|

TEMAT MIESIĄCA:
Fenomenologia wspólnoty.
Co nam zostało z Solidarności?
"Jako błyskawica".
Problemy z polityczną instytucjonalizacją
Solidarności (fragment)
MIROSŁAWA GRABOWSKA
Możemy się pocieszać, że po "Solidarności" została - jak w wierszu Słowackiego - siła fatalna, która nas,
zjadaczy chleba, usiłuje przerobić w anioły.
Jak to możliwe, że "Solidarność" - wielomilionowy ruch społeczno-polityczny i organizacja związkowa,
która walczyła z systemem komunistycznym na tyle skutecznie, że doprowadziła do kompromisu ze stroną
partyjno-rządową oraz do wyborów 4 VI 1989 r., które wygrała, utworzyła pierwszy niekomunistyczny rząd w bloku
sowieckim i rozpoczęła budowę nowego systemu, demokratycznego i rynkowego - obecnie, po ponad ćwierć
wieku od zwycięskiego strajku w Stoczni Gdańskiej i po 17 latach od początku polskich przemian, nie
istnieje jako zinstytucjonalizowana siła polityczna? Czy - jak w wykorzystanym w tytule wierszu Juliusza
Słowackiego - "Solidarność" nie zostawiła "żadnego dziedzica", a imię jej
"przeszło jako błyskawica i będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia"?
W odpowiedzi można przywołać słynne powiedzenie, że rewolucja zjada swoje dzieci. Tak było po
wielkich rewolucjach 1789 i 1917 r., i tak było po rewolucjach antykomunistycznych roku 1989.
Zwycięskie obozy rewolucyjne dzieliły się i rozpadały: rozpadł się polski obóz solidarnościowy,
czeskie Forum Obywatelskie i słowackie Społeczeństwo Przeciw Przemocy, estoński Front Ludowy i
słoweńska koalicja DEMOS.
System komunistyczny był w zamyśle totalny. Dlatego opozycja, jeśli istniała, musiała
być wewnętrznie zróżnicowana. Wobec upaństwowienia gospodarki, zrośnięcia aparatu partyjnego z państwowym,
ambicji panowania nad całością życia społecznego, wszystko, co było niezależne, prowokowało
reakcję systemową. Czy był to strajk o charakterze ekonomicznym, niezależne działania Kościoła,
protesty intelektualistów, demonstracje studentów czy jawne działania opozycyjne - godziło to w system,
wymagało więc pryncypialnej odpowiedzi, w którą zaangażowane były siły represji, władze różnego szczebla,
pion propagandowy. Strona antykomunistyczna konstytuowała się w znacznej mierze "dzięki" stronie
komunistycznej - jej represyjności, systemowości, totalności. Co nie znaczy, że była jednolita.
Dobrze to widać w drugiej połowie lat 70. w zróżnicowaniu środowisk opozycji demokratycznej (KOR - ROPCiO - KPN).
Także w samej "Solidarności" Alaine Touraine, wybitny francuski socjolog badający "Solidarność"
w okresie 1980-81, wyróżnił trzy nurty: związkowy, narodowy i demokratyczny.
Zatem pierwsza odpowiedź brzmiałaby następująco: w takim stopniu, w jakim rewolucje roku 1989
osiągnęły swój cel - obaliły system komunistyczny - zarazem zniszczyły podstawy swojej jedności.
Rozpad "Solidarności" był nie tylko możliwy, ale i konieczny: siły antykomunistyczne, zjednoczone wspólną
walką z ancien régime, po zwycięstwie różnicowały się, artykułowały swoje własne, bardziej partykularne
cele, rywalizowały ze sobą, a nawet się zwalczały.
Więcej na łamach październikowego numeru "Znaku"
Zamów numer
MIROSŁAWA GRABOWSKA,
dr hab., socjolog, pracuje w Instytucie Socjologii UW i w Instytucie Studiów Politycznych PAN. W latach 1975-1989
związana z opozycją demokratyczną. Laureatka nagrody im. ks. Józefa Tischnera za rok 2004. Wydała ostatnio: Podział
postkomunistyczny. Społeczne podstawy polityki w Polsce po 1989 roku (2004).
POCZĄTEK STRONY |