Złamane dusze - St. James Simone | okładka
NieZwykłe

Złamane dusze St. James Simone

Oprawa miękka

Pierwsze wydanie: 2018-11-28

Tytuł oryginalny: The Broken Girls

Liczba stron: 369

Cena katalogowa: 39,90 zł

39,90 zł 28,24 zł

Oszczędzasz 11,66 zł
-29 %
Zamówienie wyślemy 2019-03-26

Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

49,89 zł 38,23 zł

oszczędzasz: 11,66 zł
-23 %
Do koszyka

Opis

"Vermont, 1950 rok. Jest takie miejsce dla dziewcząt, których nikt nie chce… Dla awanturnic, dla córek z nieprawego łoża, dla dziewczynek zbyt mądrych jak na swoje czasy. Nazywa się Idlewild Hall. W pobliskim miasteczku krążą plotki, że szkoła jest nawiedzona. Cztery współlokatorki z internatu łączy wyrażany szeptem strach. Ich przyjaźń rozkwita… do czasu, aż jedna znika w tajemniczych okolicznościach…

Vermont, 2014 rok. Dziennikarka Fiona Sheridan nie potrafi przestać myśleć o okolicznościach śmierci jej starszej siostry. Dwadzieścia lat wcześniej ciało Deb znaleziono na zarośniętym boisku, nieopodal ruin Idlewild Hall. I choć chłopak siostry został osądzony i skazany za morderstwo, Fiona nie może pozbyć się podejrzeń, że sprawa ma drugie dno.
Gdy dowiaduje się, że Idlewild Hall ma zostać odrestaurowane przez anonimową milionerkę, postanawia napisać o szkole artykuł. Jednak wstrząsające odkrycie, dokonane podczas renowacji, połączy śmierć jej siostry z sekretami z przeszłości, które miały pozostać ukryte w cieniu… oraz z niemilknącym głosem…

Simone St. James to wielokrotnie nagradzana autorka powieści The Haunting of Maddy Clare, uhonorowanej dwiema nagrodami RITA, przyznawanymi przez Romance Writers of America, a także nagrodą imienia Arthura Ellisa, wręczaną przez Crime Writers of Canada. Pierwszą powieść o duchach, a dokładniej – o nawiedzonej bibliotece, napisała już w liceum. Zanim zajęła się pisarstwem na pełny etat, spędziła dwadzieścia lat za kulisami branży telewizyjnej. Mieszka w Toronto z mężem i rozpieszczonym kotem.

Pełna napięcia powieść wielokrotnie nagradzanej autorki The Haunting of Maddy Clare – Simone St. James.

Złamane dusze to połączenie przyprawiającej o ciarki na plecach opowieści o zjawiskach nadprzyrodzonych i trzymającego w napięciu thrillera. To również historia o niezachwianej przyjaźni, problemach rodzicielskich, obsesjach i seksizmie wpleciona w ciekawą fabułę obejmującą dwie epoki.
Associated Press

Złamane dusze to inteligentna i przyjemnie mrożąca krew w żyłach książka. Ta niezwykle nowoczesna historia o duchach nie pozwoliła mi zasnąć do późnych godzin nocnych.
Fiona Barton, autorka The Widow i The Child, bestsellerów „New York Timesa”

Straszna, niepokojąca, wciągająca. To świetnie napisana, współczesna gotycka opowieść o zmaganiach z naszymi najmroczniejszymi lękami.
Tessa Harris, autorka The Anatomist’s Apprentice

Przyprawiająca o gęsią skórkę opowieść o niepokojącej sile tego, co ukryte przed wzrokiem.
„Publishers Weekly”"

