Wyszukiwarka

Najczęściej wyszukiwane książki

Katalog

Bestsellery



Z apokryfów Redaktora Naczelnego

Jerzy Illg
Redaktor Naczelny SIW Znak
Z apokryfów Redaktora Naczelnego

 

Jak podaje zachowane w Dworku Łowczego - siedzibie Wydawnictwa Znak - „Kalendarium”, pierwszy historyczny zapis dotyczący tego obiektu nosi datę A.D. 1509. Wtedy to Ksieni Sióstr Norbertanek Anna Słupowska darowała królowi Zygmuntowi Staremu dwa ogrody: „wielki”, położony między Wisłą a Niecieczą, oraz „kierezowski”, nazywany odtąd „ogrodem królewskim”. W ogrodzie tym, wzmiankowanym przez dziejopisarzy polskich Bielskiego i Miechowitę, na łąkach położonych między Wielkim Stawem Zwierzynieckim (obecny Plac na Stawach) a „drogą ku Krakowu”, stanął dwór: „budynek częściowo drewniany, częściowo murowany z cegły, z częściowym użyciem kamienia łamanego w dolnych partiach piwnic i ciosu w wystroju architektoniczno-rzeźbiarskim” (cyt. za: Przeszłość i teraźniejszość Dworku Łowczego na Zwierzyńcu w Krakowie, Kraków 1995, s. 3 i 9).


Wtedy to zaufany króla, Wielki Łowczy Jacek Woźniakowski, zaprosił tutaj z Moguncji pana Johannesa Gutenberga, z którym pierwsze księgi, stosunkowo prymitywnymi jeszcze metodami, ruchomymi czcionkami tłoczyć i rozpowszechniać poczęli. Po latach do położonej na tyłach dworu drukarni swoje, znacznie już nowocześniejsze, czterokolorowe maszyny wstawił na Jackową prośbę pan Heidelberg, co wydatnie wpłynęło na ilość dostarczanych na rynek ksiąg, a także na tempo ich wytwarzania oraz jakość drukowanych liter i obrazów. Od początku działalności pan Woźniakowski stawiał sobie cele ambitne i co się zowie - wygórowane. Z biegiem lat nakładem jego oficyny ukazały się, pomiędzy wieloma innymi, dzieła pana Elzenberga, pana Grynberga, pana Hirschberga. Także niejaki pan Heisenberg bardzo zabiegał o wydanie w Znaku swojej epokowej pracy, ale mimo iż przekonywał znakomitego wydawcę, że będzie to prawdziwa bomba, pan Jacek i tym razem wykazał się nieomylną intuicją, ręki do tego przedsięwzięcia przyłożyć nie chciał i owego podejrzanego dzieła nie wydał. Także samo opisy dwuznacznych zabaw polegających na „bembergowaniu bergiem w berg” ukazać się w Pana Jackowej oficynie nie mogły i pan Gombrowicz musiał swoje dziełko wydać aż gdzieś pod Paryżem. Oddający się podobnym uciechom pan Andrzejewski także słusznie odprawiony został i oddalił się, skacząc po górach, w zgoła odmiennym kierunku. Zniecierpliwiony i podrażniony w swojej ambicji pan Woźniakowski uznał, iż Polacy nie gęsi i na wszystkie owe górnolotne, nie zawsze mu miłe elukubracje odpowiedział dziełem własnym, uczonym i wielce erudycyjnym, które, znaczący odpór obcym wpływom dając, zatytułował był patriotycznie: „Góry niewzruszone”.


Wspomniana na początku data: 1509 - jasnym blaskiem w pomroce dziejów świecąca - w zasadniczy sposób zdementować nakazuje rozpowszechniane przez niewiarygodne źródła informacje, jakoby w roku 2009 Wydawnictwo Znak obchodzić miało jubileusz swego 50-lecia. Nie potrzeba być biegłym rachmistrzem, by snadnie obliczyć, iż - jeśliby o prawdziwie historycznych dokonaniach chcieć mówić - zacna i zasłużona ta oficyna słusznie ma prawo cieszyć się świętem swego 500-lecia! A to wszak zupełnie inną rangę owemu jubileuszowi nadaje.