Dziewczyna z portretu - David Ebershoff  | okładka
Znak literanova

Dziewczyna z portretu David Ebershoff

Oprawa miękka

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2012-06-11

ISBN: 978-83-240-1694-5

Opracowanie graficzne: Katarzyna Borkowska

Tytuł oryginalny: The Danish Girl

Liczba stron: 384

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: A5

Cena katalogowa: 32,90 zł

Tłumaczenie: Tomasz Bieroń

32,90 zł 22,37 zł


Opis

Greta sama zaproponowała Einarowi, żeby założył pończochy i damskie buty. Chciała dokończyć zamówiony kobiecy portret, a modelka nie mogła przyjść do pracowni.
Mąż – mężczyzna o subtelnych rysach i drobnej budowie ciała – zdawał się idealny do tego zadania. Ot, niewinna prośba, artystyczny żart…
Greta nie mogła przypuszczać, że ta chwila zmieni całe jej życie: obudzi w nim pragnienie, które trudno będzie zlekceważyć i uciszyć.

Dziewczyna z portretu to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które wstrząsnęły życiem dwojga duńskich artystów: Einara i Gerdy Wegenerów.
To pełna subtelności, liryczna opowieść o odważnej miłości, która potrafiła przekroczyć wszelkie granice, także te obyczajowe i seksualne, bez oglądania się na to, co wypada.

Na podstawie książki powstał FILM TOMA HOOPERA z gwiazdorską obsadą
Oscarowy EDDIE REDMAYNE w roli głównej!
W filmie zobaczymy też Alicię Vikander, Amber Heard i znanego ze Skyfall Bena Whishawa.

Polecane książki z rabatem do 50%

Michał Witkowski o książce

”Historia niesamowitego związku, który niepostrzeżenie zamienia się w miłosny trójkąt.”

Anna Grodzka o książce

”Są takie historie, które udowadniają, że miłość nie zna granic.”

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Dziewczyna z portretu

2016-02-12 Historia pierwszej osoby, która publicznie przyznała się do transseksualizmu opowiedziana wspaniałym językiem i pHistoria pierwszej osoby, która publicznie przyznała się do transseksualizmu opowiedziana wspaniałym językiem i pokazująca ile można poświęcić jeśli kogoś się na prawdę szczerze kocha. Ukazuje jak ważne jest wsparcie bliskich w momencie zmagania się z własnymi słabościami, wewnętrznym rozdarciem, niepewnością, chęcią bycia sobą...
Doskonale opisany jest cały cykl przemiany Einara/Lily - zarówno fizycznej jak i emocjonalnej. Na uwagę zasługuje postawa żony i przyjaciół, tak bardzo pragnących jej szczęścia w kontraście do ignorancji i niewiedzy lekarzy.
Jest to fascynująca opowieść o miłości, samotności, poszukiwaniu siebie i prawdzie.
okazująca ile można poświęcić jeśli kogoś się na prawdę szczerze kocha.

Dziewczyna z portretu

2019-02-18 22 stycznia w kinach miał premierę film „Dziewczyna z portretu", ja polecam Wam najpierw przeczytanie książki o tym samym tytule do której nawiązuje film.
Niewinna prośba o pomoc staje się kamieniem, który wywołuje lawinę w życiu młodego małżeństwa i zmienia ich życie na zawsze. To opowieść o wielkiej miłości kobiety do mężczyzny, która kochała tak bardzo, że pozwoliła mu odejść i powrócić na nowo jako... Lili. Silna osobowość Grety dała jej mężowi Einarowi niezbędne wsparcie i odwagę, by kierował się głosem swojej natury...
Zapraszam do przeczytania

Miłosny trójkąt

2019-02-04 Po książkę „Dziewczyna z portretu" sięgnęłam z trzech powodów. Po pierwsze lubię mieć porównanie książka-film, a koniecznie chciałam obejrzeć ekranizację z genialną Alicią Vikander w roli Gerdy (nie wiedząc czemu w książce imię Gerda zostało zamienione na Greta). Po drugie - jestem lesbijką i nie ukrywam, że lubię sięgać po pozycje branżowe, pochodzące ze środowiska LGBT czy zwał jak zwał. I po trzecie - nie znam osobiście żadnej osoby transseksualnej, a chciałam się dowiedzieć co nimi kieruje, wniknąć w ich umysł; no bo jak to by było, gdybym była kobietą, taką jak teraz w ciele mężczyzny? Prawdopodobnie strasznie.

David Ebershoff w swojej powieści pokazuje mękę wewnętrzną jaką musi przeżywać osoba transseksualna. Zaznacza jednak, że mimo, iż Einar, Lili oraz Gerda istnieli naprawdę, większość powieści to fikcja literacka, poszczególne sceny są tylko prawdopodobnymi zdarzeniami.

W 1882 roku przyszła na świat bardzo odważna kobieta, której nadano męskie imię, ponieważ zapewne lekarze stwierdzili, że jest mężczyzną. Ile razy dziennie doktorzy bawią się w bogów decydując jakie życie będzie wieść nowo przybyła na świat istota; czy będzie mężczyzną czy kobietą? I ile razy się mylą wyrządzając swoim osądem niewyobrażalną krzywdę takiej duszy już na początku jej ziemskiej drogi? W końcu statystycznie jedno na pięćset noworodków przychodzi na świat jako obojnak; a przynajmniej tak czytałam.

