Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

STYCZEŃ 2004, NUMER 584

Strona główna

Inny-Obcy-Bliźni


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 

Diagnozy


            PRZYKAZANIA KOŚCIELNE W NOWYM POLSKIM STROJU

ks. Jan Kracik     

Jeśli asceza wymagań codzienności i pogłębianie osobistego kontaktu z Bogiem stanie się większą niż przez wieki troską Kościoła, połączy on personalizm i wspólnotowość - błogosławioną alternatywę kolektywizmu forsowanego jako lekarstwo przeciw indywidualizmowi.

"Zróżnicowana sytuacja życia religijnego i liturgicznego w poszczególnych krajach, a także w życiu całego Kościoła, prowadziła do zmiany rangi pewnych świąt" - napisali polscy biskupi w swoim liście na temat przykazań kościelnych, wprowadzając w nich (od 30 listopada 2003 r.) pewne korekty. Polegają one na uznaniu za nieobowiązujące paru dawno zniesionych przez państwo świąt i nakazie powstrzymywania się od zabaw przez wszystkie piątki oraz w ciągu całego Wielkiego Postu.

W wydanym po polsku w 1994 r. Katechizmie Kościoła Katolickiego (dalej: KKK) pierwsze przykazanie kościelne brzmiało po staremu: "W niedziele i święta we Mszy świętej nabożnie uczestniczyć". W nowym wydaniu KKK przyjęto wersję: "W niedziele i inne nakazane dni świąteczne wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac służebnych". Archaiczne to określenie (ciężkie prace wykonywali ongiś niewolnicy, potem służba) zastąpiło w liście Episkopatu sformułowanie: "od prac niekoniecznych". Zatem i pracujący umysłowo człek winien, wróciwszy z kościoła, oderwać się od swych papierów.

Nakazanych świąt ma być odtąd w Polsce sześć: Boże Narodzenie (25 XII), Świętej Bożej Rodzicielki (1 I), Objawienie Pańskie (6 I), Boże Ciało, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (15 VIII), Wszystkich Świętych (1 XI). Wyliczając święta, które - oprócz przeniesionego na niedzielę Wniebowstąpienia - "nie są nakazanymi", biskupi wymienili w jednym szeregu: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła, Matki Boskiej Gromnicznej, poniedziałki - wielkanocny i po Zesłaniu Ducha Świętego (uroczystość Matki Kościoła), św. Szczepana. Pomieszano tu dni dawno kościelnie nieobowiązujące (oba poniedziałki i wspomnienie św. Szczepana) ze zniesionymi przez państwo w latach 1951 i 1965 (Niepokalane Poczęcie, świętych Piotra i Pawła, Matki Boskiej Gromnicznej). Nadto: w Polsce od dawna świętowano dzień Matki Boskiej Gromnicznej (2 II) zamiast uroczystości św. Józefa (19 III); wyliczenie w tym zestawieniu tego ostatniego święta stwarza wrażenie, jakby wierni dowiadywali się o swym obowiązku w dniu jego ustania!

Biskupi napisali: to, że "w Polsce w okresie komunizmu niektóre święta nakazane stały się dniami pracy, powodowało u wiernych wątpliwości sumienia, a praca w te dni niejednokrotnie uniemożliwiała świętowanie wielkich wydarzeń zbawczych". Nie powiedziano jednak, czemu takie wątpliwości musiały dręczyć wiernych aż do dziś, czyli przez 38 i 52 lata. Nie da się też komunistów obwinić o to, że o ogłoszonej przez prymasa Wyszyńskiego dyspensie od uczestniczenia we Mszy w dni robocze mało kto z parafian wiedział, a księża przeważnie stwierdzali w ogłoszeniach istnienie takiego obowiązku. Mało kto informował też, że świętowanie w dniach św. Szczepana oraz w poniedziałki: wielkanocny i zielonoświątkowy nie jest kościelnie obowiązujące. Narażało to opuszczających w te dni liturgię na formalne grzechy.

