Najlepszy powód, by żyć - Augusta Docher | okładka
Znak literanova

Najlepszy powód, by żyć Augusta Docher

Oprawa miękka

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2017-09-25

ISBN: 978-83-240-4638-6

EAN: 9788324046386

Liczba stron: 400

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 144x205mm

Cena katalogowa: 37,90 zł

Rok wydania: 2017

37,90 zł 25,77 zł

Oszczędzasz 12,13 zł
-32 %
Wyślemy w ciągu 24h

Opis

Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.

Dominika budzi się po kilku dniach.
Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić.
Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie.
Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała.
Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…

Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.
Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać?
I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Przewrotny los

2019-02-04
Augusta Docher już w swojej poprzedniej książce udowodniła, że jeszcze nie jeden as wyskoczy z jej rękawa. "Najlepszy powód, by żyć" to właśnie jeden z nich. Autorka prezentuje nam gatunek New Adult, który miałam przyjemność skosztować przed premierą, choć dopiero dziś premierowo dziele się swoją opinią. Lubię do takich książek podchodzić z dystansem, pełnym skupieniem i spokojem, bo to właśnie one sprawiają, że moje życie przez kilka dobrych godzin, a nawet dni rozpada się na kawałki. Tak było i tym razem. Kilka razy niezwłocznie ją odkładałam, bo łzy całkowicie zaćmiły mój wzrok, który za nic nie mógł skupić się na rozmywających się kartkach. Dodatkowo parę razy zmoczyłam nimi kartki, które zaczęły się falować. Myślę, że te symbole, które pozostawiłam na książce, nie raz przypomną mi tą bolesną, a zarazem piękną i niebanalną historię. Pomysł, jaki wykorzystała tu Augusta Docher, został w pełni wykorzystany. Nie zdarzyło mi się w innych publikacjach znaleźć, choć części fabuły, a to oznacza, że autorka polegała tylko na swojej twórczej inwencji, której pozazdrościć może nie jeden autor czy autorka.

- Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cie rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować - wyznaje łagodnie.

Główna bohaterka Dominika to typowa dziewczyna z dobrego i bogatego domu. Każdy z najbliższego otoczenia uważa, że ma wszystko, jednak dziewczynie brakuje spokoju, który dawno nie gościu już w jej domu. Rodzice Dominiki ciągle przechodzą kłótnie odbijające się w szkle. Nastolatka spotyka się z Bartkiem, który w krótkim czasie rozkochał ją w sobie. Chłopak jest dla niej ostoją, która pozwala zapomnieć o problemach wciąż się spiętrzających. Jednak to wszystko nagle znika, a bańka pięknego snu rozpryskuje się. Widać już tylko ogień i strach w oczach. Słychać głośny płacz i przeraźliwy krzyk. Czuć tylko pustkę i strach. Widać palące się ciało i uciekające życie..

Dominika budzi się w szpitalu, do którego trafiła przez groźne oparzenia. Nie wierzy w to, że jej ukochany ojciec chciał ją zabić. Jednak czasu nic ani nikt nie jest w stanie cofnąć, a ból fizyczny zostaje przerośnięty przez ten psychiczny. Dziewczyna ma nie zobaczyć swojego ojca, nie usłyszeć odpowiedzi na ważne pytania. Zamyka się w sobie, zagłębia we wnętrzu, opuszcza ciało, zostaje tylko dusza. To ludzie otaczający ją rozpoczynają walkę, by na nowo na twarzy Dominiki zagościł uśmiech sprzed traumatycznego wydarzenia, ale czy to możliwe?

Ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Jeśli Bóg istnieje, pójdziemy do nieba, chyba że byliśmy naprawdę wstrętni i źli, wtedy do piekła, ale przecież jest czyściec! A jeśli Bóg nie istnieje, to jeszcze lepiej. Po prostu nas nie ma, a jak nas nie ma, to nie wiemy, że kiedyś byliśmy. Czyż to nie piękne? Zawsze jest jakieś dobre wyjście.

