Melodia zapomnianych miłości - Dorota Gąsiorowska | okładka
Między słowami

Melodia zapomnianych miłości Dorota Gąsiorowska

Oprawa miękka

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2017-07-17

ISBN: 978-83-240-4635-5

Liczba stron: 464

Wydawnictwo: Między słowami

Format: 144x205mm

Cena katalogowa: 34,90 zł

Rok wydania: 2017

Zajrzyj do środka

34,90 zł 23,73 zł

Oszczędzasz 11,17 zł
-32 %
Zamów teraz, wyślemy jeszcze dziś!

Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

74,80 zł 47,67 zł

oszczędzasz: 27,13 zł
-36 %
Do koszyka

Opis

Bianka nikogo i niczego nie kocha bardziej niż muzyki. Gdy pewnego dnia jej rodzina staje na krawędzi bankructwa, dziewczyna zgadza się przyjąć niecodzienne zlecenie.

Wyjeżdża do malowniczego Kazimierza, by zamieszkać z tajemniczą zleceniodawczynią i jej niewidomym synem. Zabiera ze sobą jedynie ukochane skrzypce – rodzinną pamiątkę po babce Walentynie. Mroczne, stare domostwo na skraju miasteczka skrywa sekrety, które dziewczyna wyczuwa już od progu.
Czy to możliwe, że jaworowe skrzypce łączą historie rodzin Bianki i niewidomego Sama?

Czy skrzypcowa muzyka rozwiąże kłębiące się wokół zagadki i otworzy zamknięte serca?


Literatura dla kobiet z rabatem do 55%

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Tajemnica skrzypiec

2019-02-06 „Melodia zapomnianych miłości" to niesamowicie wciągająca książka o losach Bianki, nauczycielki muzyki, która by ratować domowy budżet przyjmuje ofertę pracy w Kazimierzu. Od pierwszych dni główna bohaterka napotyka ludzi, z którymi jak się potem okazuje rozpocznie swoją wielką przygodę, okrytą niejedną tajemnicą. Jedynym towarzyszem stają się dla Bianki skrzypce po zmarłej babci Walentynie. Postać ta również wniesie wiele ciekawych Największym zaskoczeniem, a zarazem niespodzianką jest postać Sama niewidomego syna pracodawczyni Blanki. Przepięknie opisane miasto przez autorkę zachęca do jego odwiedzin. Nie zapominając oczywiście o Fiołkowym Wzgórzu i jego dobrodziejstwach. Zachęcam zdecydowanie oddać się tej wspaniałej przygodzie zaproponowanej przez autorkę Dorotę Gąsiorowską.

Piękna i pełna emocji opowieść

2019-01-31 Dotychczas tylko słyszałam o książkach Doroty Gąsiorowskiej, nie miałam okazji przyjrzeć im się bliżej pod względem fabularnym. Ich przecudowne okładki nierzadko przewijały się też przed moimi oczyma. Aczkolwiek nigdy jakoś nie czułam chęci, aby sięgnąć po jakąkolwiek z nich, aż do teraz. "Melodia zapomnianych miłości" okazała się powieścią stanowiącą początek mojej przygody z twórczością autorki. Ukazana w niej subtelna, jakże piękna, melancholijna i magiczna historia nie tylko mnie zajęła, ale całkowicie mną zawładnęła. Nie chciała pozwolić mi się oderwać choćby na chwilkę, ale gdy już to następowało, to z kolei nie dawała o sobie zapomnieć i usilnie namawiała mnie do powrotu, co zresztą z ogromną chęcią czyniłam. Zapraszam na recenzję.