Bestsellery znak.com.pl

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

"Złamane dusze"-rewelacja

2019-01-25 "Złamane dusze" do bardzo dobra powieść a nawet powiem ,że wręcz rewelacyjna.Dawno nie czytałam coś tak wybornego,że nie miałam ani czasu na nudę ani czas na oderwanie się od storn książki.Pomimo,że książka ma ok 400 stron i powiedzmy sobie szczerze jak dla mnie napisana małym drukiem to nie mogłam się jej oprzeć i przeczytałam "Złamane dusze " w ciągu jednego dnia.Nie czułam nawet zmęczenia ja byłam i jestem tą książką zachwycona.
Zaczyna się bardzo ciekawie i tajemniczo od pierwszej strony.
Dziewczyna biegnie przez las ,okropnie się boi.Ucieka przed kimś czy przed czymś?W ręku trzyma swoją walizkę,w której ukryty ma cały najważniejszy dla niej świat.Z powodu braku sił niestety porzuca walizkę a sama próbuje dotrzeć do "domu",który jest dla niej jedynym schronieniem."Dom" jest na wyciągnięcie ręki,jednak dziewczyna nie dociera.
Nie będę zdradzać co dalej i o czym jest dokładnie książka, bo to nie ma sensu a i odebrałabym frajdę z czytania ale ogromnie polecam ta pozycję.
Autorka stworzyła niesamowitą fabułę,gdzie akcja przyspiesza pomału ale na pewno nie zwalnia.Odkrywa z każdą strona sekrety i ukryte tajemnice ,które dają książce niesamowity klimat.
Autorka w doskonały sposób łączy ze sobą wątek z 1950 roku oraz współczesny z 2014r.Dwa różne światy,dwie różne historie ale mają gdzieś wspólny punkt zaczepienia.Bardzo podobało mi się również wplecenie w historię "postaci" duchowych ,które dodawały dreszczyku emocji i tajemniczości."

Jeden z lepszych thrillerów ostatnich lat!

2019-01-25 Książka nie jest straszna. Nie jest to też typowa książka sensacyjna. Najlepsze słowo opisujące książkę "Złamane dusze" to: niepokojąca. Czytając o rzeczach, które uznajemy za niewiarygodne i nieprawdziwe zawsze z góry mamy świadomość, że to fikcja. Jednak elementy nadprzyrodzone w tym przypadku są opisane w taki sposób, że byłbym skłonny uznać je za prawdę.

Poza niepokojem, pewnym lękiem przed nieznanym, odczuwamy także złość. Poczucie niesprawiedliwości, jaka spotyka bohaterki książki sprawia, że zaciska się pięści. Zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że takie rzeczy dzieją się niemal codziennie, na całym świecie. Cierpią niewinni, żeby inni, zwłaszcza bogaci, mogli mieć spokój, czyste ręce i spokojny sen. I nie mówię tutaj o samych zbrodniarzach, ale także o rodzicach, którzy oddali swoje córki do szkoły z internatem Idlewild. Bo były trudne. Bo były niewygodne. Bo nie wiedzieli jak je wychować albo pomóc z ich problemami. Dziewczynki, często skrzywdzone, uznawane były za winne cudzych grzechów. W człowieku budzi się bunt, kiedy czyta takie historie.

Ostatnim uczuciem, które towarzyszyło mi podczas czytania, może nieco zaskakujące obok niepokoju i złości, była nadzieja. Nadzieja, że w końcu coś musi ułożyć się dobrze. Że zakończenie tej historii potoczy się tak, jak czytelnik by sobie tego życzył. Ja miałem to szczęście - zakończenie trafiło do mnie równie mocno, jak cała reszta książki. Jest ona bowiem bardzo dobra!

Dawno już nie czytałem tak dobrego thrillera. Nic tutaj nie jest specjalnie naciągane. Nawet duchy, które na starcie uznajemy za jednoznacznie złe, z czasem zyskują wizerunek, który do ducha pasuje idealnie. Bohaterowie są również do bólu realistyczni, co jest zdecydowanym plusem. Zamiast super siły, wytrzymałości i charyzmy mają oni swoje słabości, dolegliwości i słabsze chwile. I taki bohater jest przekonujący. Bo thriller to nie fantasy czy sensacja. Tutaj nie jest potrzebny morderczo skuteczny zabójca potworów ani były agent służb specjalnych walczący z hordami przeciwników. W thrillerze przekonuje mnie właśnie taka Fiona Sheridan, ze swoimi obsesjami, wybuchami i słabościami. Wiedźmin idący po pas w wodzie ma zabić plugastwo i dziarsko wrócić do swoich spraw. Fiona, która przez kilka dni porusza się w deszczowej aurze i ma przemoczone buty ma dostać kataru! I dostaje.

"Złamane dusze" czyta się dość szybko i dobrze. Po pierwsze: za sprawą wygodnych, niezbyt długich rozdziałów, dzięki którym nie trzeba przerywać lektury w połowie akcji. Po drugie, za sprawą przeplatających się dwóch czasów: roku 1950 oraz 2014. Poznajemy historię z perspektywy w sumie pięciu bohaterek: Fiony Sheridan w 2014 roku oraz czterech przyjaciółek, uczennic Idlewild. Ta różnica zachowań, sposobów myślenia i zderzenie realiów to zabieg bardzo ciekawy, ubarwiający lekturę i chroniący przed nudą.

