Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

PAŹDZIERNIK 2008, NUMER 641

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 



REPORTAŻ



W sierpniu

zaczynają się wszystkie wojny
(fragment)

MARIA ROGIŃSKA

Myślałam, że Gruzja mi przejdzie, gdy tylko z niej wyjadę. A teraz, wściekła, oglądam wiadomości. Nie pomaga wiec przed konsulatem rosyjskim ani e-maile z Holandii od Nino, poznanej w Gruzji podczas ewakuacji. Czternaście lat temu wyemigrowała z powodu wojny, a teraz znów na nią trafi ła… A obecnie siedzi sama w domu i obserwuje, jak z mapy znika jej kraj.


„Nie będę o tym pisała – mówię do znajomej – nie mogę myśleć, jeść ani spać, a co dopiero pisać. Wyobraź sobie, że się w kimś zakochałaś, a potem ukochanemu coś się zaczyna dziać…”

Ale pisanie to dobra terapia. Wspominam więc Gruzję sprzed wojny: uśmiechniętą, zabawną, zabieganą, śpiewającą, obfitującą w wino, jedzenie i żarty, sentymentalną, emocjonalną, przyjazną, modlącą się i surową.

*

Żeby poznać Gruzję, trzeba trafić na swojego Gruzina. To łatwe, oni sami zagadują przechodniów na ulicach. Dalej wszystko potoczy się samo: Gruzin zaprosi was do siebie, a jego gościnności nie zapomnicie aż do śmierci. Gość to świętość. „U nas zawsze, gdy ktoś przyjeżdżał, wiedzieli o tym wszyscy sąsiedzi. Gruzin nie pyta, czy jesteś głodny, tylko zastawia stół. Być może musiał w tym celu pożyczyć pieniądze – nigdy się o tym nie dowiesz – ale stół powinien się uginać pod ciężarem dań. Może wziął urlop specjalnie dla was, ale o tym też wam nie powie”. Tak opowiadała mi Nino…

Na naszego Gruzina trafiliśmy już w pociągu. Arcził to politolog z Tbilisi. Opanowany, małomówny – cechy podobno rzadkie w tym kraju. Ugościł nas jednak typowo po gruzińsku. Spędzał z nami całe dnie, ciągle uśmiechnięty opowiadał o osobliwościach gruzińskiego charakteru. Nie przestawał żartować nawet wtedy, gdy zaczęła się wojna.

„Szlachcic z byle kim nie gadał! O, idzie moja żona. Opowiedz, jak byłaś ubrana do ślubu” – do kuchni, w której siedział Iwan Juzwiak („Kułaczek”) i jego dwie sąsiadki (wszyscy chłopi), weszła zgięta wpół kobieta: „Miałam na głowie wianek z barwinków… Te nasze wianki były o wiele ładniejsze od ich welonów… Z tyłu miały wstążki, sukienka była zwykła, nie można było po lidnomu, zima była”.

Więcej na łamach październikowego „Znaku”

Zamów numer

MARIA ROGIŃSKA, dziennikarka, doktorantka Szkoły Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.