Królestwo za mgłą. Z autorką Pasażerki rozmawia Michał Wójcik - Michał Wójcik, Zofia Posmysz | okładka
Znak literanova

Królestwo za mgłą. Z autorką Pasażerki rozmawia Michał Wójcik Michał Wójcik, Zofia Posmysz

Oprawa: z autografem

Wydawnictwo: Znak literanova

Cena katalogowa: 39,90 zł

Inne wydania

Oprawa twarda

więcej

39,90 zł 26,99 zł


Opis

Edycja limitowana z autografem! 

>

Zofia Posmysz mówi o tym, skąd czerpała wewnętrzną siłę, choć była świadkiem niewyobrażalnego.

– Czyli pani wyszła z tego Królestwa?
– Mnie się udało. Tak, mnie to się udało.


Żeby przeżyć, trzeba przestrzegać reguł obozowej gry. Nie można dać się uderzyć – bo nie przestaną bić. Trzeba wyglądać w miarę zdrowo – inaczej wezmą na rewir.

I przede wszystkim należy wiedzieć, jak rozmawiać z oprawcami.

Bo nawet kat ma słabości. A ofiara nie zawsze jest bezbronna.

Trafiła do Auschwitz, mając niespełna dziewiętnaście lat. Ponad siedemdziesiąt lat po wojnie zdecydowała się po raz pierwszy opowiedzieć całą swoją historię.

Zofia Posmysz mówi o tym, skąd czerpała wewnętrzną siłę, choć była świadkiem niewyobrażalnego.

I jak to się stało, że ponownie zaufała życiu.



Zofia Posmysz – więźniarka Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Przeżyła eksperymenty medyczne i marsz śmierci. Po wojnie była dziennikarką Polskiego Radia, autorką słuchowiska W Jezioranach. Swoje obozowe doświadczenie zamieniła w literaturę najwyższej próby. Jej szokującą Pasażerkę sfilmował Andrzej Munk.

Michał Wójcik – dziennikarz i historyk, współautor książek Ptaki drapieżne. Historia Lucjana „Sępa” Wiśniewskiego oraz Made in Poland o żołnierzu Kedywu Stanisławie Likierniku.

Już w marcu w serii proza.pl wznowienie poruszającej powieści Zofii Posmysz Wakacje nad Adriatykiem.

Polecane bestsellery

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Bajka o Królestwie mgieł

2019-02-08 Czy książka Zofii Posmysz to kolejna książka o holokauście? Z takim nastawieniem zaczynałam czytać te książkę. I od razu odpowiem, nie - nie jest to kolejna książka, to zapiski z życia opowiedziane z pasją, żalem, smutkiem, ale i radością. Wywiad z Zofią Posmysz prowadzi ....., robi to w mistrzowski spoób. Książka składa się z kilku rozdziałów, które są jednocześnie kolejnymi spotkaniami z Zofią. Obejmują historie przed wojną, czasy wojny i pobytu w obozie oraz te powojenne. Jak to się stało, że Munk nakręcił film o Zofii, skąd w jej życiorysie Jeziorany? Książkę czyta się jednym tchem, którego wielokrotnie brakuje, a po niektórych urywkach trudno dojść do siebie. Wywiad dodatkowo wzbogacony jest wierszami, pieśniami, a także twórczością innych obozowych więźniów do których Pani Zofia dokłada komentarze o rozwija problematykę. Podsumowaniem mogą być słowa Ludzie ludziom zgotowali ten los przenosząc ich do Królestwa Mgieł ...

Nigdy więcej wojny

2019-02-08 W maju zeszłego roku razem z narzeczonym pojechaliśmy do Auschwitz. Chcieliśmy doświadczyć tego jako dorośli, świadomi ludzie- w latach szkolnych były oczywiście organizowane wycieczki, ale czy wtedy rozumieliśmy tę tragedię? Zwiedzaliśmy w kompletnej ciszy, w niemym przerażeniu, że przecież to „ludzie ludziom...". Do domu wracaliśmy też w ciszy, bo nie wiedzieliśmy jakie słowa będą odpowiednie, żeby opisać to, co zobaczyliśmy. Te włosy. Buty. Walizki. Zdjęcia. Miałam wrażenie, że ten pył, który unosił się z pieców krematoryjnych, cały czas jest- wgryzł się w cegły, jest w korzeniach drzew, osiadł na liściach. Byłam przerażona, bo przecież uczyłam się o tym w szkole, czytałam mnóstwo książek na ten temat, ale mimo to nie pojmowałam jak mogło do tego dojść? Skąd się wzięła taka nienawiść? I jak można było przeżyć pomimo niej? Nie umiem pogodzić się z myślą, że jeden człowiek mógł eksterminować drugiego człowieka. To dla mnie niepojęte.
Literatury obozowej jest dużo i każda z tych pozycji jest przejmującym świadectwem. Każda z nich pokazuje jaką tragedią był Holokaust i każda z nich mówi „Nigdy więcej". Nie inaczej było z książką pani Zofii Posmysz „Królestwo za mgłą", którą można nazwać wywiadem-rzeką z autorką „Pasażerki". To, o czym mówi pani Zofia zrobiło na mnie kolosalne wrażenie. Skończyłam czytać i przez cały dzień nie mogłam dojść ze sobą do porządku, próbowałam ułożyć sobie w głowie wszystkie te emocje, wydarzenia, cały ten koszmar. Jak wielki hart ducha trzeba mieć, by przeżyć piekło Auschwitz, eksperymenty medyczne, głód, bicie, choroby i ten ciągły strach o życie, a ostatecznie dalej widzieć po prostu ludzi w obozowych strażnikach? Nie umiem znaleźć słów, by opisać mój podziw dla tej kobiety. Dla jej delikatności, wyważenia, dla jej braku nienawiści. Przecież ona przeżywała koszmar na długo po wojnie- przez eksperymenty medyczne, które były przeprowadzane na więźniarkach, nie mogła mieć dzieci, a mimo to nie epatuje negatywnymi uczuciami. Oczywiście, można powiedzieć, że pani Zofia ma teraz 94 lata, miała dużo czasu, żeby ułożyć się ze swoimi emocjami i przeżyciami. Miała czas, jak najbardziej. Ale pozwolę sobie zacytować autorkę „(...) my nigdy z Auschwitz się nie wyzwoliłyśmy. Bo ja, mimo że pisząc na ten temat, oswoiłam jakby te przeżycia, nigdy się ich nie wyzbyłam. Wciąż we mnie są. I będą. Do końca." Szczerze podziwiam panią Zofię- za to absolutne człowieczeństwo, które w sobie nosi; za dostrzeganie człowieka nawet w oprawcy; za fenomenalną pamięć w wieku 94 lat; za światło, które czuć podczas czytania.
Ta książka to porażająca spowiedź człowieka, który przeszedł przez piekło na ziemi i dalej był przekonany, że ten świat jest, mimo wszystko, dobry.

