|

SPOŁECZEŃSTWO NIEOBOJĘTNYCH
Żeby mieć gdzie pójść
TOMASZ PONIKŁO
Ważne jest, żeby mieć gdzie pójść. Szczególnie dla młodych ludzi.
Często ich drogi – rozumiane jak najbardziej dosłownie – określają późniejsze
życie. Nie zawsze i nie każdy ma to szczęście, że najlepiej czuje się
w domu rodzinnym, i to z najrozmaitszych względów. Dlatego bardzo
istotne są takie inicjatywy jak świetlice dla dzieci ze środowisk zagrożonych.
Stwarzają one przestrzeń bezpieczeństwa, pomocy i akceptacji dla
tych, którzy nie mogą doznać tego we własnym domu czy otoczeniu.
W Krakowie ojcowie pijarzy założyli przed dziewiętnastu laty – zgodnie
z zakonnym charyzmatem nauczania i wychowywania młodzieży –
Świetlicę Terapeutyczną SOS. Zapisanych jest do niej obecnie około
setki dzieci. Od poniedziałku do piątku, między popołudniem a wieczorem,
w salach świetlicy pojawia się mniej więcej trzydzieścioro z nich.
Są w wieku od sześciu do osiemnastu lat, przy czym ostatnio przeważają
młodsi członkowie świetlicy. Przychodząc tu, mają szansę na różne kontakty:
począwszy od pełnoetatowych wychowawców, po dwoje każdego
dnia, aż po specjalistów takich jak: psycholog, logopeda, pedagog,
rehabilitant czy informatyk. Pojawiają się również wolontariusze, klerycy,
studenci i praktykanci z Akademii Pedagogicznej i Wyższej Szkoły
Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum”. Oczywiście dzieci także integrują
się wzajemnie w swoim rówieśniczym gronie, czemu sprzyja zazwyczaj
bliskość zamieszkania. Większość z nich ma swoje domy w okolicach
śródmieścia i osiedla Olsza.
Przychodząc do świetlicy, mają wiele możliwości spędzenia czasu.
Co bardzo ważne – otrzymują pomoc w nauce i przy odrabianiu lekcji,
a także posiłek. Oprócz tej właśnie podstawowej pomocy mogą liczyć
na inne ciekawe inicjatywy. Świetlica proponuje im bowiem wiele atrakcji. Co poniedziałek jest wyjście na basen Akademii Ekonomicznej. Raz w tygodniu
dzieci mogą uczestniczyć w profesjonalnych zajęciach z ceramiki.
Latem wychodzą na plac na Groblach, żeby wspólnie pograć w piłkę.
Chętni mogą z wychowawcą chodzić na mecze Wisły Kraków (w planach
również na mecze Cracovii, bo przecież sympatie piłkarskie są
podzielone). W samych salach świetlicy także nie jest nudno. Trzy razy
w tygodniu do dyspozycji podopiecznych są komputery ze stałym łączem
i informatycy. Odbywają się zajęcia plastyczne i prowadzone są gry ogólnorozwojowe.
Dzieci organizują kiermasze świąteczne i jasełka.
W czasie ostatnich ferii zimowych świetlica była czynna od rana i proponowała
wiele ciekawych sposobów na spędzenie czasu: wycieczki do
kopalni soli w Wieliczce, wyjście do kina, a także wizyta w oceanarium
i spotkanie w jednostce straży pożarnej. Zorganizowano wspólne oglądanie
filmów oraz wiele zabaw i konkursów. Od czasu tej akcji, zatytułowanej
„ferie w mieście”, do świetlicy chodzi dziesięcioletni Kamil.