Tak było również w przypadku Einara Wegenera - świetnego duńskiego malarza krajobrazów, który już od dzieciństwa wykazywał cechy kobiece oraz pociąg do mężczyzn. I nie, nie chodzi tu o homoseksualizm. Od zawsze czuł wewnętrzną kobietę, nawet kiedy w dzieciństwie bawił się ze swoim przyjacielem Hansem. Na początku dwudziestego wieku o transseksualistach nie było głośno, w zasadzie nikt o nich nie słyszał, co oczywiście nie oznacza, że nie istnieli. Dlatego Einar tłamsił w sobie swoje pragnienia - wziął ślub z Gerdą, po czym zamieszkali razem. Świetne życie, mogłoby się wydawać - bywali na salonach, byli rozpoznawalnymi w środowisku malarzami, dobrze im się wiodło. Aż do przełomowego dnia, kiedy Gerda poprosiła Einara, aby pomógł jej przy obrazie - miał założyć damskie ubrania i pozować zamiast modelki, aby Gerda mogła dokończyć swoją pracę. Potem sprawy potoczyły się już szybciej - Lili, bo takie imię przybrał Einar jako kobieta, wychodziła z Gerdą na spacery, na bale, spotykała się z innymi ludźmi przedstawiana jako rodzina Einara. Gerda natomiast malowała wiele portretów Lili przez co zyskała popularność. Jak daleko posunie się Einar w drodze po swoje szczęście?

Nie można zapomnieć o Gerdzie - jest to przykład tak prawdziwej i szczerej miłości jakiej już, mam wrażenie, nie uświadczysz w dzisiejszym świecie. Była ona przy Einarze, a później Lili w każdym momencie, opiekowała się nią i nie osądzała, była dyskretna w pytaniach, byleby jej nie urazić i szukała lekarza, który pomógłby jej mężowi. Jaka żona byłaby zdolna do takich poświęceń? Gerda to zdecydowanie najbardziej godna podziwu postać w tej powieści.

Książka moim zdaniem naprawdę warta jest przeczytania, chociażby po to, aby wzbudzić w ludziach trochę empatii i sprawić, żeby mniej oceniali innych. Bo kim jesteśmy, żeby innych oceniać? Czy sami chcielibyśmy być oceniani?

szelest jedwabiu , trzepot rzęs ...

2019-01-24 Nawet przypadkowy dotyk jedwabiu może uruchomić mechanizm o którym pojęcia nie masz.

Początek wieku XX, środowisko duńskiej bohemy , wzrost zainteresowania sztuką , odkrycia innowacyjnych metod leczenia osób z pewnymi zachowaniami dotąd uznawanych za tabu.

Greta i Einar Wegenerowie - ekscentryczne małżeństwo malarzy, połączone potrzebą wolności, miłości do sztuki ale i wzajemnym szacunkiem. Pochodzą z różnych środowisk, trudne dzieciństwo i dorastanie Einara, nieznana przyczyna słabości ojca, pierwsze nie do końca zdefiniowane zainteresowania erotyczne i wreszcie ucieczka z małej duńskiej wsi do Kopenhagi by odkryć w sobie talent malarski i osiągnąć wysoką pozycję w kręgach tamtejszych akademików i malarzy.

Ona - bogata z domu córka amerykańskiego emigranta , pielęgnująca w sobie potrzebę nieskrępowanej niczym wolności także wyzwolenia z pruderii dotyczącej seksualności kobiet. Greta staje się bohaterką rodzinnego skandalu który powoduje wysłanie jej na stary kontynent , do kraju dziadów, by przeczekać reminiscencje obyczajowego zamętu głośnym echem odbijającym się po środowisku jej rodziny.
Miłość do malarstwa , wzajemna fascynacja sobą to dobra baza małżeństwa prawda?
On - rozchwytywany pejzażysta - ona - portrecistka jeszcze traktowana bardziej jako żona Einara niż malarka i twórca.

Małżeństwo doskonale się uzupełnia - on żyjący w swoim świecie, nie mający zupełnie świadomości kosztów, ekonomii, realiów bytu - Greta - mocno stąpająca po ziemi, posiadająca majątek ,którym ukradkiem finansuje ich wspólne życie, dbająca o ich byt. Takie pomieszanie ról w czasach gdy to przecież mężczyzna był bazą a kobieta kwiatem w wazonie o który to on miał dbać...
I przypadkowe wydarzenie. Greta zwraca się z nietypową prośbą o pomoc w dokończeniu portretu śpiewaczki - musi namalować stopy a nie ma modela - Einar więc lekko żartobliwie to traktując , ubiera jedwabne pończochy i w damskich pantoflach zasiada w fotelu by pozować...
Ten pozornie niewinny moment uruchamia w jego osobowości mechanizm powołujący do życia ukrytą w nim głęboko Lili, nieśmiałą, androgeniczną , delikatną dziewczynę - i od tej pory już nic nie było takie samo..

