Mikołajek. Niczego się nie boję - Opracowanie zbiorowe | okładka
Znak emotikon

Mikołajek. Niczego się nie boję Opracowanie Zbiorowe

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2017-01-09

ISBN: 978-83-240-3994-4

Liczba stron: 160

Wydawnictwo: Znak emotikon

Format: 160x160mm

Cena katalogowa: 26,90 zł

Tłumaczenie: Magdalena Talar

Rok wydania: 2017

Zajrzyj do środka

26,90 zł 18,29 zł

Oszczędzasz 8,61 zł
-32 %
Wyślemy w ciągu 24h

Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

63,80 zł 39,69 zł

oszczędzasz: 24,11 zł
-37 %
Do koszyka

Opis

Nowe, niepublikowane opowiadania!

Co zrobić, kiedy mama kupi ci buty, z których będą się

śmiać wszyscy kumple? Albo gdy trzeba pójść do pana doktora?

A jeśli zostaniesz sam w domu i coś zaczyna straszyć?

Mikołajek pokazuje, jak sobie z tym wszystkim poradzić,

przecież niczego się nie boi, no bo co w końcu!



Opowiadania:
Niczego się nie boję
Kto się boi doktora?
Zielona szkoła
Co za wstyd!

Bestsellery kategorii dla dzieci

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Strach ma wielkie oczy

2019-02-07 Choć prezentów nie przynosi, Mikołajek znany jest wszystkim dzieciom, prawie tak dobrze, jak Święty Mikołaj. Jego przygody, początkowo publikowane w gazetach, zostały zebrane i wydane w kolejnych książkach, czytanych przez dzieci od lat. Dziś chciałabym zaprezentować Wam książkę, zawierającą nowe, do tej pory niepublikowane opowiadania o Mikołajku. Oto "Mikołajek. Niczego się nie boję".
W tej o to, kwadratowej, niewielkich rozmiarów książce, o twardej okładce i barwnych, wesołych ilustracjach, znalazły się cztery opowiadania o Mikołajku:

Niczego się nie boję
Kto się boi doktora
Zielona szkoła
Co za wstyd

Opowiadania te przedstawiają różne rodzaje strachu. W pierwszym z nich źródłem strachu jest malutki pajączek. Boi się go nie tylko koleżanka Mikołajka, Jadwinia, ale również i jego rodzice. Opowiadanie to niesie jasny przekaz. Nie trzeba się wstydzić tego, że się boimy, strach to cecha, która dotyka wszystkich, zarówno dzieci, jak i dorosłych, po których byśmy się tego nie spodziewali. Mało tego, źródłem strachu mogą być naprawdę błahe rzeczy, takie jak cienie rzucane przez różne rzeczy.

W opowiadaniu "Kto się boi doktora" okazje się, że strach ma wielkie oczy i nie zawsze trzeba wierzyć w pozory. To, że kolega, który przed nami był szczepiony, krzyczał, wcale nie znaczy, że szczepienie tak bardzo boli. Okazuje się bowiem, że straszniejsze jest czekanie na wejście do lekarza i wyobrażanie sobie jak to bardzo będzie bolało, niż samo szczepienie.

"Zielona szkoła" tak jak poprzednie dwa opowiadania, zwraca uwagę na to, że boją się i duzi i mali, a źródłem strachu może stać się byle patyk. Tym bardziej nie warto śmiać się z tego, że ktoś się przestraszył. "Zielona szkoła" niesie ze sobą również lekcję koleżeństwa.

Ostatnie opowiadanie, pod tytułem "Co za wstyd" pokazuje, że bać można się nie tylko strasznych rzeczy, czy bólu, ale również reakcji innych. Mikołajek bardzo bał się, że koledzy wyśmieją jego nowe, zielone buty. Z powodu wstydu, posunął się nawet do kłamstwa, które tylko pogorszyło jego sytuację.

Każde opowiadanie zawarte w książce "Mikołajek. Niczego się nie boję" jest zarówno pouczające, jak i zabawne. Czyta się je z naprawdę wielką ochotą. Moja córka oczywiście po wysłuchaniu całej książeczki wykrzyczała "jeszcze", bo tak jej się spodobały przygody Mikołajka. Przez kilka kolejnych dni, żadna inna książka nie była czytana, tylko ta mała, niebieska i niezwykle wciągająca.