Dorota Gąsiorowska (ur. 1975) - nowa mistrzyni powieści obyczajowej. Z wykształcenia jest specjalistką ds. marketingu. Przez kilka lat mieszkała w Krakowie, potem przeniosła się z rodziną do domu za miastem. Od zawsze pisała, ale tylko do szuflady. W końcu zdecydowała się przesłać swój debiut do wydawnictwa. Urzekła wszystkich. Jest autorką powieści: "Obietnica Łucji", "Marzenie Łucji" (obie stały się bestsellerami), "Primabalerina", "Antykwariat spełnionych marzeń" oraz najnowszej zatytułowanej "Melodia zapomnianych miłości". (źródło: www.znak.com.pl)

Bianka, trzydziestoletnia nauczycielka gry na skrzypcach mieszka z ojcem Zygmuntem (grającym na altówce w orkiestrze symfonicznej) w Poznaniu. Mają tylko siebie, mama kobiety i tym samym żona Zygmunta przegrała walkę z chorobą. Oboje znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej (leczenie zmarłej było bardzo kosztowne), ich zarobki nie są na tyle wystarczające, aby w pełni podołać uregulowaniu wszelakich opłat. Nadchodzi lato. Pewnego dnia Zygmunt przekazuje córce skrzypce w wiśniowym futerale, które niegdyś należały do jego matki Walentyny, a ta z kolei otrzymała je od lutnika, kiedy była zaledwie kilkuletnią dziewczynką. Przez lata, z bliżej nieznanych powodów, instrument nie był używany, nawet przez babcię Bianki, której ta nie miała okazji poznać. Tymczasem w szkole, w której uczy Bianka zjawia się tajemnicza kobieta - Klara, proponując trzydziestolatce pewną pracę oraz solidną pensję za całkowite wywiązanie się z powierzonego zadania. Bianka decyduje się przyjąć zlecenie, tym bardziej, że dodatkowe źródło dochodu jest im niezbędne i może uratować od bankructwa. Nauczycielka postanawia zabrać ze sobą również futerał ze skrzypcami, w którym przypadkiem odnajduje czarno-białą fotografię... Wyrusza do Kazimierza Dolnego, do domu swej zleceniodawczyni i jej niewidomego syna, nieustannie rozmyślając o odkrytym zdjęciu. Po przekroczeniu progu okazałej willi, uświadamia sobie, że chyba popełniła błąd, godząc się na przyjazd do tego jakże ponurego, przytłaczającego, duszącego, wyzwalającego lęk miejsca... Jednak musi wziąć się w garść i wypełnić zadanie, choćby spróbować. Przecież nie ma teraz innego wyjścia, zrezygnować może bowiem dopiero po dwóch tygodniach...

Kto widnieje na znalezionej przez Biankę fotografii? Dlaczego ją ukryto w futerale? Dlaczego jaworowe skrzypce nie były używane przez kilkadziesiąt lat, nawet przez ich właścicielkę Walentynę? Kim tak naprawdę była Walentyna? Jakie skrywała sekrety? Na czym polegało zlecenie Bianki w posiadłości wyniosłej Klary? Jaki ma ono związek z niewidomym synem kobiety - Samuelem? Co było przyczyną utraty wzroku Sama? Kim jest młody człowiek? Dlaczego Klara zatrudniła właśnie młodą nauczycielkę? Jaki miała w tym cel? Co wydarzy się w domu w Kazimierzu Dolnym? Co odkryje Bianka? Jaką rodzinną i przede wszystkim mroczną tajemnicę pozna? Jaka historia wiąże się ze skrzypcami? Co tak naprawdę łączy rodzinę Bianki i Samuela? Jak potoczą się dalsze losy głównej bohaterki? Z czym bądź kim będzie musiała się zmierzyć? I jakim przeciwnościom losu podołać?