Królestwo za mgłą to nie bajka

2019-02-08 Od książki nie mogłam się oderwać. Od pierwszych jej stron przeniosłam się myślami do Oświęcimia ,w którym byłam, gdy miałam 19lat. Do dziś nie mogę zapomnieć tego specyficznego klimatu. Książka odkurzyła moja pamięć i ukazała to miejsce na nowo, oczami autorki. Nie ma słów,które mogą opisać to co działo się w tamtych latach. Wiele emocji towarzyszyło mi podczas czytania tej książki. W rozmowie z Michałem wójcikiem autorka powraca do wspomnień, które na stałe zagościły w jej życiu mimo upływu tylu lat. Każdy kolejny dzień był dla niej cudem. Literatura zdecydowanie godna polecenia każdemu. Dziękuje Wydawnictwu Znak za możliwość przeczytania tego typu literatury. Obyśmy nigdy nie zapomnieli o tym co się wydarzyło.

Królestwo cieni...

2019-02-08 „Wydaje się, że taki był cel tego bezkarnego bicia. Zastraszyć nas, ale i zmusić do absolutnego braku reakcji. Normalnie człowiek by zareagował. Tu nie mogłyśmy drgnąć. Każda spóściła oczy i modliła się w duchu, aby kolejny cios był ostateczny. (...)".
Zofia Posmysz, przeżyła piekło na ziemi. Wyszła z niego jednak z silną wolą dalszego życia, która jest wręcz zadziwiająca. Numer „7566" na zawsze odcisnął piękno nie tylko na ciele, ale i na duszy. Niebywałą siłą trzeba dysponować, aby opowiedzieć o najkoszmarniejszych wydarzeniach ze swojego życia. Pani Zofia zrobiła to perfekcyjnie, dzięki jej wspomnienią oraz twórczości pamięć ofiar nazizmu zostanie zachwana w pamięci następnych pokoleń.
Forma „wywiadu rzeki" zawsze była dla mnie atrakcyjna, więc format tej ksiązki absolutnie mnie nie przeraził. Lubię napisane w ten sposób książki, mam wtedy wrażenie, że osoba, która udziela odpowiedzi bezpośednio zwraca się do czytelnika.
„Królestwo za mgłą" jest obszerną pozycją, jednak wciąga czytelnika bez pamięci. Rozmowa pomimo tego że jest o niebywale trundnych sprawach, poprowadzona została w sposób prosty, ale treściwy. Czym był obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć. Masowa zbronia na niewinnych dokonana w imię czego? Bezsensownej ideologii.
Historie opowiadane przez Panią Zofię są pełne emocji. Jednak pokazuje ona nie tylko świat ofiar, lecz możemy poznać także świat oprawców. Nie wszyscy byli potworami. Odniosłam wrażenie, że jako ofiara zachowała na tyle obiektywizmu, aby zapamiętać tamten świat takim, jaki naprawdę był.
Polecam Wam tę książkę, z pewnością pozostanie w Waszej pamięci na długi czas... A ja tym czasem sięgam po wznowienie „Wakacji nad Adriatykiem"!

Szczęście ma się w sobie

2019-02-08 Niezwykły wywiad, niezwykła historia Zofii Posmysz to triumf nadziei i jej ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią. To inne spojrzenie na obóz, dostrzeżenie nielicznych, optymistycznych chwil , które dodawały otuchy i siły do dalszego funkcjonowania w obozie. Gdyby nie nadzieja, Zofia Posmysz - nie przeżyłaby.
Jako dziewiętnastolatka trafia do Auschwitz, otrzymuje nr 7566. Na początku nie wie czego ma się spodziewać, nie wie jakie potworności dzieją się tam, gdzie zmierza. Szok zastępuje początkowy optymizm. Wiadomość, że Niemcy zabijają, nie mieści jej się w głowie. Pierwsze przesłuchanie, pierwsze pobicie, brutalne zetknięcie się z przemocą gestapo skłania ją do zadawania pytań: „dlaczego? za co?". W odpowiedzi dostaje jedno słowo: Oświęcim.
W obozie panuje atmosfera otępienia i skoncentrowania przede wszystkim na przeżyciu. Zofia Posmysz dostrzega przekroczenie u siebie granicy szoku i powstanie u niej czegoś w rodzaju odporności, a w dalszym ciągu braku reakcji, przyzwyczajenie do łagrowych warunków. „Człowiek się przystosowuje, ale to się dzieje poza nim. Nikt nie zna reguł, ta nauka przychodzi z czasem. Chłonie się atmosferę, wyciąga wnioski. Każde wydarzenie jest nauką. Jeśli boli to kolejny ruch, kolejną czynność wykonasz inaczej".
Myślała, że śmierć jej tam nie spotka. Bardzo pomagało jej może często na siłę, szukanie optymistycznego wytłumaczenia. W niektórych esesmanach widziała ludzi, którzy nie trafili tam „z przekonania", którzy nigdy nikomu niczego złego nie zrobili. „Cały czas mi się wydawało, że mój optymizm zwycięży." Z czasem pojęła, że tzw. „stary numer" w obozie to doświadczony więzień i ktoś „lepszy" od „nowych numerów". Zauważyła pewną prawidłowość w Auschwitz: cios raz zadany uruchamia lawinę, uderzenie musi mieć ciąg dalszy. Bijąc na śmierć więźnia strażnicy dobijali w milczącym i niereagującym tłumie resztki człowieczeństwa, absolutny brak reakcji.
Auschwitz było miejscem, gdzie łamał się najtwardszy organizm i najtwardszy charakter człowieka. Poczucie ciągłego upokorzenia, wykonywanie bezsensownych rozkazów wydawanych dla samych tylko poleceń, od których zależał ich los. To był sprawdzian tego, kim jesteś. Żeby przetrwać trzeba było przestawić sobie w głowie porządek: zapomnieć o wolności, o regułach obowiązujących za drutami i dostosować się do reguł panujących w obozie. Koleżanka Zofii Posmysz - Ptaszka nie mogąc w całości pojąć piekła, którego doświadczały wyraziła Auschwitz słowami: „Królestwo za mgłą", gdzie esesmani byli rycerzami, a obóz królestwem zatopionym we mgle.
Wyższe uczucia w obozie były dostępne tylko w sytuacji oswojenia, kiedy człowiek uświadomił sobie, że „tu i teraz jest moje życie. Nie wiem kiedy stąd wyjdę, ale póki żyję, to muszę tak żyć, jakby to była norma".
Zofia Posmysz doświadczyła czegoś, co nie przytrafiało się często w obozach- nietykalności, niecodziennej relacji z esesmanką Anneliese Franz, o której dzisiaj mówi, że uratowała jej życie dzięki przeniesieniu do magazynu z żywnością i zrobieniu z niej swojej sekretarki. Był to rodzaj gry między katem a ofiarą.
Pomimo, że autorka pisząc na temat Auschwitz (książki: Pasażerka czy Wakacje nad Adriatykiem) oswoiła te przeżycia, to jednak nigdy się ich nie wyzbyła. Wciąż w niej są. I będą do końca. W jakimś stopniu zamieniła je w literaturę, uwolniła lęki.
Zapytana: „co to jest szczęście?" odpowiada: „Pewnie chwilami bywamy w życiu szczęśliwi. Miewamy satysfakcję. Ale czy istnieje pełne szczęście? Nie wiem. Szczęście chyba ma się w sobie. A jeśli się go nie ma to znaleźć je trudno. Od zbyt wielu okoliczności zależy. Od stanu zdrowia, od urody, od przynależności do środowiska, od sukcesów w nauce, pracy zawodowej."
„Obóz zabrał mi młodość, ale ubogaca starość." Mając 93 lata Zofia Posmysz nadal prowadzi spotkania z młodymi ludźmi w Oświęcimiu i przestrzega ich: bądźcie czujni także wobec tych, którzy nienawidzą innych tylko dlatego, że nie myślą tak samo jak oni. Ale nie odpłacajcie im tym samym: nienawiścią. Zwiedzając Muzeum Auschwitz-Birkenau czy inne obozy zagłady, przywołujcie w pamięci słowa Zofii Nałkowskiej: „Ludzie ludziom zgotowali ten los...".

