Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

KWIECIEŃ 2004, NUMER 587

Strona główna

Bezsilność czy oportunizm? Kościół wobec nazizmu


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 

Zdarzenia-Ksiażki-Ludzie



LEPIEJ JUŻ BYŁO

 


ks. Jan Kracik

Anna Wolff-Powęska, A bliźniego swego... Kościoły w Niemczech wobec "problemu żydowskiego", Instytut Zachodni, Poznań 2003, ss. 464

"Praca nie służy osądzaniu w sensie usprawiedliwiania czy też potępiania postawy ludzi Kościoła, lecz wyjaśnianiu". Ta deklarowana we wstępie podstawowa zasada poznania historycznego, respektowana konsekwentnie, umożliwiła takie odtworzenie i analizę postaw oraz zachowań władz kościelnych i duchowieństwa wobec prześladowania Żydów, jakiego nie byłaby w stanie dokonać żadna apologetyczna czy oskarżycielska publicystyka.

Najbardziej tragicznemu uwikłaniu niemieckich Kościołów, ewangelickiego i katolickiego, w historię, czyli okresowi 1933-1945, poświęcona została trzecia część książki. Jej połowa dotyczy tego, co w traktowaniu Żydów przez chrześcijan działo się w Europie wcześniej. Jaki był związek wydarzeń z XX i z poprzednich stuleci?

W dokumencie Stolicy Apostolskiej z 1998 roku (Pamiętamy. Refleksje nad Szoa) powiedziano: "Fakt, że Szoa dokonał się w Europie, a więc w krajach o dawnej cywilizacji chrześcijańskiej, rodzi pytanie o zależność między prześladowaniem nazistowskim a postawą, jaką w ciągu stuleci przyjmowali chrześcijanie wobec Żydów". Zależność między społecznym współdziałaniem, czynnym i biernym, w organizowanej przez zbrodniczy reżim dyskryminacji i zagładzie Żydów a antyjudaizmem czy antysemityzmem, zakorzenionym wśród chrześcijan od wieków, jest tak oczywista, że z kolei “rodzi się pytanie" o cel użycia w Pamiętamy... pytającej formy.

Zakładając, że nie jest to jedynie retorycznie złagodzona postać bolesnego stwierdzenia, stanowiącego część kościelnego wyznania historycznych win, pytanie zatem: czy..? przybiera postać: na ile? Nazistowska propaganda wykazała się demonicznym wręcz mistrzostwem w manipulowaniu zasiedziałymi uprzedzeniami, fobiami i mitami na temat Żydów. Rozniecaniem nienawiści dyrygowała dyktatorska władza, zyskując dla niej łatwe a szerokie poparcie w narodzie. Na ile wynikało ono z przekonań, na ile zaś ze strachu? Reżyserowany zatem i wymuszany konformizm zbiorowy czy bardziej otwarcie tamy z nagromadzoną od dawna brudną wodą? Czy próba wymierzenia proporcji obu tych rzeczywistych faktorów, działających w sprzężeniu zwrotnym, nie jest z góry skazana na niepowodzenie? Owszem, jeśli oczekiwać tu matematycznej precyzji. Ta nie jest przecież możliwa w rozpoznawaniu różnorodności uwarunkowań procesów historycznych. Gdyby wobec tego zrezygnować z ich badania, które przybliża do ustalenia stopnia odpowiedzialności, to po każdym upadłym systemie ludobójstwa pozostałoby tylko milczenie jego ofiar na cmentarzach oraz głosy ich oprawców i tych, co im przyklaskiwali lub byli obojętni, a po upadku reżimu powtarzają chórem, że nie wiedzieli, że ich zmuszono, że naprawdę to oni byli przeciw, ale nie było im dane tego wyrazić.

