Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskie - Szymon Opryszek, Maria Hawranek  | okładka
Znak literanova

Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskie Szymon Opryszek, Maria Hawranek

Oprawa twarda

Pierwsze wydanie: 2016-02-22

ISBN: 978-83-240-3611-0

Liczba stron: 352

Wydawnictwo: Znak literanova

Format:

Cena katalogowa: 37,90 zł

37,90 zł 25,77 zł


Opis

Mozaikowy portret innej, mniej znanej Ameryki, którą tworzą małe społeczności egzystujące na peryferiach świata i czasu.

Ameryki Łacińska opisywana jest za pomocą trzech oczywistych przymiotników. Niebezpieczny, egzotyczny, biedny rejon świata. A przecież to rzeczywistość złożona i zaskakująca kulturową różnorodnością, wymykająca się stereotypom.

„Z premedytacją zatrzymywaliśmy się w miejscach, które w ogóle nie kojarzą się z Ameryką Łacińską. U boliwijskich menonitów, którzy z wyboru obywają się bez prądu i innych zdobyczy cywilizacji. U Kolumbijczyków, którzy tłoczą się na najgęściej zaludnionej wyspie świata. U ostatniego lodziarza w Ekwadorze, którego ojciec wypowiedział wojnę lodówkom. U nielegalnych górników, którzy szukają nadziei w błotach tropikalnych lasów”.

Autorzy

Szymon Opryszek (ur.1987), reporter, publikuje m.in. „Dużym Formacie” i „Tygodniku Powszechnym”. Mieszkał w Afryce i na Kaukazie, ostatnio eksploruje Amerykę Łacińską. Najbardziej interesują go państwa upadłe.

Maria Hawranek (ur.1987), reporterka i hispanistka, współpracuje m.in. z „Wysokimi Obcasami” i „Dużym Formatem”. Najchętniej pisze o Ameryce Łacińskiej. Absolwentka UJ i Universidad de Sevilla.

Autorzy zostali wspólnie nominowani do Stypendium Newsweeka T.Torańskiej (2015) i nagrody Blog Roku w kategorii Podróże (2014) za projekt Intoamericas.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Zastanawiałem się czy książka którą mam przed sobą to kolejny poradnik typu zmień swoje życie na lepsze. Oczywiście można tak sądzić jednak nie to jest główną przesłanką Elli Woodward autorki książki „Smakowita Ella”. Kim jest tytułowa Ella? To typowa mło

2019-02-18 Tańczymy już tylko w Zaduszki, czyli zbiór reportaży z Ameryki Południowej autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to solidna porcja bardzo dobrej literatury, która wciąga od pierwszych zdań.

Autorzy, podróżując po Ameryce Południowej, rozmawiali z ludźmi, obserwowali nową dla nich rzeczywistość i spisali to, co ich zaciekawiło, zszokowało lub zdenerwowało. Ta książka to tak naprawdę zbiór opowiadań, bajęd i klechd, które udało się zebrać autorom i umieścić w jednym wydawnictwie.

Maria Hawranek i Szymon Opryszek postanowili umieścić w swoim zbiorze reportaże z Kolumbii, Peru, Meksyku, Ekwadoru, Boliwii, Wenezueli i Paragwaju. Pisarze nie poszli na łatwiznę - nie rozmawiają z ludźmi, których można by określić jako „zwyczajnych" czy „pospolitych". Woleli podróżować po dżungli czy odwiedzić odległą, najgęściej zaludnioną wyspę świata, o której wielu czytelników pewnie nie miałoby pojęcia, gdyby nie ta książka. To jest jej największy walor - twórcy reportaży postanowili poruszyć ciekawe, dziwne, niekiedy bardzo zaskakujące tematy, co zdecydowanie wyróżnia te pozycję. Nie ma tu banału, utartych schematów czy powielanych motywów. Jest soczysta prawda i historia, która (niestety) może nie przetrwać, dlatego tak dobrze się stało, że ktoś ją spisał i udostępnił innym.

Te reportaże są o ludziach i miejscach, do których ci ludzie są przywiązani. Hawranek i Opryszek pokazują nieznane oblicze Ameryki Łacińskiej - rozpoczynając od reportażu mówiącym o tym, że w jednej z kolumbijskich miejscowości ludzie po czterdziestym roku życia zaczynają powoli zapominać o wszystkim, przez opowieść o rodzinnej miejscowości Gabriela Garcii Marqueza czy kolonii menonitów, w której doszło do okropnej zbrodni. Autorzy tych reportaży pozwalają mówić swoim bohaterom i to z ich wypowiedzi budują swoje teksty. Bez nadęcia, oceniania czy krytyki.

Tańczymy już tylko w Zaduszki zasługuje na ogromną pochwałę. Krwiste, prawdziwe reportaże z miejsc, o których większość nawet nie śniła pokazują zupełnie inne oblicze egzotycznego dla wielu świata. Z lektury tych tekstów można wywnioskować, że Maria Hawranek i Szymon Opryszek nie znaleźli się w Ameryce Południowej przypadkiem - czuć ich fascynację tym miejscem i kulturą, prawdziwe zainteresowanie historią i ludźmi, którzy zamieszkują tamte tereny. Miejmy nadzieję, że ta dwójka jeszcze nie jedną rzecz wspólnie napisze.