Rozpoczyna się zupełnie inny etap życia Wenerów -żyją jakby w trójkącie, oboje z różnych powodów coraz częściej przywołują obecność Lili , która w końcu zwycięża nad osobowością Einara... czy daje mu jednak szczęście?
Życie osób transseksualnych nie jest łatwe i dziś - choc wiemy o nim znacznie więcej i zdecydowanie bardziej skłonni jesteśmy je akceptować. Na przełomie wieków traktowane było jako wynaturzenie , choroba, grzech. Historia opisana w DZIEWCZYNIE Z PORTRETU jest utkana na kanwie prawdziwego życia dwójki malarzy. Delikatna, wrażliwa , wspierająca się para ludzi i artystów, rozumiejąca swoją odmienność i akceptująca ją. Sztuka Miłość Seksualność - trzy elementy podstawy życia. Próba zmierzenia się z uporządkowaniem seksualności Einara -który to decyduje się na operację - nie kończy się happy endem ale i nie porażką - w życiu jest coś za coś, prawda?
To ważna książka. Zawsze byłam otwarta na zrozumienie transpłciowości jednak aż tak głęboko nie wnikałam w konsekwencje zaburzenia osobowości , które z tym się łączą.
Einar spotkał w życiu niezwykłą kobietę. Otwartą , akceptującą. Razem stworzyli, jakby zrodzili Lili. Potrzebowali jej w końcu oboje choć z różnych pobudek. Greta potrafiła jak żadna inna kobieta wesprzeć w najtrudniejszych decyzjach Einara, zagłuszyć własne potrzeby świadomie pozwalając rozkwitnąć w mężu Lili - choc wiedziała ,że dzień operacji płci , uwolnienia Lili - będzie też momentem rozłączenia ich dróg...

Nie wiem , czy potrafiłabym być tak altruistyczna, wyrozumiała. Wiem ,że książka dała mi inne spojrzenie ,głębiej weszłam w osobowość, potrzeby i zagubienie osób transseksualnych i nic już nie jest czarno - białe. Czas poświęcony na jej czytanie warty był każdej minuty. Każdej chwili uwagi. Czytałam wolno z jednej strony podziwiając kunszt autora z drugiej pragnąc głęboko wejść w relację tak niecodziennego układu małżeńskiego.

Oprócz tematyki ,która jest nietypowa jak na naszą literaturę - trzeba koniecznie wspomnieć, że to książka świetnie napisana. W piękny , przystępny , obrazowy sposób opisane są złożone i delikatne problemy seksualne i psychologiczne bohaterów.
Wciąga, angażuje, zmusza do zadania sobie ważnych pytań . Szczególnie teraz.
Książka została zekranizowana - jeszcze nie widziałam filmu więc ufam, że jest co najmniej w połowie tak dobry jak książka.

Artystyczny żart

2016-08-18 "Dziewczyna z portretu" napisana przez Davida Ebershoff'a to historia napisana na podstawie prawdziwych wydarzeń, która ukazuje rzeczywistość, brak tolerancji oraz prawdziwą miłość w zupełnie innym świetle.

Drugie dno...

2016-02-24 "Dziewczyna z portretu" to historia, której inspiracją stały się prawdziwe wydarzenia z życia dwojga, duńskich artystów: Einara i Grety Wegenerów. Książka rozpoczyna się w momencie, gdy modelka nie pojawia się na sesji do portretu, malowanego przez Gretę. Tutaj rozpoczyna się wątek jej męża, który dzięki swojej niemalże kobiecej urodzie dość szybko zastępuję modelkę, i tym samym uruchamia uśpioną obsesję bycia kobietą.

Niezwykła i wciągająca opowieść

2016-02-23 „Dziewczyna z portretu" Davida Ebershoffa to niezwykła i wciągająca opowieść o bezgranicznej miłości. Miłości burzliwej, trudnej, która przekracza wszelkie granice, a jednocześnie tak ogromnej, że szczęście drugiej osoby stawiane jest wyżej ponad własne. Jest to również opowieść o przypadkowym odnalezieniu swojego prawdziwego ja i walce jaką trzeba stoczyć ze sobą oraz całym światem żeby być naprawdę szczęśliwym.

Szelest jedwabiu, trzepot rzęs...

2016-02-23 Nawet przypadkowy dotyk jedwabiu może uruchomić mechanizm o którym pojęcia nie masz.

Dwie dusze w jednym ciele

2016-02-15 Einar i Greta - małżeństwo malarzy, artystów, które zaprasza nas do swojego świata nieśmiało, dyskretnie. W taki sam sposób pojawia się w nim Lili - tytułowa dziewczyna z portretu Grety, która staje się dla niej muzą, a z biegiem czasu również przyjaciółką i członkiem rodziny, który odwiedza małżeństwo coraz śmielej, częściej, pozostając w nim coraz dłużej.

Einar i Lili - dwie dusze w jednym ciele, którym przyszło żyć w tak odległych, przedwojennych czasach. Czasach, w których lekarze duńscy, francuscy, dusze te próbowali połączyć, czy to wielogodzinnym naświetlaniem rentgenowskim, czy operacją mózgu... Dla nas dziś niepojęte, kiedyś nieznane i niezrozumiałe, a przez to groźne dla dużej części społeczeństwa. Czy ku tej większości Lili skieruje swe kroki? Czy może obierze drogę trudniejszą, ale w zgodzie z własnym przekonaniem? Na pewno należy zadać w tym miejscu pytanie, czy nie lepiej spróbować i później ewentualnie żałować, aniżeli żałować, że się w ogóle nie spróbowało?

Książka na pewno o nieszablonowej tematyce, która stanowi swoisty test empatii czytelnika.
Warto sięgnąć po nią, choćby po to, by przenieść się w inne czasy, inną duszę...

Dziewczyna z portretu

2016-02-15 Dziewczyna z portretu to historia o miłości, która nie ma granic; o młodym małżeństwie, które musi stawić czoła niespodziewanym problemom; o przyjaźni, która nie ma względu na konwenanse.

