|

SPOŁECZEŃSTWO NIEOBOJĘTNYCH
Rola wspólnot "Wiary i Światła"
we wspomaganiu osób niepełnosprawnych
intelektualnie
AGATA MIGAS
Tylko jedno może przywrócić życiu upośledzoną osobę, która czuje się opuszczona:
autentyczna, serdeczna, ufna więź. Osoba upośledzona musi odkryć, że jest kochana,
że przedstawia dla kogoś jakąś wartość. Dopiero wtedy odkryje, że jest kimś, a jej lęk
przerodzi się w pokój.
Jean Vanier
Historia wspólnot "Wiary i Światła" zaczęła się w roku 1968 we Francji. W tym czasie do twórcy ruchu "L Arche"
("Arka") - filozofa i teologa Jeana Vanier - zgłosili się rodzice dwójki dzieci z upośledzeniem umysłowym i opowiedzieli,
że podczas diecezjalnej pielgrzymki do Lourdes zostali (właśnie z powodu swoich dzieci!) wykluczeni z pielgrzymkowej
społeczności.
Wtedy w Jeanie Vanier zrodziła się myśl, by zorganizować pielgrzymkę specjalnie dla osób upośledzonych umysłowo
i ich rodziców. Przygotowania trwały prawie trzy lata. Na Wielkanoc 1971 roku przybyło do Lourdes ponad 12 tysięcy
osób upośledzonych umysłowo, ich rodziców i przyjaciół (osoby upośledzone stanowiły jedną trzecią tej wspólnoty).
Jak wspomina Marie-Hélene Mathieu, "całe Lourdes przygotowywało się jak do wojny. Wzdłuż rzeki, co 50 metrów
ustawieni byli żołnierze. Na każdej drodze wylotowej stał samochód policyjny. W przeddzień naszego przyjazdu
większość sklepikarzy pozamykała swoje sklepy z obawy przed rabunkiem". Dopiero po pewnym czasie, "kiedy miejscowa
ludność zorientowała się, że nic nie ukradziono, nie zdemolowano i że nikt nie został zamordowany a po ulicach
nie biegają szaleńcy życie powróciło do normy, a pielgrzymka nabrała nowego, radosnego i świątecznego wymiaru, który po
dziś dzień jest tak charakterystyczną cechą duchowości "Wiary i Światła"".
Ta pielgrzymka dokonała przełomu. Rodzice odkryli, że ich dziecko może być źródłem radości. Osoby upośledzone
umysłowo poczuły, że to one są w centrum uroczystości. Natomiast osoby towarzyszące odkryły wartość bycia razem z
upośledzonymi. Dlatego też te pielgrzymkowe doświadczenia postanowiono kontynuować we wspólnotach lokalnych, skupionych
w ruchu "Wiara i Światło". Po powrocie do swych domów rodziny te zaczęły spotykać się na modlitwie, dzieleniu się
słowem Bożym i wspólnym świętowaniu. Powstało wtedy wiele wspólnot.
Z czasem ruch zaczął obejmować nowe wspólnoty powstające nie tylko we Francji, ale i w innych krajach: w Belgii,
we Włoszech, Hiszpanii, Kanadzie, USA, Australii, a nawet w miejscach tak egzotycznych jak Brazylia, Indie czy Kongo.
Ruch ten rozwija się nadal, o czym świadczy wzrastająca każdego roku liczba wspólnot na całym świecie.
W Polsce pierwsze wspólnoty "Wiary i Światła" powstały w roku 1978. Rolę założyciela spełniła Teresa Breza, matka
Joasi z zespołem Downa. Podczas swej podróży do Francji dotarła ona do duchowej kolebki "Wiary i Światła" - do
założonej przez Jeana Vanier wspólnoty "L' Arche". To zainspirowało ją do podjęcia próby przeniesienia idei wspólnot
na grunt polski. Uzyskawszy pozwo-lenie międzynarodowych władz ruchu, zorganizowała pierwsze spotkanie. Odbyło się
ono w marcu 1978 roku we Wrocławiu. Do rozwoju wspólnoty bardzo przyczynił się o. Andre Roberti z Brukseli.
Wkrótce potem wspólnota "Wiary i Światła" powstała również w Warszawie. Jej założycielami byli studenci związani z
Klubem Inteligencji Katolickiej (zwłaszcza Marcin Przeciszewski i Joanna Puzyna). Następne lata stanowią okres
szybkiego rozwoju ruchu w całej Polsce. Szczególną rolę spełniły tu letnie obozy grupy warszawskiej, na które
zapraszano także mieszkańców innych miast. Dzięki tym kontaktom zawiązały się wspólnoty w Lublinie, Krakowie i
Poznaniu. Ważnym dla tych wspólnot wydarzeniem był udział w ogólnopolskiej pielgrzymce do Lourdes (Wielkanoc 1981.);
stała się ona okazją do wymiany doświadczeń oraz do podjęcia wspólnych działań na przyszłość. W 1981 roku odbyło
się również spotkanie osób odpowiedzialnych za wspólnoty - brała w nim udział Mariangela Bertolimi, koordynator strefy,
do której należała Polska. Wspólnoty polskie oficjalnie przyjęły wówczas Kartę i Konstytucję ruchu "Wiara i Światło".