Historyk nie jest ich sędzią, choć jego badania są dla każdego sądu ważne. Historyk usiłuje rozumieć motywy ludzkich działań poprzez wyjaśnianie mechanizmów wydarzeń i ich okoliczności. Dotyka przy tym "najgłębszej subiektywnej sfery natury człowieka, jego wiary, przekonań moralnych w konkretnych warunkach politycznych, wrażliwości sumienia oraz społecznych emocji, odczuć, których nie sposób uporządkować według przejrzystych i logicznych kryteriów. Za prawdziwych chrześcijan bowiem uważali się zarówno ci, którzy nieśli prześladowanym pomoc, jak i ci, którzy odwołując się do Ewangelii, domagali się oddzielenia na zawsze świata ta żydowskiego od chrześcijańskiego. Złożone i traumatyczne doświadczenia zbiorowe chrześcijan wszystkich Kościołów Trzeciej Rzeszy, okresie, w którym ideologia antyżydowska doczekała się praktycznego spełnienia, zawierają się w fakcie, iż były one jednocześnie ofiarą i świadkiem wydarzeń".

Pisana przy takich założeniach książka ukazuje historyczną drogę kształtowania się tak biegunowo różnych postaw niemieckich Kościołów, katolickiego i protestanckiego. Droga ta nie zaczyna się jednak między Renem Odrą. Zanim pierwsze germańskie plemiona przyjęły chrześcijaństwo, religia ta miało już od dawna ukształtowane swoje odnoszenie się do judaizmu. Na początku garstka Żydów, która uwierzyła, że Jezus z Nazaretu jest Mesjaszem i Synem Bożym, została przez współrodaków uznana za odstępców i bluźnierców. Ci zaś oskarżali ziomków o odrzucenie i ukrzyżowanie Chrystusa.

Zarzut bogobójstwa, za które naród żydowski został przez Boga odrzucony i cierpi słusznie utrapienia, stanowią główne uzasadnienie antyjudaizmu, funkcjonującego w Kościele katolickim właściwie aż do II Soboru Watykańskiego. Wbrew historii, logice, Ewangelii i moralności! Wyrok na Jezusa wydała władza rzymska przy współudziale żydowskich przywódców religijnych, nie zaś narodu, którego większa część nawet nie słyszała o Chrystusie. Chrześcijanie powtarzali ciągle, że umarł On dobrowolnie, z miłości do wszystkich i za ich grzechy. Żałując za nie i spowiadając się, uznawali też indywidualną, a nie zbiorową i dziedziczną odpowiedzialność człowieka za jego czyny. Wszystko to ulegało niepojętemu zawieszeniu w odniesieniu do Żydów. Jedynie oni okazywali się winni kolektywnie i na zawsze, a Jezus cierpiał wyłącznie przez nich, zaś jego słowa "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią" traciły znaczenie. Zaiste "stanowi to zaprzeczenie chrześcijaństwa".

Wśród starochrześcijańskich pisarzy lżących Żydów wyróżnił się niechlubnie swymi epitetami (wężowe plemię, bogobójcy, adwokaci diabła itp.) św. Jan Chryzostom. "Zabiegi Ojców Kościoła uczyniły ze Starego Testamentu księgę antyjudaizmu oraz kościelnego triumfalizmu": gromy rzucane przez proroków Boga na występny lud odniesiono do Izraelitów, pochwały zaś - do przyszłego Kościoła jako nowego Ludu Bożego, który zajmie miejsce starego, odrzuconego nieodwołalnie i na wieki. Ma on służyć temu nowemu. Kościół przeciwstawiono Synagodze. Ich rzeźbione personifikacje u bram gotyckich katedr wyrażały triumf i pogardę: Ecclesia w koronie, z księgą i sztandarem, Synagoga - z przepaską na oczach (ślepota wobec prawdziwej wiary), z lancą (tą zraniła Chrystusa) w ręku, dosiadająca osła lub świni.

W malowanych scenach Męki Pańskiej Żydzi miewali karykaturalne rysy i szpiczaste kapelusze (w średniowieczu musieli je nosić jako znak wyróżniający), zaś Apostołowie (jakby byli z lepszej nacji) odznaczali się nobliwym wyglądem. W pasyjnych misteriach, grywanych aż po wiek XX, żądny krwi Żyd wyglądał demonicznie. Od XII do XIII w. zaczęło się przypisywanie Żydom dokonywania mordów rytualnych na chrześcijańskich dzieciach i zarzucanie profanacji wykradanych Hostii. Urojenia te stawały się narzędziem szantażu i rzeczywistych już, sądowych morderstw na niewinnych Izraelitach.