Einar i Greta to młode małżeństwo dwóch artystów, malarzy. Poznali się, kiedy Greta była uczennicą, a Einar mistrzem. Początkowo rozdzieleni, żyjący swoim życiem, w końcu układają sobie wspólną przyszłość. Greta, która straciła już jednego męża, związek z Einarem tworzy niemal od podstaw. To ona uczy go czym jest wspólne życie, miłość, przyjaźń, a także jak w tym wspólnym życiu mieć miejsce na swoje pasje i samego siebie. Lili pojawia się w ich życiu niespodziewanie. Greta nie mogła się spodziewać, że jedna niewinna prośba zmieni ich życie o 180 stopni i nic już nie będzie takie samo. Nie spodziewała się, że Einar, który na jej prośbę stał się Lili, obudzi w sobie pragnienia, które nie dadzą o sobie zapomnieć.
Lili narodziła się w momencie, kiedy Einar dotknął pończoch, jedwabnej sukni z koronkowymi wstawkami, kiedy je poczuł na własnym ciele. Od tego momentu wszystko się zmieniło.

Dziewczyna z portretu to tak naprawdę Lili, którą pierwsza zobaczyła Greta. To kobieta, która pod okiem Grety rodziła się w ciele Einara. Czytelnik poznaje niesamowitą historię przemiany Einara, narodzin Lili. Jest świadkiem bezgranicznej miłości, która momentami może przerażać, bo tak naprawdę jak można znieść fakt, że mąż nagle postanawia przestać być mężem i jedyne czego pragnie, to stać się kobietą - Lili Elbe. Z jednej strony jest to tragedia ich obojga, w pewnym sensie nawet porażka kobiecości Grety. Z drugiej jednak siła ogromnej miłości, która nie pozwala Grecie myśleć o sobie i pcha ją w pogmatwany świat przeżyć Lili. Bo chyba tylko prawdziwa miłość i przyjaźń może tłumaczyć zachowanie Grety, jej wsparcie, a także wycofanie w odpowiednich momentach. Czytający, jest świadkiem przemiany nie tylko duchowej, ale przede wszystkim fizycznej Einara w Lili. Mając na uwadze fakt, że opisane zdarzenia miały miejsce na początku XX wieku, cała część medyczna wydaje się wręcz nierealna. Coś, co we współczesnym świecie nie budzi aż takich kontrowersji, w tamtym czasie było tematem tabu, a nawet uważane za chorobę psychiczną (o czym świadczą postawy lekarzy, do których najpierw ze swoim "problemem" trafia Einar).

Nie jest to łatwa lektura. Budzi ona szereg uczuć, niekoniecznie pozytywnych. Bo co, gdybym to ja była na miejscu Grety? Czy byłabym taka wyrozumiała? Czy wspierałabym męża na ciężkiej drodze przemiany w kobietę? Czy potrafiłabym się cieszyć jego, a raczej jej szczęściem? Czy umiałabym siedzieć u jego boku, patrzeć na cierpienie po operacji i wiedzieć, że w momencie operacji mój mąż przestał istnieć i narodziła się nie do końca znana mi kobieta? Greta jest dla mnie postacią ciężką do zrozumienia. Bo z jednej strony zazdroszczę jej tego, jak zniosła przemianę Einara w Lili, a z drugiej nie rozumiem, dlaczego nigdy nie "tupnęła nogą", nie krzyknęła "hej! w tym małżeństwie jesteśmy razem. Każda decyzja, którą podejmujesz, ma wpływ także na mnie".


Choć powieść Davida Ebershoffa inspirowana jest prawdziwymi postaciami - Einera i Gerdy Wegnerów - to jak sam autor zaznacza, byli oni tylko inspiracją do powstania tej historii. Całe tło jest wytworem wyobraźni autora.

Dziewczyna z portretu na długo pozostanie w mojej pamięci, przede wszystkim ze względu na tematykę i niezwykle życiowy problem, z którym zapewne boryka się wielu ludzi. Powieść skonstruowana przez Davida Ebershoffa jest na tyle wciągająca, że jestem bardzo ciekawa filmu, który od 22. stycznia można oglądać na ekranach kin. Obym filmem się nie zawiodła. Bo książka jest naprawdę małym arcydziełem.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Znak Literanova za możliwość poznania Einara, Grety i Lili.

Zawsze gdy coś tracisz, zyskujesz...

2016-02-15 Małżeństwo Grety i Einara niespiesznie płynie przez życie w kopenhaskim mieszkaniu. Urokliwe zakątki Skandynawii znajdują odzwierciedlenie na pejzażach Einara. Jego żona Greta także jest malarką, lecz w przeciwieństwie do męża maluje portrety.

Ich związek wydaje się jednością i tak też jest, mimo, że oboje bardzo się od siebie różnią, nawet pod względem fizycznym, gdzie Greta jest postawna, wysoka i twardo stąpa po ziemi niemal w całości odbiega od charakteru i postury swojego drobnego męża.


Jest rok 1925. Greta w pracowni oczekuje śpiewaczki operowej Anny by dokończyć portret. Anna się nie zjawia a obraz musi zostać ukończony. Greta prosi męża by ubrał pończochy i suknię wcielając się w postać Anny. Einar ze względu na głęboką przyjaźń, która łączy małżonków i zaufanie spełnia prośbę żony.


Ta niecodzienna sytuacja rozbudza w duszy Einara przedziwne pragnienie. Wkładając damskie ubrania zrozumiał, że tak naprawdę nigdy nie czuł się mężczyzną. Einar gorączkowo pragnie zostać kobietą.

Greta, której spodobała się wizja nowej kreacji męża przyzwala na przedziwną grę małżeńską.

Lili zjawia się więc w kopenhaskim mieszkaniu pod nieobecność Einara, plotkuje z Gretą, pije herbatę i wychodzi na proszone przyjęcia.