Biskupi wyrazili też nadzieję, że jedyne nakazane święto, jakie będzie nadal obchodzone w dzień roboczy, Trzech Króli, kiedyś "stanie się dniem wolnym od pracy". Czas pokaże, czy nadzieja taka pozostanie twardym roszczeniem rewindykacyjnym, czy też zamieni się w ofertę zamiany, na przykład za i tak nieobowiązkowy któryś drugi dzień świąt (Kościół je zniósł, a komuniści zostawili!) lub za przeniesienie, powiedzmy Bożego Ciała (tak jak we Włoszech), na niedzielę.

Nie samą pracą, ale i nie samym świętowaniem żyje człowiek. Liczba zaś świąt, jak wynika z ich historii, jest względna i zależy od pobożności. "Próżnujący a leniwi radzi święta mają i źle ich używają" - pisał ks. Piotr Skarga. Za jego czasów świąt tych - zgodnie z zatwierdzonym przez Rzym postanowieniem prowincjonalnego synodu (Piotrków, 1607 r.) - było aż 38. Obchodzić bowiem należało, oprócz wymienionych wyżej świąt zniesionych i pozostawionych, także Znalezienie i Podwyższenie Krzyża, Zwiastowanie, Narodzenie i Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny. Mieli swe święta również wszyscy apostołowie, Michał Archanioł, Jan Chrzciciel, Młodziankowie, Agnieszka, Anna, Katarzyna, Małgorzata, Marcin, Maria Magdalena, Wojciech, Stanisław. Nadto obowiązywało jeszcze 15 półświąt, w które po wysłuchaniu Mszy można było pracować: Przemienienie Pańskie, Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny, Matki Boskiej Śnieżnej, Rozesłanie Apostołów, Piotra w Okowach, Nawrócenie św. Pawła, Mikołaja, Łukasza, Grzegorza, Ambrożego, Augustyna, Hieronima, Kazimierza, Elżbiety, Jadwigi. Wraz z niedzielami wypadało 90 całych i 15 niepełnych dni świętowania - trzy i pół miesiąca!

Na początku była Wielkanoc i jej cotygodniowe odbicie w dniu Pańskim. Gdy Kościół w IV wieku stał się instytucją publiczną i państwową, prestiż awansującej religii i przyzwyczajenia napływających do niej mas sprzyjały ustanawianiu osobnych świąt dla uczczenia najważniejszych prawd wiary i osób. Świąt z czasem przybywało. W wiekach VII-IX w poszczególnych metropoliach frankońskich było ich już, wraz z niedzielami, od 63 do 76. W 1420 r. w Polsce obowiązywało, oprócz niedziel, około 35 świąt.

Tak uszczuplony czas pracy skracał chłopu dodatkowo dwór, wymuszając pańszczyznę. Spora część wiernych, mieszkając z dala od kościoła, bywała tam o wiele rzadziej, niż żądał proboszcz. Wyprawie takiej towarzyszył z reguły pobyt w karczmie, a w miasteczkach - targowa sprzedaż i zakupy. W 1624 r. papież Urban VIII zniósł w całym Kościele 6 świąt. W 1770 r., na prośby biskupów-elektorów Rzeszy, Klemens XIV skasował 18 świąt, przyznając potem tę ulgę i innym krajom niemieckim. Król Stanisław August i sejm w 1775 r. wyprosili u Piusa VI zmniejszenie obowiązujących w Polsce świąt do 16. Biskupi tłumaczyli wiernym w listach: świętując rzadziej, czyńcie to pobożniej, bez pijaństwa i handlowania.

Drugie i trzecie przykazanie kościelne dotyczą ciągle tego samego, określonego w 1215 r. przez IV Sobór Laterański, sakramentalnego minimum, wyrażonego podwójnym "przynajmniej" - raz w roku się spowiadać, a w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię.

Dawne brzmienie czwartego przykazania kościelnego w KKK - "ustanowione przez Kościół dni święte święcić" - dublowało częściowo pierwsze. W nowym wydaniu Katechizmu uzupełniono więc pierwsze wskazaniem obowiązku powstrzymywania się od pracy, a na miejsce czwartego przesunięto piąte: "posty nakazane zachowywać", dając mu postać: "W dni pokuty wyznaczone przez Kościół wierni są zobowiązani powstrzymywać się od spożywania mięsa i zachować post". W liście sformułowano to tak: "zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach".

