|
nie będzie nowego wspaniałego świata (fragment)
Z Michałem Szułdrzyńskim, prezesem Klubu Jagiellońskiego i redaktorem "Pressji", rozmawiają Katarzyna Marek i Jakub Lubelski
JL: Jak odnajduje się Pan w obecnym pomieszaniu języków politycznych?
Pomieszanie to wynika w pewnej mierze ze sporu o pierwszeństwo. Lewica twierdzi, że prawica powstała w reakcji do niej. Natomiast prawica uważa siebie za pierwotną.
Oczywiście historycznym źródłem lewicy była Rewolucja Francuska, później wszystkie rewolucje przemysłowe, proletariackie. Dzisiejsza lewica zawdzięcza swą tożsamość wydarzeniom 1968 roku. Natomiast prawica nie ma takiego historycznego przeżycia, jakim był rok 1968.
JL: Napisał Pan w jednym ze swoich artykułów, że nie wystarczą już zaklęcia o polskości i katolicyzmie. Że prawica musi się zmierzyć z wyzwaniami, jakie stawia nowoczesność.
To, co się dzieje na świecie, także w Polsce, trochę wyprzedziło prawicę. Nie podejmuje ona problemów związanych z globalizacją, Unią Europejską, polityką wschodnią, z terroryzmem, czy emigrantami. Nie jesteśmy w Polsce do tych problemów dobrze przygotowani. Utarło się przekonanie, że prawica jest za globalizacją, a lewica jest alterglobalistyczna. Krytyka globalizacji w wykonaniu alterglobalistów sprowadza się do krytyki kapitalizmu przez Marksa. Wiadomo, że globalizacja ma swoje dobre i złe strony. Dlaczego, gdy ktoś się zajmuje problemem globalizacji, musi być lewicowy? Globalizację trzeba przemyśleć na nowo. Nie można ukrywać, że przyczynia się ona do zniszczeń ekologicznych czy degeneracji Trzeciego Świata.
JL: Czyli tak naprawdę wszyscy jesteśmy alterglobalistami...?
Aby polemizować z globalizacją, nie trzeba być lewicowcem. Na przykład zjednoczona Europa była projektem chadeckim. Socjaliści uważali ją za coś wrogiego i niebezpiecznego. Do czasu kiedy do rządów doszli Schroeder czy Blair. Wtedy okazało się, że UE jest projektem kosmopolitycznym, lewicowym, co doskonale widać w słynnym tekście Derridy i Habermasa. Z badań European Social Value Survey wynika, że naczelną ideą, z jaką identyfikują się obywatele UE, jest europejskie państwo socjalne. Powstała więc niejako nowa tożsamość UE, do którego prawica musi się jakoś ustosunkować.
Obok globalizacji i UE bardzo ważny jest problem nowoczesnego patriotyzmu. Pamięć powinna być jego ważnym elementem, ale nie najważniejszym. Ogromną szansą jest polski patriotyzm gospodarczy. Z drugiej strony trzeba jednak znaleźć równowagę pomiędzy ochroną polskiego rolnictwa a faktem, że dotacje z UE rujnują Trzeci Świat. Takiego prostego, bogoojczyźnianego patriotyzmu już się dzisiaj nie przywróci.
POCZĄTEK
STRONY |
|
wychowawcy i reformatorzy (fragment)
ARTUR BAZAK, MICHAŁ LUBELSKI
Po 25 latach od powstania pierwszej Solidarności, chcemy zastanowić się, jaka jest polska lewica i prawica? Czy taki podział jeszcze w ogóle nam coś mówi? W historii podział ów od czasów Rewolucji Francuskiej był - na przemian - wyolbrzymiany i pomniejszany.
Podzielamy to przekonanie. Wydaje nam się, że podział na lewicę i prawicę jest anachroniczny. Nie ma zastosowania do opisu filozofii politycznej; jest mało twórczy jako siatka pojęciowa analiz politologicznych. Może mieć znaczenie wyłącznie dla opisu praktyki politycznej.
O wiele ciekawiej przedstawić można dzisiejsze spory ideowe jako bój umysłów otwartych z umysłami zamkniętymi (propozycja Leszka Kołakowskiego) czy też spór tych, co chcą wychowywać człowieka, z tymi, co chcą urządzić całościowy system polityczno-społeczny (Ryszard Legutko).
Działanie na scenie politycznej oraz namysł nad jej uwarunkowaniami to dwie strony tego samego zjawiska, które określamy "aktywnością polityczną". Nasz tekst ma stanowić formę tej aktywności.
ARTUR BAZAK (1981) jest absolwentem socjologii UJ.
JAKUB LUBELSKI (1984) studiuje stosunki międzynarodowe w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera.
nie oglądajcie
AGNIESZKA NITZA
Przeceny, okazje, promocje czy kilkumetrowe kolejki przed sklepami z używana odzieżą w dzień dostawy stanowią niewyczerpane źródła emocji: po pierwsze euforii i podniecenia, po drugie radości i zadowolenia z siebie bądź rozczarowania i złości w zależności od powodzenia planu zakupu upragnionego towaru. A co, jeśli za drzwiami owych mniej lub bardziej luksusowych sklepów zamiast miejsca, gdzie ważyć się mają losy ludzkich nastrojów na kolejne kilka dni, nie ma nic? O tym właśnie traktuje Czeski sen - film, a właściwie filmowe reality show Vita Klusaka i Filipa Remunda. Reżyserowie tak jak "Wielki Brat" działają według własnego scenariusza, są "panami akcji", jednak z tą różnicą, że nie schlebiają masowemu społeczeństwu, ale przez jego ośmieszenie pokazują mu prawdę o nim samym.
AGNIESZKA NITZA (ur. 1984) studiuje stosunki międzynarodowe w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera.
|