Greta jest bardzo szczęśliwa, że zyskała oddaną przyjaciółkę. Problem rodzi się w momencie gdy Greta nakrywa Lily na pocałunku z mężczyzną.


Od tej pory kobieta wie, że zyskując wiele straciła. Nie ma już męża ani miłości, która ich łączyła. Wszystko zmienił jeden portret.


Mimo wszystko Greta wciąż ze względu na uczucie do Einara i sympatię do Lily postanawia pomóc tym dwóm osobom zrodzonym w jednym ciele. Odnajduje specjalistę, który postanawia podjąć się eksperymentalnemu leczeniu Einara i przeprowadzić na nim operację zmiany płci.


Historia Grety, Einara i Lily to niesamowita opowieść o spełnionej lecz utraconej miłości, o rodzącej się przyjaźni, o narodzinach nowego choć już dorosłego człowieka.

To opowieść o pragnieniu, przekraczaniu granic i spełnianiu marzeń.


Powieść ponownie została wydana w 2016 roku za sprawą filmu. Wcześniej otulona w zupełnie inną okładkę wydana w 2012 roku również nakładem wydawnictwa Znak (pierwsze wyd. na świecie 2001 r.).


"Dziewczyna z portretu" podzielona jest na 4 części, których akcja rozgrywa się w miastach Europy: Kopenhadze, Paryżu i Dreźnie, obejmuje sześć lat z życia małżeństwa.

Liryczna opowieść prowadzona narracją trzecioosobową, język utworu jest naprawdę wysublimowany, piękny i liryczny.

Powieść oparta jest na prawdziwej kanwie biografii Lily Elbe, która była pierwszą transgenderową osobą i jako prawdopodobnie pierwsza osoba została poddana operacji zmiany płci, podobnie jak bohaterka miała żonę Gretę, lecz pozostałe elementy powieści są twórczą wizją autora powieści.


Obecnie w kinach obejrzeć można film oparty na książce Davida Ebershoffa o tym samym tytule.

Film zyskał kilka nominacji do Oscara. Dla mnie niewątpliwie może go dostać któryś z aktorów: bowiem główna rola Eddie'go Redmayne'a (Einar) jak i drugoplanowa rola pięknej i subtelnej Alicii Vikander (Greta) zasługuje na uznanie.

Film jest świetnym dopełnieniem lektury. Prawdę powiedziawszy sądziłam, że ekranizacja przysporzy mi rozczarowania, jednak bardzo mile mnie zaskoczyła.

Portret tolerancji

2016-02-12 "Dziewczyna z portretu" Davida Ebershoff'a zainteresowała mnie swoim oryginalnym tematem i zbliżającą się ekranizacją. Do tego zdjęcie na „filmowej" okładce nowego wydania książki działa na mnie wręcz hipnotyzująco i kiedy dostałam propozycję jej zrecenzowania, nie wahałam się ani przez chwilę.

Tematem książki jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia małżeństwa dwójki malarzy Grety i Einara Wegenerów, którym przyszło się zmierzyć z niezwykłym wyzwaniem - pierwszą na świecie operacją zmiany płci. Einar, choć szczerze kochał Gretę, od dziecka czuł, że jest inny niż wszyscy. Kiedy jego żona poprosiła go o pozowanie w damskiej sukience, artysta zrozumiał, że wykreowana na potrzeby sztuki Lily, jest tak naprawdę ukrytą na dnie świadomości jego drugą tożsamością...

Książka w sposób szczegółowy opisuje jak wyglądała transformacja Einera w Lily, i to nie tylko w sferze anatomicznej, ale przede wszystkim w sferze psychiki bohatera. Pokazuje, że tak naprawdę cały ten proces odbywał się gdzieś poza wolą czy świadomością Einera, gdzie jego żeńska tożsamość często wypierała istnienie męskiego odpowiednika.

"Dziewczyna z portretu" to także historia Grety - kobiety, która kochała i w tej miłości dawała wolność, chociaż chwilami wydawać jej się mogło, że całe życie wymyka jej się z rąk. Coś, co miało być chwilową zabawą, inspiracją i spełnieniem fantazji, nagle stało się bardziej rzeczywiste, niż prawda. A w pewnym momencie okazało się wręcz, że do dawnego życia nie ma już powrotu...

Historia tego małżeństwa jest niezwykła i stanowi temat do głębokiej refleksji. To dobra lekcja tolerancji dla inności i miłości mimo wszystko. Jeżeli chodzi jednak o sposób jej opisania, mam tutaj pewne zastrzeżenia. Przebrnięcie przez pierwsze 100 stron książki, było dla mnie jak droga przez mękę, historia wydawał mi się bowiem chaotyczna i nieskładna, bohaterowie niezrozumiali, a narracja męcząca. W pewnym momencie jednak, tak jak w Einerze zaczęła dojrzewać Lily, tak i ja zaczęłam przekonywać się do tej historii. Wciąż uważam, że jest ona zbyt rozwlekła i momentami chaotyczna, a części wydarzeń musimy się domyślać, jednak ostatecznie stwierdzam, że warta była ona przeczytania i przebrnięcia przez trudny początek.

W przypadku tej historii mam jednak wrażenie, że ekranizacja sprawdzi się lepiej niż książka. Chociaż filmu jeszcze nie widziałam, z pewnością to nadrobię, chociażby dla Eddie'go Redmayn'a, który do roli Einera pasuje mi wręcz idealnie, a po roli w „Filarach ziemi" jestem pewna, że jego gra aktorska będzie na najwyższym poziomie. Nie wiem czy twórcy filmu opierali się na książce, czy tylko na biografii jej autentycznych przecież bohaterów, jednak już w zwiastunie widać, że historia opowiedziana została w sposób nieco inny, przez co wydaje mi się bardziej wiarygodna. Mam też wrażenie, że obraz i gra aktorów, sprawdzi się w przypadku tej opowieści lepiej, niż chwilami rozwlekłe i niezrozumiałe opisy autora książki.

