|

TEMAT MIESIĄCA:
Fenomenologia wspólnoty.
Co nam zostało z Solidarności?
Wspólnota solidarna. Analiza fenomenologiczna
(fragment)
ADAM WORKOWSKI
Lektura pism fenomenologów pozwala lepiej zrozumieć polskie doświadczenie "Solidarności".
"Solidarność" mogła się wydarzyć dlatego, że wolne i samodzielne osoby zbudowały wspólnotę,
opierając ją na uniwersalnych wartościach etycznych. Wspólnota oparta na solidarności
ze skrzywdzonymi miała w sobie niezależność i siłę, która przemieniała sumienia, przywracała ludziom
poczucie godności i pobudzała ich dobrą wolę.
Poważną próbę zrozumienia i opisu praw rządzących wspólnotą "solidarną" podjął Józef Tischner w Etyce solidarności.
Dobrosław Kot dowodzi słusznie (zob. tekst Solidarność bez solidarności w niniejszym numerze), że w
Etyce solidarności pojawiają się przynajmniej dwa rozumienia solidarności - samarytańska pomoc bliźniemu
i robienie tego, co do nas należy (lub tego, o co nam w życiu chodzi). Można mówić tu o solidarności
odświętnej i codziennej, do której bardziej pasuje nazwa solidności. Te znaczenia pojęcia solidarności wydają
się prowadzić do różnych wizji wspólnoty. Owa "dwuznaczna" solidarność obejmuje zbyt wielki zakres zjawisk: od
pomocy ofiarom tragedii, aż do sprawnego obsłużenia klienta w supermarkecie. Zdaniem Kota pojęcie solidarności,
które ma opisywać tak odmienne typy zjawisk, staje się niespójne.
Zamierzam bronić tezy Tischnera, przyjmując hipotezę, że podział solidarności na dwie sfery: "altruistyczną",
opisaną przez przypowieść o dobrym Samarytaninie, i "egoistyczno-kooperacyjną", opisaną przez formułę: "każdy robi
swoje", wcale nie rozbija pojęcia solidarności, ale przeciwnie - pozwala uchwycić jej istotę. Solidarność jest
syntezą obu wymiarów: samarytańskiego wychylenia ku bliźniemu i odzyskiwania własnej autentyczności. Jednostka
w "byciu dla innych" odsłania własną twarz - "siebie samą".
Czy jednak postulat "robić swoje" naprawdę dotyczy egzystencjalnej autentyczności czy po prostu międzyludzkiej
kooperacji? Na kooperację wskazują konkretne przykłady Tischnera, który opisuje codzienne czynności: "trzeba siać,
orać" itd. Natomiast całość Etyki solidarności skłania do mówienia o autentyczności. Wydaje się, że
"Solidarność" była potężnym doświadczeniem osobistym, nie zaś tylko wspólnym działaniem na rzecz bliźniego.
"Solidarność" sprawiała, że nawet w zwykłych obowiązkach zawodowych ludzie odnajdywali samych siebie.
Stawka sporu o rozumienie Etyki solidarności jest bardzo wysoka. Jeśli opis Tischnera był błędny,
istota solidarności nadal pozostaje w mroku. Ale czy obrona wizji Tischnera i przyjęcie hipotezy, że
solidarność była syntezą życia dla innych i rozkwitu autentyczności jednostki, nie jest uprawianiem mitologii?
Otrzymujemy wizję społeczności, w której znika antagonizm między dobrem jednostki a dobrem społeczności.
Przypomina to nieco "wspólnoty organiczne", w których jednostka czuje się członem żywej całości. Lecz
Tischner nie zgadza się, aby solidarność miała być powrotem do wspólnoty "organicznej". Stale odwołuje się
do pojęcia sumienia, a sumienie jest znakiem radykalnej indywidualności jednostki, której nie da się zredukować.
W innych typach społeczności jednostka zwykle musi wybierać między dobrem osobistym a dobrem członka wspólnoty.
"Altruistycznie" poświęca się wspólnocie lub "egoistycznie" dba o własne interesy. Albo może szukać
rozsądnego kompromisu równoważącego oba dążenia. Czy zatem przedstawiona wizja solidarności nie jest utopijna?
Więcej na łamach październikowego numeru "Znaku"
Zamów numer
ADAM WORKOWSKI,
dr filozofii, adiunkt w Katedrze Metafizyki PAT, wykładowca Collegium Civitas w Warszawie, członek redakcji "Logosu i Ethosu".
POCZĄTEK STRONY |