 

Meksykańska Mewa

2019-02-18 Czytając ten zbiór reportaży można na moment przenieść się w zupełnie inny świat. Świat tak bardzo nam nie znany i nie zrozumiany przez europejską kulturę.
Najbardziej cenię sobie w tej książce fakt, że nie jest to kolejny piękny album opisujący czym charakteryzuje się dana kultura, co ludzie mają na talerzu na obiad llub czym poruszają się po mieście itp. To przepiękne opowieści o ludziach, o ich historiach, tragediach i momentach radości, o łzach i uśmiechu, który czasami pojawia się na ich twarzach. Czyż za każdą kulturą nie stoi człowiek? To człowiek przecież kształtuje kulturę, w której żyje.

Osobiście najbardziej wzruszyła mnie opowieść komendantki Mewy. Jej historia jest niesamowicie piękna, a jednocześnie przerażająca. Pomyślmy o dzieciach, które w całej Ameryce Łacińskiej codziennie plątają się po ulicach bez celu, bez perspektyw na przyszłość. Czytając jej opowieść, opowiedzianą tak prostym językiem, bez wyszukanych słów nie można jej nie współczuć. A takich historii są przecież setki jak nie miliony. Jakże miło jest czytać o kobiecie, która mimo tragicznego dzieciństwa i młodości, każdego dnia stara się być szczęśliwa i dostrzegać w życiu to co piękne.

Dla autorów tej publikacji należą się ogromne gratulacje, choćby za dotarcie do osób i próbę podjęcia podzielenia się tymi niezwykłymi historiami z czytelnikami. Za postawienie na pierwszym planie człowieka i jego historii, a nie kultury. Za zaprezentowanie dialogu między autorami a osobami, które prezentują w książce, a nie monologu z wyprawy. Reportaż godny przeczytania i polecenia innym. Wszyscy miłośnicy podróżowania na pewno znajdą w tej pozycji kawałek swojej przygody. A może nawet przypomni Wam o wspaniałych osobach, których i Wy kiedyś spotkaliście na naszej podróżniczej drodze.

 

Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskie

2016-05-10 Ta książka wpadła w moje ręce przede wszystkim dlatego, że sama wybieram się w podróż do Ameryki Południowej. Byłam ciekawa, co może mnie czekać po przekroczeniu Oceanu. Nie ma tutaj turystycznych porad, ani opisu życia ludzi z dużych miast. Mamy natomiast piętnaście reportaży o życiu zwykłych ludzi z Kolumbii, Peru, Meksyku, Brazylii i innych, którzy zmagają się z problemami codzienności, o których w Europie nikt by nie pomyślał. Mamy więc tajemniczą chorobę genetyczną w Kolumbii, która okazuje się być chorobą Alzheimera, traktowaną jako klątwę. Zaglądamy rownież do nielegalnych kopalń złota w Peru i przydrożnych barów rozsianych wzdłuż autostrady Interoceanicy. Następnie oglądamy świat w całości zarządzany przez kobiety, gdzie mężczyźni znajdują się w mniejszości i tworzy się nowy "ład demokratyczny". Szczególne to zjawisko, zwłaszcza w Kolumbii, która ma tak silną tradycję patriarchatu.

Autorzy posługują się prostym językiem i wszystko ubierają w bardzo krótkie zdania. Proste opisy oddają prostotę opisywanych postaci, które często nie mają ambicji ani wykształcenia - po prostu żyją. Z drugiej strony krew w żyłach mrożą historie o ludziach pozbawionych moralności, którzy bogacą się cudzym zdrowiem, szczęściem, a nawet życiem.

Wiem, że podczas mojej podróży nie spotkam takich ludzi, ale może dzięki tym reportażom zauważę więcej i poznam lepiej to egzotyczne miejsce.

"Tańczymy już tylko w Zaduszki". Wciągająca literatura faktu

2016-04-18 eria reportaży o Ameryce Łacińskiej, której nie powstydziłby się sam Wojciech Cejrowski.


U Cejrowskiego jest jednak zabawnie, kolorowo i egzotycznie. W książce duetu M.Hawranek & Sz. Opryszek dominuje jednak smutek. Bieda, brak wykształcenia, nieodpowiednie rządy, głód, narkotyki, przestępstwa seksualne, o równym traktowaniu kobiet też można co najwyżej pomarzyć.


Zaskakujący jest fakt, że wśród kolejnych bohaterów książki, oprócz oczywistych narzekań na los emanuje... miłość do ojczyzny. Ci ludzie nie chcą wyjechać ze swoich krajów. Ba! Ci nawet, którzy próbowali życia w USA żałują, że nie spędzili go w Ameryce Południowej.


Czy to tylko tanie sentymenty? Trudno wyobrazić sobie, aby w tak ubogim środowisku było im lepiej. Jednak ta tęsknota, to umiłowanie własnej ziemi budzi zdziwienie, ale także podziw.