Kto z nas nigdy nie szukał drogowskazu, w którą stronę iść? Kto z nas nie szukał najlepszego powodu, by żyć? Myślę, że każdy dokonuje takich poszukiwań. Nie zawsze życie układa się tak, jak sobie je wyobrażaliśmy. Podążamy wieloma drogami, nie zawsze każda z nich jest prosta, właściwa, ale to ślepe uliczki, błędy uczą nas najwięcej. Ważne, by przy nas byli ludzie, nasi aniołowie stróże, którzy stoją na straży i zawsze będą, gdy nasz sens nagle wyparuje.

Na drodze Dominiki pojawi się lekarz i jego brat, gdy jeden będzie uleczał ciało, drugi zajmie się duszą. Czy zranione serce i spalone ciało ma szanse na odbudowę? Myślę, że Dominika zasługuję na happy end, ale czy nasza autorka postanowiła go jej zapewnić?

Często karce się za to, że zbyt mocno angażuję się w historie bohaterów, a następnie przelewam te emocje na swoje życie prywatne. Myślę tak, ponieważ jestem osobą wrażliwą snującą głębokie refleksje z każdej opowieści. To dobrze. "Najlepszy powód, by żyć" wyróżnia się tym, że mimo złych wydarzeń czytelnik nie ma siły się oderwać. Autorka wprowadziła podział na narracje oraz czas przeszły i teraźniejszy co nadaje całości swoistego klimatu i nuty ciekawości. Augusta Docher pozwala poznać nam bohaterów, zbliżyć się do nich oglądając świat z ich perspektywy, dzięki czemu łatwiej jest nam ich zrozumieć. Powieść naszpikowana jest emocjami, które nie stanowią tu zgryzoty, lecz ubarwiają ją.

Swoją drogą, nie wyobrażam sobie ciebie takiej tłustej - wypalam bez zastanowienia i nagle czuję, jak Dominika tężeje w moich ramionach, Od razu się domyślam o co biega. O babskiej urodzie jak o nieboszczyku: albo dobrze, albo wcale.

Czytałam w internecie z ciekawości opinie innych recenzentów. Byłam zainteresowana, czy inni również czują się pod urokiem tej książki. Owszem są. Znalazłam stwierdzenie, gdzie autorka porównuję "Najlepszy powód, by żyć" do "Gwiazd naszych wina". Myślę, że obie książki łączy jedno- wiara i bliscy, którzy nigdy od nas nie odejdą, a przede wszystkim klimat i dawka emocji.

Myślę, że to doskonała książka dla każdego. Gwarantowana jest tu duża dawka płaczu i bólu. Zaopatrzcie się w masę chusteczek i gorącą herbatę. Nostalgiczny nastrój nie opuści was przez kilka godzin mimo zaskakującego zakończenia. Polecam całym sercem.

Moja ocena: 10/10

Ciekawa książka, ale nie bez wad

2019-01-31
Gdy tylko przeczytałam opis tej książki, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Wydawała się idealnie wpasowywać w mój gust. Dodatkowo jej autorka jest polką, a ja ostatnio bardzo lubię sięgać po nasze tytuły. Jednak czy rzeczywistość okazała się taka jak myślałam? I tak i nie. Postaram się w tej recenzji opowiedzieć, co mi się podobało, a co nie.

Dominika kilka lat wcześniej została bardzo mocno poparzona w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Przez długi okres czasu dochodziła do siebie, brakowało jej ukochanego taty przy sobie, który trafił do więzienia.
Na jej drodze pojawia się młody lekarz, który chce aby Dominika mu pomogła, oraz jego młodszy brat. Czy któryś z nich dotrze do Domi i sprawi, że dziewczyna na nowo kogoś pokocha?

Prawdę powiedziawszy, sama nie wiem, od czego zacząć. „Najlepszy powód, by żyć" to piękna historia, ale ma kilka wad. Podobał mi się w niej ogólny pomysł na fabułę, to że autorka nie wykorzystała np. wypadku samochodowego, który tak często się przewija, a pokusiła się o zawarcie zupełnie innego, można by rzec - nowego.

Znajomość Dominiki i Marcela zaczyna się dość... spontanicznie, ale na szczęście ich relacje powolutku nabierają tempa. Bałam się, że po tej dość dziwnej decyzji Marcela (nie chcę tu zdradzać, o co mi chodzi, ale jak dla mnie to było trochę niezrozumiałe. Przecież on ją widział ledwie dwa-trzy razy..) ona już po kilku dniach się przełamie i zostaną parą. Przed nimi staną pewne wyzwania, czy też tajemnice z przeszłości.