Powieść ukazuje niezwykle frapującą, niebywale angażującą, owianą tajemniczością, wciągającą w wir rodzinnych nieporozumień i sekretów z przeszłości fabułę, wprowadzającą ciepłą i przyjazną atmosferę, lecz nierzadko skąpaną mrokiem, surowością i chłodem. Intensywnie odczuwalna aura unosząca się w willi Klary, niekiedy wyzwalająca przygnębienie i dozę niepewności przeplata się z czarującym i magicznym klimatem mieniącego się drobinkami przepełnionymi pozytywną energią Kazimierza Dolnego. Plastyczność rzeczywistych opisów walorów wspomnianego miasta, przepełnionego mnóstwem legend (m.in. o królu Kazimierzu i Esterce), słynącego nie tylko z kogutków z ciasta drożdżowego, ale przede wszystkim urokliwych uliczek, rynku i zamku, a także niesamowitych krajobrazów, nieopodal leżącej starej osady flisackiej zwanej Mięćmierz kojarzącej się z otwartością mieszkańców i wspaniałym smakiem antonówek, plantacji winogron, łąk pachnących lawendą, a nawet izby starszej pani - Serafiny sprawiła, że już od pierwszej strony wczułam się w ten niepowtarzalny nastrój i z coraz większą przyjemnością oddawałam się jego urokowi, mając jednocześnie poczucie autentycznego przebywania we wszystkich jawiących się miejscach. Towarzyszyło mi nieodparte wrażenie, jakobym mieszkała w domu, którego ściany obserwują mnie i przeszywają swoim lodowatym wzrokiem, w domu budzącym niepokój i postrach oraz skrywającym przerażającą prawdę, w domu, w którym panująca cisza jest nie do zniesienia. Ponadto dano mi możliwość podziwiania pięknych zakątków puławskiego regionu, a także delektowania się świeżym zapachem pól, kwiatów, ziół oraz wspaniałym aromatem unoszącym się z lokalnych potraw, których z chęcią bym zasmakowała. Przywołano też, za sprawą starych skrzypiec, przepiękną i subtelną melodię, poruszającą serce i wywołującą wzruszenie w postaci napływających do oczu łez. Skrajność doznań i emocjonalności, nieprzewidywalność, nawiązania do legend, stopniowe ujawnianie faktów z zamierzchłej przeszłości, wydobywanie bolesnych wspomnień, pragnienie odkrycia rozmaitych tajemnic, chęć zrozumienia rodzinnych polemik i wzajemnej odrazy oraz brzmienie instrumentu strunowego spowodowały, iż dałam się zwyczajnie porwać owej opowieści.

"Melodia zapomnianych miłości" to paleta rozmaitych postaci, a losy każdej z nich niezwykle intrygują. Jedni od razu zyskali moją sympatię, inni zasłużyli na nią z czasem, a jeszcze inni wyzwalali we mnie tylko negatywne odczucia, pomimo starań i podjętych prób rozumienia ich postępowania wobec bliskich, znajomych, współpracowników, ale również ich nastawienia do życia. Każdy z bohaterów skrywa tajemnice i pełen obaw czyni uniki przed ich wyjawieniem. Do czasu... Każdy nieustannie posuwa się do kłamstw, przeinaczania prawdy i przedstawiania jej w zupełnie innym świetle. Ale jak mówi znane przysłowie "kłamstwo ma krótkie nogi" i wkrótce każda z osób się o tym przekona, a ich nieuczciwość ujrzy światło dzienne. Sukcesywne ujawnianie sekretów nie tylko oczyści międzyludzkie relacje, ale przede wszystkim odmieni życie poszczególnych osób. Spośród wielu frapujących osobowości, z pewnością na uwagę zasługują między innymi: utalentowana, sympatyczna, dociekliwa i upatrująca radość w najdrobniejszych szczegółach i pojedynczych chwilach Bianka; poznany przez kobietę w Kazimierzu Dolnym uprzejmy lokalny pijaczyna Rysiek; otwarta, przyjazna i dowcipna staruszka Serafina - powierniczka ukrywająca pewien pasujący element układanki z przeszłości; gospodyni Marta - oddana i zraniona kobieta, wierna przyjaciółka i kochająca matka; Małgorzata opiekująca się winnicą i przez lata żyjąca w poczuciu winy; skryty, miły, ale czasami zgorzkniały niewidomy Samuel; jego "brat" Olaf będący ulubieńcem Klary i wreszcie Klara - "właścicielka" willi i plantacji winogron, pozbawiona skrupułów i uczuć, żądna zemsty, pewna siebie, ironiczna, oschła, skrupulatnie realizująca swój "doskonały" plan, idealna aktorka i bardzo samotna kobieta. Losy owych postaci są nader zawiłe i nieoczywiste. A z każdą kolejno przewracaną kartką powieści rodzi się nie tylko ciekawość tego, jakie ostatecznie role odegrają w życiu nauczycielki z Poznania, ale nasuwa się również coraz więcej pytań na temat ich dalszych losów.
Czy Bianka wywiąże się z zawartej umowy? Czego dowie się o swej babci Walentynie? Kto pomoże jej w rozwikłaniu historii skrzypiec oraz tajemniczej fotografii? W posiadaniu czego jest Serafina i jaki to ma związek z Klarą? O co obwinia się Małgorzata i co ukrywa przed matką? Jaki sekret skrywa Samuel? Jakie traumatyczne wydarzenie łączy Martę i Klarę?

