|

TEMAT MIESIĄCA:
Labirynty ludzkiego umysłu
Jak to działa? (fragment)
Z KS. JÓZEFEM BREMEREM, ROBERTEM PIŁATEM
i ADAMEM WORKOWSKIM rozmawiają Anna Głąb
i Michał Bardel.
Umysł ludzki jest dziś z wielkim zainteresowaniem badany zarówno
przez filozofów, jak i naukowców. O co właściwie chodzi w problemie
mind–body? Co jest jego genezą? Dlaczego z taką uporczywością
powraca on ciągle w filozofii? Co filozof chce osiągnąć, stawiając problem
umysłu? Czego chce się dowiedzieć?
ROBERT PIŁAT: Na pierwszym roku studiów filozoficznych koleżanka
zadała mi takie pytanie: co to właściwie znaczy myśleć? Sądzę,
że to część pytania o umysł – skoro tyle inwestujemy w myślenie
i tyle od niego oczekujemy, chcielibyśmy wiedzieć, co znaczy myśleć.
Chodzi tu tak naprawdę o próbę zobaczenia swojego własnego
myślenia w działaniu, co jest trudne, prawie niemożliwe bez dodatkowych
konstrukcji, które same są dziełem myśli! Złapać nasz umysł
na gorącym uczynku to marzenie filozofów zajmujących się problemem
umysłu.
Ale czego się po tym spodziewać? Wiadomo, czego się spodziewał
Kartezjusz: uważał, że gdy złapiemy myśl na gorącym uczynku, zobaczymy
refleksję jako przedmiot, odróżnimy myśli wartościowe od niewartościowych,
jasne i wyraźne od mętnych, i uporządkujemy je według podanych przez niego osiemnastu reguł. Ale to jest chyba tylko
część problemu umysłu. Druga część to problem metafizyczny, który
trapi wielu autorów uważających, że to coś w nas, co myśli, pamięta,
interpretuje spostrzeżenia, zdaje się najbliżej niematerialnej duszy, która
tak pojęta miałaby być nowoczesnym zastępnikiem tego, co dawniej
za duszę uważano. Kiedyś pojęcie duszy było o wiele obszerniejsze od
dzisiejszego pojęcia umysłu. To ostatnie jest tylko przetworzeniem idei
empirystów brytyjskich, którzy pewną część własności rzeczy – trudno
uchwytnych, bo nie wprost dotykalnych – zabrali z rzeczy i umieścili
w umyśle. Najpierw miały to być, jak w filozofii Johna Locke’a,
tylko jakości wtórne, potem się okazało, że i jakości pierwotne są bardzo
problematyczne i może wcale ich nie ma w rzeczy – w ten sposób
coraz więcej aspektów rzeczywistości lądowało po stronie umysłu. To
właśnie zbudowało problem psychofizyczny, bo skoro w umyśle jest
tyle różnych rzeczy, które mówią nam o świecie, ale nie da się ich
literalnie przypisać rzeczom materialnym, to jak powiązać te dwie rzeczywistości?
Umysł dotyczy świata, jest skuteczny, a z drugiej strony
nie potrafimy wyjaśnić, dlaczego jest skuteczny. Trochę analogicznie
jest z językiem. Wiemy, że przeważająca część naszego języka jest skuteczna
w komunikowaniu się i referowaniu naszych doświadczeń, ale
nie wiemy, jak to się dzieje. Czego zatem oczekujemy, o co właściwie
chodzi nam, kiedy stawiamy pytanie o umysł? Zawsze odpowiada się
tak samo: chcielibyśmy lepiej zrozumieć, jak umysł działa. W wypadku
analogii z językiem zrozumienie polega na ujawnieniu reguł gramatycznych,
semantycznych. Na czym miałaby właściwie polegać odpowiedź
w wypadku umysłu? Jak mielibyśmy zrozumieć to, jak myślimy,
czujemy, pamiętamy? Przez podanie reguł? Sugerowałoby to, że
istnieje jakiś język umysłu, gramatyka wewnętrzna, którą się on posługuje
(postuluje ją na przykład Jerry Fodor). Ale to tylko odsuwa problem
dalej, bo jaka jest geneza tego języka, jego podstawowe jednostki
leksykalne, jego potencjalność, czyli kreatywność? Wciąż nie wiemy
tak naprawdę, jak to wszystko działa.