Augusta Docher, no niestety nie mogę powiedzieć, że ma przyjemny styl pisania. Na ogól było okay, ale kiedy Marcel mówił „slangiem młodzieżowym" to czasami wręcz przewracałam oczami. Po pierwsze, facet, który ma 21 lat, to raczej już aż tak wiele nie mówi slangiem, bardziej 17/18-latek,a po drugie... hej sama mam (prawie) 17 lat, ale niekiedy byłam skonsternowana i nie wiedziałam co dany wyraz oznacza. Przykład - bejca. Domyśliłam się z tekstu, że chodzi o BMW, ale nadal nie jestem pewna, czy dobrze to zinterpretowałam. Autorka chciała użyć języka młodzieżowego, ale niestety troszkę jej to nie wyszło. Jeśli już mówię o języku, to irytowało mnie nagminne używanie zwrotu „tato" w sensie „mój tato", „twój tato". Ja jestem przyzwyczajona do formy „mój tata" i może to dlatego, ale to było serio wkurzające, kiedy ten zwrot występował po dobrych kilka razy na jednej stronie.

Autorka, muszę przyznać, bardzo ciekawie rozegrała kwestię z braćmi Leśniewskimi. Najpierw pojawia się jeden, a później - drugi. Ci co się już wystraszyli - nie, na szczęście nie ma tutaj trójkątu miłosnego. Co prawda postać Tomka mogła być nieco bardziej przybliżona, ale i tak jest okay i można go polubić ^^ Żałuję tylko, że tak się urwał wątek z nim :/

„Najlepszy powód, by żyć" jest ciekawą młodzieżówką, z nieco tragiczną historią w tle i w miarę nieprzewidywalną fabułą. Potrafi zaskoczyć, niekiedy rozbawić, czasami wkurzy, ale szybko się ją czyta i można całkiem miło spędzić przy niej czas. Trochę mam kłopot z wystawieniem oceny, bo wady niestety były, ale treść ogólnie mi się podobała. Aha, zapomniałabym. Sądziłam, że ta książka jest jednotomówką, a zakończenie wskazuje na to, że będzie kolejna część! I przyznam, że z wielką chęcią przeczytam ciąg dalszy, bo jestem naprawdę ciekawa, co się dalej stanie, gdyż zakończenie zostawia kilka pytań.
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

Najlepszy powód, by żyć

2019-01-31
W życiu jest tak, że nigdy nie wiemy czego się spodziewać. Czasem wszystko idzie po naszej myśli tylko po to, by doprowadzić nas do ślepego zaułka. Nagłe decyzje, są następstwem łańcucha wydarzeń, które gdyby nie gwałtowana myśl, w ogóle by się nie wydarzyły. Myśl przerodzona w czyn i nagle wszystko traci sens, wszystko znika bez powrotu, a Ty przestajesz walczyć i marzysz jedynie o tym aby ból minął. Chwile przepełnione łzami i sutkiem, często bywają dla nas czymś, z czym ledwo sobie radzimy. Jak mówi przysłowie "Po burzy zawsze wychodzi słońce", dlatego mimo przeciwności losu, musimy pokazać, że jesteśmy silni i damy sobie radę...

To właśnie pokazała główna bohaterka. Dominika jest dziewczyną, która w swoim życiu przeszła bardzo wiele. Można powiedzieć, że życie jej nie oszczędza i w jednej sekundzie, posypało się jak domek z kart. W jeden wieczór wszystko co do tej pory miała, nagle przestaje istnieć. Kolejna kłótnia rodziców, pijany ojciec i ogień, a następnie szpital i mnustwo bólu, nie tylko fizycznego. Ojciec siedzi w więzieniu, matka nie jest tą, za którą uważała, a ona straciła wszystkie powody do życia. To wszystko, zostawia na nastolatce siwe znaki. Kiedy Domi traci siłę do walki, robi to za nią Tomek. Lekarz stawia ją na nogi, ale nie jest w stanie uzdrowić jej duszy. Mimo kłód, jakie znalazła pod swoimi nogami i mimo tego, że próbowała się już poddać i nie wierzyła w swoją wygraną, nadal próbuje walczyć. Z nowym bagażem doświadczeń wierzy, że uda jej się zmienić swoje życie.
Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama. Brat Tomka, Marcel, czarna owca rodziny, która wbrew wszystkiemu wniosła bezpieczeństwo i troskę w życie dziewczyny. To on cierpliwie do niej dociera, pomaga zaakceptować siebie na nowo i co najważniejsze, stara się aby w pełni zaakceptowała swoje ciało.