Wśród historii opisano przeróżne: od pogodnych staruszków, chcących tylko potańczyć w tytułowe Zaduszki, po mroczne kazirodcze gwałty. Jest brutalnie i nie tyczy się to tylko przestępczości. Z książki emanuje niespotykana szczerość - nie ma upiększeń, autorzy nie koloryzują. Przedstawiają nam surowy materiał do oceny.


Jeśli kiedyś marzyliście o wycieczce do Ameryki Łacińskiej, ta książka prawdopodobnie pomniejszy Wasz zachwyt nad tymi krajami. Opowieści w niej zawarte wiele mają z przygody, ale jeszcze więcej z rzetelnego reportażu, niczym z programu Elżbiety Jaworowicz, osadzonego w przyjemniejszych okolicznościach przyrody.


Kiedy przeprawimy się już przez wszystkie strony, przez Kolumbię, Peru, Meksyk, Ekwador, Boliwię, Wenezuelę, Brazylię i Paragwaj, poczujemy się bogatsi o wiedzę, ale również szczęśliwsi, że przyszło nam żyć w kraju nad Wisłą, który może idealny nie jest, ale jednak wydaje się miejscem spokojniejszym niż południowe "raje".

.

Poznać inny świat

2016-04-18 Ameryka Łacińska to dla wielu Polaków kulturowy znak zapytania. I słusznie, bo o tym kalejdoskopie tradycji nie usłyszy się w telewizji czy radiu.
„Tańczymy już tylko w Zaduszki" autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to zbiór reportaży z podróży po Boliwii, Wenezueli, Ekwadorze i innych krajach nazywanych wspólnie Ameryką Łacińską. Jednak tak jak charakteryzują to autorzy- wspólne są tylko trzy cechy: niebezpieczny, egzotyczny, biedny.
Każdy kraj, ba!- każdy rejon to osobna kultura ze swoimi własnymi wierzeniami, tradycjami i własnymi mentalnościami. Autorom podróżującym po nietypowych miejscach na mapie udało się poznać i opisać takie elementy tego świata, których nie znajdzie się w żadnym przewodniku.
„Tańczymy już tylko w Zaduszki" już od pierwszych stron sprawia, że czytelnik wstrzymuje oddech. Handel ludźmi, gwałty, niewolnictwo, gangi to tylko niektóre z elementów tamtejszego świata, o których w ogóle nie słychać w publicznych mediach w żadnym z krajów Europy czy Ameryki Północnej. Autorzy zatrzymując się w nietypowych miejscach namacalnie poznają zło jakie dzieje się w Wenezueli czy Kolumbii.
Reportaż pozwala jednak dostrzec w tym mroku beznadziei barwność tych kultur. Czytelnik wraz z autorami poznaje niezwykłe tradycje i obrzędy, których nie zobaczy się w innych częściach świata. Autorzy opisują szamańskie metody leczenia za pomoca świnki morskiej w Peru, ekologiczną wioskę, którą zarządzają wyłącznie kobiety czy niezwykłego człowieka, który dwa razy w tygodniu wspina się na szczyt wulkanu Chimborazo w Ekwadorze by odkuwać lód i znosić go na dół i sprzedawać.
„Tańczymy już tylko w Zaduszki" to barwna opowieść dla każdego kto ma mocne nerwy lub chce poznać zupełnie inny świat. Książka wciąga od samego początku i sprawia, że końca napięcia długo nie będzie widać.

 

Nostalgicznie o Ameryce Łacińskiej

2016-04-18 "Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej" autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to książka, która przedstawia niezwykle ciekawe fragmenty tego ogromnego terytorium. Stajemy się obserwatorami codziennego życia w Kolumbii, Peru, Meksyku, Ekwadorze, Wenezueli, Brazylii i Paragwaju.

Przenosimy się do niezwykłego miasta Angostura, w którym połowa mieszkańców, prędzej czy później, zostanie dotknięta chorobą Alzheimera. To nieprawdopodobna opowieść, dzięki której dowiadujemy się, jak to możliwe i dlaczego tak się dzieję, a także jak ogromne szanse na stworzenie leku na tę podstępną chorobę daje właśnie to dotknięte "klątwa Alzheimera" miejsce.

Kolejna historia, która szczególnie utkwiła mi w pamięci rozgrywa się w Ekwadorze i opowiada o ostatnim lodziarzu, który mimo upływu lat, wciąż uważa lodówki i zamrażalki za istne zło i wierzy w moc lodu z wulkanu Chimborazo. Baltazar Ushaka gardzi lodówkami i od lat dwa razy w tygodniu wspina się po stromym zboczu wulkanu po bryły lodu, które następnie sprzedaje za 5 dolarów na miejscowym bazarze. Niewyobrażalny wysiłek, niezwykły upór oraz kontynuowanie tradycji swojego rodu...

Książka zawiera 15 krótkich reportaży. Są to historie, których nie znajdziemy na pierwszych stronach gazet i których próżno szukać w mediach mainstreamowych. To co je łączy to pewna nostalgia, pewien smutek i przytłaczające wrażenie przemijającego czasu. Są to historie zwykłych ludzi, głównie smutne historie.

