Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

CZERWIEC 2006, NUMER 613

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


ZDARZENIA - KSIĄŻKI - LUDZIE



Eros i logos
(fragment)

ARKADIUSZ ŻYCHLIŃSKI


Gertrud Heidegger (red.),
"Mein liebes Seelchen!".
Briefe Martin Heideggers an seine Frau Elfriede, 1915-1970,

Deutsche Verlagsanstalt, München 2005, ss. 416

Jeśli - jak powiada Borges - całym swym dziełem człowiek cierpliwie kreśli podobiznę własnej twarzy, to i w obrazie twarzy można dostrzec zarys dzieła. W wypadku Martina Heideggera w polskich wydawnictwach pokutuje do dziś reprodukcja fizjonomii z Historii filozofii Władysława Tatarkiewicza . Nie lepiej jest z prezentacją duchowej sylwetki filozofa. Przetłumaczona przed kilkoma laty biografia Hugona Otta to znakomity przykład rzetelnej historycznej pracy - usytuowanej na antypodach kryminologiczno-sensacyjnych ustaleń Victora Fariasa - ale książka ta przynosi szkic do portretu postaci historycznej, nie żywego człowieka. W zapowiedziach PIW-u pojawiła się wzmianka o przygotowywanym tłumaczeniu najlepszej jak dotąd biografii Heideggera, Mistrza z Niemiec Rüdigera Safranskiego, książka ta jednak nie trafiła dotychczas na rynek. Także ta biografia wszakże zdążyła się już trochę postarzeć - w ciągu jedenastu lat, jakie upłynęły od jej pierwszego wydania, opublikowano w Niemczech co najmniej kilka ważnych tomów korespondencji filozofa ze Schwarzwaldu. Bo akurat Heidegger był prawdziwie namiętnym autorem listów. W roku 1986 opublikowano ich pierwszy tom, korespondencję z pisarzem Erhartem Kästnerem. Sukcesywnie zaczęły pojawiać się kolejne książki: w 1989 wydrukowano listy do Elisabeth Blochmann, w 1990 do i od Karla Jaspersa (to jedyny zbiór listów przetłumaczony na język polski), w 1998 wydano najciekawszą bodaj korespondencję między Heideggerem a Hannah Arendt. W roku 2000 przyszła kolej na korespondencję z pisarką Immą von Bodmershof, w 2002 z Heinrichem Rickertem, w 2003 z teologiem Bernhardem Welte, a krótko potem z byłym uczniem Maksem Müllerem. Wreszcie rok 2004 przyniósł tom listów Heideggera do Ludwiga von Fickera. W najbliższych planach wydawniczych znajdują się listy do Rudolfa Bultmanna, Ernsta Jüngera i Friedricha Georga Jüngera oraz Ottona Pöggelera. Ten edytorski róg obfitości wiąże się z pewnym niebezpieczeństwem: wiele wydanych tomów to zbiory zwyczajnie nudne, niewnoszące nic nowego do portretu filozofa. Nie da się tego jednak powiedzieć o ostatnim wyborze listów, jaki ukazał się w Niemczech we wrześniu 2005 roku, czyli o listach Heideggera do żony - Elfridy. Ich lektura pozwala się zbliżyć do niezafałszowanej sylwetki filozofa w jego prywatności.

Całość rozpoczyna się niby romantyczna powieść, w której ważną rolę odegra przekazany wnuczce przez babcię stary kluczyk do drewnianej skrzyni z listami - po siedemdziesięciu z górą latach milczenia wierny syn filozofa wyznaje z ulgą, że Martin Heidegger nie jest jego ojcem. W dalszej części przed oczyma zainteresowanego czytelnika rozegra się dramat zazdrości i zdrady, przewinie się szeroki wachlarz kochanek - nazywanych eufemistycznie przyjaciółkami - filozofa, a całość zakończy szczęśliwe pojednanie małżonków. Mówiąc tak jednak - a byłaby to tylko półprawda, bo ta romantyczna opowieść przechodzi naraz w psychologiczny dramat - można by zniechęcić do lektury listów wszystkich tych, którym akurat warto je polecić.