"Imperium Rycerzy Trupiej Czaszki"

2019-02-08 „... za siedmioma rzekami, za siedmioma górami było sobie Imperium Rycerzy Trupiej Czaszki" - w taki sposób Zofia Posmysz rozpoczyna swą opowieść o najstraszniejszym doświadczeniu swego życia. Zaczyna niczym bajkową historię - może dlatego, że trudno uwierzyć, że tak potworne rzeczy działy się naprawdę.

Książka „Królestwo za mgłą" wciąga natychmiastowo. Po kilku minutach czytania mam poczucie, że jestem cichym świadkiem rozmowy Michała Wójcika i Zofii Posmysz. Mam wrażenie, że siedzę obok nich i z niedowierzaniem słucham opowieści sprzed lat.

Wielokrotnie czytałam wspomnienia obozowe i zawsze wywoływały we mnie ogromne emocje. Identycznie jest i tym razem. Jednak mam wrażenie, że opowieść Pani Zofii Posmysz jest bardziej szczera. Jej wspomnienia nie są jednoznaczne - nie pokazuje całkowicie beznadziejnego świata, w którym nie ma szans na powrót do człowieczeństwa. Sama mówi: „A przecież pamiętałam, że gdyby nie nadzieja, nie przeżyłabym". Myśl ta sprawiła, że po wyjściu z obozu udało jej się powrócić do normalnego życia, a także odnaleźć w sobie siłę, aby o tym okropnym doświadczeniu opowiadać.

Tylko słuchając opowieści ludzi, którzy zobaczyli piekło na ziemi, jesteśmy w stanie poznać w nikłym procencie ten potworny świat, w którym im przyszło żyć. Książek takich jak „Królestwo za mgłą" nie można oceniać. Są do bólu autentyczne i niezwykle potrzebne. Nie czyta się ich dla przyjemności. Czyta się je, aby docenić, to co mamy, poznać prawdę i aby nie zapomnieć.

Trwać pomimo wszystko

2019-02-08 Zofia Posmysz, dziennikarka, autorka opowiadań i powieści, m.in. „Pasażerki" czy „Wakacji nad Adriatykiem", a także współtwórczyni słuchowiska „W Jezioranach", w 1942 roku jako nastolatka została uwięziona w Auschwitz, a ostatnie chwile wojny spędziła w obozach Ravensbrück i Neustadt-Glewe. W rozmowach z Michałem Wójcikiem, dziennikarzem i historykiem, opowiedziała o tragicznych przeżyciach z tego okresu, a także o tym, jak takie drastyczne cierpienie rzutuje na dalsze życie człowieka. Zapis tych rozmów możemy znaleźć w poruszającej książce „Królestwo za mgłą".

„Nie ma takiego języka, którym dałoby się opisać to, co działo się w obozie", te rozdzierające słowa Zofii Posmysz dosadnie ilustrują nazistowską zbrodnię. Czy więc po wyjściu z obozu koncentracyjnego możliwa jest jakakolwiek normalność? Czy po takich doświadczeniach da się żyć i cieszyć się życiem? To fundamentalne pytanie zadawane jest przez wszystkich, którzy przeżyli hitlerowskie piekło. Bo wyjściem z obozu wcale nie było wyzwolenie, ale zdolność życia dalej - bez traumy. Wśród garstki ocalałych więźniów, niewielu tego doświadczyło. Zofia Posmysz była wyjątkiem.

Sekretem psychicznego przetrwania pisarki w obozie były próby zachowania dystansu i odcinania się od rzeczywistości, od tego, co się wokół niej dzieje. Pisarka wspomina, że jej sposobem na przeżycie było zapomnienie o wolności, skupienie się na kilku najbliższych chwilach, nieustanne wyznaczanie sobie maleńkich celów do osiągnięcia. Zdobycie tej umiejętności oraz konsekwentne wyzbywanie się myśli o tym, w jak niewyobrażalnie strasznym miejscu się znajduje, to niezałamanie się, wymagało żelaznej woli i siły, ale także wielkiej chęci życia. Zofia Posmysz miała wszelkie powody ku temu, by zatracić się w cierpieniu - doświadczyła najgorszych tortur - psychicznych i fizycznych, przeżyła eksperymenty medyczne, utratę przyjaciół i upodlenie, jakie więźniom fundowali esesmani, a mimo to dążyła do ocalenia.

Świadectwo pisarki to nowa, inna niż ta znana z literatury obozowej, perspektywa na rzeczywistość w Auschwitz. „Królestwo za mgłą" to relacja pełna mądrości życiowej, niestereotypowych wypowiedzi o obozowym życiu, o esesmanach. Zofia Posmysz nie stawia jednoznacznych ocen, nie generalizuje, nawet w katach widzi ludzi. Nie żyje poczuciem krzywdy, nie szuka sprawiedliwości. Bardzo szczerze mówi o relacjach międzyludzkich wśród więźniów za drutami i potem, po wojnie. Uczy człowieczeństwa, pokory i siły, honoruje pamięć zamordowanych. Zapis rozmowy z pisarką to nie jest łatwa lektura, bo stawia na baczność i każe otworzyć oczy. Polecam, zwłaszcza teraz, gdy ludzie ponownie zaczynają zapominać, że nacje i religie nie dzielą się na lepsze i gorsze.

niezwykła historia..

2019-02-08 Książka napisana na podstawie wywiadów-spotkań z Michałem Wójcikiem-dziennikarzem i historykiem..Niesamowicie opowiedziana historia Pani Zofii, która pochłonęła mnie od pierwszej strony..całkowicie wchłonęła mnie jej historia i nie dała na długo o sobie zapomnieć.. Kobieta, któa tak wiele przeszła i tyle widziała..więźniarka Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe..Wielokrotnie była świadkiem nieludzkiego traktowania, któremu również sama nieustannie była poddawana..starała się jednak każdego dnia być silna i dzięki min znajomości języka niemieckiego udawało się uniknąć najgorszego..choć wielokrotnie stała ze śmiercią twarzą w twarz..Obozowa rzeczywistość to temat wielu książek jednak ta ma w sobie coś wyjątkowego być może z uwagi na wątek relacji Pani Zofii z jedną z Esesmanek, która traktowała ją w niecodzienny sposób..można powiedzieć, że pomimo całego zła które działo się obok otoczyła ją w pewnie sposób parasolem ochronnym..relacja ta była dość specyficzna i pewnie wiele osób będzie doszukiwać się w niej przeróżnych podtekstów i interpretacji..Pozycja idealna dla wielbicieli takiej tematyki..opisywane wydarzenia miały miejsce tak dawno a jednak ludzie, którzy byli naocznymi świadkami żyją do dziś i mają nam jeszcze tyle do opowiedzenia..