Niestety miałam wrażenie, że są one dość nierówne, tzn. jedne czytało się bardzo dobrze, natomiast inne zupełnie do mnie nie trafiały. Podczas lektury wydawało mi się, że zależy to od tego który ze współautorów odpowiada za dany tekst, choć w nie jest to w żaden sposób zaznaczone, uważam, że da się to wyczuć. Być może niesłusznie...

Tańczymy już tylko w zaduszki...

2016-04-18 Reportaż to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Poznawanie innych miejsc, kultur i przede wszystkim historii ludzi wywołuje u mnie wiele emocji. Nie zawsze są to pozytywne odczucia. Często mam wrażenie, że w wyobraźni znajduję się w centrum opisywanych miejsc. Doświadczam, przeżywam i poznaję. Tym razem znalazłam się w samej Ameryce Łacińskiej, do której zaprowadziła mnie książka pt. „Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej" autorstwa Szymona Opryszka i Marii Hawranek.

Na 288 stronach czytelnik odkryje 15 różnych historii z takich krajów jak: Kolumbia, Peru, Ekwador, Meksyk, Wenezuela, Boliwia, Paragwaj czy Brazylia. Nie są to jednak podróżnicze opowiastki o zabytkach i historii, ale przejmujące historie o ludziach, których życie wystawiło na różne próby.

Bardzo ciekawa jest opowieść o okrutnej chorobie Alzhaimer, która dotyka rzesze mieszkańców w jednym z obszarów geograficznych w Kolumbii. Nikt nie wie, na kogo trafi. Kolejne pokolenia noszą w sobie wadliwy gen, który w niespodziewanym momencie objawia się w postaci choroby. Badania naukowców do tej pory nie pomogły w rozwikłaniu tej przerażającej zagadki...

Ten reportaż jest wstępem do dalszego zgłębiania tajemnic Ameryki Łacińskiej. Dzięki determinacji autorów przeczytamy m.in. jakie inne oblicze kryje Peru, w którym masowo wydobywa się złoto. Zdziwicie się co z pozoru niewinne ogłoszenie o pracę może kryć w sobie. Czarny rynek kwitnie tam na całego.

Cały cykl reportaży jest bardzo zróżnicowany. Nie dość, że poznajemy historię zwykłych ludzi, których życie okrutnie doświadczyło, to również przeczytamy zaskakującą, ale pozytywną opowieść o więźniach, którzy znaleźli pracę u francuskiego projektanta.

Bardzo duże wrażenie wywarł na mnie reportaż z Wenezueli, w której młodzi ludzi postanowili w niekonwencjonalny sposób zademonstrować swój sprzeciw wobec władzy. Wszystko zaczęło się po zatrzymaniu, rozebraniu i upokorzeniu studenta przez tamtejsze służby. Na znak sprzeciwu młodzi ludzie zaczęli umieszczać... swoje nagie zdjęcia w Internecie! By się zbuntować, by pokazać, że są równi, że się nie boją i że się nie dadzą..

Choć historie w książce są bardzo ciekawe, to nie do końca tytuł spełnił moje oczekiwania. Przeszkadzał mi trochę styl pisania i czasami chaotyczne wzmianki o historii. Ale i tak się cieszę, że dzięki autorom mogłam z innej perspektywy spojrzeć na ten daleki kontynent.

Bo żyć to znaczy podróżowć.. ! A życie ... życie to podróż.

2016-04-04 A życie ... życie to podróż.
Książka "Tańczymy już tylko w Zaduszki" autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to barwny kolaż opowieści, tak dalekich, a jednocześnie bliskich. Mimo tego, że cykl reportaży dotyczy Ameryki Łacińskiej, to czytając mamy wrażenie, że gdzieś, coś, obok.. także takie jest, było, albo mogłoby być.
Propozycja wydawnictwa Znak literanova to zbiór piętnastu reportaży. To piętnaście historii, to prawie 270 stron życia.
Autorzy zabierają nas do świata, w którym ludzie biorą życie takim, jakie jest. Bez zbędnego komentarza, roszczeń i żalu. Czasami bez ambicji, a czasami rezygnując z "lepszego" świata, mieszkańcy z dalekich stron wiodą swoje barwne życie. Często ich problemy są tak podobne do naszych, że słuchając ich opowieści mamy chęć powiedzieć- przecież to tak łatwo można rozwiązać/zmienić. Ale Oni nie chcą nic zmieniać. Żyją powoli, inaczej, czy gorzej?
Autorzy dotykają codziennych problemów, takich, które spotykają i nas, tutaj, w "Wielkim Świecie", świecie pośpiechu.
Mamy chorych na Alzheimera, niewolniczy wyzysk, brutalne zachowania mężczyzn i prostytucję. Niesprawiedliwość, korupcję i pozorne zacofanie. Znajdziemy także abstrakcyjne zastosowanie świnek morskich, wioskę, w której rządzą kobiety oraz bar otwarty dwa dni w roku. A pośród tego wszystkiego- ludzi z poczuciem misji, ludzi z wielkimi sercami i tych, którzy będą wierni ideałom i tradycji przodków do ostatniego oddechu. Nikt się nie skarży. Ciężko w postępowaniu bohaterów upatrywać rezygnacji, oni po prostu ŻYJĄ.
Bardzo, bardzo polecam lekturę wszystkim, którzy chcą poznawać, chcą wiedzieć i widzieć więcej. Tym, którym ich życie wydaje się skomplikowane, jak i tym, którzy żyją łatwo i szybko- każdy znajdzie tu ziarnko siebie. Bo w każdej podróży zostaje część nas, wybierając się w podróż do Ameryki Łacińskiej z książką „Tańczymy już tylko w Zaduszki" przygotujcie się na to, że będziecie chcieli tam wrócić.