Były nakazywane przez III i IV sobory laterańskie getta, były zakazane Żydom zajęcia i groźba ekskomuniki za wspólne mieszkanie z chrześcijanami. Zdarzała się i przeraźliwa alternatywa: chrzest lub śmierć bądź wygnanie (Hiszpania VI i XV wiek). Ale i - mimo urzędowej wrogości - okresy pokojowego współistnienia obu separowanych światów. "Nagromadzone legendy i wrogie pomówienia stawały się groźną iskrą dopiero w okresach kryzysów, nieszczęść, plag". Jak w 1348 roku, gdy przerażenie wybuchem dżumy odreagowano - mimo protestów papieża - masakrą Żydów, wmawiając im zatruwanie studni. W Konstancji w 1349 spalono 330 Żydów, pozostałych wygnano. Po latach władze miejskie pozwoliły na ich powrót, ale musieli oni "sfinansować nadzwyczajnie wysokie koszty soboru", odbywającego się 1414-1418 w tym mieście.

Pod koniec rednioweicza w zachodniej Europie przybywałoprzepisów nękających Żydów. Spychano ich do najgorszych dzielnic, wypędzano z wielu miast.
zawodu

Luter doznawszy w swych nadziejach na nawrócenie Żydów, "popadł w skrajną nienawiść" i pisał o nich w sposób agresywny oraz obsceniczny . Twierdził też, "iż Żyd, podobnie jak diabeł, nigdy nie może być nawrócony" , skoro się to nie udało i Chrystusowi. Reformator identyfikując się całkowicie ze swym narodem żądał "bezwzględnej wiernoci wobec państwa i władzy" . Po wiekach powoływali się nań antysemi ci i naziści. A "teologiczny ąntyjudaizm Lutra zapadł głęboko w świadomość protestancką. Stanowił rezerwuar argumentów i mitów". Czerpali zeń chłopi imieszczanie XVI w., a w 1938 r. po "nocy kryształowej" luterański biskup Martin Sasse pisał, że w Niemczech została oto złamana potęga Żydów "i tym samym pobłogosławiona przez Boga walka Hitlera ukoronowana została pełnym uwolnieniem naszego narodu" .

Przemiany epoki oświecenia przyniosły ustawowe równouprawni eni umożliwiając i niemieckim Żydom wyjcie z getta i włączenie się w niedostępne dotąd dziedziny życia: gospodarkę, kulturę, naukę. Część z nich przyjmowała chrzest. Dla Żydów był to - jak powiedział po swoim i rok wcześniejszym chrzcie Karola Marksa Heinrich Heine - "bilet wstępu do społeczeństwa europejskiego". Nadzieje wiązane z emancypacją okazać się miały z czasem złudne dla Żydowskich beneficjentów rewolucji przemysłowej. Przyniosła ona gospodarczy rozwój, ale i wielkie zróżnicowanie społeczne. Żydzi, których wielowiekowe ograniczenia nauczyły przedsiębiorczości, zwłaszcza w handlu, byli w .tanie skorzystać z dobrodziejstw epoki lepiej od innych. Ci, którym kapitalizm więcej zabrał niż dał, zbiedniałe masy, swe frustracje i zazdrość obrócili we wspólną wrogość wobec "odmiennego wiata Żydów, który według wszelkich wyobrażeń winien być dawno skazanyna nicość, gdy tymczasem kwitł i rozwijał się". świat ten odstawał i od nowej świadomości etnicznej Niemców, gdy po klęskach doznanych ze strony napoleońskiej Francji, watmosferze romantycznych marzeń i twardej pruskiej hegemonii, dosze dł do głosu nacjonalizm. Do tego, podobnie jak w innych krajach rywalizujących o kolonie, pojawiła się pseudonaukowa frazeologia cywilizacyjną rasistowska, głosząca wyższość imisję białego człowieka. W miejsce dawnego antyjudaizmu, żerującego na religii, rósł antysemityzm - ideologia, która stała się sztandarem różnych organizacji i szukających wyborców partii, odwołujących się do haseł antykapitalistycznych, ksenofobii i rasizmu.

