Sprawa dla koronera - John Bateson  | okładka
Znak literanova

Sprawa dla koronera John Bateson

Oprawa miękka

Wydanie: Pierwsze

Pierwsze wydanie: 2019-01-28

ISBN: 978-83-240-4898-4

EAN: 9788324048984

Liczba stron: 416

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 144x205mm

Cena katalogowa: 42,90 zł

Tłumaczenie: Anna Sak

Rok wydania: 2019

42,90 zł 24,88 zł

Oszczędzasz 18,02 zł
-42 %
Zamów teraz, wyślemy jeszcze dziś!

Opis

Każda śmierć ma swoją historię.
Nikt nie wie o tym lepiej od koronera.


Jak z przyborów toaletowych zrobić narzędzie zbrodni?

Po czym rozpoznać, że przyczyną śmierci było uduszenie?

Czy samobójstwo może być zaraźliwe?

Słyszymy o nim w każdym serialu kryminalnym. Jego praca jest najważniejsza na miejscu zbrodni. Każdego dnia staje oko w oko ze śmiercią, żeby znaleźć odpowiedzi dla żywych. Co było przyczyną zgonu? Jak do niego doszło? Kto jest winny?

W tej książce znajdziecie najciekawsze przypadki w karierze Kena Holmesa – koronera z Kalifornii. Razem z nim przyjrzymy się morderstwu, w które zamieszany był Tupac Shakur, zajrzymy do celi śmierci w więzieniu San Quentin i spróbujemy dowiedzieć się, kto był właścicielem stopy w bucie wyrzuconej przez morze na plażę.

Sprawa dla koronera to możliwość spojrzenia na pracę człowieka, którego codziennością jest odkrywanie tajemnic śmierci.

Lektura obowiązkowa dla fanów Profilu mordercy i Trupiej Farmy.

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Ta książka zmieni Wasze spojrzenie na świat

2019-02-21

Książka pełna tajemnic

2019-02-08
Książka, która jest obowiązkowa dla osób które interesują się klimatami morderstw i tajemnicami związanymi ze śmiercią. Od samego początku dowiadujemy się ciekawych rzeczy o pracy koronera, poznajemy postać Holmesa który w dalszych rozdziałach opowiada nam swoje przeżycia związane z zawodem który wykonywał przez długi czas. Wymyślne morderstwa, śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach, przerażające a zarazem ciekawe opisy tych wydarzeń pozwalają na zaczytanie się na długie godziny. Serdecznie polecam!

John Bateson nie mógł trafniej wybrać lepszego bohatera książki niż wszechstronnie uzdolniony koroner Holmes.

2019-02-08
John Bateson nie mógł trafniej wybrać lepszego bohatera książki niż wszechstronnie uzdolniony koroner Holmes. Zbieżność nazwisk podkreśla umiejętności wybitnego specjalisty i pasjonata, który spostrzegawczością i taktem zjednywał ludzi. Przekazanie najgorszej wiadomości, zachowując przy tym zimną krew w zetknięciu ze śmiercią brutalną, to wyraz najczystszego humanitaryzmu. Bezduszność, perfidia, iście szatańska pomysłowość, kłamstwa, narkotyki to problemy atakujące naszą psychikę za pośrednictwem mediów, literatury i filmów. Ta książka pozytywnie zaskoczyła mnie, oburzając, rozbawiając i wyciskając łzy i dlatego wszystkim ją polecam.