Pierwszy raz stykam się z twórczością tej autorki, ale muszę przyznać, że jej lekkie pióro i prosty język sprawia, że książkę czyta się z ogromną lekkością. Co nie znaczy, że fabułę można zaliczyć do lekkich, wręcz przeciwnie. Porusza ona bardzo ważne aspekty życia nastolatek. Niestety tym razem nie jest to defekt w postaci nieakceptowania ciała, przez otyłość czy niedowagę, lecz przez ogromną szkodę jaką jest ponad 50% oparzenie całego ciała. Dla dorastającej kobiety jest to ogromy cios. Spójrzmy prawdzie w oczy, każda, nie tylko młoda kobieta, uważa ciało za wizytówkę, i każdy najdrobniejszy defekt, nie jest mile widziany. Niestety tak jak nad otyłością, czy niedowagą, można pracować, tak z bliznami po oparzeniu trzeba żyć do końca życia. Bardzo cieszę się z faktu, że autorka uwzględniła w swoim dziele osobę, mężczyznę, który nie dość, że w pełni zaakceptował tak dużą niedoskonałość, to jeszcze ją pokochał. Myślę, że to pokaże czytelnikom, że może być ktoś kto pokocha wbrew wszystkiemu. W życiu wiele razy spotykamy się z odrzuceniem ze względu na wygląd. Sądzę, że nikt nie potrzebuje czyjejś akceptacji, czy oceny. Sami powinniśmy być świadomi swojej wartości i uznawać swoją niedoskonałość za unikatowość. Nie ma ludzi idealnych, dobrze to wiemy i wiemy też, że każdy posiada kompleksy, jest to przecież rzecz ludzka.

Choć Najlepszy powód, by żyć jest z gatunku New Adult, stwierdzam, że wyłamuje się ona z ram oraz typowych schematów charakterystycznych dla tego gatunku. Dlaczego tak myślę? Dlatego, że w tej opowieści głównym wątkiem nie jest miłość dwojga nastolatków lecz problem jaki dotknął Dominikę oraz próba zaakceptowania go dzięki pomocy właśnie Marcela. Autorka pokusiła się na przedstawienie niebywale trudnego przypadku. Napisana przez nią historia, skłania do refleksji i przemyśleń. Porusza kwestie wybaczenia, zaufania, akceptacji. Zjawisko odrzucenia wstydu, że ktoś zobaczy nasze ciało.

Muszę przyznać, że Docher osiągnęła swój cel. Przyciągnęła mnie do siebie i sprawiła, że nie mogłam się oderwać. Jest to pierwsza książka autorki z gatunku New Adult, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jeden z lepszych tytułów, jaki było mi dane czytać. Polecam i z niecierpliwością oczekuję następnego tomu.

http://mojpowodbyoddychac.blogspot.com/2017/08/przedpremierowo-najlepszy-powod-by-zyc.html

Recenzja

2019-01-31
"Jestem wściekła, bo nawet nie mogę pokazać,
jak bardzo mam w nosie jego i te wszystkie banały,
którymi wiecznie mnie tu karmią, i to znacznie częściej
niż jedzeniem. Czekam, aż powie coś w rodzaju:
"Nikt nie mówił, że będzie sprawiedliwie i po równo.
Los różnie obdziela szczęściem.""