Dobry reportaż z Ameryki!

2016-04-04 „Tańczymy już tylko w Zaduszki" to praca ukazująca niesamowitą różnorodność społeczną i kulturową Ameryki Łacińskiej. Książka to zbiór historii opisany przez młodych reporterów. Zebrane historie opowiadają przede wszystkim o ludziach, a każda z postaci jest wyrazista i głęboko zapada w pamięć. Z autorami odwiedzamy Kolumbię, Peru, Meksyk, Ekwador, Boliwię, Wenezuelę, Paragwaj oraz Brazylię, czytając choć jedną historię z każdego z tych krajów.

Ameryka Łacińska - nieznany świat

2016-04-04 Zbiór reportaży o Ameryce Łacińskiej autorstwa Szymona Opryszka i Marii Hawranek to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy marzą o dalekich podróżach oraz książkowym (a może nie tylko?) podbijaniu nowych terenów i obalaniu mitów o nieznanych miejscach.

Namiastka Ameryki Południowej w Polsce

2016-04-04 „Tańczymy już tylko w zaduszki" ma wszystko to, co dobry zbiór reportaży mieć powinien: ciekawe historie, barwną relację i bezstronność autora.

Nieznany obraz Ameryki Łacińskiej

2016-04-01 Nowa propozycja od wydawnictwa Znak literanova to ponad 300 stron nieznanych opowieści o Ameryce Łacińskiej. Autorzy serwują nam piętnaście reportaży połączonych wspólną myślą przewodnią: aby odległe kraje i egzotyczny świat przybliżyć polskim czytelnikom, jednak w sposób nieoczywisty. Zebrane historie opowiadają przede wszystkim o ludziach, a każda z postaci jest wyrazista i głęboko zapada w pamięć. Jak to zwykle bywa przy takich publikacjach, nie wszystkie reportaże nas poruszą, ale i tak warto poświęcić swój czas na tę pozycję. Jeżeli jednak liczymy na opowieści piękne i podróżnicze, cóż, nie tyle odradzam, co proponuję zmienić nastawienie i otworzyć umysł - to nie ten typ reportaży. Niektóre historie są brutalne i wstrząsające, ale wszystkie tak samo prawdziwe i potrzebne. Dla miłośników literatury faktu pozycja obowiązkowa.

Porywające historie

2016-04-01 "Tańczymy już tylko w Zaduszki" to cykl reportaży prezentujących niezwykłe historie związane z życiem w odległych, nieznanych nam obszarach Ameryki Łacińskiej. Ten region świata kojarzy się Europejczykom z biedą, narkotykami oraz handlem żywym towarem.

Książka została napisana porywającym wręcz językiem, więc czyta się z ogromnym zaciekawieniem. Kolejne fragmenty wydają się bardziej interesujące od poprzednich i tak aż do końcowych kartek.

Opowieści są czasem zabawne, ale często także przerażające, zadziwiające i nieprawdopodobne, jak choćby leczenie świnkami morskimi czy historia tajemniczego genu istniejącego w rodzinie Gabriela G. Marqueza - autora "Stu lat samotności".


Wraz z autorami wkraczamy do życia zwykłych ludzi, poznajemy radości i smutki codziennego życia mieszkańców Ekwadoru, Peru, Boliwii, Paragwaju, Kolumbii czy Wenezueli.


Z kart książki wyłania się mozaika składająca się z obrazów, wśród których dominuje egzotyka przyrody i obyczajowości, mentalność ludzi zamieszkujących te urokliwe, ale nie zawsze bezpieczne miejsca.

Poznajemy na przykład sekrety życia na małej, niespełna hektarowej wyspie z kilkudziesięcioma domami, dwiema jadłodajniami, szkołą oraz kościołem. Słodka woda i prąd nie są na porządku dziennym, a stróż pracujący w szkole ma do pracy kilka dużych kroków.

Dowiadujemy się również jak szkodliwa dla zdrowia i niebezpieczna jest praca przy wydobyciu złota, gdzie spożywa się wodę z dodatkiem rtęci, a kilkunastoletnie dziewczęta trafiają na ulicę i są zmuszane do prostytucji.


Reportaże zamieszczone w zbiorze przykuwają uwagę i nie sposób przejść obok nich obojętnie. Polecam lekturę osobom interesującym się otaczającym nas światem, bo warto dowiedzieć się jak żyją ludzie na innych kontynentach, czym się interesują, jakie mają marzenia i pasje, a z czym mają największy problem. Różnorodność tematyki oraz świadomość, że takie życie toczy się poza murami luksusowych hoteli i typowych atrakcji turystycznych, zachęca do sięgnięcia po tę książkę.

