|

ZDARZENIA - KSIĄŻKI - LUDZIE
Dylematy polityki historycznej
III Rzeczypospolitej (fragment)
BARTOSZ KORZENIEWSKI
Pamięć i odpowiedzialność,
red. Robert Kostro i Tomasz Merta,
Ośrodek Myśli Politycznej, Centrum Konserwatywne,
Kraków-Wrocław 2005
Polskie doświadczenia ostatnich kilku lat dobitnie pokazały, jak wiele
może znaczyć historia w polityce. Debata o wydarzeniach w Jedwabnem
uświadomiła, jak mocne emocje kryją się za trudnymi wydarzeniami
z przeszłości. Kontrowersje wokół projektu budowy Centrum przeciw
Wypędzeniom ukazały znaczenie przeszłości dla polskiej polityki
zagranicznej. Z kolei obchody najpierw 60 rocznicy lądowania aliantów
w Normandii, a potem 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej
w Moskwie ukazały możliwości integracyjne bądź ekskluzywne, które
wiążą się z pamięcią o II wojnie światowej. Te trudne i dla wielu zaskakujące
doświadczenia miały jednak również dużą wartość edukacyjną
dla polskich elit politycznych. Decyzja o budowie Muzeum Powstania
Warszawskiego, umiejętnie zaplanowane obchody 60. rocznicy wybuchu
tego powstania i wyzwolenia obozu w Auschwitz – to świadectwa
pewnej zmiany w polityce historycznej III Rzeczypospolitej. Trzeba też wspomnieć o „eksplozji pamięci” (religijnej, narodowej i prywatnej),
która nastąpiła w Polsce po śmierci Jana Pawła II. Przeżycia związane ze
śmiercią Papieża uświadomiły, jak ważne jest dla Polaków istnienie wspólnoty,
w której przeżywać mogą istotne dla nich wydarzenia. Wydaje się,
iż waga przywiązywana do obchodów 25-lecia powstania „Solidarności”
oraz decyzje sejmu o ustanowieniu dni pamięci 16 października i 31
sierpnia są wyciągnięciem wniosków z dostrzeżenia ważności pamięci
zbiorowej. Z całą pewnością nie byłyby one możliwe jeszcze na początku
lat 90.
Wydana niedawno przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej Pamięć
i odpowiedzialność jest pierwszą pozycją poświęconą wyłącznie
tematyce polityki historycznej w Polsce, w czym wypełnia bardzo istotną
lukę. Składa się na nią dziewięć szkiców polskich historyków, socjologów
i polityków, które dotyczą różnych aspektów polityki historycznej
III Rzeczypospolitej. Łączy je niewątpliwie podejście krytyczne do dotychczasowego
jej kształtu. Zaraz też na marginesie lektury wyłania się
podstawowe pytanie o to, czy polityka historyczna w III Rzeczypospolitej
w ogóle istniała. O ile jednak w wielu tekstach przeważa opinia o braku
jakiejkolwiek polityki historycznej w tym okresie, to zgodzić się należy
z poglądem Tomasza Merty, autora szkicu Pamięć i nadzieja, iż
polityka taka w III Rzeczypospolitej istniała, tyle tylko iż nie taka, jaka
pozwalałaby Polsce wyciągnąć korzyści z jej dziejów. Merta analizuje
specyfikę polityki historycznej III Rzeczypospolitej w pierwszych piętnastu
latach jej istnienia poprzez odniesienie jej do tego, co za Bronisławem
Baczką można nazwać „eksplozją pamięci” okresu pierwszej „Solidarności”.
Choć jest to zamierzenie zrozumiałe i pomocne w uchwyceniu
słabości i braków polskiej polityki historycznej ostatnich lat, to jednak
nie bardzo może służyć dogłębnej analizie zagadnienia. Tak celnie opisany
już w 1981 roku przez Baczkę fenomen niezliczonego mnóstwa
inicjatyw mających na celu upamiętnienie ważnych dla ruchu opozycyjnego
wydarzeń historycznych był wielką batalią o odzyskanie przestrzeni
symbolicznej. Już jednak w tym jego charakterze tkwi zasadnicza odmienność
w stosunku do sposobów odnoszenia się do przeszłości po
roku 89, która ogranicza w dużym stopniu możliwość snucia porównań.
Batalia o odzyskanie przestrzeni symbolicznej zawłaszczonej przez
komunistyczną propagandę, prowadzona przez wielki ruch społeczny
w czasie nadzwyczajnej mobilizacji społeczeństwa, jest świadectwem stanu
pamięci zbiorowej narodu, nie może być jednak zasadnie porównywana
z polityką historyczną suwerennego już państwa. Bitwa o pamięć z początku lat 80. była raczej sprzeciwem wobec polityki historycznej władz
PRL, porównywanie jej więc z polityką historyczną elit politycznych
III RP może mieć jedynie ograniczoną wartość.
Gdy zestawi się te dwa okresy historyczne w zakresie stanu pamięci
zbiorowej Polaków, na pierwszy rzut oka widać istotne różnice. W porównaniu
z eksplozją pamięci z lat 1980–1981 aktywność polskiego społeczeństwa
na polu upamiętnienia w III RP wygląda nad wyraz skromnie
i może być określana w kategoriach zaniku czy kryzysu świadomości
historycznej. Jednak w warunkach pełnej suwerenności trudno
oczekiwać od społeczeństwa, aby prowadziło politykę historyczną. Za
jej prowadzenie odpowiedzialne są instytucje państwowe.
Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"
Zamów numer
BARTOSZ KORZENIEWSKI, adiunkt w Instytucie Zachodnim w Poznaniu.
Zajmuje się problematyką pamięci zbiorowej, publikuje m.in.
w „Przeglądzie Politycznym”, „Tekstach Drugich”, „Kulturze Współczesnej”,
„Przeglądzie Zachodnim”.
POCZĄTEK STRONY |