Zapraszam na mojego bloga, tam możecie zobaczyć zdjęcia książki
http://yllla-cowgowiepiszczy.blogspot.com/2017/01/mikoajek-niczego-sie-nie-boje-recenzja.html

Mikołajek powraca z nowymi przygodami

2019-02-07 Z Mikołajkiem i jego bandą poznałam się, kiedy mój najmłodszy brat zapałał miłością do tej serii i przygody chłopaków czytaliśmy niemal każdego wieczora. To były te wydania z biało-czarnymi rysunkami Sempégo, które do dziś darzę wielkim sentymentem. Wydanie Nieznanych przygód Mikołajka oraz premiera filmu Mikołajek zbiegła się z pisaniem mojej pracy magisterskiej, której tematem miał być właśnie ten przemiły francuski chłopak i jego kumple. To właśnie wtedy poznaliśmy się tak dobrze i obiecałam sobie, że jak tylko Tymek dorośnie (wtedy mieszkał jeszcze w moim brzuchu) będziemy razem zaczytywać książeczki Gościnnego. W poszukiwaniu materiałów do pracy pomagała mi koleżanka mieszkające we Francji, która tłumaczyła mi wszystkie francuskojęzyczne teksty o Mikołajku i dostarczała bardzo ciekawych informacji. Niestety z różnych powodów temat zmieniono mi temat pracy, ale za to wielka sympatia do Mikołajka pozostała do dziś. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, Tymek również polubił chłopaków (mama, oni TAK fajnie rozrabiają!! ). Oczywiście, gdy tylko zaczęto emitować serial animowany, musieliśmy koniecznie czytać książeczki z takimi właśnie ilustracjami. Ja oczywiście wolę kreskę Sempégo, dlatego czytamy i jedne i drugie wydania. Lubię te małe książeczki, z dużą czcionką, ponieważ T. świetnie ćwiczy na nich samodzielne czytanie. Duża ilość ilustracji jest dla niego świetnym odpoczynkiem podczas lektury.

W łapki wpadła nam najnowsza książeczka z serii Mikołajek. Niczego się nie boję. W tomie znajdziecie cztery zabawne opowiadanka, których tematem przewodnim jest strach. Tak, tak. Ten strach, który ma wielkie oczy i który zwykle dopada dzieci w ciemnym pokoju, u lekarza, czy nocą, kiedy śpią pod gołym niebem. Można też odczuwać strach przed tym, co powiedzą lub pomyślą o nas inni. A! I co najważniejsze, Mikołajek całkiem nieświadomie udowadnia nam, że ten cały strach dotyczy również dorosłych!

Bawiliśmy się wyśmienicie z Tymkiem, aż jego tata zaglądał wieczorami do pokoju i patrzył na nas podejrzliwie. A Tymek wtedy szeptał mi na ucho (mama, kupimy tacie zielone buty hihihi? Ci, którzy czytali, wiedzą, o co chodzi prawda?). Przyznam szczerze, że ciężko czytać tę książkę na dobranoc, bo ciągłe wybuchy śmiechu nie skłaniają nas raczej do snu. Ale słuchajcie! Pod płaszczykiem śmiechu mamy tu świetną terapię antystrachową. Dziecko może się swobodnie przyznać do lęków, które odczuwa, a o których wcześniej nie chciało mówić. Skoro nawet taki Mikołajek czasem też się boi, a nawet zdarza mu się wstydzić przed kolegami i drżeć na samą myśl o szczepionce.

To kolejna książeczka o Mikołajku, która pokazuje ponadczasowość tej serii. Mikołajka czytała moja mama z moim bratem, ja z moim bratem, a teraz ja ze swoim synem. Wszyscy bawią się świetnie, a co najważniejsze rozumieją wszystko niezależnie od pokolenia. Oczywiście ktoś tam mógłby się doczepić, że tato Mikołajka ciągle siedzi z gazetą w fotelu, a mama króluje w kuchni, ale po co, skoro to właśnie wtedy dzieją się najśmieszniejsze rzeczy.

A wy? Również od pokoleń czytacie Mikołajka w waszych rodzinach?

www.juliaorzech.blogspot.com

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.