Gdyby ktokolwiek był w stanie przewidzieć dokąd za kilkanaście lat doprowadzi Niemców ich antysemityzm, tolerowany lub bagateliz wany, a w pewnym zakresie i popierany przez katolickich hierarchów, a zwłaszcza protestanckie instancje kościelne, to taką futurologię uznano by zapewne za uwłaczanie, histerię czy katastrofizm. A katastrofa nadciągała rzeczywiście.

"Zdecydowana większość instytucjonalnego Kościoła odcinała się od nowego fenomenu, jakim był rasistowsko zabarwiony antysemityzm". Akcentowali odmienność religijną, przeciwstawiając się przekonaniu o nieuchronności walki klas czy ras. Antyżydowskie jednak stereotypy nie różniły się zbytnio a rasistowskiej w końcu

proweniencji racje mające dowodzić niższej - kulturowo, charakterologicznie, moralnie - wartości Żydów przenikały i do argumentacji i języka używanego w prasie katolickiej. Niezmienność wstrętnej natury Żydowskiej rasiści uzasadniali biologią, a pobożni kato licy przekleństwem Boskim. "Obie grupy negowały sens i trwałość Żydowskich konwersji" /do I wojny światowej 5 tys. Żydów niemieckich zostało katolikami, a 15 tys. - protestantami/. Cel kanonicz nego separatyzmu i antysemickich bojkotów był ten sam - społeczna izolacja żyd6w. Wspólny kanon antyżydowskich wystąpień zaczynał się często od: "nie jestem antysemitą, ale'.'..

Potępianie przez katolików rasistowskiej etykietlti wrogości do żydów usypiało ich czujność wobec społecznych skutków własnego, jakoby lepszego, bo uzasadnianego religią ich piętnowania.

Zresztą, przykład szedł i z wysoka. Rzymska "Civilta Ca ttolica" , wydawana przez jezuitów pod ścisłą kontrolą papieską, w 188O r. przeprowadziła w 36 artykułach kampanię, której myśl przewodnią stanowiło twierdzenie, że religia żydów zobowiązuje ich do nienawici wobec nie-Żydów, co powoduje odwzajemnienie tego uczucia.

u chrześcijan lżejsza rodzima wersja tego myślenia brzmi: nie ma u nas antysemityzmu, lecz tylko obronna reakcja wobec antypolonizmu. Mimo ostrzeżeń Watykanu świat "wypuścił żydów z gett", a stąd "ich rozpanoszenie, zagrożenie religii, społeczne niezadowolenie i zakłócenie harmonii społecznej oraz bezpieczeństwa gospodarczego" . Wniosek brzmiał: ograniczyć prawa żydów, bo - jak pisał autor wielu tekstów tej serii - "ten obcy naród, jeśli ma za wiele wolności, staje się natychmiast przeladowcą, wyzyskiwaczem, tyranem, złodziejem i niszczycielem kraju, w którym żyje". Pod koniec XIX w. ożyły w Niemczech legendy o żydowskichmordach rytualnych, wywołując - podobnie jaki w Rosji i Austro-Węgrzech - pogromy.