Obozowe wspomnienia

2019-02-08 Michał Wójcik przeprowadził wywiad z Zofią Posmysz, więźniarką trzech obozów kocentracyjnych.
Zofia Posmysz u progu wejścia w dorosłość trafiła do obozu w Oświęcimiu. Więźniarka opowiada o swoich wrażeniach: że wszyscy więźniowie wyglądali tak samo, byli ubrani w jednakowe pasiaki. Opisuje pierwsze chwile od nadania numeru, kąpieli i przydziału do baraku. Relacjonuje swój pobyt w Karnej Kompani, pobyt w obozowym szpitalu i chorobę na tyfus. Mówi czytelnikowi, jak przez przypadek została przydzielona do pracy przy obieraniu kartofli, dzięki której miała pracę pod dachem i nie była już głodna. Z czasem została zauważona jej znajomość niemieckiego oraz księgowości. Została sekretarką Aufseherin Franz. Między obiema kobietami, stojącymi po dwóch stronach barykady wywiązała się niezwykła więź, która do dziś jest niezrozumiała do końca nawet dla samej Zofii Posmysz.
Wywiad z Zofią Posmysz, mimo że opisuje bardzo ciężkie wspomnienia z obozów koncentracyjnych i napisany jest w dość lekki sposób, zmusza czytelnika do zastanowienia: jak ja bym się zachowała będąc na miejscu bohaterki, czy poddałabym się bez walki, czy wręcz przeciwnie, znalazłabym w sobie złoże nieodkrytej dotychczas siły do przeżycia i do walki.

Ziemia, na której najbardziej obecni są zmarli.

2019-02-07 Zofia Posmysz to była więźniarka obozu Auschwitz-Birkenau. Numer 7566. Trafiła do obozu w wieku 19 lat, za udział w tajnych kompletach, "za ulotki", za nic. Była ofiarą eksperymentów medycznych Anioła śmierci - doktora Mengele. Przeżyła. Dziś, ponad siedemdziesiąt lat po wojnie, opowiada o czymś, co wydawało jej się nieopisywalne. O czymś niewyobrażalnym.
Na książkę składa się 15 długich rozmów Michała Wójcika ze współautorką "Pasażerki". Poznajemy obozowe życie, codzienną walkę o przetrwanie, głód, obozowe realia, choroby, bicie, a także życie po wojnie, - pracę w Polskim Radiu (pani Zofia jest autorką słuchowiska "W Jezioranach"), współpracę z Andrzejem Munkiem przy scenariuszu "Pasażerki".
Książka zawiera także aneks, a w nim, m.in. obozowe wiersze Zofii Posmysz.
Wyważona, trudna i bolesna lektura. Nie da się jej czytać jednym tchem. Co nie znaczy, że nie wciąga. Daje do myślenia. Każe przystanąć w naszym cdziennym pędzie. Pomyśleć.
Przerażająca książka. I bardzo potrzebna.
Królestwo za mgłą to pozycja pięknie wydana. Świetny pomysł z miejscowym lakierowaniem na okładce - gratuluję grafikowi.

Obozy się "nie przeterminowały"

2019-02-07 Nie ma w Polsce rodziny, której nie dotknęłaby w jakiś sposób sprawa obozów koncentracyjnych. Mojej także to nie ominęło, dwie z sióstr mojej babci były w tych samych obozach co autorka książki, toteż odbieram ten wywiad rzekę bardzo osobiście i wierzę, ze wszelkich sił mojej wiary, że o obozach trzeba mówić, nadal, wciąż i jeszcze raz od nowa. One nie odeszły, one są, trwają jeszcze w pamięci rodzin, w snach ofiar, we wspomnieniach. One się „nie przeterminowały" niestety, taka jest natura człowieka, nadal istnieją gdzieś w Korei, gdzieś w Chinach, może w innych nieznanych zakątkach globu i będą tam nadal. Powstaną nowe, tak toczy się świat i tego uczy historia, zapominanie tylko jej ułatwia zadanie.

Ta książka, ten niesamowity wywiad to bardzo ciekawa opowieść o tym, że można mimo pamięci żyć nadal, nie wszystkim się to udało, wielu więźniów wybrało samobójstwo nie mogąc uporać się z przeszłością, bo tę przeszłość, to królestwo za mgłą zabrali ze sobą zamiast z niego wyjść.

Autorka opowiada o tym co w obozie było życiem, o ciągłym, nieustającym trwaniu. O tym jak bardzo istniało tylko tu i teraz, o teraźniejszości bez przeszłości, bo za bardzo boli i bez przyszłości bo może jej nie być.

Mówi o obozowych katach trochę inaczej, nie całkiem i nie zawsze źle, co wzbudza niechęć innych byłych więźniów obozu. Robi tak w imię prawdy, bo taka właśnie była ta jej prawda, której nie chce się zaprzeć. Jej niezgoda na generalizowanie, na utożsamianie każdego Niemca z bestią bardzo ją rożni od innych więźniów, mimo tego co przeżyła, nieludzkie warunki, koszmarnie ciężką pracę, wszechobecny głód, bestialstwo, rewir, brak leków i wiele chorób. Przeszła przez karną kompanię i medyczne eksperymenty, a mimo to, potrafi dostrzec też dobre chwile, jakie jej zdarzały się w Auschwitz. Pamięta o dobroci, której doznała, o ulotnych mgnieniach radości...

Bardzo pięknie napisana książka, poetycka choć tragiczna, w żadnym razie nie roszczeniowa, co często się zdarza u ofiar takich tragedii, pozytywna w swojej okrutnej wymowie, książka, którą czyta się jak tragiczną baśń, ale też przeczytać trzeba.

Wywiad, dodajmy że świetnie przeprowadzony, kulturalny i pozbawiony współczesnej nam nachalności, za pomocą której dziennikarze często wyciskają ze swoich rozmówców „ciekawe kąski" dotyczy nie tylko obozów, ale i czasów powojennych. Życia, śmierci, trwania, pisania i tworzenia, a także tego jak akt twórczy terapeutycznie może wpływać na zranioną dusze i pomóc jej uciec zza mgły, z królestwa za mgłą, z imperium strzeżonego przez rycerzy w czarnych mundurach. Warto przeczytać!

Za drutami obozu

2019-02-07 Dyskusje o obozach koncentracyjnych trwają nadal. Zofia Posmysz jest jedną z osób, która przeżyła koszmar Auschwitz. Jest autorką kilku artykułów i książek o tematyce obozowej.