Nie wiadomo czemu staroświecką "wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych" uznano za trafniejszą od oczywistego dla ogółu powstrzymywania się od jedzenia mięsa. Wbrew wielowiekowej tradycji uniknięto jednak absolutyzowania owego wymagania: "Niemożliwość zachowania wstrzemięźliwości w piątek domaga się od katolika podjęcia innych form pokuty". Takiego zamiennika nie wskazano przecież przy drugiej postaci pokuty, decydując: "Powstrzymanie od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie Wielkiego Postu".

Wynika z tego, że każdy piątek ma swą pokutną atmosferą dominować nawet nad radosnym nastrojem liturgii powielkanocnej i w okresie Bożego Narodzenia! Wiele też poważniejszych problemów religijno-moralnych przysłoni rój pytań i wątpliwości, jakie do swych katechetów skieruje młodzież urządzająca weekendowe zabawy. Pobożniejsi zapewne poczekają w pokutnym skupieniu do północy z piątku na sobotę i bawić się będą do białego rana, mniej zaś pobożni rozpoczną tańce w piątkowy wieczór i koło północy, ku radości rodziców, powrócą do domu. Próba bowiem przesunięcia pokutnego akcentu z wątpliwego umartwienia konsumpcyjnego (w czym pstrąg gorszy od kaszanki?) na aktywność ludyczną (w katechizmowej wersji sprzed lat mowa była tylko o nieurządzaniu "wesel i hucznych zabaw") łatwo może się skończyć - o ile w ogóle zacznie obowiązywać - formalizmem zachowanej litery prawa. Widać to doskonale na przykładzie długiej epopei obowiązkowych srogich postów, której epilogu jesteśmy świadkami.

Pierwotna gmina chrześcijańska pozostawiała wiernym wolność w praktykowaniu postu i odrzucała oparte na gnostycko-dualistycznym światopoglądzie restrykcje pokarmowe. Nie pozostały one jednak bez wpływu na kościelną tradycję. Grzegorz z Nazjanzu wiedział już, że Piotr nie jadał mięsa, a Jan Chryzostom upewniał, że wszyscy apostołowie przestrzegali surowych postów. Narastały ascetyczne trendy, wielu wstrzymywało się od mięsa. Niektórzy bronili ryb: wszak zostały stworzone z wody. Ta mizerna argumentacja niby-egzegetyczna zaważy przez wieki na postnym jadłospisie. Grzegorz Wielki wykluczał zeń także ser i mleko. Pustelnicy i mnisi przejmowali ograniczenia konsumpcyjne różnej proweniencji. Zakonnicy, zostając od V w. biskupami, upowszechniali bliskie im ideały ascetyczne. Z czasem narzucono i wiernym jarskie przeżywanie Wielkiego Postu. Pojawiły się i posty w wigilie większych świąt. Zwyczaj zamieniano w prawo.

Zachowanie nałożonych postów, obok respektowania niedziel i świąt, zaliczano w średniowieczu do podstawowych powinności chrześcijanina. Wielki Post oznaczał wtedy, na Zachodzie i w Polsce, półtora zimowego miesiąca bez mięsa (u nas dodatkowo bez nabiału), przy jednym posiłku dziennie (niedziele uchylały tylko post ilościowy). Do tego dochodziły posty w ,,suche dni" i wigilie wielu świąt.

Reformacja zarzucała katolikom, że z leku uczynili truciznę. I że lepiej żyć z umiarem cały rok, niż oddawać się obżarstwu w zapusty przed Popielcem czy objadać się trzy razy z okazji jednego dnia postu: w przeddzień, przy jedynym posiłku postnym i nazajutrz. Księża zarzucali adwersarzom uleganie diabłu i ciału. Pilnowany mocno z ambon post miał silne oparcie w publicznej opinii i praktyce. Stał się jednak bardziej społecznie sankcjonowanym tabu (bogatsi pościli przy dobrej rybie i niezakazanym przecież trunku) niż cnotą, stanowiąc alibi dla łamania Dekalogu. Towarzyszył wszak post częstym w relacjach międzyludzkich przejawom okrucieństwa, wyzysku, korupcji czy pijaństwa.