Protestantyzm nie stanowił takiego monolitu, jak katolicyzm, również w traktowaniu żydów. Ten pluralizm i indywidualizm stanowił szansę i zagrożenie. Wpływowy ewangelicki myśliciel Fryderyk Schleiermacher uznał religię żydowską za martwą, a Kant, chociał wypowiadał się za wolnością religi i, dowodził iż judaizm to nie religia, a zbiór praw bez zobowiązań moralnych. Inni teologowie podkreślali związek Izraela z historią chrześcijaństwa. Poglądy niektórych środowisk protestanckich wyniósł na scenę polityczną kaznodzieja katedralny i założyciel Chrześcijańsko-Społecznej Partii Pracy /1878/ Adolf Stoecker, zręczny demagog, który czuł się misjonarzem i trybunem ludowym. W kazaniach i przemówieniach wszędzie dostrzegał wrogów, naczele z żydem. Obwiniał ich za demokrację, ekstremalny kapitalizm i nędzę miast, którą przeciwstawiał demonizowanej potędze finansowej żydów. Łącząc antysemityzm z nacjonalizmem walczył z "zażydzeniem" Niemiec. Ewangelicki teologMichael Baumgarten uważał aktywność niezwykle popularnego Stoeckera za "przejaw najdzikszego barbarzyństwa i wstyd dla chrześcijaństwa. Przestrzegał proroczo przed eskalacją gwałtu nawrót wobec żydów", co zapowiada obrzydliwości ich średniowiecznych masakr. Odgłos wrzawy starych namiętności już słychać "za żelazną bramą, kiedy jednak przeniknie ją, będzie krwawa łaźnia. To wszystko ma piękną nazWę, nazywa się germańskie, a nawet chrzecijańskie, ale przecież dawni mordercy żydów" też nosili krzyże. Sam Stoecker na pewno zagłady żydów nie chciał, ani jej nie przewidywał. Pośmiertnie, już w okresie międzywojennym, uznano go w Niemczech za "proroka nowych czas ów " i wykorzystano w państwowej już i śmiercionośnej propagandzie antyżydowskiej. Ten Adolf - jak powiedział o nim jeden z badaczy - "był niezamierzenie jednym z tych, którzy utorowali d rogę d o A uschwitz".

Wtórowało mu wielu. Zbyt wielu chrześcijan obu wyznań, by poprzez nienawistny jazgot cytujących się wzajem gazet i gazetek parafialnych oraz wtórujące im głosy z ambon, mogły się przebić i wpłynąć skutecznie na zmianę kolektywnych emocji, odważne słowa protestu wypowiadane w imię Ewangelii, człowieczeństwa i elementarnej przyzwoitości. Nazizm i jego polityka okazały się możliwe oportunizmu , i skuteczne dzięki upowszechnieniu poglądów czy - tych, "kto rzy poprzez dopasowanie się do politycznych rygorów rzeczywistoci oraz swą bierną postawę, niekiedy gorliwe, wyprzedzające posłuszeństwo wobec zwierzchności, zawiedli oczekiwania ofiar".

Po 1933 r. dokonywane z coraz bardziej otwartym poparciem NSDAP napaści na żydów i rosnące okrucieństwo aparatu państwowego wobec nich, stało się także trudnym sprawdzianem jakości chrzecijaństwa samych Kościołów niemieckich. Niejeden z ogłaszanych żydom w Trzeciej Rzeszy nakazów i zakazów przypominał zresztą te /Autorka zestawia ich 161, jakie ustanawiał ongiś Kościół.

Po zarządzeniu bojkotu sklepów żydowskich przez europejskie stolice i USA przeszła fala oburzenia. Kościoły niemieckie zareagowały protestami przeciw wtrącaniu się zagranicy w sprawy ich państwa i jego uprawnień. Gdy sami żydzi niemieccy prosili o interwencję duchowieństwa, kierownicze gremia protestanckie wstrzymały się z zajęciem oficjalnego stanowiska, a wrocławski kardynał Bertram oświadczył, że jest to walka gospodarcza, "która nie dotyczybliSkiCh kręgów interesów Kościoła". Część księży oburzał oportunizm hierarchów, a ogół zdezorientowanego kleru czekał na wskazówki od swych pasterzy.