Ona czy on?

2016-02-12 Zastanawia mnie, czy patrząc na okładkę tej książki widzicie, że coś jest nie tak. Ja, dopiero gdy przeczytałam skrócony opis fabuły, dostrzegłam, że twarz z prawej strony wygląda nienaturalnie. Charakteryzacja charakteryzacją, jednak męskiej budowy kości policzkowych, nosa i ust, nie ukryje żaden, nawet najlepszy makijaż. Co kierowało głównym bohaterem książki, by tak gwałtownie przemienić swój wizerunek?

Pierwsza wojna światowa zakończyła się, a w Europie nastał tymczasowy spokój. Dwójka artystów, mieszkających w Danii, pracowała wytrwale, by zyskać wymarzoną sławę i pieniądze. Greta ze swoimi obrazami pozostawała jednak w cieniu mistrzowskiego pędzla Einara. Pewnego dnia modelka kobiety, słynna śpiewaczka operowa, nie mogła pojawić się w atelier artystki. Wtedy też Greta namówiła męża, by założył damskie ubranie... Tylko po to, by zobaczyć jak powinien układać się rąbek sukienki na udzie modela. Ta niewinna przebieranka zapoczątkowała serię nieprawdopodobnych zmian w życiu bohaterów powieści.

Książka oparta jest na prawdziwej historii Grety i Einera Wegenerów. Sam autor przyznaje jednak, że dodał do opowieści tyle elementów fikcyjnych, że nie można traktować fabuły w kontekście powieści biograficznej. Mimo to, w Internecie z łatwością odszukacie obrazy głównych bohaterów powieści oraz zdjęcia dokumentujące ich życie.

Powieść zasługuje na uwagę dzięki obrazowej narracji, przez którą trudno uwierzyć, że „Dziewczynę z portretu" napisał mężczyzna. Sprytnie wplatane w ciąg fabularny retrospekcje pozwalają poznać przeszłość bohaterów. Czytelnik z każdą kolejną kartką bardziej wczuwa się w klimat XX-wiecznej Europy oraz, tak różnej od niej, Kalifornii. Książka ma w sobie specyficzny, tajemniczy nastrój, który tak bardzo lubię - taki, który odnajdywałam w książkach Anne Rice, czytając o zamglonych ulicach Nowego Orleanu.

Niedawno w kinach ukazał się film o tym samym tytule. Jeżeli jest choć tak w połowie dobry jak książka, to nie wahajcie się ani chwili, by go obejrzeć. Mimo kontrowersyjnego tematu, opowieść wciąga bez reszty. Autor zawarł także interesujące fakty na temat leczenia transseksualizmu w XX wieku. Propozycje zamknięcia na oddziale psychiatrycznym bądź dokonania lobotomii na Einarze były wstrząsające. Tym bardziej, gdy ma się na uwadze jak bardzo nauka poszła do przodu przed niecałe sto lat.

Polecam tę książkę, głównie przez moją słabość do romantycznych i tragicznych historii. Szczególnie urzekła mnie postawa Grety oraz wszystkie działania, jakie podejmowała dla męża... który ostatecznie zamienił się w piękną i szczęśliwą Lily Wegener.

Przebudzenie

2016-02-12 „Dziewczyna z portretu" to opowieść o małżeństwie, które staje w obliczu wielkich zmian i wielkich niewiadomych w I połowie XX wieku. To podróż w nieznane dwojga kochających się ludzi, którzy pragną szczęścia, harmonii i stabilizacji. To także seksualna rewolucja, która zaczyna się zupełnie przypadkowo w kopenhaskim mieszkaniu, w chłodny, kwietniowy poranek...

Einar i Greta są artystami. Poznali się na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie Einar był wykładowcą, a Greta studentką. To ona pierwsza zwróciła na niego uwagę, pocałowała namiętnie na schodach akademii i zadecydowała o ich dalszym, wspólnym życiu. Jednak zanim było im to dane, musieli rozstać się na długie lata, ponieważ ojciec Grety nakazał rodzinie powrót do Kalifornii.

Młoda dziewczyna, zakochana w Kopenhadze i małym, chudym Duńczyku, musiała porzucić na pewien czas plany o małżeństwie i byciu wyzwoloną malarką. W jej życiu wiele się wówczas wydarzyło, ale gdy powrót do Danii okazał się możliwy, Greta długo się nie zastanawiała. Odnalazła Einara, poślubiła go i wiodła spokojne życie portrecistki, wciąż szukającej prawdziwego natchnienia. Do czasu...

Jedna, z pozoru niewinna, prośba Grety miała ogromny wpływ na dotychczasowe życie małżeństwa Wegenerów. W chwili, gdy Einar, za namową swojej żony, założył damskie pończochy i pantofle, by pomóc jej w ukończeniu portretu operowej śpiewaczki, świat na chwilę się zatrzymał. Mężczyzna obudził w sobie kogoś, o kim istnieniu nie miał do tej pory pojęcia. Lili, niczym kwiat otrząsający się z zimowego snu, powoli rozkwitała i nabierała kolorów. Była krucha i delikatna, ale jednocześnie co raz bardziej ciekawa świata, co raz bardziej dominująca. A Einar co raz bledszy i słabszy...

