![]() Maj 1999 - Nr 528 |
SOBOROWE DROGI I BEZDROŻA Powrót do strony głównej Numer poprzedni Numer nastepny |
![]() |
|
Spis treści
| Od redakcji
| |
|---|---|---|
|
![]() |
Prawda objawiona nie została dana Kościołowi od razu w formie gotowej. W trakcie swej historii pojmuje on ją coraz głębiej i dojrzewa do sprostania przesłaniu Bożemu. Wierność Stwórcy wymaga nie tylko wsłuchiwania się w głos Tradycji, ale i odwagi otwarcia się na to, co niesie przyszłość. Dlatego wspólnota katolicka musi uważnie odczytywać znaki czasu, bo tak tylko sprosta zadaniom, do jakich została powołana. Najważniejszym znakiem czasu dla Kościoła XX wieku był bez wątpienia Sobór Watykański II. W styczniowym numerze naszego pisma, zatytułowanym Co Sobór zmienił w Polsce?", obiecaliśmy Czytelnikom, że do problemu dziedzictwa soborowego i realizacji jego postanowień wkrótce wrócimy. To bowiem, jaki będzie Kościół w Polsce na początku następnego stulecia, w ogromnej mierze zależy od dwóch czynników: jak głęboko przemyślimy i przyswoimy sobie nauczanie Vaticanum Secundum oraz w jakim stopniu weźmiemy sobie do serca to, co z taką konsekwencją i uporem powtarza podczas swoich kolejnych pielgrzymek, ale także w swych dokumentach i katechezie Jan Paweł II. Opublikowana w styczniowym Znaku" dyskusja biskupów spotkała się z ogromnym odzewem; plon wywołanej przez nią debaty uzupełniamy wypowiedziami Stefana Swieżawskiego i Karola Tarnowskiego, które reprezentują stanowisko naszego środowiska wobec najważniejszych spraw polskiego Kościoła. Ale oprócz dróg, do wkroczenia na które wezwał nas Sobór, w posoborowym katolicyzmie istnieją także bezdroża. Na Zachodzie są to na ogół bezdroża progresizmu. W Polsce większym zagrożeniem wydaje się pokusa integrystyczna. Uważamy, że z argumentami tych, którzy całkowicie odrzucają nauczanie Soboru, należy się zapoznać. I po to, by podjąć z nimi rozmowę, i po to, by przeciwstawić się integrystycznym nastrojom czy nastawieniom wśród samych katolików. |