Wedle Jeana Vanier w głębi człowieka zwanego "normalnym" tkwi poważne upośledzenie - polega ono na odczuwaniu
strachu przed człowiekiem różniącym się od nas. Spotkanie z takim człowiekiem odkrywa to, co chcielibyśmy ukryć:
prawdę o nas samych, o naszej moralnej niedoskonałości, nieumiejętności porozumiewania się i naszej skłonności
do zła. W relacji z innymi ludźmi człowiek objawia swoje ograniczenia, lęki, zahamowania, frustracje i słabości.
Nie umie zapanować nad swymi pragnieniami, egoizmem, nienawiścią. Szczególne znaczenie ma tu spotkanie z człowiekiem
niepełnosprawnym - uświadamia on nam kruchość ludzkiego ciała, a ponadto jest pytaniem: "co ty dla mnie zrobiłeś,
czy nie zapomniałeś o moim cierpieniu?". Spotkanie drugiego człowieka, który ma ograniczoną sprawność, podważa
nasze spokojne, ustabilizowane życie oraz nasze mniemanie o sobie jako kimś dobrym i ofiarnym. Jak twierdzi Vanier,
dopóki jesteśmy sami, możemy uważać, że kochamy cały świat, ale żyjąc w bliskości innych osób, zaczynamy sobie zdawać
sprawę, jak szybko odrzucamy innych i zasklepiamy się w sobie.
Zwolniony rytm życia osoby upośledzonej umysłowo, jej wrażliwość uczuciowa, bezradność i nieumiejętność maskowania
się może być darem dla zabieganego, znerwicowanego człowieka, umożliwiając mu spokojne i głębokie przeżywanie
rzeczywistości. W tym kontekście Jean Vanier wyraża przekonanie o niepodważalnej wartości osoby upośledzonej.
Mówi o niej z wielkim szacunkiem, ponieważ ma ona dużo do ofiarowania innym. Wnosi bowiem w ich życie wartość serca,
otwartość, szczerość, wierność. Osoba upośledzona - z uwagi na to, że nie może być samodzielna - potrzebuje innych.
Pragnie towarzystwa, wsparcia, chce nawiązywać przyjacielskie kontakty. Te potrzeby starają się realizować
wspólnoty "Arki" i "Wiary i Światła". Według inicjatora obu ruchów celem istnienia owych wspólnot jest zapewnienie
ludziom upośledzonym umysłowo przyjaznego, rozumiejącego środowiska, w którym będą oni mieli możliwość rozwoju (w
znaczeniu ludzkim i duchowym). Wspólnoty te uznają bowiem prawo osób upośledzonych do swej odmienności, pozwalają im
zachować tożsamość, akceptując je takimi, jakimi są, i zwracając uwagę na tworzenie więzi między ludźmi. W swych
publikacjach Jean Vanier wiele miejsca poświęca znaczeniu więzi miłości, przyjaźni oraz zaufania w życiu
wspólnotowym. One mają sprawiać, że osoby upośledzone będą czuły się zauważone, akceptowane i potrzebne - pomimo ich braków.
Więzi te stanowią podstawę, na której budowane jest poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.
Główną ideą ruchu jest tworzenie przyjacielskich więzi, które nie przekreślają odmienności drugiego człowieka,
ale akceptują go jako osobę i partnera. "Wiara i Światło" opiera się bowiem na przekonaniu, że każda osoba
upośledzona jest w pełni człowiekiem, że ma te same prawa, które przysługują wszystkim ludziom: przede wszystkim
prawo bycia kochanym, uznanym i szanowanym w swoim jestestwie i wyborach, a także prawo do uzyskania pomocy
potrzebnej do rozwoju we wszystkich dziedzinach życia.
Ci, którzy przychodzą do wspólnoty, aby spotkać się z osobami upośledzonymi, powinni nastawić się na przyjęcie daru tych
osób oraz na dzielenie się z nimi tym, co mają najlepszego. Wspólnota "Wiary i Światła" pomaga bowiem odkryć i
ukazuje wartości, którymi zostały obdarzone osoby zranione w swym jestestwie; odkrywa ich wielką umiejętność
przyjmowania i obdarowywania miłością, ich prostotę, umiejętność odrzucania niepotrzebnych konwenansów.