Decyzja, którą wspólnie podjęli małżonkowie, była niesamowicie trudna i odważna. W latach 30. XX wieku mężczyzna pragnący stać się kobietą był traktowany jako osoba chora psychicznie i niezrównoważona. Myśl, że fizyczność nie powinna determinować wnętrza człowieka, była czymś zupełnie nowym i niezrozumiałym. Wyglądasz jak mężczyzna, więc nim jesteś, koniec tematu. Ale czy na pewno? Czy człowiek powinien trwać w pozorach, które go ograniczają i unieszczęśliwiają?

Bohaterem tej książki nie jest jednak tylko Einar, decydujący się na operację zmiany płci. Bohaterką jest również Greta, która pomaga ukochanemu mężczyźnie stać się kobietą. Która musi pożegnać się ze swoim dotychczasowym życiem i pozwolić mężowi żyć osobno. Która traci stabilizację, która cierpi i przeżywa moralne dylematy. Dlatego ta książka jest tak wyjątkowa. Ponieważ pokazuje czytelnikom studium dwóch wyjątkowych osobowości. Osobowości, które naprawdę warto poznać...

Dziewczyna z portretu

2016-02-12 22 stycznia w kinach miał premierę film „Dziewczyna z portretu", ja polecam Wam najpierw przeczytanie książki o tym samym tytule, do której nawiązuje film.

Granice miłości

2016-02-12 Powieść Davida Ebershoffa „Dziewczyna z portretu" intryguje podejmowaną tematyką, która jest w obecnym świecie szeroko dyskutowana. Autor przedstawia historię duńskiego malarza, który jako pierwszy poddał się operacji zmiany płci. Fabuła jest luźno oparta na jego losach, jednak jak wskazuje sam autor przeważająca większość zaprezentowanych sytuacji jest wymysłem jego wyobraźni.
Książkę może odbierać na wiele sposobów - można w niej szukać sensacji, można szukać niezwykłej historii przełamującej konwenanse i łamiącej tabu, ale ja odebrałam tę powieść, jako studium miłości. O miłości trudnej, bezgranicznej, oddanej.
W zamyśle autora głównym bohaterem jest Einar Wegener - duński malarz, który w głębi duszy czuje się kobietą. Poznajemy go w trudnej dla niego sytuacji, gdy jego żona - Greta, która również trudni się malarstwem, prosi go, aby zapozował do jej obrazu przywdziewając damskie ubrania. Jest to kluczowy moment powieści, bo właśnie wtedy w ich życiu pojawia się Lili, która stanie się muzą dla Grety. W tym momencie w życiu Einara rozpoczyna się walka pomiędzy nim, a mieszkającą w jego duszy Lili.
Dla mnie główną postacią powieści jest jednak Greta - żona Einara, amerykańska malarka żyjąca w Danii. Greta wiele w życiu przeżyła. Zakochała się w swoim wykładowcy Einarze, jednak zanim miłość rozkwitła musiała opuścić Danię. W Stanach poznała Teddy'ego, którego poślubiła popełniając mezalians. Jednak nie doznała szczęścia w małżeństwie, najpierw przy porodzie zmarł jej syn, później mąż. Po wojnie Greta wraca do Danii, aby odzyskać swoją pierwszą miłość.
Z Einarem tworzyli zgodne i szczęśliwe małżeństwo. Chociaż jej mąż nie był taki, jak inni mężczyźni. Obserwując ich relację można mówić o swoistym połączeniu dusz, gdy emocje i uczucia są ważniejsze niż miłość fizyczna. Gdy Einar odkrywa swoją prawdziwą, kobiecą naturę, Greta nie oddala się od niego, nie awanturuje się, nie zmusza go, by przy niej został. Ona go wspiera do samego końca, jest przy nim i pomaga mu przejść przez cały proces przemiany - przez etap akceptacji tego kim jest, przez etap uczenia się nowego życia i przez etap fizycznej przemiany. Ebershoff maluje słowami portret niezwykłej kobiety, która kocha ponad wszystko, dla której szczęście ukochanej osoby jest najważniejsze, która w całości oddaje się drugiej osobie zupełnie zapominając o sobie i swoich potrzebach. Greta kocha Einara, więc kocha również Lili i jest gotowa zrobić wszystko, aby ich chronić.
„Dziewczyna z portretu" to książka o miłości tak czystej, jak łza. O kobiecie oddanej i gotowej do największych poświęceń i o kobiecie, której serce zostało wielokrotnie okrutnie poranione - przez śmierć syna, pierwszego męża i ostatecznie przez odejście ukochanego i Lili...
Ta historia wywarła na mnie ogromne wrażenie, z uwagi na niezwykły opis uczuć. Kontrowersyjna historia zmiany płci odeszła na drugi plan. Podziwiałam Gretę za jej postawę, za jej ogromną miłość i oddanie, ale byłam też na nią za to wściekła... Czemu przez całe życie, ani razu nie pomyślała o sobie? Dlaczego godziła się na to wszystko? I czy można tak kochać, żeby pozwolić odejść tej najważniejszej osobie?
Powieść napisana jest przyjemnym językiem, co sprawia, że czyta się ją szybko, mimo iż fabuła nie jest wartka. Historia wciąga i trudno się od niej oderwać. Gorąco polecam, koniecznie przed obejrzeniem filmu!

O smutku, miłości i nadziei...

2016-02-12 Zazwyczaj jako małżonkowie zazdrośnie strzeżemy naszej wspólnoty, nie dopuszczając do niej obcych. Tym mocniej los Grety i Einara, a potem Lili, uderza w nasze serca z pytaniem: czy stać by cię było na taką odwagę i poświęcenie...?