Nakaz wykluczenia z urzędów obywateli niearyjskich /1933/ był poważnym wyzwaniem dla Kościołów, gdyż kwestionował istotę chrztu. Ten aryjski paragraf podzielił Kociół ewangelicki: jedno skrzydło IBekennende Kirche/ sprzeciwiało się możliwości wykluczania z Kocioła ochrzczonych żydów i żądało obrony dla pozostałych. Inne ugrupowania były za dopasowaniem się do nowej sytuacji. Katoliccy biskupi zaprotestowali przeciwko aryjskiemu paragrafowi dość ogólnikowo, zapewniając przy tym o swej lojalności wobec państwa. W sumie interwencji biskupów w sprawie żydów było niewiele, a dotyczyłyone tylko żydów ochrzczonych. "Oficjalne protesty nie zmieniły w niczym ani polityki wobec Kościołów, ani tym bardziej wobec żydów, Przeciwnie,wniektórych przypadkach doprowadziły do zaostrzenia eksterminacyjnych działań Rzeszy. Zawiedli jednak przede wszystkim ludzie i to bez względuna to, czy nosili sutannę, czy nie. Zawiodło społeczeństwo niemieckie, jak również społeczność międzynarodowa.Bezprzykładność terroru hitlerowskiego, który prze rósł możliwości ludzkiej wyobraźni, niewiedza, egzystencjalny lęk, a także zakorzeniony antyjudaizm kazały się odwrócić plecami od prowadzonych na śmierć żydów" .

Encyklika Piusa n z 1937 r. "Mit brennender Sorge" niechcący, zaostrzyła wewnątrzkościelny konflikt w Niemczech. "Gotowi do kompromisu duchowni ucichli do końca wojny. Nieliczni doszli do wniosku, iż dalsza droga kompromisu z państwem hitlerowskim jest drogą do nikąd i zdecydowali się na otwartą walkę. co musiało się dla nich skończyć tragicznie. Ustąpienie pola reżimowi oznaczało całkowitą rezygnację z wpływu na politykę wobec żydów't skazanych na śmierć. "Jeśli dotąd nie uczyniono istotnych kroków w ich obronie. po 19.38 r. było to już z obiektywnych względów. bez narażania własnego życia, niemal niemożliwe. Społeczność Kościołów, poza nielicznymi wyjątkami, pogrążyła się we współczuciu nad samą sobą. Lojalność wobec władzy wielu czyniła ślepymi, strach paraliżował działania". Wśród katolickich hierarchów, zwłaszcza starszej generacji, przeważało przekonanie, że prawa łamać nie należy, a Kościół nie powinien być kontrolną instancją państwa. Tak uważał cieszący się uznaniem kardynał Adolf Bertram. Młodszy o jedno pokolenie biskup Konrad von Preysing był za jawnym protestem przeciw dyskryminacji żydów. "Która postawa okazała się skuteczniejsza? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi".

Pojedynczy księża obu wyznań, ryzykując wiele, modlili się za żydów. Odważne głosY tych duchownych będą po wojnie skwapliwie cytowane nie tylko przez władze obu Kościołów. Bowiem "każda pamięć dokonuje selekcji. Nadmiar pamięci o własnym bohaterstwie i niedos. tatek pamięci o upadkach i słabościach stanowi naturalną skłonność jednostek i narodów.

Książkę, której kompetencję, panowanie nad morzem informacji, wyważone sądy i klarowność narracji tylko w skromnym stopniu jest w stanie oddać obfitość powyższych cytatów, kończy rozdział: "Czas refleksji: po 1945". Zaczęło się od liczenia własnych strat kocielnych, pilnego gromadzenia dokumentacji o oporze duchownych przeciw narodowo-socjalistycznym rządom, wyrazów współczucia dla wiernych, dotkniętych skutkami wojny. W korespondencji biskupów własną martyrologię zrównywano często z martyrologią Zydów"...

KS. JAN KRACIK, ur. 1941, prof. dr hab., historyk Kościoła, wykładowca PAT. Ostatnio wydał Relikwie (2002).

Możesz skomentować ten artykuł.
Kliknij tutaj.

 

 

 

POCZĄTEK STRONY


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


SIW ZNAK

E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
Strona wykonana przez Akrateia Inc.