Książka, która mnie zaskoczyła

2019-01-29
„Sprawa dla koronera" to książka, którą chciałam od razu przeczytać, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa. Od zawsze ciekawiła mnie praca ludzi, którzy na co dzień mają do czynienia ze śmiercią, zastanawiałam się nie raz jak to jest być takim prokuratorem, czy koronerem. Nie pomyślcie, że fascynuje mnie śmierć bo to bardziej ciekawość tego, jak sobie radzą z nią ludzie, którzy muszą codziennie o tym myśleć. Przecież my sami stronimy od takich myśli, a co mają zrobić ludzie dla których to po prostu praca.
Bohaterem książki jest Ken Holmes, emerytowany już koroner. Od dziecka interesował się anatomią oraz chodził na polowania, był bardzo odporny na widoki trupów i ciał, fascynowało go to na jakiś swój sposób. Chciał zostać lekarzem ale dziadek podsunął mu pomysł - „zostań koronerem". I tak się stało. Tu plus dla autora, że zagłębia się właśnie w jego dzieciństwo, że pokazuje źródła tej pracy, skąd w ogóle pomysł na bycie koronerem. To dość istotne szczegóły.
Ciekawym faktem z życia bohatera jest też to, że początkowo pracował w domu pogrzebowym, gdzie był balsamistą. Dzięki tej pracy Ken miał przewagę nad swoimi rywalami, kiedy starał się o pracę w biurze koronera hrabstwa Marin.
Powiem szczerze, że gdy zaczęłam czytać tą książkę bałam się, że nie dam rady, że będą tam opisane zbyt drastyczne ceny, nie dla ludzi o słabych nerwach i żołądkach. Fakt, w książce jest wiele barwnych opisów takich scen ale mimo to nie miałam jakiś większych oporów przed dalszym czytaniem. Książka bardzo mnie zaskoczyła, wiedziałam że będzie dobra ale nie myślałam, że aż tak dobra. Jeśli lubicie kryminały to na pewno ta książka przypadnie Wam do gustu.
John Bateson przedstawia wiele różnych scen, z którymi musi zmierzyć się koroner. Opisane tutaj są bardzo różnorodne sytuacje, dzięki czemu zawód koronera ukazuje się przed czytelnikiem w całej swej krasie. Niektóre sceny wzbudziły we mnie obrzydzenie, niektóre wzruszenie, a w niektóre po prostu nie sposób uwierzyć. Nie spodziewałam się, że zawód koronera jest takim dziwnym i tajemniczym. Bez tej książki na pewno bym się o tym nie przekonała.
Podczas czytania spodobało mi się bardzo konkretne podejście autora do tych wszystkich przedstawionych morderstw. Nie ma tutaj rozwlekania się nad żadną ze spraw, nawet jeśli jest to głośne morderstwo, chociażby takie jak zabójstwo Tupac`a. Same konkrety. Dzięki temu książka jest naprawdę rzeczowa i czyta się ją bardzo przyjemnie. Czytelnik dowiaduje się najważniejszych rzeczy, cały czas podawane są nowe fakty, dzięki temu książka nie nudzi nawet na chwilę.
Spodobały mi się bardzo wątki nawiązujące do samobójstw na moście Golden Gate. Można poczuć tu nutkę grozy, niczym z horroru. Czytelnik jest świadkiem rozwiązywania tych wszystkich tajemnic, związanych z tym miejscem. Równie ciekawe są nawiązania do wielkich zbrodni, za które sprawców obsadzano w słynnym więzieniu San Quentin.
Książka ogólnie do łatwych nie należy. Mimo iż czyta się ją bardzo szybko i z zainteresowaniem to ma ona wpływ na naszą psychikę. Co za dużo, to nie zdrowo - jak mówią. Dlatego ja serwowałam sobie strony w tym przypadku i rozłożyłam czytanie na 3 dni, co Wam również polecam, choć wiem, że nie będzie łatwe, bo książka bardzo mocno wciąga.
Na szczęście autor serwuje nam też trochę przerywników, co nadaje lekkości książce w odpowiednich momentach. Brawo dla autora za wyczucie. W tych przerywnikach znajdziemy chociażby przemyślenia Holmesa na temat życia i śmierci, takie bardzo swobodne. Aż ma się wrażenie, że to subiektywna ocena autora. Dowiemy się również co nieco o funkcjonowaniu więzień, w tym także tego słynnego San Quentin oraz poznamy bardziej biurową stronę pracy koronera.
A na koniec chyba największy plus tej pozycji, o którym chce powiedzieć - bohater. Ken Holmes został tak wykreowany przez autora, że tuż obok ciekawej fabuły jest tym co „robi robotę" w tej książce. Na każdej kartce, w każdej przedstawionej sytuacji da się po prostu wyczuć, że Holmes jest stworzony do tej pracy. Jego zachowanie, wypowiedzi, przemyślenia - wszystko dokładnie kreuje jego zawód, który wykonuje. Da się odczuć, że autor włożył ogrom pracy, aby wykreować tak idealnie pasującego do tej fabuły bohatera.

