SIW Znak
O nas
Prenumerata
Numery w sprzedaży
Zapowiedzi
Rocznik 1999
Rocznik 2000
Rocznik 2001
- styczeń, nr 548
- luty, nr 549
- marzec, nr 550
- kwiecień, nr 551
- maj, nr 552
- czerwiec, nr 553
- lipiec, nr 554
- sierpień, nr 555
- wrzesień, nr 556
Fundacja
Księga gości
Abyśmy lepiej mogli poznać Państwa oczekiwania, opinie i życzenia prosimy o wpisanie się do naszej
księgi gości.
Dziękujemy!
|
 |
LICZNE DROGI, JEDEN DOM
Alina Petrowa-Wasilewicz
|
Członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej spotykają się w każdy piątek Wielkiego Postu w krakowskim klasztorze Ojców Franciszkanów. Zakładają czarne tuniki i kaptury z otworami na oczy i w procesji wchodzą do kaplicy, w której jest już wystawiony Najświętszy Sakrament. Zatrzymują się przed latarnią ozdobioną czterema obrazami, które przedstawiają Chrystusa w Ogrójcu, Matkę Bożą Bolesną, św. Weronikę z chustą i scenę Ukrzyżowania. Po wezwaniu celebransa do rachunku sumienia wymieniają piętnaście scen Męki Pańskiej od modlitwy w Ogrójcu po złożenie do grobu. Zebrani w kaplicy wierni błagają o zmiłowanie, a bracia proszą po łacinie i po polsku: "Memento mori, homini" i "Pamiętaj, człowiecze, na śmierć".
Członkowie Drogi Neokatechumenalnej zbierają się całymi rodzinami w sobotnie wieczory, aby wziąć udział w niedzielnej Eucharystii. Komentują czytania Pisma Świętego, śpiewają Psalmy, na zakończenie tańczą i dzielą między siebie kwiaty, którymi był przystrojony ołtarz. W ciągu tygodnia spotykają się na przygotowaniu do liturgii, co jakiś czas wyjeżdżają na konwiwencje. W niedzielne przedpołudnia rodzice czytają wraz z dziećmi Pismo Święte, po czym każdy członek rodziny mówi, co Bóg powiedział mu przez swoje Słowo.
Chociaż Arcybractwo Męki Pańskiej powstało pod koniec XVI wieku w Krakowie i liczy kilkunastu członków, a Droga Neokatechumenalna w latach sześćdziesiątych XX wieku w Hiszpanii i dziś należą do niej setki tysięcy katolików na wszystkich kontynentach, chociaż Arcybractwo i Droga różnią się historią, duchowością i "stylem" religijności, łączy je jedno - ich członkowie są ludźmi świeckimi pragnącymi radykalnie żyć Ewangelią. Choć bardzo różne, są one częścią jednej wielkiej wspólnoty i kształtują oblicze Kościoła w Polsce na przełomie XX i XXI wieku.
Wspólnota jest dla jej członków miejscem formacji i nawrócenia; tu szukają oni odpowiedzi na najważniejsze pytania, szukają wzorców, przewodników duchowych i "starców", którzy mogą ich nauczyć, jak żyć i uświęcić się w świecie, nie opuszczając rodzin i stanowisk pracy.
Trudno dokładnie określić, ile jest dziś w Polsce ruchów, stowarzyszeń i wspólnot, do których należą ludzie świeccy. Jest wśród nich kilkanaście wielkich ruchów: zarówno rodzimego pochodzenia (np. Ruch "Światło-Życie", Domowy Kościół, Ruch Rodzin Nazaretańskich), jak i te przeszczepione z zagranicy i znane na całym świecie (Droga Neokatechumenalna, Odnowa w Duchu Świętym, Ruch "Focolari"). Jest także kilkadziesiąt ruchów i wspólnot rdzennie polskich, które nie przekroczyły granic Kościoła lokalnego, m.in. bardzo intensywnie rozwijające się wspólnoty, do których przyłączają się ludzie cierpiący, takie jak Rodzina Matki Pięknej Miłości czy Apostolstwo Chorych. Istnieją też setki wspólnot modlitewnych, rozsianych po parafiach, związanych tylko z jednym miejscem - jest nim wspomniane Arcybractwo Męki Pańskiej.