Jeżeli lubicie takie klimaty, to zdecydowanie jest to książka dla Was. Pamiętajcie także o znajomych, bo jest to jedna z lepszych tegorocznych pozycji. W sam raz na świąteczny prezent.

Złamane dusze

2019-01-25 Jestem zachwycona!
Złamane dusze to książka, która zachwyciła i zachwyci niejednego czytelnika. Nie można się od niej oderwać ale jeśli już będziesz musiał to zrobić drogi czytelniku, to i tak będziesz myślami dalej z tą książką.

Rok 1950. Jest takie miejsce Idlewild Hall, szkoła między innymi dla niegrzecznych dziewcząt. Nie jest to jednak typowa szkoła gdyż krążą plotki,że jest to nawiedzone miejsce. Przekonują się o tym cztery przyjaciółki z internatu.
"Mary Hand nieżywa, ziemia już ją skrywa. Przyjaciółka Cię nazywa. Nie pozwól jej wejść!"
Wszyscy się jej boją. Kim jest?

Jest rok 2014. Dziennikarka Fiona, nie mogąca pogodzić się ze śmiercią starszej siostry, której 20 lat wcześniej ciało znaleziono koło ruin nawiedzonej szkoły chce przyjrzeć się tej sprawie od nowa. Pomimo tego, że morderca jest w więzieniu Fiona ma nadal wątpliwości co do działań wykonywanych przez policję w tamtym czasie. Sprawa nabiera barw gdy ktoś chce odrestaurować to miejsce. Dziennikarka musi dowiedzieć się kto i dlaczego chce to zrobić. Ma nadzieję,że jej wątpliwości zostaną rozwiane i mimo swego bólu który nadal czuje, pragnie napisać o tym artykuł. Gdy pewnego dnia robotnicy odkrywają coś wstrząsającego, Fiona łączy fakty ze sprawą śmierci siostry. Zaczyna prowadzić śledztwo. Komuś jednak nie jest to na rękę. Czy determinacja Fiona uzyska jakiś rezultat?

"Złamane dusze"

2019-01-25 „Mary Hand nieżywa, ziemia już ją skrywa. Przyjaciółką cię nazywa. Nie pozwól jej wejść!"
Bohaterami najnowszej książki Simone St James są równocześnie budzący grozę gmach szkoły dla dziewcząt Idlewild Hall oraz duch posiadłości, Mary Hand.
Postać tragicznie zmarłej dziewczyny w czarnej woalce snuje się po korytarzach i ogrodzie rezydencji, przejmując strachem uczennice i nauczycielki. Zjawa przywołuje najgłębiej skrywane lęki i tajemnice, o które nietrudno w miejscu takim jak to. Do Idlewild bowiem zsyłano panny niewygodne, przynoszące wstyd rodzinom. Takie, którym przydarzyło się nieszczęście lub zbłądziły. W latach 50-tych o wielu rzeczach się nie rozmawiało, dziewczęta nie mogły liczyć na pomoc psychologa, rodzice odsyłali je jak najdalej, by ukryć niewygodną prawdę.
Akcja toczy się dwutorowo: jednocześnie śledzimy losy czterech przyjaciółek, uczących się w Idlewild w połowie XX wieku oraz poznajemy współcześnie żyjącą gorliwą dziennikarkę, usiłującą dociec prawdy o śmierci siostry.
Na przeklętej ziemi zdarzają się kolejne tragedie a nad wszystkim góruje potężny, przytłaczający gmach uczelni.
Autorka powoli odkrywa kolejne tajemnice, umiejętnie łącząc wątek kryminalny z opowieścią o przeszłości a obecne w powieści duchy czekają na rozwikłanie zagadek.