Sprawa dla koronera

2019-01-25
Książka lekka i przyjazna w obyciu, pomimo tematu jakiego dotyczy. Opisuje różne przykłady śmierci z jakimi zmierzył się w swojej pracy koronera Ken Holmes. Dzieli się on z pisarzem, a za razem z czytelnikiem wieloma spostrzeżeniami, które przez wiele lat zanotował. Śmierć jest opisana jako nieodłączny element naszego życia, z którym można sobie poradzić. Bardzo często dochodzi jednak samobójstwa, które niesie za sobą wiele bólu i niezrozumienia dla pozostałej przy życiu rodziny oraz przyjaciół. Ciekawostką jest, że rekordowa liczba samobójstw miała miejsce na moście Golden Gate, który przez wiele lat nie posiadał stosownych zabezpieczeń.

Każda śmierć ma swoją historię

2019-01-24
Wiedzieliście, że więźniowie do tego stopnia boją się o swoje bezpieczeństwo, że są w stanie znosić dyskomfort związany z przechowywaniem ostrych przedmiotów, mogących służyć do obrony, w odbytach? Zastanawialiście się kiedyś ile trwa przeciętna autopsja, kto i gdzie ją tak naprawdę przeprowadza? Czy i dla was stanowi tajemnicę, co robi się z sercem, płucami, żołądkiem, wątrobą oraz mózgiem po jej wykonaniu? Wiedzieliście, że koronerzy w USA wcale nie muszą być lekarzami sądowymi, a w niektórych stanach w ogóle nie muszą mieć wykształcenia medycznego?
Gdy po lekturze książki Johna Batesona, poznajemy odpowiedzi na powyższe pytania, dochodzimy do wniosku, że nasza wiedza o pracy koronera, którą czerpaliśmy garściami z filmów i seriali, najwyraźniej nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Jak się okazuje aby piastować to stanowisko wcale nie trzeba mieć wybitnego wykształcenia, w niektórych stanach wystarczy jedynie zaświadczenie o niekaralności i ukończone dwadzieścia jeden lat (chociaż i to nie zawsze!). Jednak mimo to, nie każdy może zostać koronerem. I to nie tylko dlatego, że zawód ten wymaga umiejętności analitycznego myślenia oraz wyjątkowej skrupulatności. Główną barierą, której większość z nas nie potrafiłaby pokonać, stanowi codzienne obcowanie ze śmiercią. To bowiem jedna z tych profesji, która każe zgłębiać arkana naszego największego koszmaru i poznawać całe spektrum podążającej za nim tragedii. Koroner zderzając się ze śmiercią nieustannie uczy się rozumieć to, co innych tylko przeraża. I chociaż wydaje się nam to niewiarygodne, im dłużej ma z nią do czynienia, tym bardziej docenia i szanuje życie. Aby przekonać się o słuszności tego twierdzenia wystarczy posłuchać (a właściwie to przeczytać), co do powiedzenia na ten temat ma główny bohater „Sprawy dla koronera".