Życie przerasta literaturę

2016-04-01 Pozycja, która ucieszy miłośników rozmów z ludźmi. Niezwykłe historie, znakomicie osadzone w klimacie Ameryki Łacińskiej.
Autorzy z pewnością odbyli tych rozmów o wiele więcej niż umieścili w książce, ale ostateczna selekcja pozwala na poznanie piętnastu opowieści, które mają nie tylko osobisty, ale i szerszy, społeczny kontekst.
Każdy z rozdziałów to osobny temat, często nowy, do tej pory nieporuszany w literaturze non-fiction ani w literaturze pięknej tamtych rejonów, której atmosfera przenika do południowoamerykańskiej codzienności.

Brak może nieco szerszego tła tej podróży, opisów docierania, nawiązywania kontaktów z bohaterami, trudów przemieszczania się i wnikania w inną, tak odmienną od europejskiej, kulturę. Ogromny plus za świeże spojrzenie, szczególnie w czasie, gdy realne problemy zwykłych ludzi przesłoni niedługo sportowa euforia właściwa zawodom olimpijskim.

Tańczymy już tylko w Zaduszki

2016-04-01 Tańczymy już tylko w Zaduszki, czyli zbiór reportaży z Ameryki Południowej autorstwa Marii Hawranek i Szymona Opryszka to solidna porcja bardzo dobrej literatury, która wciąga od pierwszych zdań.

Basrero humano/ Ludzki śmietnik

2016-03-07 Ludzie, ich historie, ich życie, ich codzienność. Mówi się, że wszędzie ludzie tacy sami, a jednak życie bywa inne od tego co nam się wydaje. Kiedy słyszymy nazwy jakichś krajów, zwłaszcza tych odległych, bardzo często oceniamy je po stereotypach i prostych skojarzeniowych obrazkach. Meksyk - kolorowe sombrero, serenady grane przez ulicznych grajków. Peru - Machu Picchu. Kolumbia- telenowele i życie wyidealizowanych bohaterów znanych z ekranów TV. Tymczasem Maria Hawranek i Szymon Opryszek udowadniają, że obok kolorowej otoczki toczy się normalne życie zwykłych ludzi, bardzo często podszyte osobistymi dramatami. O ludziach, o życiu traktują w reportażach z Ameryki Łacińskiej „Tańczymy już tylko w Zaduszki" (Premiera 29.02.2015)

Przekrój przez różnorodność postaci jest szeroki. Odwiedzamy miasteczko ludzi, którzy po 40 roku życia zapadają na Altzheimera. Choruje średnio co druga osoba w rodzinie, do tej pory nie odnaleziono przyczyny. W kolejnej lokalizacji spotykamy ekowioskę, w której rządzą kobiety. Są po przejściach, bardzo dramatycznych, ale teraz są już silne i wyzwolone. Zostajemy oprowadzeni po domu i okolicy gdzie mieszkał Gabriel Garcia Marques. Odwiedzamy kopalnię złota, gdzie pracujący tam ludzie mają swoje za uszami, mimo to nie mają wyjścia i muszą podjąć nielegalną i niebezpieczną pracę przy wydobyciu złota.

Całość historii mnie osobiście przytłacza smutnym wydźwiękiem dramatów ludzkich. Ale z drugiej strony bardzo cenię reporterski sposób na przekazywanie sytuacji zastanych. Oni docierają do sedna. Pokazują tok przyczynowo - skutkowy. Dzięki temu można zaobserwować determinanty jakie mają wpływ na ludzki los. Tak jak to było w przypadku opisanej historii życia policjantki nazywanej Mewa. Młoda, 28 letnia dziewczyna, matka czwórki dzieci mogłaby obdarować życiorysem kilka osób.

Sposób opisywania historii ludzkich jest bardzo przygnębiający i melancholijny. Wiele tutaj dramatów, ale takie jest właśnie życie. Zaskakujące, nieprzewidywalne i rzadko przypomina obrazki znane z ekranów seriali telewizyjnych. Najlepiej obrazują to słowa ojca wspomnianej wcześnie Mewy, powiedział jej kiedyś: „ Mogę dać ci tysiąc i jedną radę, ale nie mogę niestety dać ci recepty na życie"(s. 133)
„ Tańczymy już tylko w Zaduszki". Reportaże z Ameryki Łacińskiej Marii Hawranek i Szymona Opryszka, absolwentów UJ, reportażystów i blogerów polecam szczególnie osobom, które kojarzą te kraje jedynie z folderów biur podróży i reklam telewizyjnych. To także ciekawy zbiór nieznanych tradycji i lokalnych zwyczajów, jak tytułowe Zaduszki, czy obrzędy związane ze świnką morską.
Zapraszam do lektury. Warto poznawać świat takim jaki jest. Takim jaki spotykają go i widzą reportażyści. Warto podróżować, jeśli nie można fizycznie to za pomocą książek i relacji. A opisywane tutaj reportaże to najlepszy sposób na interesującą, choć smutną podróż. Polecam.