Greta ze swoim kalifornijskim kręgosłupem pioniera jako malarka dotychczas nie święciła zbytnich triumfów, ale z pewnością swoją postawą wzbudzała zainteresowanie i podziw. Nimi zainteresowała również Einara - subtelnego, duńskiego, wychwalanego malarza, który z ogromną nieśmiałością podchodził do ludzi i zachwycał delikatną, wręcz dziewczęcą urodą. Ich małżeństwo zdawało się być udanym, aż do momentu, gdy na potrzeby jednego ze swoich portretów Greta prosi męża, aby przymierzył kobiecą suknię. Wówczas w Einarze dochodzi do przemiany, która - jak się okaże - drzemała w nim od wczesnego dzieciństwa. W świat małżeństwa wchodzi, na początku nieśmiało, a potem coraz bardziej pewnie Lili. To jednak dopiero początek - a może koniec - tej opowieści.

Kilka słów i wartości, które przychodzą mi na myśl jako pierwsze, gdy mowa o „Dziewczynie z portretu", to poświęcenie, bezwarunkowa miłość, akceptacja i nadzieja. Trudno mi uwierzyć, że podobna historia mogłaby się zdarzyć dziś w Polsce - zapewne jej bohater zostałby spalony na stosie. Tymczasem, choć to opowieść przede wszystkim o Einarze i jego przemianie, to jednak postać Grety wydawała mi się tutaj szarą eminencją. Choć to nie na niej skupia się cała opowieść, jest jej niezbędnym elementem, bez którego z pewnością książka by wiele straciła.

Gdy opowiadałam kilku osobom o postaci Einara, nikt nie miał w stosunku do niego pozytywnych uczuć. Wydawał się budzić wszelkie negatywne odczucia, od prostej niechęci, przez obrzydzenie brakiem moralności, naganę w związku z losem, na który wystawił swoją żonę, aż po zwykłą odrazę jego skłonnościami i stanem. Tymczasem mi, jako czytelniczce, nic podobnego nie przechodziło przez myśl. Z pewnością jednak była to jedna z bardziej budzących emocję pozycji na mojej liście czytelniczej od wielu tygodni. Einar budził raczej współczucie, a potem - podziw swoją odważną walką o własne „ja". Ta postać buduje wokół siebie tajemnicę, w której progi subtelnie zaglądamy, aby nie być posądzonymi o wścibstwo.

Zupełnie inaczej jest z postacią Grety - silnej kobiety, która potrafiła oddać swoją bezwarunkową miłość bez patrzenia na własne potrzeby, a jednocześnie zapanować nad negatywnymi uczuciami i pozwolić odejść istocie, którą naprawdę pokochała. Oczywiście, nie brak tu też egoizmu i poczucia, że to właśnie ona dla własnego sukcesu pchnęła męża w ramiona odmiany, która się w nich rozpoczęła - nadal jednak to właśnie Greta wydaje się być opoką i kolosem, który dźwiga cały swój świat na ramionach. Ten tandem, czy może raczej - to trio - świetnie pokazuje również świat malarzy, artystów, którzy całą swoją osobowością tworzą i kreują rzeczywistość.

„Dziewczyna z portretu" poniekąd oparta jest na faktach, jednakże celem autora, Davida Ebershoffa, było stworzenie fikcyjnych postaci i historii - można więc uznać, że rzeczywista historia malarza, znanego potem jako Lili Elbe, jest jedynie inspiracją. To opowieść trudna, pełna bólu, realiów pierwszej połowy XX wieku. Jednocześnie historia ta daje nadzieję na to, że każdy człowiek, bez względu na swoje wewnętrzne potrzeby, jest w stanie stać się naprawdę sobą i znaleźć taką miłość, na jaką zasługuje. To także opowieść o egoizmie, który popycha nas do realizacji własnych potrzeb, ale jednocześnie niekoniecznie krzywdzi otoczenie. W końcu, to również traktat nad istotą małżeństwa i emocjonalnego związku dwojga ludzi, którzy często żyją obok siebie zamiast razem, a jednocześnie potrafią odnaleźć tę cząstkę serca oddającą się w zamian za potrzeby partnera.

„Dziewczynę z portretu" można analizować na wiele sposobów i z pewnością potrzebowałabym wielu kartek, aby móc opisać wszystko, co w tej opowieści mnie poruszyło. Mogę polecić tę książkę każdemu, kto nie postrzega drugiego człowieka jedynie przez pryzmat jego seksualności - a chce zobaczyć, jak piękna może być ludzka dusza. I wbrew wszystkiemu, to niezwykle bolesna opowieść o miłości - tej własnej, tej dziecięcej, tej czystej jak łza i powodującej szybsze bicie serca oraz wrzenie krwi. Tej najpiękniejszej, bo zupełnie osobistej.

Recenzja pochodzi z bloga czytambyniezwariowac.blogspot.com

Historia niewyobrażalnej miłości

2012-07-04 Miłość - uczucie znane każdemu z nas, ale czy poświęcisz wszystko w jej imieniu? Czy zdecydujesz się na radykalne działania byleby tylko jej nie stracić?
Czy zostałabyś przy swojej drugiej połówce, będąc na miejscu Grety Wegener, czy wspierałabyś i popierała decyzję swojej miłości, tak jak ona? Nadal trwałabyś przy jego boku, wiedząc że tak naprawdę twojej drugiej połówki już nie ma? Że jest kimś całkiem innym? Zastanawiałeś/aś się kiedykolwiek nad tym?

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.