Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Społeczny Instytut Wydawniczy Znak   
Myśl z nami!
  SIW Znak
 O nas
 Prenumerata
 Numery w sprzedaży
 Zapowiedzi
 Rocznik 1999
 Rocznik 2000  Rocznik 2001
- styczeń, nr 548
- luty, nr 549
- marzec, nr 550
- kwiecień, nr 551
- maj, nr 552
- czerwiec, nr 553
- lipiec, nr 554
- sierpień, nr 555
- wrzesień, nr 556
- październik, nr 557
- listopad, nr 558
- grudzień, nr 559
 Fundacja


Księga gości
Księga gości

Abyśmy lepiej mogli poznać Państwa oczekiwania, opinie i życzenia prosimy o wpisanie się do naszej księgi gości.

    Dziękujemy!
Znak, nr 11/2001 (557)
MODLITWA JAKO AKT PRZYJAŹNI
 

Timothy Radcliffe OP



   W tradycji dominikańskiej modlitwa traktowana jest jako akt przyjaźni1. Rozmawiamy z Bogiem, tak jakbyśmy rozmawiali z przyjacielem. Podobnie jak nie istnieją techniki przyjaźni, nie istnieją też tak naprawdę techniki modlitwy. Muszę przyznać, że nie jestem dobry w modlitwie, gdyż łatwo się rozpraszam. Często wchodzę do kaplicy po prostu po to, żeby tam usiąść i spędzić trochę czasu z Bogiem w ciszy. Jednak wielokrotnie zarówno moja głowa, jak i moje serce okazują się zbyt zajęte; jestem przesadnie skoncentrowany na sobie, za bardzo pochłonięty swoimi problemami, listami, które czekają na mnie na biurku. Kiedy pewnego dnia Noel Coward spotkał na przyjęciu jednego ze swoich przyjaciół, powiedział mu: "Ponieważ nie mamy czasu, żeby porozmawiać o nas obu, pogadajmy o mnie". Często tak właśnie wygląda nasza modlitwa. Adresujemy do Boga całe mnóstwo szlachetnych słów, podczas gdy tak naprawdę myślimy o sobie samych i o tym, co będzie dziś na obiad. Ale jeśli da się sobie wystarczająco dużo czasu, moment ciszy nadejdzie wtedy, gdy jest się po prostu sam na sam z Bogiem. Modlitwa nie jest równoznaczna z myśleniem o Bogu. Jak powiedział kiedyś mój przyjaciel z nowicjatu, Simon Tugwell, kiedy jesteśmy wśród przyjaciół, nie myślimy o nich - po prostu z nimi jesteśmy. Modlitwa to postawienie siebie w obecności Boga.
   Niekiedy wybieram sobie cytat z Pisma Świętego. Czytam go, medytuję nad nim, pozwalam mu siebie przeniknąć. Powtarzam to aż do momentu, kiedy pokona on barierę mojego egoizmu i otworzy mnie. Obecnie jest to wers Psalmu, który brzmi: "Spraw, bym rychło doznał Twojej łaski" (Ps 143, 8). Gdybyśmy tylko mogli poznać tę łaskę choćby troszeczkę lepiej, czyż nie odmieniłoby to wszystkiego? Jednocześnie pozwolić tej łasce siebie opanować oznacza akceptację swojej radykalnej przemiany. Oznacza porzucenie mojej zbroi i skruszenie mojej zatwardziałości; oznacza wyruszenie w podróż, która rozbije moje serce z kamienia. To jest dość przerażające i bolesne. Św. Augustyn tak się modlił: "Panie, uczyń mnie czystym, ale jeszcze nie teraz". Niejednokrotnie przyłapuję się na takiej właśnie modlitwie: "Panie, uczyń mnie świętym, przemień mnie. Ale jeszcze nie teraz, nie przed upływem mojej kadencji generała zakonu, przed rozwiązaniem tego problemu, przed nastaniem wiosny..." Mam nadzieję, że pewnego dnia przestanę mówić: "Jeszcze nie teraz, Panie". Zanim to nastąpi, Bóg czeka cierpliwie - jak przyjaciel.

tłum. Marcin Turski

TIMOTHY RADCLIFFE OP, ur. 1945, profesor biblistyki na Uniwersytecie Londyńskim, w latach 1992-2001 był generałem dominikanów.

   2001 SIW Znak, Piotr Poniedziałek