Mając na uwadze włączanie konkretnej jednostki w rozmaite interakcje społeczne, trzeba podkreślić, że wspólnoty
"Wiary i Światła" pozwalają osobie upośledzonej "zaistnieć" w społeczeństwie i nabrać przekonania, że jest ona jego
integralną częścią. A z drugiej strony budzą społeczną świadomość istnienia takich osób. Warto wiedzieć, że osoby z
upośledzeniem umysłowym są niejednokrotnie ukrywane przez własne rodziny. Rodzice często wstydzą się swoich
dzieci z powodu ich wyglądu, "inności". Jeszcze nie tak dawno, na ulicach naszych miast rzadko można było spotkać
spacerujące osoby z zespołem Downa. Dzisiaj to już coraz mniej dziwi, ale wciąż owa "inność" jest dla społeczności,
zwłaszcza lokalnej, czymś bardzo trudnym do pokonania i spotyka się z brakiem akceptacji.
Członkowie wspólnot odwiedzają rodziny osób upośledzonych - nawiązują z nimi dialog. Znamy przypadki pomocy w
przełamywaniu strachu przed ujawnieniem istnienia w rodzinie osoby z upośledzeniem umysłowym. Spotkanie i rozmowa
powodowała czasem, że ktoś decydował się wyjść z osobą niepełnosprawną na spacer (co wcześniej było nie do
pomyślenia). Zresztą samo istnienie wspólnot "Wiary i Światła" i ich działalność - spotkania, wyjazdy, nabożeństwa
z udziałem niepełnosprawnych - powoduje, że nie da się już zakwestionować faktu obecności w społeczeństwie osób
upośledzonych, że mówi się o tym coraz głośniej, że to dociera również do świadomości pracowników administracji
państwowej.
Dla osób upośledzonych szczególnie ważne są kontakty z przyjaciółmi w ramach wspólnoty - ale to jest element
bardzo istotny również ze względu na owych przyjaciół. Osoby pełnosprawne mogą bowiem poznać, że upośledzeni są
ludźmi w pełnym znaczeniu tego słowa. Pełnosprawni dostrzegają, że zachowania niepełnosprawnych są zupełnie
normalne - takie jak te, które powszechnie akceptuje społeczeństwo. Odkrywają, że upośledzeni mają swoje potrzeby,
że czasem popadają nawet w jakieś negatywne przyzwyczajenia czy nałogi, jak każdy "normalny" człowiek.
Tak właśnie było z Jadwigą i jej przyjaciółmi:
"Podczas jednego z obozów w czasie spaceru zaginęła osoba upośledzona (Jadwiga, 44 lata). Wszyscy bardzo się przestraszyli.
Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania. W pewnym momencie ktoś zauważył, że zza jednego drzewa wydobywa się
ledwo dostrzegalny obłok dymu. Wszyscy podążyli w tę stronę. Jakież było ogólne zdziwienie, gdy okazało się, że Jadzia
siedzi spokojnie pod drzewem i... pali papierosa". Fakt ten stał się potem powodem do dłuższej rozmowy wśród
przyjaciół, którzy ze zdziwieniem uświadomili sobie, że osoba upośledzona może... palić papierosy. Tak
przełamany został pewien stereotyp.
Ważną społeczną konsekwencją istnienia wspólnot "Wiary i Światła" jest również polepszenie sytuacji materialnej
rodzin osób niepełnosprawnych, do którego niejednokrotnie dochodzi. Trzeba sobie bowiem uświadomić, że polski
system prawny jest bardzo skomplikowany - dopiero poprzez wzajemne kontakty, wymianę doświadczeń itp., rodzice uczą
się, jakie prawa przysługują ich dzieciom i często ze zdziwieniem odkrywają możliwości, o których dotąd nie mieli
pojęcia. Wciąż aktualnym problemem jest też zatrudnienie osób upośledzonych. W zakładach pracy trudno znaleźć
ludzi, którzy byliby odpowiedzialni za opiekę nad takimi pracownikami. Choć zapewne nie jest to główna przyczyna
zlikwidowania w zakładach pracy stanowisk pracy chronionej. Świadczy to jednak o niedostrzeganiu problemu istnienia
w społeczeństwie osób z upośledzeniem umysłowym - o pewnym jak gdyby zaślepieniu. Sądząc jednak po
efektach działania wspólnot "Wiary i Światła" (i wychodzenia przez ich członków naprzeciw społeczeństwu) można
mieć nadzieję, że owo zaślepienie ulegnie z czasem pewnemu osłabieniu.
Zainteresowanym podaję kilka przydatnych adresów:
Fundacja Arka, Wspólnota w Śledziejowicach:
32-020 Wieliczka, Śledziejowice 83, tel.: (12) 288 24 70,
fax: (12) 288 24 71, e-mail: sledziejowice@larche.org.pl
Wspólnota w Poznaniu:
ul. Polańska 13a, 61-614 Poznań, tel./fax: (61) 825 62 00,
e-mail: poznan@larche.org.pl, www.poznan.larche.org.
Wspólnota we Wrocławiu:
ul. Jutrosińska 29, 51-124 Wrocław, tel.: (71) 325 68 23,
e-mail: wroclaw@larche.org.pl
Polecam też stronę http://www.larche.org.pl/front/index1.html
POCZĄTEK STRONY |