Kiedy zaczęłam czytać tą książkę, nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Ot kolejna książka o miłości, pewnie jakieś romansidło, cóż mogę więcej oczekiwać niż oklepana historia w stylu, kiedy ona poznała jego bądź na odwrót? Ale wiecie co? Tak sobie teraz myślę: "I cóż z tego?" Przecież miłość to uczucie tak samo "oklepane" w literaturze, jak i w życiu. Każdy z nas może westchnąć ciężko i wymruczeć pod nosem, że przecież to już było, to nic odkrywczego, ile można czytać o tym samym? Ale kto z nas z ręką na sercu powie, że tej miłości nie szukał, bądź wciąż nie szuka? Kto tak zupełnie szczerze, chociażby przed samym sobą, jest w stanie stwierdzić, że miłość i bliskość drugiej osoby, nie jest największy bogactwem w jego/jej życiu? Miłość to najpiękniejsze uczucie pod słońcem, więc nie oszukujmy się już, oszczędźmy oddechowi tych teatralnych westchnień i przyznajmy się, nawet jeśli tylko przed samym sobą, że miłość to również uczucie, którego każdy z nas potrzebuje, by żyć.

~

"- Nie marzę o tym, żeby moje życie było jednym wielkim świętem. Zadowolę się zwykłą, dobrą codziennością.
Tym, żeby tato był ze mną i jeszcze ktoś, kogo mogłabym
kochać oprócz taty."


Wydawałoby się, że Dominika Bąk jest "przeciętną" nastolatką z bogatego domu. Nigdy w życiu niczego jej nie brakowało, mieszka w swego rodzaju nowoczesnym pałacu, będącym domem - marzeniem jej ojca, który sam go zaprojektował, tworząc najbezpieczniejsze lokum, jakie można sobie tylko wyobrazić. Ale czy bezpieczeństwo rzeczywiście sprowadza się wyłącznie do nowinek technicznych i czterech ścian? W pewnym sensie tak, ale... No właśnie i tym "ale" zaczyna się właściwa akcja książki. W konsekwencji nieudanego małżeństwa rodziców i seksoholizmu matki? Dominika pada ofiarą pijackiego gniewu jej ojca, który topiąc smutki w alkoholu? Postawiana zemścić się na niewiernej żonie. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie chcę odebrać Wam przyjemności czytania, zdradzę tylko, bo taką informację będziecie mogli znaleźć również w opisie samej powieści, że Dominika ulega dotkliwemu i bolesnemu poparzeniu ciała, oscylującym w okolicy 55% powierzchni jej skóry. Brzmi przerażająco, prawda?

~

"Nie potrafię dopuścić do siebie myśli,że jakiś mężczyzna,
chłopak, chce ze mną być. Nawet gdy usilnie próbuję zapomnieć o moim
oszpeconym ciele, wystarczy rzut oka na dłoń w rękawiczce
i wszystko we mnie umiera, cichy głosik nadziei milknie,
zostaje tylko zwątpienie."


Wiecie dlaczego koniec końców przeczytałam tą książkę w jeden dzień? Ponieważ ta historia jest tego warta. Nie tylko dlatego, że łączy mnie z główną bohaterką imię, oraz ogień (w moim przypadku jest to paniczny lęk przed śmiercią w ogniu, wiążącą się z poparzeniem ciała), ale również dlatego, że Dominika koniec końców okazała się niezwykle wrażliwą i silną dziewczyną. Na tyle silną i zdeterminowaną, że była w stanie podnieść się z dna bólu i zwątpienia, by iść dalej. Dla ukochanego ojca, ale również dla samej siebie. Nie była to łatwa droga, nie wszystko ułożyło się według tego, jak z pewnością chciałaby, żeby się potoczyło; dzięki matce, byłemu chłopakowi, tak zwanej "przyjaciółce". Jednak pomimo tego wszystkiego i "muru", który wybudowała wokół siebie na bazie dystansu do ludzi, komuś udało się go zburzyć. A Dominika, czy tego chciała, czy nie? Znalazła w życiu kogoś - kto dał jej najlepszy powód, by żyć.

