
Zdarzenia-książki-ludzie
Eugenika w polskim wydaniu
Andrzej Paszewski
Magdalena Gawin, Rasa i nowoczesność.
Historia polskiego ruchu eugenicznego, Wydawnictwo Neriton - Instytut Historii PAN, 2003
Obserwowany w ostatnich kilku dziesięcioleciach rozwój technologii genetycznych i embrionalnych umożliwia stosunkowo łatwą identyfikację zmian w genach odpowiedzialnych za choroby dziedziczne. Trwają też intensywne prace nad różnymi formami terapii genowej jako metody usuwania przyczyn chorób nie tylko dziedzicznych, w tym również raka. Co więcej, prowadzi się próby zastosowania tych technologii do precyzyjnego modyfikowania wyposażenia genetycznego organizmów w zamierzonym kierunku, co można by nazwać hodowlą nowej generacji. Zastosowanie ich wobec człowieka wzbudza wiele nadziei, ale wywołuje też obawy, czy w niektórych przypadkach nie będzie się to wiązało z naruszaniem integralności, autonomii i godności osoby ludzkiej. Obawy te przejawiają się w toczonej od wielu lat debacie bioetycznej i w dużej mierze dotyczą odradzających się w nowej formie postulatów eugenicznych.
Zapoczątkowany w XIX wieku przez Francisa Galtona ruch eugeniczny miał na celu dążenie do fizycznego i psychologicznego doskonalenia gatunku ludzkiego oraz zapobieganie jego degeneracji. Oparł się na ideach darwinowskich. Rozwijał się bardzo intensywnie w I połowie XX wieku zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Europie, mając praktyczne konsekwencje w formie różnych działań dyskryminacyjnych wobec osób uznawanych za "niewartościowe" z ich sterylizacją włącznie (objęła ona w sumie ponad 100 tysięcy osób!), a nawet, w działaniach nazistów, mordowaniem. Wiedza o tym ruchu stanowi niezmiernie ważny kontekst, także w sensie ostrzeżenia, wspomnianej wyżej debaty. Z tego względu ogromnie przydatna staje się doskonale napisana książka autorstwa Magdaleny Gawin Rasa i nowoczesność. Historia polskiego ruchu eugenicznego, stanowiąca szerokie kompendium wiedzy na temat ideologii i praktyk eugenicznych w świecie i na tym tle przedstawiająca ruch eugeniczny w Polsce przed II wojną światową. Jest to pierwsze tak obszerne i oparte na materiałach źródłowych, obficie dokumentowane opracowanie historii tego ruchu w naszym kraju.
Idee eugeniczne przenikały do Polski głównie z Niemiec i Anglii. Wzorem innych krajów utworzono w Polsce w 1922 roku Polskie Towarzystwo Eugeniczne, które w roku 1939 liczyło już 10 tysięcy członków w kilkunastu oddziałach i wydawało publikacje, z których najważniejszą był kwartalnik "Zagadnienia Rasy". Ruch eugeniczny szeroko operował pojęciem rasy, ale miało ono różne odcienie znaczeniowe. Dla polskich eugeników oznaczało ono raczej naród, rozumiany jednak jako populacja genetyczno-biologiczna, a nie wspólnota kulturowo-etniczna. Mimo że typologia ras była silnie rozwijana przez polskich antropologów, których udział w ruch eugenicznym jest w książce szeroko omówiony, nasi eugenicy nie uciekali się w swych dezyderatach dotyczących poprawiania biologicznego społeczeństwa i przeciwdziałania jego degeneracji do rasistowskiej frazeologii dominującej w Niemczech, zwłaszcza po dojściu do władzy Hitlera. Magdalena Gawin sugeruje, że od tej frazeologii odstręczała polskich eugeników nie tylko radykalizacja praktyk eugenicznych nazistów, ale także gloryfikowanie przez nich rasy nordyckiej połączone z jednoczesnym deprecjonowaniem "rasy słowiańskiej".
Prekursorem ruchu eugenicznego były organizacje propagujące higienę. Już w 1898 roku powstało Warszawskie Towarzystwo Higieniczne propagujące m.in. higienę ciała, odzieży i mieszkań, szczepienia przeciw chorobom zakaźnym, walkę z alkoholizmem i prostytucją. Z czasem eugenicy dołączyli nowe postulaty, takie jak powstrzymywanie od prokreacji ludzi chorych umysłowo, głuchych, niewidomych, chorych wenerycznie, gruźlików oraz osób "wyzbytych woli i energii życiowej". Poddanie się temu miało być najpierw dobrowolne, później proponowano wprowadzenie pozwoleń na zawieranie małżeństw. Od prokreacji należało powstrzymywać ludzi z marginesu społecznego, gdyż uważano, że ten ich status wynika w dużej mierze z ich predyspozycji biologicznych. Już w 1918 roku pojawiły się w Polsce propozycje ustaw sterylizacyjnych, które odżyły w latach 30. wspierane przez Państwową Naczelną Radę Zdrowia. Sterylizacji mieliby podlegać ludzie cierpiący na określone choroby, ale także zboczeńcy i notoryczni przestępcy. Propozycje te nie spotkały się jednak z szerszym poparciem społecznym i politycznym. Ostro przeciwstawiał się im także Kościół katolicki.
