię na zniszczenie, posłał do niego gen. Moutona, ale ten otrzymał krótką odpowiedź: Pozwól tylko mi i moim kanonierom działać, odpowiadam za wszystko. Gdy ten wrócił z taką odpowiedzią cesarz rzekł: Artylerzyści to ludzie uparci, zostawmy ich w spokoju.
Marion zanotował: Za przyzwoleniem Victora, ale wbrew protestom generałów dywizji, zebrał on (Sénarmont – przyp. TR) całą artylerię złożoną z 36 dział pod swoim dowództwem i ruszył galopem na drugą stronę mamelonu, który osłaniał trzy dywizje 1 korpusu. Artylerię ustawił w baterię o 400 metrów od wroga; po pięciu czy sześciu salwach podprowadził ją na 200 metrów i rozpoczął straszliwy ogień.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...