
Zdarzenia-książki-ludzie
Lekcja nadziei
Henryk Woźniakowski
Ks. Wacław Hryniewicz OMI, Dlaczego głoszę nadzieję?, Wydawnictwo Verbinum, Warszawa 2004
W przedmowie do książki Dlaczego głoszę nadzieję? ks. Wacław Hryniewicz OMI napisał, że z biegiem czasu stał się "człowiekiem jednej wielkiej idei - uniwersalizmu nadziei, nadziei na zbawienie wszystkich". Doprowadziły go do niej "lata refleksji nad misterium paschalnym w tradycji chrześcijańskiej", medytacja (oraz żmudne badania hermenutyczne) nad Pismem Świętym, lektura pism Ojców Kościoła (należących zarówno do tradycji wschodniej, jak i zachodniej) oraz licznych dzieł teologicznych i filozoficznych, a także prac z zakresu nauk przyrodniczych czy psychologii. Jak widać, ks. Hryniewicz - żeby odwołać się do tytułu jednego z esejów ks. Józefa Tischnera - niestrudzenie "pracuje nad nadzieją bliźniego".
Czego więc uczy nas Wacław Hryniewicz? Głosi on nadzieję przede wszystkim eschatologiczną, nadzieję zbawienia w wymiarze uniwersalnym - dla wszystkich ludzi, więcej: dla wszystkich stworzeń, dla świata natury, która również jest włączona w ów Boski plan przetworzenia rzeczywistości. Autor, idąc śladem Izaaka Syryjczyka, obejmuje tą nadzieją nawet samego szatana, który "już przez sam fakt istnienia zachowuje związek z Bogiem". Nadzieja ta jest jednak jak najdalsza od sentymentalnej poczciwości. Przeciwnie: jest to szukająca mocnych uzasadnień spes quaerens intellectum. "Nie wolno zapominać o jedności Boskiego planu stworzenia i zbawienia. Dzieje ludzkości i przyrody są nieodłącznie związane z ich ostatecznym spełnieniem", a chrześcijańska nadzieja obejmuje całość tych dziejów. Trzeba tu położyć nacisk na słowo "całość". Bo jakkolwiek ta nadzieja ma charakter paschalny (a to znaczy, że droga do zmartwychwstania, do odrodzenia w nowej rzeczywistości, prowadzi poprzez śmierć; ziarno musi całkiem obumrzeć, aby mogło wzejść w chwale), zarazem jednak "wszelkie ziarno sprawiedliwości i miłości, zasiane w czasie obecnym, kwitnie w wieczności". Inaczej mówiąc: nowe stworzenie nie jest zniszczeniem starego, lecz jego "zbawczą i ostateczną transformacją". Zatem pomiędzy nowym i starym stworzeniem istnieje zarówno nieciągłość, jak i ciągłość.
Jak się wydaje, zwłaszcza ta druga perspektywa - perspektywa ciągłości - jest dla ks. Hryniewicza szczególnie pociągająca. Zapewnia on nas żarliwie, że "eschatologiczna nadzieja na spełnienie dziejów nie jest biernym oczekiwaniem. Trzeba włączać w nią wszystkie sprawy tej ziemi". Jeśli zatem "stajemy się ludźmi Błogosławieństw, jest to zarazem rzeczywisty znak przybliżania się królestwa Bożego". A w innym miejscu mówi: "Zasadniczą treścią nadziei pozostaje świadomość działania Boga już teraz, w chwili obecnej. Teraz, w określonej sytuacji, Jego miłość sądzi i ocala ludzi". Innymi słowy, nasze wysiłki na rzecz poprawy stanu rzeczywistości ziemskiej, życia społecznego czy środowiska naturalnego wpisują się w logikę ciągłości pomiędzy starym i nowym stworzeniem i niejako antycypują rzeczywistość przetworzoną i odnowioną w Chrystusie. Ks. Hryniewicz starannie odróżnia tę perspektywę od chiliastycznych utopii zbawienia ziemskiego z marksizmem włącznie (aczkolwiek o pewnym typie myślenia utopijnego wyraża się nie bez sympatii). Tak więc, choć człowiek jest istotą ontologicznie wychyloną w przyszłość (bo dopiero w przyszłości osiągnie upragnioną pełnię), jest on wezwany, żeby pracować na rzecz swojej nadziei już teraz, "włączając w nią sprawy ziemi".