~

Z autorką książki, jako Beatą Majewską, mieliście przyjemność spotkać się już, czytając "Konkurs na żonę" oraz "Bilet do szczęścia". Jeśli więc spodobały się Wam wymienione tytułu? Z pewnością "Najlepszy powód, by żyć"? również przypadnie Wam do gustu. Ja odkładam książkę na półkę biblioteczki licząc na kontynuację, a Wam? Delikatnie sugeruję, byście nie zapomnieli 27.09.2017r. uzupełnić swoją kolekcję o tą właśnie pozycję. Miłej lektury! :)

NAJWAŻNIEJSZE JEST WNĘTRZE

2019-01-30
Istnieją różne książki - interesujące, całkiem ciekawe, nudne i zupełnie takie sobie. Ale obok tych wymienionych istnieją też książki piękne. Czym jest „piękna książka"? To taka, która pozostawia na policzkach słone ślady wzruszenia, a w duszy słodkie piętno tegoż samego. Słodkie, bo takie, jakiego nie chcemy się pozbyć. Dzisiaj o takiej właśnie książce chcę Wam opowiedzieć.

Nigdy wcześniej nie czytałam książek Augusty Docher i wielka szkoda, bo odkąd przeczytałam „Najlepszy powód, by żyć", wiem że jest to autorka, której twórczość warto poznać. Bohaterami tej powieści są młodzi ludzie - osiemnastoletnia Dominika i dwudziestojednoletni Marcel. Ich ścieżki się przecinają, kiedy brat Marcela, Tomek, z zawodu anestezjolog, prosi Dominikę o pomoc przy napisaniu pracy naukowej. Pragnie w niej opisać ból i leczenie dziewczyny, a te nie były małe, bowiem dwa lata wcześniej nastolatka doznała poparzenia ponad połowy powierzchni swojego ciała. Tomek poznaje Dominikę w szpitalu, gdzie pracuje i gdzie trafia ona na ostry dyżur, zaraz po tym, jak zażyła zbyt dużo leków. Ona twierdzi, że to przez pomyłkę, bo zadzwoniła przecież po pogotowie; wszyscy inni jednak twierdzą, że próbowała odebrać sobie życie. Która strona ma rację? Tomek i Dominika zbliżają się do siebie i kiedy pewnego dnia mężczyzna zaprasza ją do swojego domu, dane jest jej poznać Marcela, „czarną owcę" wspaniałej rodziny Leśniewskich, jak sam o sobie mówi.

Marcel stanowi dla dziewczyny zagadkę. Jest trochę zbyt irytujący, trochę zbyt pewny siebie i... trochę zbyt pociągający, jeśli Dominika ma być ze sobą całkiem szczera. Jak to w życiu bywa, przeciwieństwa się przyciągają i już niebawem opuszczony dom Dominiki wypełni irytująca i wspaniała obecność Marcela. To on pomoże jej pokonać demony przeszłości i nauczy śmiało patrzeć w przyszłość. To właśnie Marcel pomoże jej przetrwać ten trudny okres, gdy jej ukochany tato odsiaduje wyrok w więzieniu, bowiem tak się niefortunnie składa, że to on odpowiada za wypadek Dominiki przed dwoma laty. To nareszcie on będzie przy niej, gdy będzie próbowała wybaczyć własnej matce. Ale i ona da mu wiele więcej, niż mógłby się spodziewać. Nauczy go siły i odwagi w podejmowaniu decyzji.

Tych dwoje połączy zwyczajna, najprostsza miłość. Taka, jaka zdarza się, kiedy wcale się jej nie spodziewamy. Taka, która nauczy ich oboje, że nie liczy się to, co na zewnątrz, „opakowanie", lecz ważne jest to, co w środku. I takiej miłości, jaka połączyła dwójkę bohaterów tej pięknej, wzruszającej książki, życzę nam wszystkim, „Bo tak jest, gdy kogoś kochasz, to po całości. Nie w częściach. Rozumiesz?" Czy rozumiesz to, droga Anno, Doroto, Nikodemie, Mikołaju, (wpisz tu swoje imię)? Czy to rozumiesz? Jeśli nie, to najwyższa pora, aby w końcu to pojąć.

Na samym końcu recenzji muszę koniecznie pochwalić lekkie pióro autorki, niebywały talent w tworzeniu różnorodnych emocji, oraz jej spryt w utworzeniu otwartego zakończenia, które daje nadzieję na kontynuację tej pięknej książki. Oby tak było, bo bardzo chciałabym jeszcze kiedyś powrócić do świata Dominiki i Marcela i uwierzyć, że miłość zwycięża wszystko.

www.recenzje-anki.blogdpot.com

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.