Wspólnoty w Polsce powstawały w różnych epokach - niektóre wywodzą się ze średniowiecza, inne powstały w czasach II Soboru Watykańskiego i później. Są wśród nich bractwa, które szczycą się kilkusetletnią historią, i efemerydy, które trwają kilka lub kilkanaście lat. Szacuje się, że do ruchów i stowarzyszeń należy dziś około półtora miliona wiernych. Ich różnorodność i bogactwo mogą zadziwić każdego, kto próbuje opisać rzeczywistość katolików świeckich.
Szacowne rodowody, młody duch
W Polsce nadal obecne są fraternie III Zakonów, czyli świeckich odgałęzień wspólnot zakonnych, które są jedną z najstarszych dróg uświęcenia laikatu w Kościele. Najliczniejsze z nich to wspólnoty franciszkanów - liczbę ich członków szacuje się na około 17 tysięcy. Powstanie świeckiego odgałęzienia tego zakonu wiąże się z wizją św. Franciszka, zanotowaną przez anonimowego autora Kwiatków świętego Franciszka. Opowiada on, że gdy w 1221 roku Biedaczyna głosił kazania w miejscowości Cannara w Umbrii, "wszyscy mężczyźni i kobiety tego grodu chcieli iść za nim i gród ten opuścić. Atoli św. Franciszek nie pozwolił, mówiąc im: ťNie spieszcie się i nie odchodźcie, a ja powiem wam, co dla zbawienia dusz waszych czynić macieŤ. Wówczas umyślił założyć III Zakon dla zbawienia powszechnego".
Tworzone dla "zbawienia powszechnego" świeckie odgałęzienia zakonów były zakładane także w Polsce. Mimo kryzysów i stagnacji, które przeplatały się z okresami rozkwitu i prężności, a także zawirowań dziejowych, do dziś istnieją fraternie dominikańskie, świecki Karmel i inne, które są propozycją dla osób pragnących żyć w świecie duchowością danego zakonu.
Także istniejące nieraz od kilkuset lat bractwa, Sodalicja Mariańska czy zakony rycerskie nie mogą mówić o braku powołań. Niektóre z nich są nieliczne, inne przyciągają rzesze wiernych. Dotychczas nikt nie policzył, ile osób należy do istniejących w każdej z około 10 tysięcy polskich parafii "róż" Żywego Różańca. Zainicjowany w XIX wieku przez Francuzkę Paulinę Jaricot "system" łączenia się w 15-osobowe grupy, których członkowie w ciągu miesiąca odmawiają dziesiątek różańca i rozważają jedną z jego tajemnic, do dziś znajduje wielu naśladowców. Przy każdym kościele zbiera się co najmniej jedna "róża", ale są to raczej wyjątki - zazwyczaj "róż" jest kilka, a nawet kilkanaście - codziennie różaniec odmawia kilkusettysięczna rzesza katolików świeckich, przeważnie kobiet.
Należy zaznaczyć, że tradycyjne wspólnoty są w stanie przyciągnąć wiernych, jeśli spełniają jeden ważny warunek - potrafiły odnaleźć się w nowej rzeczywistości, właściwie odczytały znaki czasu i oczyściły się z balastu przeszłości, jeżeli był niedobry. Jeśli proboszczowie, opiekujący się kółkami różańcowymi, będą świadomi, że powinni pomagać ich członkiniom w odkrywaniu roli Maryi w duchowym dojrzewaniu - wówczas odmawianie tej najbardziej powszechnej w Kościele katolickim modlitwy nie będzie bezmyślnym "klepaniem zdrowasiek", a nabierze prawdziwej głębi, przyciągnie także ludzi młodych, poszukujących prawdziwej dojrzałości chrześcijańskiej.
Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, choć zachował sięgającą czasów Królestwa Jerozolimskiego tradycję przyjmowania członków z rodów szlacheckich, bardzo dobrze odnalazł się w nowych warunkach. Związek ten świadczy pomoc medyczną, dostarcza leki i sprzęt do szpitali. Kilkuset przeszkolonych wolontariuszy opiekuje się wiernymi w czasie przyjazdów Ojca Świętego do Polski, a także pielgrzymami zdążającymi do największych sanktuariów, zwłaszcza na Jasną Górę.