Pracę urzędnika ds. śmierci poznajemy z perspektywy, mającego ponad czterdziestoletnie doświadczenie Kena Holmesa. Zdradza nam on tajniki swojego fachu opowiadając o sprawach, które najbardziej zapadły mu w pamięć. Daje się przy tym poznać jako niezwykle skromny, empatyczny, ciekawy świata i głodny wiedzy człowiek, szczerze zaangażowany w swoją pracę. Dzięki autentycznej pasji nigdy nie popadł w rutynę, czym oczywiście wzbudza w czytelniku ogromną sympatię. Trochę obawiałam się, że „Sprawa dla koronera" będzie kolejnym spisem co ciekawszych spraw kryminalnych, pełnym powtórzeń i bałaganu, w którym będziemy wciąż zderzali się z podobnymi do siebie analizami. Na szczęście okazało się, że książka nie traktuje tylko o larwach much w różnych stadiach rozwoju, plamach opadowych, stężeniu pośmiertnym i temperaturze ciała denata. Chociaż elementy te są oczywiście w niej obecne, to na szczęście nie dominują. Służą bardziej podkreśleniu faktu, jak ważne jest poprawne określenie przyczyn śmierci. Okazuje się bowiem, że przez zaniedbania czy nieuwagę można łatwo pomylić morderstwo z samobójstwem lub wypadek ze śmiercią z przyczyn naturalnych. Trzeba więc posiadać elementarną wiedzę, dzięki której odróżni się zawał od uduszenia, i nie wolno podczas oględzin podążać na skróty, gdyż wtedy można przeoczyć nawet ranę postrzałową u ofiary samobójczego (?) skoku z mostu Golden Gate. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że takie pomyłki niosą z sobą ogromne konsekwencje, a rodzina zmarłego zasługuje przecież na prawdę, a w przypadku morderstwa na sprawiedliwość.
Moim skromnym zdaniem niniejsza pozycja jest lepsza od „Trupiej farmy" (i pierwszej i drugiej części) i „Mindhuntera" (i pierwszej i drugiej części) przede wszystkim dlatego, że jej bohater (pomimo jej biograficznego charakteru) pozostaje poniekąd w cieniu całej historii i nie jest nachalny w swojej opowieści. Zamiast na sobie, potrafi skupić uwagę czytelnika na temacie. Nie kreuje się na celebrytę i ze swojego życia prywatnego zdradza nam absolutne minimum. Co za tym idzie, materiał w „Sprawie dla koronera" jest zdecydowanie bardziej uporządkowany niż we wspomnianych powyżej książkach. A brak chaosu, z którym borykaliśmy się u Bassa i Douglasa, to bezsprzeczny atut. Oczywiście nie jest to tylko zasługą Kena Holmesa, bez którego niniejsza książka nie mogłaby powstać, ale również spisującego jego wspomnienia Johna Batesona, który ewidentnie miał na tę historię pomysł.
Nie jest to książka wybitna, nie spowoduje ona, że nagle przewartościujemy swoje życie i nie zmyje z nas lęku przed śmiercią. Jej luźna forma sprawia, że trudno traktować ją również jak kopalnię wiedzy, chociaż, co trzeba przyznać, niektóre zawarte w niej informacje mogą nas nieźle zaskoczyć i otworzyć nam oczy na pewne polityczno-prawne absurdy. Oprócz ciekawych przypadków, szczególnie urzekło w niej to co i w poprzednich tego typu lekturach: powrót do czasów sprzed ery internetu i telefonów komórkowych, gdy ludzie musieli polegać na tym co mieli w głowach, a fachowcy byli fachowcami. Wyobraźcie sobie bowiem, że śledczy musieli kiedyś uczestniczyć w kursach rysowania odbitek linii papilarnych, które polegały na tworzeniu szkicu na podstawie opisu podawanego ustnie. Niesamowite, prawda?