Umartwianie postem jednej namiętności, by pobłażać pozostałym, to faryzeizm i hipokryzja - wołał w kazaniu biskup Ignacy Krasicki. Lekceważący stosunek oświeconych do postów gromiła większość kaznodziejów, usiłując przerobić rytuał na sarmacką chorągiew: przodkowie pościli, więc długo żyli, zwyciężali wrogów, byli ozdobą chrześcijaństwa. Wskazywano, że tego, kto jadłby w postny dzień nabiał, uważano ongiś za odstępcę od wiary. Paru zaś polskich biskupów w XVIII wieku wypraszało u papieża dyspensy wielkopostne, by wierni mogli używać masła zamiast trudno dostępnej oliwy. Jakby wojny, zarazy i niedostatek same nie zawieszały kościelnych rygoryzmów żywieniowych! Mimo uzyskiwania w XIX wieku dalszych podobnych dyspens, wieś tradycyjnie z nich nie korzystała. Poświadczają to pamiętnikarze, ilustruje choćby Reymontowski opis Wigilii u Borynów. Po całodniowym poście o suchym chlebie jedli oni wieczorem usmażone w oleju śledzie i racuchy, "bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego".

Biskupi zachęcają w swym liście do nieobowiązkowego powstrzymania się od mięsa w wigilię Bożego Narodzenia "ze względu na wyjątkowy charakter tego dnia w Polsce". Trudno o mniej potrzebny apel, jako że i bez niego jedynie karpie są u nas w tym dniu przeciwnego zdania. Mnóstwo zaś ludzi, gdyby ich było stać, pościłoby chętnie przynajmniej co tydzień tak, jak u nas pości się w wigilijny wieczór.

Wolne piąte miejsce wśród kościelnych przykazań w nowym KKK (w starym było to tylko dopowiedzenie do tych przykazań) zajęło stwierdzenie: ,,Wierni są zobowiązani dbać o potrzeby Kościoła". (W liście biskupów: "troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła"). Powinność ta wyrażona została tak ogólnie, że - w zależności od tego, kto miałby ją określać - zmieści się w niej wszystko: dobrowolne datki i podatek kościelny, hojność (zdaniem parafian) i skąpstwo (zdaniem proboszcza), sypnięcie groszem na świece Caritas, a nie na pozłocenie miejscowych aniołków, albo odwrotnie. Historycznie zaś rzecz ujmując, można się zastanawiać, kto bardziej spełniał niewyliczone wśród pięciu, lecz ciągle przecież funkcjonujące i egzekwowane przykazanie kościelne: fundator piętrowego ołtarza czy przytułku dla kilku biedaków? Co było bardziej "potrzebą wspólnoty Kościoła"? Co jest nią dzisiaj? Wymiana kościelnej posadzki z lastrikowej na marmurową czy szkolne posiłki dla dzieci bezrobotnych rodziców? Jeszcze jeden pomnik Papieża czy stypendia dla ubogiej młodzieży? Zdania są tu faktycznie podzielone.

Przykazania kościelne w szerszym znaczeniu to wszystkie kościelne przepisy, konkretyzujące wymagania Dekalogu. Jest ich zatem o wiele więcej niż pięć. Taką ich liczbę w węższym sensie, poświadczoną od roku 1444, wyznaczyły potrzeby praktyki duszpasterskiej, określające konkret minimalnych wymagań. Ich egzekwowaniu - zewnętrznemu i przy spowiedzi - groził nieunikniony legalizm. Różnorodność indywidualnych sytuacji sprzyjała formalizmowi oraz szukaniu dyspens i kazuistycznych rozwiązań. W zbiorowym konformizmie odnajdywano poczucie duchowego bezpieczeństwa. Wymagania Kościoła były niemałe i surowe, ale jednoznaczne, pozwalające znaleźć w posłuszeństwie im pewność i ucieczkę od trudnej wolności indywidualnych ocen, wyborów i rozstrzygnięć.

Jeśli asceza wymagań codzienności, pogłębienie osobistego kontaktu z Bogiem, dojrzewanie każdego z ludzkich sumień, stanie się większą niż przez wieki troską Kościoła, połączy on personalizm i wspólnotowość - błogosławioną alternatywę kolektywizmu forsowanego jako lekarstwo przeciw indywidualizmowi.

KS. JAN KRACIK

 

 

POCZĄTEK STRONY


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez J. Kucharskiego i KreatorX