recenzja

2019-01-25 Złamane dusze to hybryda gatunków. Mocno wyeksponowany wątek dziennikarstwa śledczego, poprzeplatany jest elementami horroru, thrillera i powieści obyczajowej. Mamy tutaj do czynienia z dwiema liniami czasowymi; teraźniejszość oraz przeszłość. Fabuła jest bardzo ciekawa, autorka logicznie połączyła wątki i co najważniejsze, pomimo dość leniwego tempa powieści, nie sposób się nudzić. Bardzo się cieszę, że autorka nie uraczyła nas tanimi chwytami. Myślę tutaj o nagromadzeniu bezsensownych twistów fabularnych, które na ogół tworzą z książek kiepskie czytadła. Jest w tekście jeden dość mocny twist, ale podany w logiczny i nienachalny sposób. Jest to moim zdaniem bardzo wartościowa pozycja. Traktuje ona przede wszystkim o przyjaźni, trudnym dzieciństwie, próbie ucieczki przed historią oraz o zmaganiu się ze stratą bliskiej osoby. Wątek grozy również napisany jest bardzo dobrze. Krew nie leje się strumieniami (dzięki Bogu), ale za to wywołuje odczucie niepokoju. A czego moim zdaniem zabrakło ? Brakowało mi jakiejś dłuższej retrospekcji o Mary Hand. Historia miała o wiele większy potencjał i można było z tego skorzystać. Bardzo interesująca książka, naprawdę warto się zainteresować.

 

świetny thriller

2019-01-25 Simone St. James to wielokrotnie nagradzana autorka powieści.
Pierwszą powieść o duchach, a dokładniej - o nawiedzonej bibliotece,
napisała już w liceum. Uwielbiam takie klimaty, więc cieszę się,
że miałam możliwość przeczytania "Złamane dusze".
Mroczna atmosfera, tajemnice, duchy przeszłości (dosłownie i w przenośni) i dziennikarka Fiona, która nie potrafi zostawić niewyjaśnionych spraw i przypadkowo odkrywa tragedie skrywane od dziesięcioleci. Czy dzięki niej znękane dusze odzyskają spokój ? Warto się tego dowiedzieć. Książka napisana ładnym stylem, czyta się ją jednym tchem . Polecam serdecznie.

Broken girls

2019-01-25 Na początku chciałabym stwierdzić, że angielski tytuł „Broken girls" bardziej pasuje do treści książki niż ten polski. Pomijając ten fakt, stwierdzam, że książka jest naprawdę dobra i dawno nic mnie tak nie wciągnęło.

Zacznijmy jednak od początku. Akcja całej książki toczy się dwu torowo: w 1950 roku poznajemy losy czterech przyjaciółek z Idlewild Hall - internatu dla dziewcząt z problemami oraz w 2014 roku 20 lat po śmierci siostry głównej bohaterki.

Dziewczynki z Idlewild to sieroty, dzieci z nieprawego łoża bądź trudne charaktery, z którymi nie radzą sobie rodzice. Są oczywiście problemem, którego należy się pozbyć. Najlepszym tego sposobem jest internat, którego nie można opuścić, i w którym panuje surowa dyscyplina. W ten sposób w pokoju 3C poznają się Katie, Cece, Sonia i Roberta. Każda trafiła tutaj z innego powodu, każda na swój sposób stara się przetrwać, jednak razem snują marzenia o przyszłości. Wierzą, że uda im się opuścić Idlewild Hall i zostać kimś. Zanim to jednak nastąpi muszą przeżyć w okropnej szkole i jeszcze gorszym budynku, który kryje w sobie legendę. A jest nią duch Mary Hand i jej dziecka...

Fiona Sheridan to kobieta, która jako 17-lata przeżyła rodzinną tragedię. Jej starsza siostra Deb została zamordowana, a jej ciało porzucona na boisku Idlewild Hall. W dwudziestą rocznicę tej zbrodni Fiona dowiaduje się, że jakaś ekscentryczna bogaczka postanawia odnowić stary internat i ponownie otworzyć tam szkołę dla dziewcząt. Fiona, która dalej nie poradziła sobie ze śmiercią siostry, mimo że winny został aresztowany i skazany, postanawia dowiedzieć się kto i po co chce wskrzesić Idlewild. Nie wie, że odgrzebując starą sprawę natknie się na ducha zamieszkującego posiadłość oraz sprawy, o których nie miała pojęcia. Nie spodziewa się, że jej dziennikarskie śledztwo doprowadzi do wyjaśnieniu wielu zagadek, które trapiły osoby w ogóle nie związane z tragedią jej rodziny.

W książce tej mamy kilka dziewczyn, które zostały „złamane" przez życie. Czy to mieszkanki Idlewild Hall czy samą Fionę. Wszystkie w młodym wieku przeszły piekło, którego nikt nie zrozumie, z którym zostały zupełnie same. Ich życiowe wybory były nakierowane tym co wtedy przeżyły. Autorka bardzo dobrze nakreśliła ich odmienne charaktery, różne problemy i sposób w jaki sobie z nimi radziły. Główne bohaterki nakreślone są na piątkę.