 

"Kiedy umierasz, to problem wszystkich, tylko nie twój."

2019-01-24
„Sprawa dla koronera to możliwość spojrzenia na pracę człowieka, którego codziennością jest śmierć i jej tajemnice."
„ Radzenie sobie z przykrym zapachem jest jednym z największych wyzwań dla koronerów. „On Cię uderza - pisze w swojej książce doktor Melinek - niczym napastnik. Wzdrygasz się ze wstrętem, próbujesz nie zwymiotować. A on wdziera się do gardła, napiera na kubki smakowe, szczypie w oczy."
„ To oczywiste, że koroner nie może obawiać się trupów. Lekarze, żołnierze, policjanci i strażacy stopniowo przywykają do widoku śmierci, tym szybciej, im częściej ją oglądają, ale koroner od początku musi zachowywać zimną krew w obliczu martwych ciał i to we wszystkich możliwych formach. "

„Sprawa dla koronera" J. Batesona to historie najróżniejszych, najciekawszych oraz mrożących krew w żyłach i wywołujących ciarki na plecach przypadków śmierci wybranych z akt spraw, które prowadził Ken Holmes, koroner z hrabstwa Marin w Kalifornii.
Podczas lektury tej książki czytelnik zostaje wciągnięty w sprawy, które na co dzień spotyka koroner podczas swojej pracy. Czytelnik dzięki tej książce sam może poczuć się „koronerem". Opisane przypadki wyciągnięte wprost z akt śledczych, wzbudzają w czytelniku naprawdę skrajne odczucia. Wiele razy podczas lektury tej pozycji musiałam odłożyć książkę na bok, z powodu okrucieństwa jakie może zadać człowiekowi drugi człowiek. Na szczególny szacunek zasługują sprawy rozwiązane dopiero po latach śledztwa jak np. morderstwo 17 latki w 1979 roku, której tożsamość udało się zidentyfikować dopiero po 30 latach dzięki sprawie seryjnego zabójcy prostytutek "znad Green River" który przyznał się do 48 zabójstw.
Dzięki książce J. Batesona „Sprawa dla koronera", zwykły zjadacz chleba - taki jak ja, może wejść w „buty" prawdziwego „zaklinacza zwłok" - jakim jest postać Kena Holmesa. Na wielki szacunek, zasługuje również to, że książka jest napisana językiem zrozumiałym dla wszystkich. Nie znajdziecie tu typowych zdań rodem wziętych z książek naukowych, lecz tak naprawdę książkę „napisało samo życie".
Jak dla mnie to prawdziwy „must have" 2019 roku. Czekam na więcej ! :)

Sprawa dla koronera

2019-01-24
"Sprawa dla koronera" to zapis najciekawszych śledztw/przypadków w karierze Kena Holmesa - koronera z Kalifornii. Wraz z Kenem przyjrzymy się z bliska jego pracy, dowiemy się jak rozpoznać ofiarę przestępstwa oraz poznamy różnicę miedzy przyczyną a sposobem śmierci. Nie zabrakło również miejsca na dokładny opis postepowania na miejscu zdarzenia, techniki określania czasu zgonu czy zapis poszczególnych spraw prowadzonych przez bohatera. Książka opowiada też o drodze jaką odbył Holmes, aby z pracownika domu pogrzebowego stać się głównym koronerem. Autor umieścił w tekście wiele wypowiedzi lekarza odnośnie realiów pracy w zawodzie, związku pomiędzy pozycją koronera a polityką oraz odniósł się do społecznego postrzegania tego zawodu. Bardzo dużo miejsca zostało poświęcone na zaznaczenie faktu jak ważny jest moment przekazywania bliskim informacji o śmierci ich syna/córki/matki czy siostry. "(...) Holmes od zawsze żywi przeświadczenie, że rodzina i przyjaciele osoby zmarłej zasługują na to, by wiedzieć, co się stało, bez względu na to, jak długo trawa śledztwo. Koroner ma do czynienia ze śmiercią, ale jego zadaniem jest znalezienie odpowiedzi dla żywych." Książka niezwykle interesująca, chwilami budząca przerażenie i dreszczyk emocji, z pewnością będzie gratką dla wielbicieli tematyki kryminalnej. Dużym plusem jest fakt, że w tekście znajdziemy mnóstwo komentarzy Kena Holmesa, odczuć i emocji towarzyszących mu w trakcie pracy a także opis jego toku myślenia w poszczególnych przypadkach. O książce można byłoby pisać w nieskończoność i wymieniać zawarte w niej interesujące fakty oraz cenne informacje ale dodam tutaj jeszcze tylko jedno zdanie. Jeśli macie ochotę poznać "od środka" pracę człowieka, który codziennie spotyka śmierć - serdecznie polecam !

Książka pełna tajemnic

2019-01-24
Książka, która jest obowiązkowa dla osób które interesują się klimatami morderstw i tajemnicami związanymi ze śmiercią. Od samego początku dowiadujemy się ciekawych rzeczy o pracy koronera, poznajemy postać Holmesa który w dalszych rozdziałach opowiada nam swoje przeżycia związane z zawodem który wykonywał przez długi czas. Wymyślne morderstwa, śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach, przerażające a zarazem ciekawe opisy tych wydarzeń pozwalają na zaczytanie się na długie godziny. Serdecznie polecam!

John Bateson nie mógł trafniej wybrać lepszego bohatera książki niż wszechstronnie uzdolniony koroner Holmes.