Zapowiedź wiosny
Jednak najbardziej typowa dla dzisiejszego Kościoła w Polsce jest obecność nowych ruchów, które powstały w XX wieku, najczęściej przed lub równolegle z II Soborem Watykańskim. W adhortacji apostolskiej Christifideles laici Jan Paweł II stwierdza: "Możemy mówić o nowej epoce katolików świeckich. Istotnie, obok zrzeszeń tradycyjnych, a niekiedy wprost z ich korzeni, wyrosły nowe ruchy i stowarzyszenia, o specyficznym charakterze i celach: wielkie jest bowiem bogactwo i wielorakie zasoby, którymi Duch Święty ożywia Kościół; wielkie są też zdolności organizacyjne i wspaniałomyślność laikatu".
Choć przez ostatnich 50 lat polscy katolicy żyli w obręczy dwóch totalitaryzmów, a możliwości rozwoju i działań Kościoła były bardzo ograniczone, przez żelazne kordony przenikali członkowie wielkich ruchów międzynarodowych, którzy wraz z polskimi księżmi, stykającymi się za granicą z Neokatechumenatem, Odnową w Duchu Świętym czy Ruchem "Focolari", zakładali wspólnoty w Polsce.
Najwięcej członków liczy Droga Neokatechumenalna, której celem jest formacja dojrzałych chrześcijan i pomoc w ponownym odkryciu, czym jest łaska chrztu świętego. W Polsce Droga została przeszczepiona przez jezuitę, ks. Alfreda Cholewińskiego, który zorganizował pierwsze katechezy w Lublinie w 1975 roku. Odnowa w Duchu Świętym, której członkowie szczególnie otwierają się na działanie trzeciej Osoby Trójcy Świętej, została przeniesiona na polski grunt przez ks. Bronisława Dembowskiego, inicjatora spotkań modlitewnych w kościele św. Marcina na Piwnej w Warszawie w roku 1977. Obecnie, niecałe 30 lat później, w Polsce istnieje około 800 wspólnot neokatechumenalnych w ponad 350 parafiach (każda liczy 30-45 członków) i około 600 wspólnot Odnowy, do których należy około 30 tysięcy osób.
Do kraju dotarły także inne wspólnoty o zasięgu międzynarodowym, choć nie są one tak liczne (interesująca byłaby próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektóre ruchy stały się masowe, zaś inne mają skromniejszy, choć liczący się zasięg). Są wśród nich m.in.: włoski Ruch "Focolari" (4 tysiące członków), "Comunione e Liberazione" (około tysiąca członków), francuskie "Wiara i Światło" (ok. 3,5 tysiąca osób) oraz liczące od kilkudziesięciu do kilkuset osób "Chemin Neuf", Ogniska Światła i Miłości, "Emmanuel", "Chleb Życia".
Obok przeszczepionych z zagranicy, bardzo liczne są ruchy rodzime, na przykład założony w latach sześćdziesiątych przez ks. Franciszka Blachnickiego Ruch "Światło-Życie" wraz z jego odgałęzieniem rodzinnym, Domowym Kościołem. Ksiądz Blachnicki chciał, aby młodzi uczestnicy 15-dniowych rekolekcji oazowych odkryli Boga żywego, działającego w ich osobistej historii, i żeby wiara przestała być bezrefleksyjnie dziedziczonym po przodkach inwentarzem. Założony w połowie lat osiemdziesiątych przez ks. Tadeusza Dajczera Ruch Rodzin Nazaretańskich ma ukazywać drogę do świętości, do której prowadzą zwyczajne codzienne obowiązki. Dziś Ruch ten skupia około 16 tysięcy członków i jest obecny na wszystkich kontynentach.
W kraju są także dziesiątki rodzimych wspólnot lokalnych, które można spotkać w jednej lub kilku diecezjach, np. Apostolski Ruch Czcicieli św. Michała Archanioła, Apostolskie Dzieło Pomocy dla Czyśćca, Stowarzyszenie "Przymierze Rodzin" i wiele innych. Tworzą one niepowtarzalny klimat małych ojczyzn polskich katolików, stanowią nieodłączną część ich pejzażu duchowego.
Młode wspólnoty świeckich w Kościele są - jak powiedział Jan Paweł II w czasie spotkania ruchów z Papieżem, 30 maja 1998 roku w Rzymie - "opatrznościowymi przejawami nowej wiosny, jaką rozpoczął za sprawą Ducha Świętego Sobór Watykański II, głosząc potęgę miłości Boga, który pokonując wszelkiego rodzaju podziały i bariery, odnawia oblicze ziemi, aby zbudować na niej cywilizację miłości".