"Melodia zapomnianych miłości" to piękna, refleksyjna, ciepła, sentymentalna, niezwykle klimatyczna, pełna tajemnic i nieprawdopodobnie wciągająca historia. To opowieść o miłości, dla której człowiek jest w stanie wiele poświęcić i całkowicie o nią zawalczyć, bez względu na konsekwencje. O muzyce, która nie tylko jednoczy ludzi, ale niewątpliwie może też ich bardzo poróżnić, a nawet stać się przyczyną dramatycznych wydarzeń. O życiu w ogromnym poczuciu żalu, z wyrzutami sumienia, które dręczą przez lata i nie pozwalają na spokojne podążanie wybraną drogą, prowadzącą do spełnienia. O przeszłości, której nie można wymazać, o której nie można zapomnieć, która tłamsi, przygniata, powraca ciągle i ciągle, trzyma w szponach i nie daje odejść. O przeszłości wywierającej wpływ na teraźniejszość, diametralnie zmieniając kierunek jej biegu. O tym, że nie można zamykać się w sobie, a otworzyć się na otaczający świat i innych ludzi, którzy mogą wnieść do niego uśmiech, miłość i szczęście. I wreszcie o tym, że zawsze trzeba rozmawiać, bowiem czasem rozmowa wystarczy, aby doznać oczyszczenia, ukojenia i spokoju. A poza tym może dać nadzieję, tak długo wyczekiwaną...

Najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej to melodia słowa, ludzkich uczuć, wspomnień, zapachów, smaków, widoków oraz przepięknych dźwięków docierających w głąb duszy. Pod delikatną i zachwycającą oprawą kryje się urzekająca i pełna emocji opowieść, którą warto poznać. Gorąco polecam!

Mogło być znacznie lepiej

2019-01-31 „Melodia zapomnianych miłości" Doroty Gąsiorowskiej to opowieść o Biance, która stojąc na skraju bankructwa, zgadza się przyjąć nietypowe zlecenie od tajemniczej i nieco przerażającej Klary... wyjeżdża w tym celu do Kazimiera, gdzie poznaje mnóstwo nowych osób oraz mnóstwo sekretów. Niestety tytułowa muzyka to w większości metafora, co strasznie mnie irytowało, bo nie tego się spodziewałam... nie mówiąc o synu Klary, którego w zasadzie nie było, a szkoda - wątek niewidomego Samuela został okrutnie zmarnowany. Ponadto denerwowała mnie główna bohaterka... jej naiwność i brak logicznego myślenia, co na pewnej stronie aż raziło po oczach. Niemniej książkę zapamiętam pozytywnie, ponieważ miała w sobie coś, co w jakiś sposób mnie urzekło - choć było tego niewiele. „Melodia zapomnianych serc" to według mnie jedna z gorszych książek Doroty Gąsiorowskiej, ponieważ nie wykorzystała w pełni stworzonej historii, a potencjał był ogromny... jednak nie zniechęciła mnie do sięgnięcia po inne pozycje, a to też jest ważne.