2019-01-24
John Bateson nie mógł trafniej wybrać lepszego bohatera książki niż wszechstronnie uzdolniony koroner Holmes. Zbieżność nazwisk podkreśla umiejętności wybitnego specjalisty i pasjonata, który spostrzegawczością i taktem zjednywał ludzi. Przekazanie najgorszej wiadomości, zachowując przy tym zimną krew w zetknięciu ze śmiercią brutalną, to wyraz najczystszego humanitaryzmu. Bezduszność, perfidia, iście szatańska pomysłowość, kłamstwa, narkotyki to problemy atakujące naszą psychikę za pośrednictwem mediów, literatury i filmów. Ta książka pozytywnie zaskoczyła mnie, oburzając, rozbawiając i wyciskając łzy i dlatego wszystkim ją polecam.

"Każdego dnia staje oko w oko ze śmiercią, żeby znaleźć odpowiedzi dla żywych"

2019-01-24
"Sprawa dla koronera" to wgląd w zaledwie sto z ponad ośmiuset spraw, jakie autor książki, John Bateson, omówił z Kenem Holmesem, koronerem z Kaliforni. Są wśród nich sprawy do bólu zwyczajne, śmierci przypadkowe, czasem wręcz niepotrzebne, ale są i takie, przy których niewielki drobiazg decydował o powodzeniu w zakończeniu sprawy, są takie, przy których na rozwiązanie trzeba było czekać trzydzieści lat. Każdą z nich Holmes traktował z równym zaangażowaniem i profesjonalizmem, czasem wykraczając daleko poza ramy przyjętego postępowania.

Książka jest swoistym miksem kilku gatunków. Jest to zarówno wywiad, jak i wspomnienia, czy kronika osiągnięć zawodowych, można też traktować ja jak reportaż z miejsc zbrodni w kalifornijskim hrabstwie Marin. Na szczęście John Bateson nie przedstawia nam na kartach swojego dzieła superbohatera, który zawsze znajduje sprawiedliwość, karze winnych i każde śledztwo kończy happy endem. Dostajemy za to rozmowy z facetem, którego często boli niemożliwość ukarania sprawcy, zidentyfikowania ofiary, czy znalezienia przyczyny tego, jak zwłoki skończyły w jego kostnicy. Ken Holmes jest człowiekiem z krwi i kości, który o prowadzonych sprawach opowiada ciekawie, z zaangażowaniem i bez owijania w bawełnę. Dlatego też czytelnicy o wrażliwym żołądku, czy słabszych nerwach powinni darować sobie lekturę "Sprawy dla koronera" z uwagi na specyfikę opisywanych sytuacji, czy okoliczności, w jakich toczyły się postępowania dochodzeniowe.

Holmes opowiada na przykład, jak często musiał zmagać się z zapachem, jaki wypełniał miejsca znalezienia zwłok, czy kostnicę w czasie autopsji. Otwarcie mówi o tym, że jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań w jego zawodzie, na dodatek takie, którego nie da się uniknąć. Zapach ten towarzyszy koronerowi jeszcze długo po zakończeniu służbowych czynności i bardzo trudno jest się go pozbyć z włosów, ubrania, nozdrzy, czy gardła. Trzeba być naprawdę odpornym, żeby dać sobie z nim radę. Koroner nie szczędzi też opisów, jak wyglądały ciała, kiedy przybywał na miejsce ich znalezienia, czy kiedy leżały już na stole sekcyjnym. Wierzcie, nie jest to przyjemny widok.

Jednocześnie styl, w jakim Ken Holmes toczy swoją opowieść sprawia, że książkę czyta się lekko i niemal jednym tchem, gdyż bohater jest typem gawędziarza, który błyskawicznie wciąga czytelnika w swój świat i prowadzi go przez meandry opowiadanych przez siebie historii.