 


"Królestwo za mgłą" to zapis piętnastu spotkań jakie z byłą więźniarką odbył Michał Wójcik (współautor "Ptaków drapieżnych"). Rozmowy dotyczyły nie tylko samego pobytu w obozie, lecz również tego co się działo po wyzwoleniu.

Zofia Pomysz do obozu w Auschwitz trafiła po aresztowaniu w trakcie tajnych lekcji. Nie była członkiem żadnej organizacji, ale jeden z zatrzymanych razem z nią miał przy sobie ulotki - gazetki "Orzeł Biały". Okupantowi to w zupełności wystarczyło, aby wysłać ją do obozu koncentracyjnego, gdzie została oznaczona numerem 7566 (jeżeli spojrzymy na okładkę książki pod odpowiednim kątem to będzie on na niej widoczny). Jak sama mówi - do takich miejsc człowiek trafiał z wyrokiem. Nie wiedział jakim, kiedy ma być wykonany, ale był. Jej pobyt za drutami nie był łatwy - była w karnym komandzie, chorowała na tyfus i była poddawana eksperymentom medycznym. To, co przekazuje Zofia Posmysz jak najbardziej potwierdza fakt, że o tym co się działo w Auschwitz i podobnych mu miejscach należy mówić i to mówić głośno, gdyż nie można dopuścić do powtórzenia takiego ogromu okrucieństwa. Trzeba też głośno mówić, kto stał za stworzeniem sieci obozów koncentracyjnych. Tym bardziej, że niektórym oprawcom ich zbrodnie uszły na sucho.
Jak wcześniej napisałem, książka jest podzielona na piętnaście części. Tematy w nich opisane są w miarę chronologicznie, choć już w trakcie samych rozmów pojawiają się wtrącenia dotyczące innych spraw i wydarzeń z innego okresu. Poznajemy najpierw dzieciństwo spędzone w Prokocimiu i podziały niemal klasowe związane ze strukturą społeczną tego miejsca, gdzie mieszkało wiele rodzin kolejarskich. Następnie przechodzimy przez okres wojenny, pobyt w Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Spora część jest poświęcona jednej ze strażniczek - Anneliese Franz i jej ekranowej wersji z filmu "Pasażerka" nakręconego na podstawie książki o tym samym tytule. Autorką jej jest właśnie Zofia Posmysz. Nie jest to jej jedyne dzieło literackie - napisała również m.in. "Wakacje nad Adriatykiem". Ostatnie rozmowy to wspomnienia z okresu PRL i dyskusja o obecnych sprawach związanych z działalnością rozmówczyni w muzeum oświęcimskim. Dodatkowo na końcu znajdziemy artykuł o "katach z Belsen", wiersze obozowe Zofii Posmysz oraz bardzo szeroką bibliografię, która wskaże, gdzie szukać więcej informacji. Michał Wójcik często się do tego odnosił w trakcie zadawania pytań i uzupełniał również wypowiedzi swojej interlokutorki. Ponadto w środku są dwie wstawki ze zdjęciami m.in. obozowymi.
Przyznam, że lektura książki o obozach śmierci nie jest łatwa - kiedy ma się świadomość, że to nie jest żadna fikcja tylko zapis prawdy historycznej. Jeżeli macie taką możliwość to odwiedźcie jeden z nich. Ja kilka lat temu byłem w Stutthof (obecnie Sztutowo - około 40 kilometrów od Elbląga) i wiem, że nie chciałbym przeżyć tego co więźniowie.

Królestwo za mgłą

2019-02-07 „Mnie wówczas do głowy nie przyszło, że mogłabym o obozie napisać. To moim zdaniem było nieopisywalne."*

Ostatnią książkę związaną z II Wojną Światową przeczytałam w 2015 roku i był nią „Pianista" Szpilmana. Wcześniej styczność z literaturą obozową miałam rzecz jasna w liceum i muszę przyznać, że były to pozycje, po które sięgałam z ciężkim sercem. Z jednej strony były to lektury niesamowicie ciężkie, zawierające w sobie ogromne pokłady bólu i cierpienia, z drugiej zaś - wciągające, ale przede wszystkim zawierające historie, o których nigdy nikt nie powinien zapomnieć.

Pamiętam swój szok i niedowierzanie po przeczytaniu opowiadań Borowskiego, powieści Krall, Nałkowskiej, Szpilmana, Herlinga-Grudzińskiego, czy Sołżenicyna. Słynny cytat z „Medalionów" - „Ludzie ludziom zgotowali ten los" towarzyszy mi chyba przy każdej lekturze powiązanej z wydarzeniami, które miały miejsce podczas II Wojny Światowej. Rozbrzmiewał w mojej głowie także podczas czytania „Królestwa za mgłą".

Na przeczytanie oraz recenzję książki zgodziłam się z jednej przyczyny. Literatura obozowa zawiera w sobie te kategorie książek, które naprawdę bardzo chciałabym czytać, jednak po które boję się sięgać. Gdy byłam w liceum wyżej wymienione pozycje czytałam pośrednio przez obowiązek, dopiero po „Pianistę" sięgnęłam z własnej woli. We wszystkich przypadkach książki te zgotowały mi parę sennych koszmarów oraz wiele godzin przemyśleń na temat wojny i holocaustu. - Nie zniechęcam w tym momencie do czytania literatury obozowej. Wręcz na odwrót, chciałabym do tego zachęcić. Wiem, że nie są to łatwe i przyjemne tematy. Książki o IIWŚ to nie pozycje, które czytamy „dla odstresowania i zrelaksowania się". Książki te powinno się czytać, by wiedzieć i nie zapomnieć. Wiedzieć o Auschwitz, o Holocauście. By nie zapomnieć o tym, do czego zdolni są ludzie. By pamiętać o tych wszystkich ludziach, którzy już za życia znajdowali się w zbudowanych przez swoich bliźnich piekle.

„Królestwo za mgłą" nie jest powieścią, a rozmową pomiędzy Zofią Posmysz a Michałem Wójcikiem. Skróconą, zaledwie 400-stronicową historią kobiety, której udało się przeżyć obóz koncentracyjny.
A samo Królestwo Za Mgłą - porównanie obozu zagłady do królestwa z bajki, katów do rycerzy, mgły unoszącej się z kominów do czegoś magicznego - upiorne, fascynujące, druzgocące, niesamowite? - Każdy powinien zadecydować sam. (Z mojej strony radzę przeczytać początkową opowieść o Królestwie Za Mgłą dwa razy. Pierwszy - zgodnie z postępującą akcją, kartka po kartce. Drugi raz - po zakończeniu lektury. Łatwiej jest wtedy zrozumieć, co miała na myśli Ptaszka oraz pani Posmysz.)

Książka podzielona jest na piętnaście rozdziałów. Każdy z osobnego spotkania, każdy zawierający główny temat przewodni. W tle przeplatają się wspomnienia rodzin, przyjaciół, ludzi, których poznała pani Zofia. Nie brakuje także wspomnień wspaniałych ludzi, wierszy, pieśni, cytatów z wielu książek, filmów, słuchowisk oraz wywiadów, które były poświęcone tematyce II Wojny Światowej. Te ponad 400 stron to prawdziwa kopalnia wiedzy oraz fascynujący obraz życia kobiety, która nigdy się nie poddała.