Wszystkie dodatkowe postacie, które są wokół nich także dobrze się prezentują. Małomiasteczkowość Barrons także dodaje tutaj atrakcyjności. Wszyscy wszystkich znają, każdy każdemu „wisi" przysługę, itd. Przy tak niewielkiej społeczności, jak się okazuje, ma to wielkie znaczenie.

Nie ma tutaj prostych rozwiązań, cukierkowości, słodkości i lukru. Samotność i brak zrozumienia - to te emocje wysuwają się na pierwszy plan.

Dodatkowym atutem jest także wątek ducha Mary Hand, który zostaje ciekawie wplątany w losy bohaterek. Jednak nie jest to horror i nikt nie biega za żywymi z zakrwawioną siekierą. To dodający smaczek wątek, który nieodłącznie wiążę się z każdym starym domostwem, zamczyskiem czy inną budowlą.

Gorąco polecam!!!

Mrożąca krew w żyłach historia rodem z horroru.

2019-01-25 Mrożąca krew w żyłach historia rodem z horroru.
Barrons, Vermont. Miejscowa dziennikarka postanawia odgrzebać sprawę sprzed dwudziestu lat. Sprawę niewyjaśnionego morderstwa jej młodszej siostry. Sprawę, przez którą niejednej nocy nie mogła zmrużyć oka. Sprawę, która pochłonęła śmiertelnie jej matkę i pozostawiła w zawieszeniu jej ojca. Fiona Sheridan postanawia ponownie przeanalizować cały proces i poznać prawdę. Prawdę, która może okazać się bardziej szokująca i nieprawdopodobna, niż mogła sobie to wyobrazić...
Część utworu ukazuje tajemnicze i mroczne wydarzenia z 1950 roku z ośrodka, który zajmował się kształceniem trudnej młodzieży, na swój sposób pokrzywdzonej przez los. Większa połowa powieści przedstawia prężne poszukiwania odpowiedzi na pytania nurtujące główna bohaterkę, dotyczące śmierci jej młodszej siostry i osób powiązanych z tą sprawą.
Podczas lektury niejeden raz przeszły mnie ciarki, czułam przenikliwy chłód na szyi, słyszałam niespodziewane odgłosy i autentycznie bałam się, że spostrzegę Mary za swoimi plecami. Powieść napisana w niesamowicie wiarygodny sposób. Każdy detal opisu sprawia, że czujemy trwogę na samą myśl o wydarzeniach z 1950 roku przedstawionych w książce.
To nie jest zwykły thriller... To książka, której nie można czytać w samotności, w pustym mieszkaniu, przy zgaszonym świetle. No chyba, że lubicie się bać i potęgować w sobie poczucie strachu! Ja jednak nie odważyłam się na taki proces. Powieść zawładnęła moim umysłem do tego stopnia, że bałam się wracać do domu samotnie po zajściu słońca.
„Złamane dusze" polecam każdemu kto lubi dobre thrillery spętane nutą tajemnicy, z elementami grozy oraz osobom, które po prostu lubią się bać i będą pochłaniać lekturę z podwyższonym pulsem i obawą z tyłu głowy.
Recenzja pochodzi z mojego bloga: https://lifeisnotabook.blogspot.com/

Złamane dusze

2019-01-25 „Mary Hand nieżywa, ziemia już ją skrywa. Przyjaciółką cię nazywa. Nie pozwól jej wejść!"

Z reguły nie czytam horrorów i powieści grozy, lecz opis tej książki sprawił, że musiałam się na własnej skórze przekonać, czy jest rewelacyjna. Simone St. James stworzyła powieść, która wciągnęła mnie na całego i sprawiła, że choć znalazło się kilka elementów rozczarowujących, to nie mogę przestać myśleć o książce.