Przysłowiową "łyżką dziegciu" jest źle użyte w kilku miejscach sformułowanie "tak że" (na dodatek bez przecinka), kiedy z treści czytanego zdania jednoznacznie wynika, że powinno się w nim znaleźć słówko "także", ale całość czyta się naprawdę dobrze i dość lekko, mimo dość dużego miejscami nagromadzenia brutalności i drastycznych faktów. Polecam wszystkim entuzjastom seriali kryminalnych i proceduralnych. Czytając historie opowiadane przez Kena Holmesa naprawdę można poczuć się jak koroner, który bada sprawy "od kuchni", dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądają stosowane w miejscach zbrodni procedury, czy formalności, jakich należy w poszczególnych wypadkach dopełnić.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

Sprawa dla koronera

2019-01-24
„Sprawa dla koronera" przedstawia wiele przypadków śmierci. W tej książce znajdziemy sprawy zabójstw, gdzie część pozostaje nadal niewyjaśniona, a w brutalność niektórych trudno nam będzie uwierzyć. Poznamy przybliżone profile samobójców, ich motywy oraz to w jaki sposób jedna śmierć może ciągnąć za sobą kolejną.
Jest to idealna pozycja dla osób, które z zaciekawieniem czytają o rozmaitych zagadkach kryminalnych. Oprócz wybranych i opisanych przez autora aktów spraw znajdziemy również informacje o codziennej pracy koronera, dowiemy się w jaki sposób pobierać potrzebne dowody oraz jak określić przybliżony czas śmierci. Okaże się również, że koroner powinien potrafić przekazywać najbliższym informację o śmierci. Musi też znaleźć odpowiedzi, na które część ludzi czeka kilkadziesiąt lat, a rozwiązanie przychodzi dzięki postępowi technologicznemu.
Dla fanów książek kryminalnych „Sprawa dla koronera" będzie smacznym kąskiem, który dodatkowo pozwala zajrzeć nam za kulisy zawodu koronera.

Sprawa dla koronera

2019-01-24
Każda śmierć ma swoją historie, każda śmierć ma swój czas. A pro po czasu. Czas jest wrogiem dla głównego bohatera tej książki, gdyż w sprawie niecierpiące zwłoki trzeba działać natychmiastowo, aby ślady nie uległy zatarciu. „Sprawa dla koronera" to książka opisująca różne rodzaje śmierci i zabójstw, próba odnalezienia motywów działań, jak i pięknie ujęte w słowa „znalezienie odpowiedzi dla żywych". Główny bohater swoją karierę zawodową zaczynał w zakładzie pogrzebowym, później natomiast został Koronerem (w Polsce pełniłby funkcje antropologa sądowego, śledczego i można by wymieniać jeszcze więcej), a najśmieszniejsze jest to, że w USA nie trzeba mieć wykształcenia medycznego, aby te funkcje pełnić. Opisane sceny są mniej i bardziej brutalne, jednak wszystko zależy od czytelnika, jego wyobraźni i doświadczenia czytelniczego lub życiowego. Książka zawiera bardzo wiele szczegółów dotyczących rozpadu zwłok, jak i procesów zachodzących już po utraceniu funkcji życiowych, więc w tym wypadku można poszerzyć swoją wiedzę w w/w zakresie. Ken Holmes (główny bohater swoją postawą prezentuje silnego psychicznie mężczyznę z ogromem empatii dla drugiego człowieka, a na dodatek posiada niesamowitą wiedzę z zakresu kryminalistyki, czynności operacyjno-śledczych oraz psychologii. Zachowuje zimną krew, jednakże jest tylko człowiekiem, który serca z kamienia nie ma. Osobiście wolę rozwiązywać zagadki, czytać jednowątkową fabułę, jednakże nie ukrywam, że bardzo wciągnęła mnie ta książka i choć autor przedstawia nam zbiór drastycznych wydarzeń, to zrozumiałam, że każde z nich jest indywiduum. Nie ma dwóch tych samych rozmów z rodziną, nie ma dwóch tych samych reakcji, nie ma dwóch tych samych motywów, nie ma dwóch tych samych śmierci.

sprawy kryminalne

2019-01-24
Książka opowiada o kulisach pracy oraz o wielu sprawach prowadzonych przez koronera Kena Holmesa. Z powodu tematyki nie ma możliwości, żeby książka była lekka. Każdy rozdział to kontakt z śmiercią- w różnym wymiarze i rodzaju, ale jednak. Wiele spraw było bardzo ciekawych (sprawa sekty była wstrząsająca), a dzięki temu, że opis zajmował maksymalnie kilkanaście stron nie nudzily. Dla mnie jednak za mało było ciekawostek stricte o pracy koronera, badaniu czasu zgonu, sekcji zwłok itp. Po pewnym czasie zaczęłam trochę męczyć się z tą książką. Jednak ogólnie polecam jeżeli ktoś lubi historie kryminalne.