 

Magia międzypokoleniowych sekretów

2019-01-31 „Melodia zapomnianych miłości" to druga książka Doroty Gąsiorowskiej, jaką miałam przyjemność przeczytać. Po „Obietnicy Łucji" byłam oczarowana stylem pisarki, a teraz, świeżo po lekturze „Melodii", jestem przekonana, że pióro jest przeznaczeniem Gąsiorowskiej. Jak mówi jeden z jej bohaterów: „Człowiek nie może się wyrzec tego, co kocha, bo wtedy staje się nikim, imitacją samego siebie." Pani Doroto, niech Pani nigdy nie wyrzeka się pióra!

Bianka to trzydziestoletnia nauczycielka gry na skrzypcach. Wraz z ojcem, również muzykiem, mieszka w małym poznańskim mieszkaniu. Po chorobie i śmierci matki, ta para była zmuszona, aby opuścić rodzinny dom, mieszczący się na poznańskiej starówce. To właśnie problemy finansowe Zamojskich sprawiają, że pewnego dnia Bianka postanawia przyjąć ofertę pracy u kobiety o mrocznym usposobieniu. Dziwna umowa obejmuje pobyt dziewczyny w rodzinnym domu pracodawczyni w Kazimierzu Dolnym. Nie wiemy, jaka jest treść niemal piekielnego paktu, który podpisała młoda kobieta, ale ma on coś wspólnego z jej niewidomym synem. Samuel, bo o nim mowa, po tragicznym wypadku stracił wzrok, ojca i... wszelką wiarę w siebie. Bianka z wiśniowym futerałem pod pachą, w którym spoczywają tajemnicze skrzypce jej babki Walentyny, wybiera się na drugi kraniec Polski, aby... no właśnie, na pewno by wypełnić umowę, ale nieoczekiwanie przed dziewczyną otwierają się wrota do przeszłości jej babki.

Przeklęte skrzypce babki Walentyny są narzędziem, które może pomóc Biance wypełnić jej misję. Może, ale czy tak się stanie? W mrocznym domu rodziny Klary Czajkowskiej każdy zdaje się mieć swoje tajemnice. Jak się okazuje muzyka potrafi zarówno budować, jak i niszczyć. Ten uniwersalny środek wyrażania uczuć może być tym, który porwie wrażliwe serca, ale czy we właściwym kierunku? Tutaj, na kartach najnowszej powieści Doroty Gąsiorowskiej, rozgrywają się dramaty, uniesienia i zapach międzypokoleniowych sekretów, skryty w sercu drewnianych skrzypiec Bianki. Jeśli dodać do tego przepiękne opisy przyrody, którymi czaruje Gąsiorowska, mamy przed sobą powieść, od której trudno się oderwać.

Magia, to jedyne słowo, które przychodzi mi na myśl za każdym razem, gdy sięgam po twórczość Doroty Gąsiorowskiej. Nie umiem do końca jej uchwycić, ani sprecyzować, ale ona tam jest, czai się pomiędzy stronicami „Melodii zapomnianych miłości" i kusi słodkimi dźwiękami muzyki klasycznej oraz aromatem świeżo zerwanych winogron.

„Ciemność i światło... (...) Czyż nie tym właśnie jest życie? Odwiecznym tańcem przeciwieństw, poznawaniem, ścieraniem się dobra ze złem. A wybór należy do nas." Istotnie, dramat i piękno naszego życia polega na wielokrotnym wybieraniu światła lub ciemności. Gdyby ten wybór był jednorazowy, jakże o wiele prościej byłoby nam żyć. Prościej, ale czy piękniej?

www.recenzje-anki.blogspot.com

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.