Piętnaście różnych światów

2016-03-07 Ameryka Łacińska - Kolumbia, Peru, Meksyk, Ekwador, Boliwia, Wenezuela, Brazylia, Paragwaj... co przeciętny Europejczyk wie o tym rejonie świata? Ja, zaczynając lekturę tej książki, wiedziałam niewiele. Jakieś popularne klisze - że bieda, slumsy, handel koką...
A co wiem teraz, po przeczytaniu piętnastu reportaży? Aż chciałoby się napisać - "wiem, że nic nie wiem".
Bo książka nie próbuje opisać, jaka jest Ameryka Łacińska. Pokazuje za to historie ludzi, niekoniecznie tych najbardziej reprezentatywnych, stanowiących większość. Ale prawdziwych.
Autorzy docierają w takie miejsca, jak nielegalne kopalnie złota w głębi dżungli albo w lodowcu na wysokości ponad 5000 m n.p.m.; najgęściej zaludniona wyspa na świecie i dla odmiany - wymierająca wioska, licząca 11 mieszkańców, z których najmłodszy ma 63 lata; ekowioska zorganizowana i zarządzana wyłącznie przez kobiety oraz skrajnie ortodoksyjna i patriarchalna kolonia menonitów...
Piętnaście reportaży to piętnaście różnych światów, historii, trudności, lęków i nadziei. I cała gama emocji, od bezsilności i wstrętu, poprzez złość i poczucie winy (kto nigdy nie miał w domu kawałka złota?), aż po wzruszenie i podziw.
Warto poznać te historie, czasem smutne, czasem przerażające, słodko-gorzkie, ale zawsze ciekawe i dobrze opowiedziane.

"Nie jesteśmy parą, mamy tylko wspólne dzieci!"

2016-03-07 Po pierwsze - książka mnie zaskoczyła. Pozytywnie. W zasadzie, nie wiedzieć czemu, nie spodziewałam się tak dobrej lektury. I pisarskich umiejętności Autorów.
Moim zdaniem, czym dłużej czyta się reportaże Hawranek i Opryszka, tym akcja idzie lepiej, płynniej, ciekawiej. Tak, jakby nabierali wprawy w pisaniu z każdą kolejną stroną.
To, co mi przeszkadzało, to wulgaryzmy. Choć nie należę do osób przesadnie wrażliwych, to jednak wolałabym, aby w tego typu literaturze Autor oszczędził czytelnikowi różnych, pospolicie uznanych za obraźliwe, zwrotów.
Niemniej - całość „wchodzi" szybko i dobrze.

Plusem i minusem zarazem, jest długość każdego z reportaży. Książka podzielona jest bowiem na wiele krótkich opowieści. Niektóre z nich są fantastyczną całością - krótkie i treściwe. Niektóre jednak zbyt szybko się kończą, jak choćby reportaż z Peru o świnkach morskich. W tym przypadku opowieść została urwana jakby w połowie - to moje odczucie, Autorzy najwidoczniej uznali, że powiedzieli wszystko, co istotne.

Największą zaletą jest bez wątpienia „nieznaność" wszystkich z przytoczonych historii. Z czym bowiem kojarzymy Amerykę Łacińską? Z Amazonką, narkotykami, Cejrowskim? Niewielu zapewne z czymś/kimś więcej. Autorzy pokazują nieznane oblicza Ameryki, wchodzą do ludzkich domów, opowiadają historie ludzi (genialny reportaż o Mewie!). Nie mówią o historii, kulturze, mało o obyczajach. Opowiadają o ludziach, co ma przepotężną wartość, gdyż pokazuje nam nieznaną mentalność, tożsamość żyjących po drugiej stronie kuli ziemskiej.

Chciałoby się więcej! Opowieści są, moim zdaniem, wciąż niedokończone, otwarte, czekają na dalszy ciąg. Mam nadzieję, że doczekamy kolejnych części podróży po Ameryce Łacińskiej.

Tymczasem - polecam!
Również dlatego, że tak, jak o Afryce (mój ukochany kontynent!), tak o Ameryce Południowej czy Środkowej wciąż wiemy w Polsce bardzo mało. Temat nie jest często poruszany nawet w reportażach, tym bardziej warto zatrzymać się nad książką Marii Hawranek i Szymona Opryszka.