"Każdego dnia staje oko w oko ze śmiercią, żeby znaleźć odpowiedzi dla żywych"

2019-01-24
"Sprawa dla koronera" to wgląd w zaledwie sto z ponad ośmiuset spraw, jakie autor książki, John Bateson, omówił z Kenem Holmesem, koronerem z Kaliforni. Są wśród nich sprawy do bólu zwyczajne, śmierci przypadkowe, czasem wręcz niepotrzebne, ale są i takie, przy których niewielki drobiazg decydował o powodzeniu w zakończeniu sprawy, są takie, przy których na rozwiązanie trzeba było czekać trzydzieści lat. Każdą z nich Holmes traktował z równym zaangażowaniem i profesjonalizmem, czasem wykraczając daleko poza ramy przyjętego postępowania.

Książka jest swoistym miksem kilku gatunków. Jest to zarówno wywiad, jak i wspomnienia, czy kronika osiągnięć zawodowych, można też traktować ja jak reportaż z miejsc zbrodni w kalifornijskim hrabstwie Marin. Na szczęście John Bateson nie przedstawia nam na kartach swojego dzieła superbohatera, który zawsze znajduje sprawiedliwość, karze winnych i każde śledztwo kończy happy endem. Dostajemy za to rozmowy z facetem, którego często boli niemożliwość ukarania sprawcy, zidentyfikowania ofiary, czy znalezienia przyczyny tego, jak zwłoki skończyły w jego kostnicy. Ken Holmes jest człowiekiem z krwi i kości, który o prowadzonych sprawach opowiada ciekawie, z zaangażowaniem i bez owijania w bawełnę. Dlatego też czytelnicy o wrażliwym żołądku, czy słabszych nerwach powinni darować sobie lekturę "Sprawy dla koronera" z uwagi na specyfikę opisywanych sytuacji, czy okoliczności, w jakich toczyły się postępowania dochodzeniowe.

Holmes opowiada na przykład, jak często musiał zmagać się z zapachem, jaki wypełniał miejsca znalezienia zwłok, czy kostnicę w czasie autopsji. Otwarcie mówi o tym, że jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań w jego zawodzie, na dodatek takie, którego nie da się uniknąć. Zapach ten towarzyszy koronerowi jeszcze długo po zakończeniu służbowych czynności i bardzo trudno jest się go pozbyć z włosów, ubrania, nozdrzy, czy gardła. Trzeba być naprawdę odpornym, żeby dać sobie z nim radę. Koroner nie szczędzi też opisów, jak wyglądały ciała, kiedy przybywał na miejsce ich znalezienia, czy kiedy leżały już na stole sekcyjnym. Wierzcie, nie jest to przyjemny widok.

Jednocześnie styl, w jakim Ken Holmes toczy swoją opowieść sprawia, że książkę czyta się lekko i niemal jednym tchem, gdyż bohater jest typem gawędziarza, który błyskawicznie wciąga czytelnika w swój świat i prowadzi go przez meandry opowiadanych przez siebie historii.

Przysłowiową "łyżką dziegciu" jest źle użyte w kilku miejscach sformułowanie "tak że" (na dodatek bez przecinka), kiedy z treści czytanego zdania jednoznacznie wynika, że powinno się w nim znaleźć słówko "także", ale całość czyta się naprawdę dobrze i dość lekko, mimo dość dużego miejscami nagromadzenia brutalności i drastycznych faktów. Polecam wszystkim entuzjastom seriali kryminalnych i proceduralnych. Czytając historie opowiadane przez Kena Holmesa naprawdę można poczuć się jak koroner, który bada sprawy "od kuchni", dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądają stosowane w miejscach zbrodni procedury, czy formalności, jakich należy w poszczególnych wypadkach dopełnić.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.