Na początku mamy prolog, który zagwarantował mi przypływ adrenaliny, a moje ciśnienie na pewno się podniosło. Mimo towarzyszącego mi już na początku strachu czytałam dalej. Dzięki dwutorowo prowadzonej akcji znalazłam się w roku 1950 w Vermont. Autorka przeniosła mnie do szkoły z internatem dla dziewczyn, których nikt nie chce, są awanturnicami, córkami z nieprawego łoża, czy po prostu dziewczynami sprawiającymi problemy. W miasteczku mówi się, że szkoła o nazwie Idlewidl Hall jest nawiedzona. Cztery współlokatorki zaczynają słyszeć dziwny szept, a któregoś dnia jedna z nich ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Akcja przenosi się także do 2014 roku, będziemy towarzyszyć dziennikarce Fionie Sheridan w próbie rozwiązania zagadki śmierci jej starszej siostry. Choć od tej sprawy minęło już dwadzieścia lat, to kobieta nie może pozbyć się podejrzeń, że sprawa ma drugie dno. Niespodziewanie szkołę Ildlewil Hall chce odrestaurować anonimowa milionerka. Podczas prac dochodzi do wstrząsającego odkrycia. Czy zaginięcie dziewczynki coś łączy ze śmiercią siostry Fiony? Co oznacza niemilknący głos, który nie daje o sobie zapomnieć?

Choć historia w książce rozgrywa się tutaj dwutorowo, to muszę przyznać, że to historia z 1950 roku były dla mnie po prostu lepsza. Choć niejeden raz naprawdę się bałam, musiałam na chwilę się zatrzymać, zamknąć oczy i wziąć głęboki wdech, by czytać dalej, to historia czterech współlokatorek zaintrygowała mnie mocno. W jaki sposób zaginęła jedna z nich? Interesująca jest legenda o Mary Hand, która podobno straszy w szkole. Jeśli to tylko plotka, to co oznacza niemilknący proszący o wpuszczenie do środka głos? Jeszcze pewnie przez kilka dni będę musiała poświęcić na to, by nie wyobrażać sobie (zwłaszcza wieczorem) postaci Mary w czarnej woalce. Za nic nie chciałabym się znaleźć w takiej szkole. Ta historia zdecydowanie udała się autorce. Trochę gorzej przy tej opowieści wypada historia Fiony. Ta bohaterka swoim zachowaniem drażniła mnie od samego początku. Choć jej nie polubiłam, to muszę jej przyznać, że ma dobrego „dziennikarskiego nosa". Po informacji, że nastąpi odbudowa szkoły, postanawia napisać artykuł o tym miejscu. Wstrząsające odkrycie z udziałem Fiony sprawia, że dziewczyna zacznie prowadzić swoje prywatne śledztwo. I tak trochę rozczarowało mnie zakończenie tej sprawy, choć nie spodziewałam się takiego wyniku, to nie wywarło ono na mnie żadnego wrażenia. I trochę jestem zła na autorkę, że połączyła te dwie historie w jedną książkę. Zdecydowanie chciałam czytać o wydarzeniach z przeszłości, ryzykując nawet gęsią skórkę i nagły skok ciśnienia.

Choć akcja nie gna tutaj bardzo szybko, można powiedzieć, że jest nawet leniwie, to autorka potrafiła przykuć moją uwagę od początku do końca. Podrzucała co jakiś czas nowe fakty, naprowadzała na nowe ślady trwającego śledztwa i potęgowała ciekawość. W ogólnej ocenie - jestem zadowolona, że przeczytałam książkę. Ogromnym plusem „Złamanych dusz" jest gotycki i paranormalny klimat, a mroczna atmosfera powodowała szybsze bicie mojego serca. Przekonajcie się sami, która historia wciągnie Was mocniej i w jaki sposób zaginięcie jednej dziewczynki łączy się z morderstwem drugiej.

„Niektóre dziewczyny po prostu powinny umrzeć. Nic na to nie poradzisz"

Odpowiedzi szuka się wśród ludzi

2019-01-24 W momencie, w którym zobaczyłam opis na okładce "Złamanych dusz" wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Mroczna tajemnica przeszłości, nawiedzony dom rodem z gotyckich powieści i zniknięcie jednej w wychowanek szkoły z internatem dla sprawiających kłopoty wychowawcze dziewcząt, to iście smakowity koktajl. Przygotowany jednak z wyczuciem i z zachowaniem odpowiednich proporcji może się okazać naprawdę rewelacyjnym drinkiem. Zgrabny wybieg marketingowy czy wielka, przepyszna porcja dobrze napisanej powieści? Posmakujmy.