{/if}

Poznaj miejsca, których nie znajdziesz w przewodniku

2016-03-07 Reportaż o ludziach, nie ma w tej książce miejsca na barwne i poetyckie opisy. Znajdziemy w niej historię mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Zaglądamy do peruwiańskiej dżungli, gdzie 10-letnie dzieci pracują w kopalniach złota, gdzie walczą z wyzyskiem głodem oraz rtęcią. Podróżujemy też do Kolumbii, gdzie ludzie kradną morze. Poznajemy mieszkańców i ich problemy z brakiem wody, jedzenia, elektryczności, dostępu do opieki medycznej. Podróżnicy spotkali się również z praprawnuczką króla Stanisława Poniatowskiego - Eleną. Meksykańskie kobiety w ciąże zachodzą, kiedy nasze dzieci siedzą w szkolnych ławkach, a z racji bliskości USA wielu miało za sobą próbę nielegalnego przekroczenia granicy. Podróżnicy wybierają nieoczywiste miejsca, jak ekwadorska wioska La Cienago, gdzie mieszka 11 ludzi a najmłodszy ma 63 lata. Przemierzamy boliwijskie, wenezuelskie, brazylijskie i paragwajskie zakątki z perspektywy ich mieszkańców. Życie ich nie jest łatwe. Wielokrotnie igrają z losem, a gringo traktują ich jak żywe safari. Czy są szczęśliwi? Przeczytaj J

 

Nieznany portret Ameryki Łacińskiej

2016-03-07 Reportaż to wspaniały gatunek literacki - tego rodzaju książki potrafią zachwycać, uczyć i wzbudzać nieprawdopodobne emocje. Reportaż przenosi człowieka do miejsc i do ludzi, wśród których prawdopodobnie nigdy się nie znajdziemy, a których zdecydowanie warto poznać. „Tańczymy już tylko w Zaduszki" Marii Hawranek i Szymona Opryszka to przykład właśnie takiej, niezmiernie wciągającej literatury. Tych dwoje młodych, niespełna 30-letnich ludzi, napisało bardzo ważną i porywającą książkę. To tekst, który uchyla niedostrzegalną zasłonę znajdującą się nad pewnymi miejscami w krajach Ameryki Łacińskiej i prezentuje rzeczywistość, jakiej praktycznie nie znamy.

Kolumbia, Peru, Ekwador, Meksyk, Wenezuela, Boliwia, Paragwaj, Brazylia - skojarzenia z tymi państwami są różne - dla jednych to synonimy klimatu amazońskiego lasu deszczowego, innym przywołują na myśl kultury Azteków, Majów czy Inków, gorące latynoskie rytmy, wyrazistą kuchnię lub hiszpańskojęzyczne telenowele. Zazwyczaj na hasło Ameryka Południowa w naszych umysłach pojawiają się jakieś schematyczne klisze i wyobrażenia, jednakże w konfrontacji z wiedzą zamkniętą w książce „Tańczymy już tylko w Zaduszki", okazuje się, że nie wiemy prawie nic. Wbrew stereotypom ta część świata to nie jest jednorodne kulturowo i historycznie terytorium. Ten rejon to bogate spektrum zbiorowości: ludzi, których rozwagi i sposobu spojrzenia na świat powinniśmy się uczyć; wspólnot, które powinny być otoczone opieką i wsparciem, oraz środowisk, gdzie zło zatrważa. Ameryka Łacińska jest zróżnicowana pod względem obyczajowości i dziedzictwa. Jest fascynująca, piękna, bogata w mądrość zwykłego człowieka; ale i przerażająca biedą, zacofaniem, kontrastami warstw społecznych, negatywną izolacją niektórych społeczności, przestępczością i krzywdami, jakich doświadczają ludzie. Jest w niej wiele zjawisk, których nie rozumiemy, gdyż tak bardzo odbiegają od naszego świata, że przy pierwszym spotkaniu uznajemy je za konieczne do zwalczenia lub zmiany. Niesłychana wartość książki Marii Hawranek i Szymona Opryszka polega na tym, że jej lektura pomaga nabrać pokory i jasności spojrzenia na świat, nasz „cywilizowany" styl życia i Innego.

Autorzy reportaży w czasie podróży po Ameryce Łacińskiej wtapiali się w realia życia niezwykłych społeczności i grup ludzi, żyjących w trudnym, a nierzadko tragicznym położeniu, lub też wkraczali w miejsca niecodzienne i intrygujące, by uchronić je przed zapomnieniem. Między innymi odwiedzili mieszkańców kolumbijskiego miasta, w którym chorobę Alzheimera dziedziczy 50% populacji; wyspę uznawaną za najgęściej zaludnione miejsce na świecie; wspólnotę menonitów; prawdziwe Macondo Márqueza; osadę stworzoną przez kobiety dla kobiet; ekwadorską wioskę, która niebawem umrze; i założoną w Paragwaju przez siostrę Friedricha Nietzschego Nową Germanię. Podczas swoich wędrówek uczestniczyli w indiańskich obrzędach i narkotycznych ceremoniach kościoła Santo Daime, poznali dramatyczne losy górników wykonujących niewolniczą pracę w kopalniach złota, porywanych, sprzedawanych, niechcianych dzieci, nieletnich prostytutek i ludzi, których życie niszczy europejska chciwość.

Maria Hawranek i Szymon Opryszek to wnikliwi obserwatorzy, dzięki którym chociaż na moment możemy spojrzeć na Amerykę Łacińską oczami jej zdumiewających mieszkańców. Osoby jak ja, oczarowane książką, odsyłam na blog autorów: intoamericas.com.

 

Meksykańska Mewa

2016-02-24 Czytając ten zbiór reportaży można na moment przenieść się w zupełnie inny świat. Świat tak bardzo nam nie znany i nie zrozumiany przez europejską kulturę.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.