SIW Znak
O nas
Prenumerata
Numery w sprzedaży
Zapowiedzi
Rocznik 1999
Rocznik 2000
-
styczeń, nr 536
-
luty, nr 537
-
marzec, nr 538
-
kwiecień, nr 539
-
maj, nr 540
-
czerwiec, nr 541
-
lipiec, nr 542
-
sierpień, nr 543
-
wrzesień, nr 544
-
październik, nr 545
-
listopad, nr 546
Fundacja
Księga gości
Abyśmy lepiej mogli poznać Państwa oczekiwania, opinie i życzenia prosimy o wpisanie się do naszej
księgi gości.
Dziękujemy!
|
 |
LITURGIA
CZEGO SZUKASZ WE MSZY ŚWIĘTEJ?
GŁOSY CZYTELNIKÓW
|
 |
Ze zdumieniem i zaciekawieniem przeżywam swoje kapłaństwo, a zarazem bliskość z Centrum - z Jezusem. Odczuwam konieczność nadawania sensu swemu życiu i szukania ostatecznej orientacji. Poza Jezusem nie ma pełni sensu ani orientacji - tego, gdzie jestem, dokąd zmierzam, po co żyję i co jest po śmierci. Jezus jest osią naszego życia, Alfą i Omegą. On wiąże nas ze sobą, ze swoim życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem. Ratuje nas od nicości. Wypełnia nasze tęsknoty i pragnienia, aspiracje i marzenia.
Dlatego Jezusowy Najświętszy Sakrament Eucharystii wciąga mnie w swoje słowa i znaki, w milczenie i tajemnicę. Krzątam się wciąż wokół ołtarza, macam płytę kamienia, całuję ją, obchodzę, nad nią podnoszę chleb i wino, i odmawiam modlitwy. Wiem, że ta liturgia Mszy św. obrosła ozdobami, dekoracją, tradycją, pięknem, młodością i starością dwóch tysiącleci... I z niej wydobywa się moc Ducha, który jest w Kościele obecny i przetwarza słowa w pokarm duchowy dla wszystkich (nawet dla par żyjących w związku cywilnym) jako mądrość nawrócenia - i mogą oni przyjmować Boga w Słowie, a potem ci bardziej przygotowani - mogą przyjmować Boga jako pokarm Ciała i Krwi Pańskiej. Uświadamiam sobie i innym, że wszystko dzieje się z woli Bożej przez Jezusa, z Jezusem i w Jezusie.
Po to jest Msza św., abym kojarzył wszystko razem wokół Jezusa. Chcę siebie widzieć w relacji do jakiejś świętej Całości. Jestem dzieckiem wielkiego Boga. Obrazem Boga. I takimi obrazami są wszyscy obecni na Mszy św.
Podczas Mszy św. "pracujemy" nad tym, aby "soczewką" Boga widzieć noc i dzień, swoje urodzenie, życie i śmierć. Idziemy ku nadziei - ku pełni w Bogu. Msza św. jest laboratorium naszej wiary. Próbuję ją odprawiać razem z innymi świeckimi, dzieląc funkcje i role liturgiczne, czytania, śpiewy, modlitwę powszechną, procesję z darami ofiarnymi, zbieranie kolekty, pomoc nadzwyczajnych świeckich szafarzy w rozdawaniu Komunii św., pomoc rodziców, katechetek, radnych... Nieustannie trudzimy się wokół wspólnego świętowania na cześć Jezusa. I nasze życie, i cała historia, i cała przyszłość krążą wokół Pierwszego Kochającego; wokół Boga, który stał się człowiekiem; wokół ołtarza, gdzie głosimy śmierć i zmartwychwstanie; wokół tej jedynej tajemnicy, bez której jesteśmy nicością i kimś godnym pożałowania. Msza św. przynagla nas, abyśmy wybór... butów i skarpetek i inne codzienne drobiazgi uważali za mało ważne wobec niecodzienności całego naszego życia, które jest ikoną Boga.