Pytany o nią, mówi po prostu: „Fajnie”. Być może taka wypowiedź nie
jest szczególnie wylewna, ale tutaj najlepszym świadectwem docenienia
roli świetlicy jest częsta obecność dzieci. A trzeba pamiętać, że wiele z nich
jest bardzo zamkniętych w sobie, inne z kolei przejawiają nadaktywność
psychoruchową. Każde dziecko jest indywidualnością, każde ma ze sobą
inny bagaż doświadczeń, często bardzo ciężkich. I to właśnie w świetlicy
dzieci szukają wsparcia, poczucia akceptacji i bezpieczeństwa (i pewnie
znajdują, skoro wciąż przychodzą). Zapewne aktywna forma spędzania
czasu znacząco w tym pomaga, bo podopieczni czują się wtedy znacznie
swobodniej, niż kiedy są ograniczeni jedynie do przestrzeni sali. Przykładem
tego może być cieszący się dużą popularnością tygodniowy wyjazd
w góry, do Łapsz, odbywający się w czasie ferii. Niestety, nie wszystkie
rodziny mogą ponieść nawet minimalny koszt takiego wypoczynku.
W czasie wakacji natomiast dzieci mogą pojechać na trzy tygodnie
nad morze, do miejscowości Gniewino. Taki wyjazd to jednak wielkie
obciążenie finansowe, dlatego świetlica potrzebuje i szuka rozmaitych
form wsparcia. Także finansowego. Choć wśród sponsorów znajduje się
Urząd Miasta Krakowa oraz wielu ludzi dobrej woli, to jednak w świetlicy,
tak jak w życiu każdego z nas, pieniędzy jest wciąż za mało, a to
dzięki nim można podnosić standard wychowywania. Przecież o walorach
wspomnianego wyjazdu nie trzeba nikogo przekonywać.
Nad całością organizacji świetlicy czuwa jej dyrektor ks. Stanisław
Kania. To między innymi jego praca pozwala na funkcjonowanie tej
inicjatywy. Ks. Stanisław zajmuje się na przykład pozyskiwaniem sponsorów i aktywnych przyjaciół świetlicy. Stosuje również tak efektowne
metody promowania świetlicy jak coroczny koncert dobroczynny. Wśród
jego zmieniających się gości na scenie w krypcie Pijarów zawsze pojawia
się jeden z największych przyjaciół świetlicy – organizator koncertów
Marcin Daniec. Nie sposób też przecenić wkładu w całość działania,
a może lepiej powiedzieć: wkładu w dawanie możliwości działania, ludzi
dobrej woli, którzy swoją obecnością, pracą czy wsparciem finansowym
towarzyszą świetlicy i jej dziełu.
Tak na pozór drobne przedsięwzięcie jak Świetlica Terapeutyczna SOS,
okazuje się inicjatywą bardzo potrzebną. Podkreślmy jeszcze raz: najlepiej
o tym świadczy obecność i aktywność samych dzieci. To, że przychodzą,
że chcą przychodzić. To, że się dobrze czują w tym miejscu. Że dostają nie
tylko niezbędną im pomoc, ale także rozrywkę. To, że znają radość powrotu
do miejsca, które na nich czeka, że uczą się obcowania z innymi
i solidarności międzyludzkiej, doświadczają bliskości swoich losów, potrzeb.
To wszystko zobowiązuje nas do wspierania takich ośrodków. Pamiętajmy:
młodość jest czasem, w którym przede wszystkim kształtuje się
ludzka osobowość. Dajmy dzieciom ze środowisk zagrożonych (rodzin
niepełnych, patologicznych, ubogich) możliwość przeżycia pozytywnego
doświadczenia. Pomóżmy stworzyć dla nich przestrzeń, w której poznają
uczucie bezpieczeństwa, gdzie znajdować się będą w centrum, a nie na
marginesie, taki świat, który się o nie troszczy. Jeśli nie w domu rodzinnym,
to przynajmniej niech w świetlicy dzieci poczują się ważne, niech
poczują, jaką siłę twórczą mają ludzkie wartości, a pewnie poprzez takie
doświadczenie i im samym te wartości staną się bliższe.
Świetlica Terapeutyczna SOS
ul. Pijarska 2
31-015 Kraków
może być przez Państwa wsparta wpłatą na numer konta:
49 1060 0076 0000 3200 0047 1728
lub poprzez wolontariat. Najmilej widziane są osoby ze znajomością
matematyki oraz języków niemieckiego i francuskiego. Pracownicy świetlicy
z wdzięcznością przyjmą również dary żywnościowe dla dzieci.
Więcej na łamach lutowego numeru "Znaku"
Zamów numer
POCZĄTEK STRONY |