Vermont 1950 rok, to tutaj w murach Idlewild Hall, szkole z internatem, uczą się i mieszkają dziewczęta, które należy ukryć przed światem. Są to często nieślubne dzieci, dzieci z pierwszego małżeństwa, córki służących, czy po prostu dziewczęta zbyt mądre i zbyt harde jak na owe czasy. W Clayton Hall, w internacie przyległym do szkoły, w pokoju 3C mieszkają cztery przyjaciółki: Katie, CeCe, Roberta i Sonia. Każda z dziewcząt skrywa rodzinne tajemnice, każda z nich jest tutaj z innego powodu, ale łączy je jedno. Opowieść szeptana na korytarzach szkoły, historia przekazywana na marginesach podręczników przez kolejne pokolenia uczących się tutaj dziewcząt. Widywana i słyszana przez niejedną mieszkankę internatu postać ducha nawiedzającego mury tej szkoły. Łączy je Mary Hand. Strach jest podsycany przez kolejne opowieści i tajemnicze wydarzenia, aż do dnia, w którym znika bez śladu jedna z przyjaciółek.

Vermont 2014 rok, dziennikarkę Fionę Sheridan dwadzieścia lat temu spotkała rodzinna tragedia, jej starsza siostra Deb została zamordowana, a ciało podrzucono nieopodal ruin Idlewild Hall. Mimo iż o morderstwo został oskarżony i skazany za nie ówczesny chłopak Deb, to Fionę nadal dręczy przeświadczenie, że ta tajemnicza sprawa ma jednak drugie dno. Postanawia odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania, a szukać ich zamierza na terenie dawnej szkoły z internatem dla dziewcząt, nie wiedząc, iż właśnie ta decyzja pozwoli do końca rozwiązać nie tylko tajemnicę śmierci siostry, ale też i też poznać wydarzenia z przeszłości.

Akcja powieści biegnie dwutorowo. Na zmianę poznajemy wydarzenia z 2014 roku i te z 1950. Gęsta atmosfera grozy obecnej w murach szkoły przeplata się z prowadzonym śledztwem w jej ruinach. Napięcie jest wyczuwalne już od pierwszych stron powieści i trzyma czytelnika, aż do ostatniej jej strony. Opowiadane przez autorkę historie są diametralnie różne, jednak doskonale się uzupełniają. Historia przyjaciółek jest mroczna, tajemnicza i tragiczna. Brak w niej dynamizmu, panuje emocjonalny chłód, nie brak w niej natomiast wszechobecnego napięcia, tej cienkiej powłoki strachu, którą przesiąknięte jest całe Idlewild Hall i gehennę wyczekiwania na niewiadome.
Natomiast śledztwo Fiony to sprawnie poprowadzony kryminał z zaskakującym zakończeniem. Silna i zdeterminowana kobieta walczy o sprawiedliwość dla kobiet, które od mężczyzn sprawiedliwości nie doczekały. To kobiety w tej powieści są siłą napędową. Każdy przełom w śledztwie Fiona zawdzięcza kobietom. To one tak naprawdę są szkieletem tej historii. Kobieca przyjaźń, zemsta, poszukiwanie sprawiedliwości i wyrównywanie rachunków.

Simone St. James stworzyła piękną historię. Połączenie dwóch światów, tego realnego i paranormalnego sprawiło, że całość powieści nabrała wyjątkowego kształtu. Czytając "Złamane dusze" najbardziej bałam się tego, że autorka nie poradzi sobie z pomysłem, który przelewała na papier. Wplecenie historii Mary Hand w realne wydarzenia mogło skończyć się spektakularną porażką. Stało się jednak inaczej, a zadecydowało o tym zakończenie.

Mając za sobą lekturę tylko jednej powieści Simone St. James nie mogę powiedzieć, że jest ona jedną z moich ulubionych autorek, ale po "Złamanych duszach" wiem, że sięgnę po każdą następną jej książkę w ciemno.
Recenzja pochodzi z mojego bloga wrotkaczyta.blogspot.com

"Złamane dusze"