Muszę przyznać, że także w przypadku tej książki powróciła do mnie emocja, która towarzyszyła mi podczas czytania literatury obozowej, a mianowicie - niedowierzanie. Opisy brutalnych i przykrych scen, którym były poddawane kobiety oraz sama pani Zofia są wprost nie do opisania. „To nie jest fikcja. Mój Boże, to nie jest fikcja. To historia." - brzmi jakiś posępny głos w mojej głowie.

Ciężko jest mi napisać recenzję powyższej książki. Z jednej strony, nie chcę, żeby dominowały w niej zachwyty, jaki jest to dobry wywiad, jaka wspaniała opowieść, jak dużo ukazuje. Z drugiej zaś, chciałabym w prosty sposób, bez nadmiernego zdradzania opisów oraz streszczania wydarzeń sprawić, by ludzie jednak zdecydowali się sięgać po książki z tej kategorii.

Czy „Królestwo za mgłą" zasługuje na przeczytanie? - bez zastrzeżeń, każdy powinien poznać historię tak wspaniałej osoby.
Czy jest to książka ciężka i trudna? - oczywiście, lektury o tej tematyce nigdy nie będą łatwe.
Czy zmusi czytelnika do przemyśleń? - niewątpliwie, szczególnie, że pokazuje parę aspektów życia w obozie ze stron, które nie były ukazane chociażby podczas omawiania literatury obozowej w szkołach.
Czy warto? - tak, tak i jeszcze raz tak.
Powiem więcej. Po tej książce należałoby także sięgnąć po całą twórczość pani Zofii, szczególnie po „Pasażerkę" oraz „Wakacje nad Adriatykiem", by zrozumieć wszystko, o czym mówiła podczas wywiadu.

Cieszę się, że pani Zofia Posmysz jest osobą, która nie tylko zdecydowała się opisywać swoją przeszłość na kartach wielu książek, powieści i opowiadań, ale także (pomimo sędziwego wieku) wciąż odbywa spotkania z ludźmi, jest w stanie opowiadać o przeszłości, o tragicznych wydarzeniach z Auschwitz, o rodzinie i przyjaciołach, którzy odeszli. Do tego potrzeba ogromnych pokładów odwagi oraz siły, którą posiada ta drobna kobieta z okładki.

* - str. 208

Królestwo za mgłą

2019-02-07 „Królestwo za mgłą" to zapis rozmów Michała Wójcika z Zofią Posmysz, dziennikarką, autorką między innymi „Pasażerki" oraz „Wakacji nad Adriatykiem", więźniarką Auschwitz i innych obozów koncentracyjnych. Rozmowy te dotyczą całego życia bohaterki: jej dzieciństwa, czasów wojny (w tym pobytu w obozach) oraz lat powojennych, powrotu do normalnego życia, odnajdywania się w nowej rzeczywistości. Dla mnie najbardziej poruszające były części dotyczące obozów koncentracyjnych.
Wydawało mi się, że jestem przygotowana na tę lekturę - bo przecież wiem, czego się spodziewać, uczyłam się, czytałam, oglądałam filmy o holocauście. Tymczasem to jednak ciągle jest coś, czego nie jestem w stanie pojąć - że „ludzie ludziom zgotowali ten los" (cytat z „Medalionów" Z. Nałkowskiej). Zazwyczaj czytam szybko, nawet bardzo szybko, niełatwo poddaję się emocjom. Z tą książką było inaczej. Potrzebowałam oddechu, przerwy. Niektóre zdania nie pozwalały o sobie zapomnieć i przejść dalej. Czytaniu towarzyszyło uczucie zimna, szczególnie częściom książki opisującym obozową codzienność, ze śmiercią wpisaną w rozkład dnia, powietrzem przesyconym pyłami z krematoriów, dymem z komór gazowych. Miejsce jakby nie z tego świata, co przejmująco oddaje metafora Królestwa - taką wizję obozu miała przyjaciółka Zofii Posmysz, Zosia Jachimczak. Obóz był dla niej miejscem z okrutnej, strasznej, dziwnej baśni. Królestwem, którym rządził Zakon Rycerzy Trupiej Czaszki. Być może taka wizja pomagała jej oswajać rzeczywistość - temu przecież służą baśnie.
Przetrwanie Pani Zofii w obozach (bo to nie tylko Auschwitz, ale również Ravensbrück i Neustadt-Glewe) to zarówno zbiegi okoliczności, umiejętność przestrzegania niepisanych zasad obozowych, planowania najbliższych godzin i nieliczenie na cud, czasem czyjaś dobra wola i pomoc ale też - jej zdaniem - jakaś siła wyższa (o której mówi - Ręka Pana Boga). Mimo codzienności nieludzkiej i przerażającej , upokarzającej i potwornej dla więźniów, mimo doświadczenia głodu, chorób, pracy ponad siły, eksperymentów medycznych, Zofia Posmysz opisuje ludzi bez uogólniania, nie nazywając katem każdego Niemca ale też nie wybielając esesmanki, która w pewien sposób jej pomogła. Relacja między nią a wspomnianą esesmanką, Anneliese Franz jest tematem jednej z części książki, stała się również inspiracją do napisania „Pasażerki".
Czy trzeba mówić o Auschwitz? Myślę, że tak. Ciągle próbujemy zrozumieć jak to jest możliwe, że zwyczajni ludzie stają się oprawcami. Być może dzieje się tak dlatego, że ślepo posłuszni wobec autorytetów, władzy, uwikłani w machinę zabijania i jednocześnie w pewnym sensie anonimowi zaczynają traktować innych przedmiotowo. Zofia Posmysz w trakcie spotkań z młodzieżą często bywa pytana, co robić, aby historia się nie powtórzyła. W odpowiedzi przestrzega ona młodych ludzi przed ideologiami, których źródłem jest wyższość, pycha, pogarda i zachęca do czujności wobec tych, którzy nienawidzą innych za to, że mają inne poglądy.
Zachęcam do przeczytania „Królestwa za mgłą", choć nie jest to lektura łatwa i bezbolesna. Myślę jednak, że warto się z nią zapoznać.

Życia z Auschwitz

2019-02-07 Nie jest to wywiad poświęcony jedynie obozowemu życiu, ale także temu co działo się później w życiu Zofii Posmysz. Takie przeżycia nie stały i nie mogły się stać obojętne na jej dalszy los. Obozowy numer 7566 towarzyszy jej do dziś, tak samo jak wspomnienia z tego czasu. Swój powojenny artykuł "Znam katów z Belsen..." w "Głosie Ludu" także podpisała tymi właśnie cyframi. Jej twórczość, m.in. "Pasażerka" i "Wakacje nad Adriatykiem" to utwory nawiązujące do życia obozowego, ale dopiero tym wywiadem dzieli się z czytelnikiem swoimi osobistymi przeżyciami z kobiecego obozu w Auschwitz.