KS. JÓZEF BREMER: Problem umysłu oscyluje wokół eksperymentu
myślowego Leibniza, który zaproponował wyobrażenie sobie powiększonego
do rozmiarów młyna mózgu, po którym chodzimy i oglądamy wszystko, ale nie znajdujemy ducha. Drugą pomocną metaforą
są dwa obrazy świata wprowadzone przez Wilfrida Sellarsa:
potoczny i naukowy. Upraszczając nieco, możemy powiedzieć, że
w obrazie potocznym, zdroworozsądkowym, mamy do czynienia z pojedynczym,
działającym, myślącym, chcącym podmiotem, z „ja”. W naukowym
obrazie świata świadome „ja” gdzieś znika, jego umysł można
empirycznie analizować, a za pośrednictwem neuronalnych obrazowań
mózgu poszukiwać jego fizykalnych odpowiedników. Pytanie
brzmi, jak te dwa obrazy ze sobą połączyć? Pierwsza grupa filozofów
twierdzi: my nie zajmujemy się mózgiem, lecz tylko i wyłącznie świadomym
umysłem. Inna mówi: zajmujmy się tym, co mówią nauki twarde,
bo za pomocą proponowanych przez nie technik zobaczymy jak
na przykład uszkodzenia mózgu odbijają się na świadomości i na funkcjonowaniu
podmiotu. Trzecią grupę stanowią ci filozofowie – jak
Sellars czy dzisiaj Thomas Nagel – którzy próbują zsyntetyzować obydwa
obrazy świata, postulując powstanie nowej nauki zdolnej uchwycić
te kategorie, jakimi operujemy w obrazie potocznym, na przykład
kategorię osoby. Stąd proponowany przez Sellarsa termin „rekategoryzacja”,
oznaczający rezygnację z kategorii „substancji” i odwołujący
się do kategorii absolutnych procesów, jako tych, które łączą obraz
naukowy i potoczny. Za tak rozumianą rekategoryzacjcę trzeba zapłacić
wysoką cenę: aby rozwiązać problem umysł–ciało musimy bowiem
zmienić nasze kategorie, poprzez które dotychczas ujmowaliśmy
siebie i otaczającą nas rzeczywistość.
ADAM WORKOWSKI: Sytuacja w filozofii umysłu przypomina mi
początek XX wieku, kiedy ludzie zdobywali Biegun Północny i cały
świat ogarnęło białe szaleństwo. Wyprawy
Nansena skupiały uwagę wszystkich, a osiągnięcie
Bieguna było symbolem poznania całej Ziemi.
Dziś, słuchając i czytając specjalistów od
neuronauk i filozofów umysłu, wielu z nas odczuwa
dreszcz ekscytacji. Wydaje się, że stoimy
o krok od rozwiązania zagadki umysłu –
najbardziej tajemniczego i subtelnego tworu
w znanym nam wszechświecie. Ten stan podgorączkowy cechujący wielkie czasy odkryć wyjaśnia po części rolę, jaką we współczesnej
filozofii i szerzej w kulturze odgrywa filozofia umysłu.
Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"
Zamów numer
KS. JÓZEF BREMER SJ, dr, prodziekan Wydziału Filozofii Wyższej
Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum”. Wydał m.in.: Problem
umysł–ciało. Wprowadzenie (Kraków 2001) oraz Jak to jest być świadomym?
(Warszawa 2005).
ROBERT PIŁAT, dr hab., kierownik Zakładu Logiki i Języka w Instytucie
Filozofii i Socjologii PAN. Wydał m.in.:Czy istnieje świadomość?
(Warszawa 1993) i Umysł jako model świata (Warszawa 1999).
ADAM WORKOWSKI, dr filozofii, adiunkt w Katedrze Metafizyki PAT,
wykładowca Collegium Civitas w Warszawie, członek redakcji „Logosu
i Ethosu”.
POCZĄTEK STRONY |