Ks. Franciszek Kamecki (Gruczno)
Codzienna Msza święta - wywalczone pół godziny o świcie - jest dla mnie najważniejszą sprawą w życiu, podstawą mojej egzystencji. To naprawdę realne spotkanie z Tym, który dał mi życie i który to życie utrzymuje w istnieniu. Wprawdzie niekoniecznie pomaga w ludzkim rozumieniu świata - wszak Jego drogi nie są drogami naszymi - ale sprawia, że żyję, że mogę podjąć wyzwanie, jakim jest kolejny dzień. On mi ten dzień daje jako najpiękniejszy dar miłości i tym właśnie jest dla mnie Msza święta - spotkaniem miłości, zanurzeniem się na nowo w Mocy, w czułości, w Bogu. Przynoszę Mu siebie i oddaję się do dyspozycji. Moje ludzkie siły i moje ludzkie rozumienie dawno już zawiodły wobec trudnych spraw, z którymi muszę się borykać. Ale przynoszę Mu to jedyne, co naprawdę mam - moje : ,,chcę". Chcę dobra, chcę prawdy, chcę miłować, ale to się może udać tylko w Tym, który mnie umacnia. Sama dobrze wiem, że to, co piszę, nie nadaje się na dzisiejsze czasy, ale Bóg mnie obdarował tym ukochaniem Mszy świętej i wcale nie wysłał do zakonu, tylko za uszy wrzucił w samotne, ale jak najbardziej świeckie życie. Tak się cieszę, że mogę Go zanieść w trudne (i w radosne) spotkania, w rozmowy, w pracę dydaktyczną, w zwykłą krzątaninę. Mogę Go ludziom zanieść dzięki temu realnemu, niepodważalnemu faktowi, że On jest we mnie obecny, bo przyjęłam Jego Ciało w Komunii świętej. To radość, bo czasem ogarnia zniechęcenie, gdy się patrzy na ludzkie rezultaty naszych starań. Ale ufam, że On wszystko może przemienić w dobro. Wiem, że można mieć trudności z wytrzymaniem na Mszy świętej, czasem widzę kogoś znudzonego, jak zakłada nogę na nogę i rozgląda się na boki. Tak mi wtedy smutno, bo chciałabym powiedzieć: Bóg, kochający Ciebie, chce Cię w tej chwili obdarować Sobą.
Ewa Piotrowska
Po lekturze "Znaku" wdałem się w krótką dyskusję ze znajomym księdzem. Stwierdził on, że ważna jest istota Mszy świętej, a "reszta jest tylko jakby otoczką". Istota pozostanie ta sama, więc - jego zdaniem - niepotrzebne jest jakiekolwiek "upiększające" działanie. Trudno mi się z tym zgodzić. Od formy nie uciekniemy! Naszym zadaniem jest pilne staranie o to, aby stworzyć ją jak najpiękniejszą i bardziej atrakcyjną (?). W tej materii potrzebne jest rzeczywiście zaangażowanie CAŁEGO Kościoła.
Mikołaj Borzyszkowski
Tylko na mszy świętej ZIEMIA (to znaczy: chleb-ciało i wino-krew-dusza) staje się NIEBEM, czyli prawdziwym i rzeczywistym
Ciałem i Duszą Boga - Jezusa Chrystusa.
Józef Trzebuniak
Nie rozumiem, dlaczego o. Maciej Zachara uzależnia przyjmowanie Komunii pod postacią wina od większej dojrzałości wiernych, tak jakby do spożywania Ciała Pańskiego wystarczyła mniejsza dojrzałość czy w ogóle jej brak. Moim zdaniem, jest to argument naciągany, mający, być może, tłumaczyć zaniechanie udzielania Komunii świętej pod dwiema postaciami.
Waldemar Gorzak
Odpowiedź na list p. Waldemara Gorzaka
W swoim artykule nie zamierzałem podawać jakichkolwiek reguł o charakterze ogólnym, interesowała mnie wyłącznie sytuacja na "dziś". Oczywiście nie uważam, aby komunikowanie pod obiema postaciami wymagało z zasady większej duchowej dojrzałości niż komunikowanie pod jedną postacią. Problem duszpasterski jednak istnieje. Osobiście bardzo chętnie widziałbym przywrócenie Komunii św. pod obiema postaciami dla wszystkich, ale tego nie da się wprowadzić u nas w skali masowej z dnia na dzień, choćby dlatego, że w Polsce stosunkowo niewielka liczba osób, zarówno wśród księży jak i świeckich, pragnęłaby na serio takiej zmiany. Mam wrażenie, choć chciałbym się mylić, że większość po prostu nie jest tym specjalnie zainteresowana, co łączy się z ogólnym - duszpasterskim, liturgicznym i szerzej: duchowym - marazmem, w jakim tkwimy jako całość jesteśmy. W odniesieniu do liturgii dominuje podejście niemal czysto rytualistyczne. Drogą wyjścia z tego marazmu nie jest taka czy inna reforma w obrzędach, choćby sama w sobie najsłuszniejsza, ale nowa ewangelizacja, która dzisiaj realizuje się przede wszystkim w różnych nowych ruchach, wspólnotach oraz w ramach różnych pogłębiających rekolekcji. Konsekwencją przebudzenia duchowego jest również odnowione spojrzenie na liturgię i jej miejsce w życiu duchowym, i dopiero w tym kontekście nabiera sensu zmiana w obrzędzie. Widzę następującą, praktycznie możliwą, drogę przywracania Komunii pod obiema postaciami: zacząć od małych grup, ruchów, wspólnot, które następnie animując przynajmniej niektóre Msze w parafiach, wprowadzą odnowiony, pogłębiony styl celebrowania Mszy św., z jednoczesnym ubogaceniem liturgicznych znaków, z Komunią pod dwiema postaciami na czele. Takiej zmiany musieliby też zechcieć liczniejsi niż dotąd księża, ale to już odrębny temat.
Ks. Maciej Zachara MIC
|