Pod znakiem Marty
Po upadku komunizmu, w 1989 roku, bardzo intensywnie rozwinęły się w Polsce stowarzyszenia nastawione na rozwiązywanie konkretnych problemów społecznych i działalność charytatywną, reaktywowano też liczne stowarzyszenia koleżeńskie, zlikwidowane w czasach PRL.
W maju 1996 roku kard. Józef Glemp reaktywował Akcję Katolicką, do której w ciągu kilku lat włączyło się około 30 tysięcy katolików i która jest obecna we wszystkich polskich diecezjach. Istota jej misji nie zmieniła się od czasów Piusa XI, który powiedział, że Akcja ma być "udziałem świeckich w apostolstwie hierarchicznym Kościoła" i ma ich przygotować do aktywnej obecności we wszystkich dziedzinach życia społecznego. W Polsce działają także stowarzyszenia szerzące chrześcijański model kultury, np. Ruch Kultury Chrześcijańskiej "Odrodzenie", Kluby Inteligencji Katolickiej i inne.
W ostatnim dziesięcioleciu założono (lub przywrócono) zrzeszenia akademickie (np. "Soli Deo"), kobiece (m.in. Polski Związek Kobiet Katolickich), młodzieżowe (tu najliczniejsze jest Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży), harcerskie (w tym Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej), rodzinne (takie jak obecne prawie we wszystkich diecezjach Stowarzyszenia Rodzin Katolickich). Członkowie zrzeszeni w tych organizacjach, a są ich dziesiątki tysięcy, otrzymują solidną formację i uczą się twórczej obecności w różnych grupach społecznych i w różnych miejscach - w grupie rówieśniczej, na wyższych uczelniach, na rynku idei i ideologii, zwłaszcza dotyczących roli kobiet czy rodziny.
Bardzo liczne są stowarzyszenia charytatywne realizujące konkretne cele - pomoc ubogim, narkomanom, dzieciom nienarodzonym lub zaniedbanym przez własnych rodziców, bezdomnym i więźniom. Towarzystwo im. św. Brata Alberta prowadzi dziesiątki jadłodajni dla ubogich i schronisk dla bezdomnych w całej Polsce; około 140 stowarzyszeń i grup zrzeszonych w Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia troszczy się o matki spodziewające się dziecka i rodziny wielodzietne; zaniedbanymi dziećmi opiekuje się Apostolat "Signum Magnum"; członkowie Bractwa Więziennego docierają do więźniów, niosąc im pomoc duchową w trakcie odbywania kary i wsparcie po opuszczeniu zakładów karnych; narkomanów ratują między innymi stowarzyszenia KARAN i "Droga".
Szukając źródła
W Polsce nie ma szczegółowych badań dotyczących katolików świeckich należących do ruchów i stowarzyszeń. Dlatego nie można z pewnością mówić, jakie są motywy świeckich katolików, którzy włączają się w katolickie ruchy i stowarzyszenia. Wydaje się jednak, że obok tendencji wspólnych dla całego współczesnego Kościoła istnieje także typowo polska specyfika powstawania i rozwoju ruchów.
Formacyjne ruchy świeckich, powstające w ostatnim półwieczu w Polsce wbrew nakazom i zakazom władz komunistycznych, odgrywały nieznaną na Zachodzie rolę - chroniły szerokie kręgi społeczeństwa przed planową dechrystianizacją. Zrządzeniem Opatrzności po wojnie w łonie Kościoła lokalnego powstały ruchy, które były fascynującą propozycją dla młodzieży i całych rodzin - a więc tych grup, które stały się pierwszoplanowym celem przymusowej ateizacji. Są to Ruch "Światło-Życie", zwany potocznie ruchem oazowym (oraz Domowy Kościół), "Rodzina Rodzin", "Przymierze Rodzin", Ruch Rodzin Nazaretańskich. Nie jest wykluczone, że gwałtowny rozwój Drogi Neokatechumenalnej w Polsce należy tłumaczyć także tym, że jest to propozycja formacji dla całych rodzin. Tworzenie oaz, domowego Kościoła - miejsc, na które władza partyjnych sekretarzy nie miała żadnego wpływu - było nie tylko pogłębieniem formacji chrześcijańskiej, ale przeciwstawieniem się ekspansji reżimu, który chciał bez reszty zawładnąć duszami swoich poddanych. Dlatego władze traktowały założycieli, animatorów i członków ruchów jako wrogów ustroju - założyciel oaz ks. Franciszek Blachnicki był więziony przez rok w tym samym więzieniu, w którym przetrzymywali go niemieccy okupanci, i oskarżony o działalność wywrotową.