Książka jest podzielona na 15 rozdziałów wynikających z tylu spotkań Michała Wójcika z Zofią Posmysz. Każde spotkanie zaowocowało powstaniem części książki, które choć nie przedstawia całego życia, to jednak jej treści są spójne i wiążącą się ze sobą. Michał Wójcik dołączając do swych pytań cytaty oraz wiele informacji doskonale uzupełnia to, co powiedziane zostaje prze Zofię Posmysz. Ona natomiast często przytacza treść zasłyszanych wierszy i rymowanek, które nawiązują do klimatu lat przedwojennych oraz powojennych.

Wątkiem przykuwającym szczególnie moją uwagę są relacje między Zofią - więźniarką Auschwitz, a Annelise Franz - esesmanką. Zofia zostaje wybrana przez nią na sekretarkę. Wtedy staje się pod pewnymi względami nietykalna. Tu padają pytania o zawiść i zazdrość innych więźniarek. Ale istotą jest też wzajemna gra jednej i drugiej, coś w rodzaju sprawdzenia na co można sobie pozwolić we wzajemnych stosunkach. Zofia pokazuje tu, że oprawcy także mieli słabości, że to są ludzie. Choć często czytając prozę obozową ma się wrażenie, że kat nie ma już oblicza ludzkiego.

Na pewno można nazwać dialog Wójcika i Posmysz wywiadem rzeką. Aczkolwiek ja mam jeszcze niedosyt tych opowieści i żałuję, że spotkań tych dwóch osób (a raczej osobowości )było tylko 15. Z drugiej strony ważne, że do takich rozmów w ogóle doszło. Są one szczere, nie ma unikania i wymuszania odpowiedzi. Czuć ciężar Auschwitz, ale też widać, że Zofii Posmysz udało się z niego wyjść tak, jak o tym mówi już podczas pierwszego spotkania:


"Czyli pani wyszła z tego Królestwa?
Mnie się udało. Tak, mnie to się udało."

Z tą książka wiąże się też pytanie: Czy warto jeszcze mówić o Auschwitz? Ja nie mam żadnych wątpliwości, że TAK, bo tylko w ten sposób unaoczniając prawdę jesteśmy w stanie zapobiec podobnym zbrodniom przeciw ludzkości w przyszłej historii.

Pamiętajmy...

2019-02-07 To bardzo ważna książka.Każdy powinien ją przeczytać.Żeby pamięć nie odeszła,bo świadków już coraz mniej.
Wstrząsająca historia,opowiedziana przez jej bohaterkę.Dla mnie tym bardziej bliska,że dzieciństwo spędziłam mieszkając prawie w tym samym miejscu,w którym wychowała się autorka.
Osobiście mam jedno wydarzenie z mojej młodości,które związane jest z obozem w Brzezince.Przez dwa tygodnie w czasie wakacji mieszkałam w budynku,będącym dawną komendanturą obozu.Myślałam wtedy jakie mam szczęście,że będąc w tym strasznym miejscu,jestem tam w innym czasie.
Obyśmy nigdy nie zapomnieli.I docenili to,co mamy

Ponure królestwo

2019-02-06 Królestwo za mgłą, czyli rozmowa Michała Wójcika z Zofią Posmysz, to książka obok której nie można przejść obojętnie. Historia traktuje nie tylko o pobycie Zofii Posmysz w obozach Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe, ale i opisuje życie po II wojnie światowej. Szokujące może wydawać się to, że obozowa rzeczywistość porównana została do tej baśniowej, a sam obóz koncentracyjny nazywany jest Królestwem za mgłą. Ale czy sama idea istnienia obozów zagłady nie jest szokująca? Warto zaznaczyć, że w odróżnieniu od większości literatury tzw. obozowej, tu realia obozowe opisane są ze szczególnej perspektywy - perspektywy osoby, która nie ocenia, nie potępia swoich katów, lecz stara się odnaleźć w nich ludzki pierwiastek, zrozumieć, co kryło się za ich czynami i decyzjami. Obozowe przeżycia odcisnęły trwałe piętno na życiu Zofii Posmysz - wszak nie sposób zapomnieć piekła, jakie się przeżyło wiele lat temu - a jednak brak tutaj wartościowania i jednoznacznego potępienia zbrodniarzy wojennych. To książka bardzo cenna, bo stanowi zapis bolesnej prawdy historycznej, o której powinniśmy pamiętać my i przyszłe pokolenia. Lektura - choć niełatwa - obowiązkowa!

Kolejne wspomnienia z Auschwitz

2019-02-06 Takie myśli nasuwają się po zapoznaniu się z okładką nowej książki Zofii Posmysz. I to jest poniekąd prawda. Kolejne wspomnienia z Auschwitz, jednak wstrząsające i wzruszające nie mniej niż wszystkie wcześniejsze. Kilkanaście rozmów przeprowadzonych przez autora z Zofią Posmysz zaowocowało świetnym opracowaniem ukazującym losy narratorki.
W książce „Królestwo za mgłą" widzimy świat tak absurdalny, że aż nierealny. Czujemy bezradność wobec kaprysów losu, gdy kolejny dzień udało się przeżyć tylko dlatego, że akurat sadystyczny SS-mann skręcił w lewo a nie w prawo. Jesteśmy świadkami zarówno najgorszych podłości jak i zdumiewająco szlachetnych czynów, do jakich jest zdolna istota ludzka w tej „kloace świata".
Osobnym, intrygującym wątkiem jest gra psychologiczna rozgrywana pomiędzy narratorką a jej przełożoną, funkcjonariuszką obozowego SS.
Współcześnie Auschwitz został niejako „oswojony", za pomocą dowcipów, zdjęć selfie i wycieczek, w masowej świadomości umieszczony został gdzieś pomiędzy „Złotem dla zuchwałych" a „Wielką ucieczką". Tym bardziej książki takie jak ta są potrzebne.

Imperium Rycerzy Trupiej Czaszki

2019-02-06 Książka to wywiad rzeka przeprowadzony przez Michała Wójcika z Zofią Posmysz - więźniarką obozów Auschwitz, Raensbruck i Neustadt-Glewe, numer 7566. Do obozu trafiła w wieku 19 lat, przeżyła pobyt w karnej kompanii, eksperymenty medyczne i Marsz Śmierci. W książce opowiada o rzeczywistości "za drutami", walce o przetrwanie i życiu po wojnie, kiedy była m.in. dziennikarką Polskiego Radia. Sposobem na pewnego rodzaju pogodzeniem się z nieludzkimi przeżyciami, których doświadczyła, było dla niej pisanie, którego wynikiem jest m.in. "Pasażerka" i "Wakacje nad Adriatykiem" - szokujące i zmieniające oblicze literatury obozowej pozycje.

Książka jest podzielona na 15 rozdziałów, a każdy z nich jest zapisem jednego spotkania z Zofią Posmysz. Kobieta opisuje świat obozowy takim, jaki był - ze wszystkimi okropnościami, głodem, zimnem, nieludzkimi warunkami sanitarnymi i ogólnym upodleniem człowieka, ale także z tymi lepszymi momentami, które rzadko, ale jednak się zdarzały. Historia jest wręcz wstrząsająca, tym bardziej, że pani Zofia trafiła do Auschwitz mając zaledwie 19 lat, za kolportaż ulotek, z którym tak naprawdę nie miała nic wspólnego. Za cel postawiła sobie przeżycie i osiągnęła go.