2019-01-24 „Mary Hand nieżywa, ziemia już ją skrywa. Przyjaciółką cię nazywa. Nie pozwól jej wejść!"
Bohaterami najnowszej książki Simone St James są równocześnie budzący grozę gmach szkoły dla dziewcząt Idlewild Hall oraz duch posiadłości, Mary Hand.
Postać tragicznie zmarłej dziewczyny w czarnej woalce snuje się po korytarzach i ogrodzie rezydencji, przejmując strachem uczennice i nauczycielki. Zjawa przywołuje najgłębiej skrywane lęki i tajemnice, o które nietrudno w miejscu takim jak to. Do Idlewild bowiem zsyłano panny niewygodne, przynoszące wstyd rodzinom. Takie, którym przydarzyło się nieszczęście lub zbłądziły. W latach 50-tych o wielu rzeczach się nie rozmawiało, dziewczęta nie mogły liczyć na pomoc psychologa, rodzice odsyłali je jak najdalej, by ukryć niewygodną prawdę.
Akcja toczy się dwutorowo: jednocześnie śledzimy losy czterech przyjaciółek, uczących się w Idlewild w połowie XX wieku oraz poznajemy współcześnie żyjącą gorliwą dziennikarkę, usiłującą dociec prawdy o śmierci siostry.
Na przeklętej ziemi zdarzają się kolejne tragedie a nad wszystkim góruje potężny, przytłaczający gmach uczelni.
Autorka powoli odkrywa kolejne tajemnice, umiejętnie łącząc wątek kryminalny z opowieścią o przeszłości a obecne w powieści duchy czekają na rozwikłanie zagadek.

Złamane dusze

2019-01-24 Informację o książce uzyskałam z portalu Lubimy Czytać, widząc do niej opis stwierdziłam, że to jest coś dla mnie. Nie ukrywam, że kręcą mnie zjawiska paranormalne, thrillery i wszelkiej maści horrory - rozlewy krwi nie są mi obce. Trochę ze mnie sadystka, bo mimo że kręcą mnie takie klimaty, to gdzieś się trochę cykam duchów. Ale, ale kto nie ryzykuje i nie próbuje zwalczyć swoich demonów nie pije szampana.

Nie mam w zwyczaju pisać streszczeń książki, bo wtedy nie ma zabawy z czytania, dlatego przedstawię moje wrażenia. To, że lubię takie mroczne nastroje i tajemnicze historie już wiesz czytelniku. Od pierwszych stron poczułam „to coś", co sprawiło, że nie mogłam się od tej książki oderwać, ewidentnie ma w sobie jakiś magnes.

Cała powieść podzielona jest na część rozdziałów z poziomu retrospekcji i część tego, co działo się w 2014 roku. Nie zawsze taki podział mi pasuje, jednak w tej książce bardzo fajnie wszystko zeszło się suma sumarum w jedną, spójną całość. Kończąc czytać rozdział przywołujący wydarzenia z roku 1950, chcesz już się przenieść do kolejnego rozdziału z czasów współczesnych, co jest niezwykle wciągające!

Autorka zdecydowanie wie, jak okręcić sobie czytelnika wokół palca, aby czytał tak jak mu napisze. Na samym początku zostają nam zaserwowane zaskakujące sceny, których akcja rozwija się przez resztę książki.

Powieść jak dla mnie została całkiem nieźle przemyślana i sprytnie złożona w jedną całość. Jest idealna dla wielbicieli thrillerów, horrorów i powieści o wątkach psychologicznych - bardzo dobra mieszanka tych gatunków. Bardzo dobra narracja, uzupełniające się wątki czy zwroty akcji sprawiają, że chce się ją czytać dalej i nawet nie zdążymy się obejrzeć i zastaniemy ostatnią stronę. Dla mnie zakończenie mogłoby odbyć się z większym tąpnięciem, ale nie będę wybredna i zbyt wymagająca :)

Polecam jednak każdemu, kto interesuje się taką tematyką i kręcą go zjawiska paranormalne.
Na zakończenie chciałabym podziękować Wydawnictwu NieZwykłe oraz Lubimy Czytać za możliwość przeczytania książki.

świetny thriller

2019-01-25

Simone St. James to wielokrotnie nagradzana autorka powieści.
Pierwszą powieść o duchach, a dokładniej - o nawiedzonej bibliotece,
napisała już w liceum. Uwielbiam takie klimaty, więc cieszę się,
że miałam możliwość przeczytania "Złamane dusze".
Mroczna atmosfera, tajemnice, duchy przeszłości (dosłownie i w przenośni) i dziennikarka Fiona, która nie potrafi zostawić niewyjaśnionych spraw i przypadkowo odkrywa tragedie skrywane od dziesięcioleci. Czy dzięki niej znękane dusze odzyskają spokój ? Warto się tego dowiedzieć. Książka napisana ładnym stylem, czyta się ją jednym tchem . Polecam serdecznie.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.