Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

LUTY 2006, NUMER 609

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMATY I REFLEKSJE



Wybrałem wolność, straciłem ojca
(fragment)

Z MILOŠEM MILENKOVICIEM, działaczem serbskiej

organizacji „Otpor!”, rozmawia Joanna Żeber


Jednym z najtrudniejszych problemów w reżimach niedemokratycznych jest strach. Kiedy zakładaliśmy „Otpor!”, ludzie nas przestrzegali: nic nie zmieniajcie, może być tylko gorzej! Skoncentrowani na fizycznym przetrwaniu, żyli bieżącym dniem i bali się nawet pomyśleć o przeciwstawieniu się dyktaturze.

JOANNA ŻEBER: Proces przeciwko Slobodanowi Miloševiciowi trwa. Od roku 2002 były prezydent Jugosławii uparcie broni się przed trybunałem ONZ w Hadze. Oskarżony o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i o ludobójstwo, twierdzi, że te zarzuty to „bezwstydne kłamstwa i podstępne wypaczenie historii”. Z wykształcenia prawnik, sam prowadzi swoją obronę. Proces przedłuża się ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego. Jednym słowem: Milošević nie daje za wygraną. Wydaje się nie do zdarcia. A Wam – aktywistom organizacji młodzieżowej „Otpor!” – udało się pozbawić go prezydentury. Jak to możliwe? Trudno uwierzyć, że grupa zapaleńców, dwudziestolatków, doprowadziła do obalenia człowieka, z którym nie mogą się uporać sędziowie z Hagi.

MILOŠ MILENKOVIĆ: A jednak... Nie mieliśmy innego wyjścia. Gra toczyła się o wszystko. Po wyborach lokalnych przeprowadzonych w latach 1996–1997 (Milošević usiłował je sfałszować – w odpowiedzi na to Serbowie zorganizowali demonstracje, które trwały cztery miesiące) dla studentów zaczęło się piekło. Bo choć Milošević ostatecznie uznał wyniki wyborów, to jednak siły opozycyjne były zbyt słabe, żeby doprowadzić do jego obalenia. On za to rozprawił się z uczestnikami protestów: zlikwidował autonomię uniwersytetów, pozbył się niewygodnych wykładowców i nakazał relegowanie aktywnych społecznie studentów.

Co mogliśmy zrobić? W 1998 roku stworzyliśmy organizację „Otpor!”. Korzystaliśmy z doświadczeń wyniesionych po porażkach protestów na poziomie lokalnym. W ciągu piętnastu miesięcy udało nam się zbudować największy ruch obywatelski w historii naszego kraju. Mieliśmy sto tysięcy aktywistów w 176 miastach i miasteczkach Serbii. Przy współpracy z organizacjami pozarządowymi przeszkoliliśmy wielu obserwatorów, którzy później monitorowali wybory prezydenckie. Naszym największym sukcesem było właśnie zaangażowanie w kampanię przedwyborczą tysięcy młodych ludzi. Dzięki temu mogliśmy zorganizować jedną z najlepszych na świecie przedwyborczych kampanii mobilizacyjnych i motywacyjnych. Zapłaciliśmy jednak za to niemałą cenę. W ciągu sześciu miesięcy przed wyborami ponad dwa tysiące naszych działaczy zostało aresztowanych. Cały czas byliśmy szkalowani przez tajne służby bezpieczeństwa. Ale to nas nie złamało. Gdy Milošević usiłował sfałszować wybory 24 września 2000 roku, rozpoczęliśmy akcję nieposłuszeństwa obywatelskiego. Codziennie ponad pięć tysięcy ludzi demonstrowało na rzecz wolnych, uczciwych wyborów, aż wreszcie w październiku 2000 roku – gdy fotel prezydencki zajął lider opozycji Vojislav Koštunica – Milošević się poddał.

Jak udało się Wam zmotywować tylu młodych ludzi, którzy w dzisiejszych czasach – zwłaszcza w społeczeństwach postkomunistycznych – stronią od polityki?

Kiedy chce się zyskać przychylność młodych ludzi dla jakiegoś nowego projektu, trzeba odwołać się do obszarów ich głównych zainteresowań, na przykład do muzyki. Zorganizowaliśmy koncerty plenerowe z udziałem największych gwiazd serbskiej muzyki rozrywkowej. W przerwach między utworami artyści pytali swoich fanów: „Wiecie, co robimy w dzień wyborów? Głosujemy!”. Tylko tyle. Nie: na kogo albo przeciwko komu. Wiedzieliśmy, że gdybyśmy zaczęli mówić o konieczności zmian w kraju czy też o „obywatelskim obowiązku”, wszyscy by uciekli.

Te koncerty, happeningi, plakaty, gadżety – to wszystko kosztuje. Bez wsparcia USA, państw Europy Zachodniej i niezależnych fundacji nie moglibyście przygotować tak świetnej kampanii. Dlaczego Zachód zaangażował się finansowo w Waszą działalność? Jaki miał w tym interes?

Każde współczesne państwo demokratyczne przeznacza fundusze na wsparcie organizacji politycznych – zarówno tych o orientacji prorządowej, jak i opozycyjnej – oraz organizacji pozarządowych. Od działalności tych struktur zależy przecież jego byt. W Serbii przed rokiem 2000 państwo wspierało jedynie organizacje prorządowe. Działalność innych organizacji była systematycznie bojkotowana przez media państwowe, aż w końcu w ogóle jej zabroniono.

Na szczęście jednak zachodnie demokracje przeznaczają część swoich funduszy także na rozwój społeczeństwa obywatelskiego w tych państwach, które nie spełniają demokratycznych wymogów. I zarówno te wspomagające państwa, jak i fundacje nie chcą niczego w zamian. Zależy im tylko na rozwoju współczesnych, demokratycznych systemów w innych krajach.

Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"

Zamów numer

MILOŠ MILENKOVIĆ, ur. 1977, Serb, były działacz opozycyjnej organizacji „Otpor!”. Studiował ekonomię w Belgradzie; za działalność opozycyjną relegowany ze studiów (1999). Od 2001 roku prowadzi szkolenia dla aktywistów organizacji opozycyjnych na Ukrainie, Białorusi, w Gruzji i Azerbejdżanie (w 2004 r. deportowany z Rosji i Białorusi).

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.