Perspektywa ciągłości między życiem w tym i w tamtym świecie wyraża się także w nadziei na możliwość duchowej przemiany po śmierci. Trwałym znamieniem istoty ludzkiej jest dynamika ewolucji moralnej. Dlaczego - pyta Hryniewicz - Bóg miałby wymierzać nieskończoną karę za skończoną liczbę ludzkich złych czynów, nawet najgorszych? Kara nie będąca terapią nie ma przecież sensu. Dlatego kara, która nas czeka, będzie miała z pewnością charakter terapeutyczny, będzie oczyszczać i naprawiać to, co grzech wykoślawił. Miłość Boga przewyższa siłę zła - jest w ostatecznym rachunku zwycięska. Nieustające wezwanie tej miłości sprawi, że przebije się ona kiedyś nawet do najbardziej zatwardziałych serc, które uznają swe winy, wyzwalając się w ten sposób z mocy zła. Wieczność Gehenny nie jest tą samą wiecznością co wieczność Zbawienia. Na dowód tego Autor przeprowadza subtelne analizy filologiczne, ale ważniejszy jest inny argument: "Zbawienie pochodzi od Boga, a wszystko, co nie jest zbawieniem, nie może mieć wiecznego trwania i może być tylko stanem przejściowym". W obronie tej tezy Hryniewicz nie waha się stanąć do polemiki z samym św. Augustynem, przywołując w sukurs Orygenesa, Izaaka Syryjczyka, Klemensa z Aleksandrii, Grzegorza z Nyssy, a nawet św. Pawła. Spierając się z obrońcami przekonania o wiecznym potępieniu, daje nam porywający wywód o wolności i łasce, które wbrew często głoszonym poglądom, nie znajdują się w stanie sprzeczności, a przeciwnie - dopełniają się dzięki spotkaniu w prawdzie.
Ta perspektywa powszechnego zbawienia, obejmująca całość dziejów i całą wspólnotę żywych i umarłych, odwołuje się do mądrości umysłu i serca. "Gdzie jest więcej nadziei i serca, tam jest więcej prawdy - pisze ks. prof. Hryniewicz. - I odwrotnie: gdzie więcej prawdy, tam więcej nadziei i ufności, więcej troski i duchowego zmagania o ostateczny los ludzi".
Ta wielka i piękna lekcja nadziei jest, jak się zdaje, niezwykle aktualna - bowiem deficyt nadziei stanowi, być może, najpoważniejszą chorobę naszego czasu. Dał temu świadectwo Jan Paweł II w adhortacji Ecclesia in Europa (2003), w znacznej mierze poświęconej rozważaniu przyczyn gaśnięcia nadziei i złowrogim przejawom tego gaśnięcia w Europie - ale także nowym znakom nadziei.
Nagroda im. ks. Józefa Tischnera przyznana ks. Wacławowi Hryniewiczowi jest nie tylko wyrazem uhonorowania dzieła tego wybitnego autora, ale ma także sens symboliczny. W tym roku upływa bowiem 30 lat od daty publikacji w Znaku pierwszej książki ks. Tischnera pt. Świat ludzkiej nadziei. W tym roku obchodzimy jubileusz 25-lecia "Solidarności", tego wielkiego i jakże owocnego zrywu polskiej nadziei, w którym ks. Tischner miał swój znaczący udział. Ten rok jest wreszcie rokiem dwóch papieży. I choć śmierć Jana Pawła II okryła nas żałobą, to zarazem pokazała takie oblicze Polski, które może napawać nadzieją. Podobnie jak napawa nas nadzieją nowy pontyfikat Benedykta XVI. A jeśli - jak uczy ks. Hryniewicz - chrześcijańska nadzieja obejmuje całość dziejów, także ich doczesny etap, to te nadzieje, o których wspomniałem, uczestniczą w pewien sposób w eschatologicznej i paschalnej nadziei powszechnego zbawienia.
Powołam się na koniec na patrona tej nagrody, ks. Józefa Tischnera, który pisał: "Poznanie, które niesie z sobą nadzieja, jest pierwsze. Rozum na tyle żyje, na ile ma jakieś uczestnictwo w nadziei". Dzieło księdza Hryniewicza jest jakże wymownym potwierdzeniem tej tezy.
HENRYK WOŹNIAKOWSKI, ur. 1949, publicysta, tłumacz, prezes SIW Znak, członek zespołu redakcyjnego miesięcznika "Znak".
POCZĄTEK
STRONY |