W sferze działań pozytywnych eugenicy dążyli do roztoczenia opieki nad rodzinami zdrowymi fizycznie i psychicznie w postaci pomocy finansowej, opieki zdrowotnej nad kobietami ciężarnymi oraz wprowadzenia higieny pracy. Tworzyli poradnie rodzinne i zainicjowali akcję budowy mieszkań dla robotników. Działania te miały być elementem polityki państwa odpowiedzialnego za tężyznę biologiczną narodu - państwa opiekuńczego, ale opiekuńczego w sposób wybiórczy, bo popierającego reprodukcję i dobrobyt członków społeczeństwa przydatnych do pracy i, co podkreślano, do obrony. Stąd działaniami eugenicznymi zainteresowane było w dużym stopniu wojsko.
Stanowiska eugeników w kwestii polityki ludnościowej nie były jednolite. Jedni ulegali psychozie teorii o wymieraniu narodu (wbrew rzeczywistej sytuacji), inni stali bliżej stanowiska neomaltuzjańskiego głoszącego niebezpieczeństwo przeludnienia i pogarszanie się kondycji społeczeństwa na skutek nadmiernego rozrodu jednostek małowartościowych. Tym eugenikom było blisko do ruchu propagującego kontrolę urodzin przez uświadamianie seksualne, stosowanie środków antykoncepcyjnych i zezwolenie na aborcję.
Magdalena Gawin zauważa, że mimo pewnych różnic wszyscy eugenicy "zgadzali się w kwestii podstawowej - należy rozciągnąć kontrolę nad sferą seksualności obywateli w taki sposób, aby unikać przychodzenia na świat małowartościowego potomstwa. Zgadzali się co do wprowadzenia selekcji społeczeństwa na typy mniej i bardziej wartościowe". Bardzo charakterystyczna była dla nich postawa paternalistyczna połączona z instrumentalnym traktowaniem ludzi. Wielu przedstawicieli polskiego ruchu eugenicznego działało z pełnym poświęceniem dla dobra "ludu", traktując to jako misję patriotyczną. Jednocześnie w stosunku do obiektu swojej troski używali terminów "materiał ludzki", "czynnik ludzki", "siła robocza", "najcenniejszy materiał produkcyjny", "siła produkcyjna" czy "materiał wojskowy", przedkładając interes grupowy nad indywidualny.
Wydawać by się mogło, że po doświadczeniach II wojny światowej powinno nastąpić wyciszenie ruchu eugenicznego. Magdalena Gawin zauważa, że wiele osób czynnych przed wojną w ruchu eugenicznym pomija w swoich wspomnieniach tę sferę swojej działalności. Mimo to po wojnie udało się Leonowi Wernicowi, jednemu z głównych aktywistów tego ruchu, reaktywować Polskie Towarzystwo Eugeniczne przy poparciu Ministerstwa Zdrowia. Ciekawe, że problematyką eugeniczną było zainteresowane Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, które zorganizowało dla swoich pracowników odpowiednie kursy i poradnie przedślubne. Autorka odkryła, że jeszcze w 1955 roku na konferencji dotyczącej alkoholizmu padały głosy domagające się sterylizacji chorych wenerycznie i alkoholików. Ogólnie jednak od początku lat 50., wraz z narzuceniem teorii Łysenki, stłumione zostały zarówno genetyka, jak i ruch eugeniczny jako przejawy wrogiej klasowo ideologii i rasizmu.
Książka Magdaleny Gawin uświadamia, w jak małym stopniu w I połowie XX wieku obecne było w myśleniu o człowieku podejście personalistyczne. Dominował darwinizm. Mówiono też wprost o potrzebie hodowli człowieka. Autorka przypomina, że Julian Huxley, człowiek dużego autorytetu, utrzymywał, iż państwo ma prawo kontrolować przyrost ludności, nawet przez ograniczenie wolności osobistej, podobnie jak ma prawo narzucać służbę wojskową i szczepienia ochronne. Poglądy te kontrastują ze współczesnymi tendencjami eugenicznymi, w których akcentuje się przede wszystkim dobro jednostki, często ukrywając motywacje społeczne, a zwłaszcza ekonomiczne. W swej warstwie negatywnej - selekcji - eugenika schodzi na poziom prenatalny (a przy zapłodnieniu in vitro nawet preimplantacyjny), aby nie dopuszczać do rodzenia się dzieci z wadami. Z retoryki przedwojennych eugeników zachowywane jest pojęcie "jakości życia". Ponieważ szerokie grupy społeczne uważają, że w początkowych stadiach rozwojowych nie mamy do czynienia z człowiekiem, eliminacja ułomnych jednostek w tych stadiach nie wzbudza oporu, a porównywanie jej z selekcyjnymi działaniami nazistów wywołuje silny sprzeciw.
W sferze działań pozytywnych w dzisiejszej eugenice mówi się o ulepszaniu człowieka przez jego biotechnologiczne "wzmacnianie", które, według Francisa Fukuyamy, może doprowadzić do powstania nowego gatunku postludzi. Nie wchodząc w kwestię realności tych przewidywań, należy zauważyć, że pokusy sterowania rozrodem i genetycznym wyposażeniem człowieka - mówiąc wprost: jego hodowlą - są wciąż żywe. Historia eugeniki i jej praktycznych zastosowań, przedstawiona w omawianej książce, stanowi ważką przestrogę przed tym, do czego takie pokusy mogą doprowadzać. Książka ważna jest dla lekarzy, biologów, socjologów, historyków, polityków, ale interesująca także dla szerszego odbiorcy.
ANDRZEJ PASZEWSKI, ur. 1938, prof. dr hab., biolog, pracuje w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN. Publikował m.in. w "Znaku", "Więzi" i "Tygodniku Powszechnym". Wieloletni działacz Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie.
POCZĄTEK
STRONY |