Krótkie posłowie Hermanna Heideggera rozpoczyna się tak:

Zrozumiałe życzenie Martina Heideggera, aby raczej podążać wytyczonymi przez niego drogami myśli, a nie upubliczniać jego życia prywatnego, skonfrontowane zostało tu z uprawnionym życzeniem wnuczki, Gertrudy Heidegger, aby poprzez publikację tej książki oddać sprawiedliwość osobie jej babki Elfridy.

Małżonce Heideggera poświęcano dotychczas niewiele uwagi. Podnoszono jej rolę we wprowadzaniu racjonalnego porządku w życie codzienne filozofa, piętnowano jej antysemityzm i chorobliwą zazdrość (szczególnie cierpkie, by nie powiedzieć nienawistne, są uwagi Hannah Arendt w listach do Karla Jaspersa i Heinricha Blüchnera). Omawiana książka będąca w zamiarze uczciwą - redaktorka nie próbuje tuszować tego, że jej babka "aż do końca życia nie zdystansowała się istotnie od swego nacjonalistycznego i antysemickiego nastawienia" (s. 12) - próbą portretu Elfridy Heidegger nie całkiem ten cel osiąga. Poznajemy Elfridę tylko pośrednio poprzez listy do niej kierowane, co pozwala wprawdzie zyskać pewien wgląd w sposób funkcjonowania tego dziwnego małżeństwa, jednak tylko w niewielkim stopniu przybliża ją jako osobę. Prezentowany wybór - około jednej siódmej wszystkich listów wysłanych do żony - przynosi za to istotne retusze do portretu Heideggera. I nie chodzi tu akurat o korespondencję z lat 1933-1938, pomieszczoną - aby zapobiec spekulacjom, jak pisze redaktorka - w całości, bez wykropkowywania wypowiedzi o charakterze antysemickim czy tych dotyczących polityki narodowosocjalistycznej - przy tym i jednych, i drugich jest niewiele, niewiele też wnoszą nowego do wizerunku Heideggera znanego z innych publikacji. Odkrywcza natomiast - i to chyba nawet dla wtajemniczonych - jest wybrzmiewająca w jego listach fuga E/erosa i logosu.

W nakręconym w roku 2002 filmie Derrida Amy Ziering Kofman, reżyserka pyta francuskiego myśliciela, co ten najchętniej zobaczyłby w filmie dokumentalnym na temat jednego z wielkich filozofów - Kanta, Hegla czy Heideggera. Derrida odpowiada, że chciałby zobaczyć któregoś z nich mówiącego o swoim życiu seksualnym, po czym wyjaśnia na prośbę zdezorientowanej interlokutorki:

Ponieważ jest to coś, o czym nigdy nie mówią. Powinni mówić o czymś, o czym z zasady nie mówią. Dlaczego przedstawia się tych filozofów jako istoty zupełnie aseksualne? Dlaczego oddziela się ich życie prywatne od dzieła? Dlaczego nigdy nie opowiadają o swoim życiu prywatnym? Mówiąc "życie seksualne", mam oczywiście na myśli życie prywatne. A co w życiu prywatnym jest ważniejszego od miłości? Mówiąc "życie seksualne", nie mam na myśli, że powinno się nakręcić jakieś porno z ich udziałem. Chciałbym, żeby powiedzieli, jaką rolę w ich życiu odgrywała miłość. Wzięłoby się mikrofon i zapytało o to Hegla. Wiadomo co nieco na temat Hegla i Heideggera, jednak nie od nich samych. Chętnie usłyszałbym to z ich ust.

Derrida z ciekawością przeczytałby te listy.

Więcej na łamach czerwcowego "Znaku"

ARKADIUSZ ŻYCHLIŃSKI,
ur. 1976, dr filologii germańskiej, tłumacz, adiunkt w Instytucie Filologii Germańskiej UAM. Zajmuje się teorią przekładu i pograniczami filozoficzno-literackimi. Publikował m.in. w "Odrze" i "Literaturze na Świecie".

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.