Uderzająca jest szczerość tego wywiadu-rzeki. Kiedy patrzy się na fotografie zamieszczone w książce, nie chce się wierzyć, że przedstawiona na nich starsza pani przeżyła w najlepszych latach swojego życia piekło na ziemi. Mimo iż upłynęło ponad 70 lat od zakończenia II wojny światowej, niektóre przeżycia do tej pory są dla niej zbyt bolesne. Mimo to pani Zofia nie boi się porzucić mitu wyłącznie zdegenerowanych i bestialskich Niemców oraz wyłącznie uciśnionych Polaków, Żydów i przedstawicieli innych nacji. Na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji opowiada o zdarzających się ludzkich odruchach wśród SS-manów i o tym, że więźniowie obozu tworzyli swego rodzaju społeczeństwo klasowe. Przy tym wszystkim nie pozostawia jednak wątpliwości, kto był winowajcą.

Po przeczytaniu "Królestwa za mgłą" nie dają mi spokoju dwie rzeczy. Po pierwsze postać Anneliese Franz. Pani Zofia, dzięki pełnieniu funkcji jej sekretarki, kreśli niesamowicie ciekawy, choć niepełny portret psychologiczny SS-manki. Druga rzecz to opis mgły unoszącej się nad obozem i przenikającej go. Ta mgła to jedyna pozostałość po palonych ciałach, stąd zapach śmierci był nieodzownym towarzyszem więźniów. Chyba nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie czegoś takiego. Oczywiście tytuł nawiązuje do tej właśnie mgły. Tak widziała rzeczywistość Ptaszka - przyjaciółka pani Zofii. Obóz był królestwem, a SS-mani Rycerzami Trupiej Czaszki. Ten opis, makabryczny wręcz w swoim porównaniu daje do myślenia.

Choć tematyka II wojny światowej jest mi bliska, nigdy nie sięgałam po literaturę obozową. Wydaje mi się, że był to mój błąd, bo mimo że minęło tyle lat od zakończenia wojny, temat obozów jest jak najbardziej aktualny i powinien być przybliżany zwłaszcza młodemu pokoleniu, czego dowodzi obecna działalność pani Zofii. "Królestwo za mgłą" jest książką, którą warto przeczytać, gdyż skłania do refleksji i uświadamia pewne istotne - z punktu widzenia historii i przede wszystkim człowieczeństwa - aspekty.

„Królestwo za mgłą” - droga pisana przez historię

2019-02-04 „Królestwo za mgłą" to pozycja literacka, którą trudno jest jednoznacznie zaklasyfikować - z jednej strony to wywiad udzielony Michałowi Wójcikowi przez Zofię Posmysz, autorkę znanej powieści „Pasażerka", zaś z drugiej to opowieść-droga po tragicznych wydarzeniach w życiu pisarki. To książka, która jest również w pewnym rodzaju spowiedzią i próbą zmierzenia się z historią, widzianą zarówno z perspektywy więźniarki najcięższych obozów niemieckich (tak, niemieckich), jak i przyszłej pisarki znanych i gorzkich powieści, takich jak „Wakacje nad Adriatykiem" lub „Pasażerka" - sfilmowaną przez Andrzeja Munka.
Kim jest, a kim była Zofia Posmysz? Czy można kogoś zamknąć w ramy kilku słów? Więźniarka Auschwitz, Ravensbruck, Neustadt-Glewe, numer 7566, pisarka, dziennikarka Polskiego Radia, autorka znanego słuchowiska „W Jezioranach" - to Zofia Posmysz. Ale każde określenie jej osoby związane jest z historiami, często tragicznymi, często gorzkimi, ale również pełnymi nadziei, radości i wiary. Zofia Posmysz trafiła do Auschwitz w wieku 19 lat, kiedy to powinna odkrywać i smakować życie młodej dziewczyny. Ale los i ludzie bywają okrutni. Dopiero 70 lat po wojnie Zofia Posmysz podzieliła się całą swoją historią, która przeraża, pobudza do refleksji i sprawia, że czytelnik nieraz zastanowi się nad granicą i miarami człowieczeństwa. Po zapoznaniu się z książką, moja pierwsza myśl brzmiała: Dlaczego - dlaczego miały miejsce wydarzenia związane z cierpieniem, śmiercią, nienawiścią wobec drugiego człowieka i skąd ta kobieta miała tyle wewnętrznej siły, aby przetrwać to piekło zgotowane przez ludzi -ludziom. Cud, wiara, szczęście a może przeznaczenie? Z każdego zdania, z każdej opowiedzianej historii wyłania się obraz kobiety, która mimo młodego wieku i mimo ogromnego cierpienia oraz krzywd wyrządzonych jej i najbliższym zdołała ponownie zaufać życiu. Patrząc na okładkę książki widzę drobną, uśmiechniętą kobietę w sile wieku, której udało się wyjść z „Królestwa za mgłą". I tylko delikatnie mieniący się numer więźnia obozowego na okładce wskazuje, na to, że ten spokojny wzrok Zofii Posmysz był świadkiem zbyt wielu przerażających chwil, o których jednak należy zawsze pamiętać.

KRÓLESTWO ZA MGŁĄ

2019-02-01 ZOFIA POSMYSZ
„KRÓLESTWO ZA MGŁĄ"
Książka, jest wynikiem kilkunastu rozmów Zofii Posmysz - więźniarki Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt - Glewe z pisarzem i historykiem Michałem Wójcikiem o trudnych latach jej młodości, latach II wojny światowej. Jest to rozmowa o tragicznych i niezwykle dramatycznych zdarzeniach przeżytych przez młodą dziewczynę, Zofię Posmysz w kolejnych obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Zofia Posmysz po wojnie została dziennikarką, autorką słuchowisk radiowych a także książek opisujących dramatyczne lata II wojny światowej, gehennę głodu i nędzy, czas przeżyty w obozach. Książkę można nazwać świadectwem czasu okrutnej wojny, ludzkiego cierpienia, mordowania niewinnych ludzi, wyniszczenia i wszystkiego najgorszego czego nie można sobie wyobrazić. Godny uwagi jest optymizm Zofii Posmysz, wiara w dobro drugiego człowieka oraz brak chęci zemsty. Jednocześnie posiada wielkie pokłady siły aby dawać świadectwo popełnionym zbrodniom i rozmawiać o tym z bardzo szerokim gronem zazwyczaj młodych ludzi. Jest to pozycja literatury trudna, dramatyczna ale ważna i potrzebna do poznania prawdy. Tytuł książki jest metaforą pochodzącą z okresu pobytu Zofii Posmysz w obozie niemieckim. Jak twierdzi Zofia Posmysz, udało jej się przeżyć "KRÓLESTWO".
Książkę wydało Wydawnictwo ZNAK literanova. Zachęcam do przeczytania.
Zdzisław Ruszkowski.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.