Po 1989 roku, gdy zakończyła się izolacja Polski, a katolicy zetknęli się z potężnymi na Zachodzie nurtami laickimi, zmieniła się dla wielu motywacja włączenia się w ruchy formacyjne - czując się coraz częściej mniejszością (mimo 90% współobywateli deklarujących się jako wierzący katolicy, traktujących jednak wybiórczo nauczanie Kościoła), pragną oni umacniać swą wiarę we wspólnocie. Sytuację tę opisał Jan Paweł II, 30 maja 1998 roku, w przemówieniu do przedstawicieli ruchów kościelnych: "W naszym świecie, często zdominowanym przez zeświecczoną kulturę, która upowszechnia wzorce życia oderwanego od Boga, wiara wielu ludzi poddana jest trudnej próbie, a nierzadko słabnie i gaśnie. Odczuwamy zatem pilną potrzebę skutecznego głoszenia wiary oraz solidnej i głębokiej formacji chrześcijańskiej".
Wspólnota formująca katolików świeckich staje się więc miejscem nawrócenia, dojrzewania, ale także kuźnią, przygotowującą apostołów, którzy mają iść w zeświecczony świat, by głosić mu Ewangelię. Papież nie ma wątpliwości - wspólnoty kościelne są odpowiedzią, wzbudzoną przez Ducha Świętego, na dramatyczne wyzwanie schyłku wieku. "To wy właśnie jesteście tą opatrznościową odpowiedzią" - mówi z naciskiem.
Jest także bardzo prawdopodobne, że w miarę upływu lat w Polsce coraz ważniejsze stanie się tworzenie nowej, przenikniętej wartościami chrześcijańskimi, kultury i estetyki, jako alternatywy dla zeświecczonej kultury. Inicjator Drogi Neokatechumenalnej Kiko Argüello (z zawodu malarz obdarzony dużym talentem) często powtarza, że odbiorca kultury masowej, spędzający kilka godzin przed telewizorem, przesiąka antropologią, z której wyrugowano wartości chrześcijańskie - antropologią przeciwną Objawieniu. Jego zdaniem jedna godzina w tygodniu spędzona na Mszy świętej nie może już zapewnić wiernym trwania przy chrześcijańskich wartościach. Dlatego należy organizować permanentną katechezę dla dorosłych, ale także - tworzyć nową kulturę. Festiwale filmowe, muzyka chrześcijańska, chrześcijański rock, inicjatywy, w które najczęściej angażują się członkowie świeckich ruchów formacyjnych, pokazują, że poza posługą myślenia (o której mówił Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski w 1997 roku) głęboko uformowani świeccy podejmują także posługę piękna, kształtują nowy język i nową estetykę, które mają szansę przebić się przez hałas informacyjny i dotrzeć do wrażliwości współczesnego człowieka.
Ruchy spełniają także różne dodatkowe funkcje, choć nie są one ich celem podstawowym. W dobie pogłębiającego się kryzysu rodzin przejmują wielokrotnie funkcje wychowawcze - liderzy ruchów stają się nieraz wzorcem osobowym i punktem odniesienia dla ludzi z rozbitych rodzin lub dzieci alkoholików. Przynależność do wspólnoty staje się dla takich osób jedyną szansą "wyjścia na ludzi", a ich osobiste nawrócenie przerywa nieraz długi łańcuch klęsk, które były udziałem poprzednich pokoleń. W czasach gdy rodziny są coraz mniej liczne, a nieraz skłócone, wspólnoty stają się także "rodziną zastępczą" dla swoich członków, wspomagają ich i ratują w biedzie. Jest rzeczą powszechnie praktykowaną wymiana ubranek czy sprzętów dla dzieci, udzielanie pomocy finansowej bezrobotnym, wdowom, spłacanie długów w spółdzielniach mieszkaniowych, co ratuje współbraci przed eksmisją. Wspólnota staje się nie tylko miejscem, w którym mieszkająca w anonimowym molochu jednostka zaczyna być znana z imienia i nazwiska i przestaje chorować na samotność, ale również realnym oparciem, dzięki któremu życie i jego trudności nie budzą już przerażenia.
Jednak najważniejszym motywem przyłączenia się katolików świeckich do wspólnoty jest pragnienie Boga czy - używając słów kardynała Josepha Ratzingera - poszukiwanie przez nich integralnego chrześcijaństwa, Kościoła posłusznego Ewangelii, żyjącego Ewangelią. Wydaje się, że świeccy, którzy włączają się do wspólnot formacyjnych, usłyszeli wyraźnie okrzyk św. Franciszka: "Nie spieszcie się i nie odchodźcie, a ja wam powiem, co powinniście czynić dla waszego zbawienia". Tak się złożyło, że dopiero po kilkuset latach ten okrzyk został zrozumiany, a powszechne powołanie do świętości stało się oczywiste.
Do ruchów i wspólnot prowadzi świeckich głód i pragnienie pełni wiary. Bardzo różne są indywidualne historie tych ludzi: niektórzy wychowali się w chrześcijańskich rodzinach, inni odeszli lub byli daleko od Boga albo - tak jak starszy brat z przypowieści o synu marnotrawnym - nigdy formalnie nie zerwali z wiarą i byli blisko, ale tylko pozornie, cieleśnie, w istocie nic nie wiedząc o miłości Ojca. Jakkolwiek wygląda ich historia "sprzed" i niezależnie od tego, czy pragnienie radykalizmu dojrzewało w nich powoli czy też jest związane ze spektakularną łaską, z huraganem, który zmiata dotychczasowe pojmowanie świata i hierarchie wartości, ludzie ci przychodzą, gdyż chcą spotkać Boga. Z różnych względów nie potrafią oni zaspokoić swojego pragnienia we wspólnocie parafialnej, czują, że nie wystarczy im niedzielna katecheza, potrzebują czegoś więcej i chcą w całości oddać swoje życie Bogu. Przychodzą w poszukiwaniu drogi do świętości i mistrzów duchowych, którzy wyprzedzając ich o kilka kroków, idą wraz z nimi. Aby osiągnąć ten cel, świeccy biorą udział w spotkaniach formacyjnych, w rekolekcjach i dniach skupienia, podejmują zalecane ćwiczenia duchowe, odmawiają modlitwy. W niektórych wspólnotach formacja trwa wiele lat i jest podzielona na ściśle określone etapy (tak jak w Drodze Neokatechumenalnej), w innych ma bardziej "luźny" charakter.
Wydaje się, że wiosna Kościoła, którą w ostatnim stuleciu zapowiadali mistycy i o której często wspomina obecny Papież, przerodzi się w pełnię lata tylko wówczas, gdy kościelne ruchy formacyjne będą ofiarowywać swoim członkom autentyczną duchowość i będą stwarzać realną szansę spotkania z Bogiem. Jeżeli głód Boga nie zostanie zaspokojony, głodni poszukają innych wspólnot (takie wędrówki od ruchu do ruchu w poszukiwaniu duchowości można nieraz zaobserwować) lub... wylądują u zielonoświątkowców, przed czym przestrzegał kardynał Ratzinger.
Formacja chrześcijan głęboko złączonych z Bogiem wiąże się, rzecz naturalna, z formacją kapłanów. Należy sobie zadać pytanie, czy w seminariach kształtuje się przyszłych mistrzów duchowych - poszukujących i gotowych pomagać innym w poszukiwaniach. Tylko wówczas gdy duchowni będą autentycznymi świadkami wiary, spragnieni Boga świeccy przestaną być traktowani jak natrętni i męczący prymusi, a staną się umiłowanymi towarzyszami wspólnej drogi. Jedynie trudne wymagania i ukazywanie drogi do świętości, która prowadzi przez krzyż, daje nadzieję, że ruchy wypełnią swą misję - dadzą Kościołowi mistyków, którzy, zachwyceni Bogiem, będą dawać świadectwo o Nim i zmieniać postać tego świata.
ALINA PETROWA-WASILEWICZ, dziennikarka, obecnie pracuje w KAI. Wydała: Leksykon ruchów i stowarzyszeń w Kościele (2000) oraz (razem z Jackiem Borkowiczem) tom rozmów z o. Jackiem Salijem Świętowanie Pana Boga (2001).
|