Sully. W poszukiwaniu tego, co naprawdę ma znaczenie - Chesley B. Sullenberger III "Sully", Jeffrey Zaslow | okładka
Znak literanova

Sully. W poszukiwaniu tego, co naprawdę ma znaczenie Jeffrey Zaslow, Chesley B. Sullenberger III "Sully"

Oprawa miękka

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2016-11-21

ISBN: 978-83-240-3680-6

EAN: 9788324036806

Tytuł oryginalny: Highest Duty: My Search for What Really Matters

Liczba stron: 336

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 144x205mm

Cena katalogowa: 39,90 zł

Tłumaczenie: Mateusz Borowski

Rok wydania: 2016

39,90 zł 26,99 zł


Opis

Książka, na podstawie której powstał film z Tomem Hanksem w roli tytułowego kapitana "Sully".

15 stycznia 2009 roku. W chwilę po starcie z nowojorskiego lotniska ważący 73 tony samolot Airbus A320 ze 155 osobami na pokładzie stracił moc w obu silnikach. Wydawało się, że maszyna musi runąć na miasto. Za sterami samolotu siedział jednak kapitan Chesley „Sully” Sullenberger, który podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu na rzece Hudson.

Spokojna reakcja kapitana nie tylko pozwoliła uniknąć katastrofy, lecz także sprawiła, że stał się bohaterem i inspiracją dla ludzi na całym świecie. Jego wyczyn przeszedł do historii jako najbardziej spektakularne lądowanie w dziejach. Ta bestsellerowa książka odpowiada na pytanie, skąd biorą się ludzie, którzy są w stanie sprostać każdemu wyzwaniu i nigdy nie tracą zimnej krwi. To inspirująca opowieść bohatera, który nie jest superherosem, ale człowiekiem takim, jak każdy z nas.

Książka stała się podstawą filmu w reżyserii legendarnego Clinta Eastwooda – laureata Oscara i twórcy Snajpera. W roli głównej laureat Oscara Tom Hanks.

Nie byłoby filmu Clinta Eastwooda bez wielkiego sukcesu tej książki. "Sully" to opowieść o bohaterstwie bez fajerwerków. O sile charakteru, która pozwala na zachowanie zimnej krwi w najtrudniejszym momencie. I o facecie którego pokochała cała Ameryka najpierw za odwagę, a następnie za normalność. "Capitan Cool" czyli Chesley „Sully” Sullenberger jest bohaterem naszych czasów. Odważny, dynamiczny i błyskotliwy. Taka jest również ta książka.

Łukasz Maciejewski


Galeria

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Cud na rzece Hudson

2019-02-08
W dniu 15 stycznia 2009 roku kilka minut po starcie z lotniska w Nowym Jorku samolot airbus A320 wiozący 155 pasażerów zderza się z kluczem ptaków. W wyniku kolizji obydwa silniki samolotu przestają pracować. Katastrofa jest nieunikniona. Zaczyna się dramatyczna walka pilotów i załogi o życie pasażerów airbusa.

Po książkę Chesleya Sullenberga i Jeffreya Zaslowa sięgnęłam ponieważ zawsze najpierw wolę przeczytać, a dopiero potem oglądać, a wiedziałam, że film o wydarzeniach na rzece Hudson, nakręcony na podstawie książki, na pewno będę chciała obejrzeć. Zachęciły mnie również opinie o książce mówiące, że nie jest to jedynie historia katastrofy samolotu, ale także opowieść o człowieku, który całe życie dążył do tego, aby móc robić to, co kocha w życiu najbardziej-latać. Chesley Sullenberger, zwany Sullym, w momencie pisania książki 58-latek, od dziecka wiedział, co jest jego największą pasją i starał się robić wszystko, aby móc tą pasję realizować w swoim życiu. W jego dążeniach wspierali go rodzice, a Sully z biegiem lat uczył się pokonywać różne trudności i przeciwności losu, nie tylko związane z lataniem.

Ponieważ historia ta wydarzyła się naprawdę i w dodatku nie tak dawno temu, czyta się ją zupełnie inaczej niż opowieści fikcyjne. Cały czas towarzyszyła mi świadomość tego, że opisywane wydarzenia naprawdę miały miejsce, a relacjonuje je naoczny świadek i uczestnik tych wydarzeń. Ktoś, kto tam był i przeżył to wszystko-chyba już bliżej tej historii być nie można. Polecam tę książkę każdemu, kto pamięta te wydarzenia i to jak media je opisywały, bo to zupełnie coś innego poznać relację kogoś kto uczestniczył w tych wydarzeniach. Tym bardziej jeżeli od tej osoby zależało życie 154 osób oraz własne. Polecam ją również tym, którzy potrzebują wiary w to, że warto marzyć i dążyć do obranego celu, a dzięki uporowi i wytrwałości można osiągnąć naprawdę wiele. Chesley Sullenberger jest tego doskonałym przykładem.

Historia człowieka, którego pasja przerodziła się w sposób na życie.

2019-02-08
SULLY Chesley B. „Sully" Sullenberger III, Jeffrey Zaslow
Historia człowieka, którego pasja przerodziła się w sposób na życie. Miłość do latania ukształtowała go jako człowieka pewnego siebie i utwierdziła go w przekonaniu, że chce się temu poświęcić.
Pilot w swojej książce dzieli się osobistymi doświadczeniami i przemyśleniami. Otwiera się na czytelnika. Opowiada o swoim życiu prywatnym, blaskach i cieniach pracy pilota. Przedstawia jak życie osobiste, a nie tylko doświadczenia zawodowe przygotowały go do wodowania na rzece Hudson. Wyzwania przed jakimi stanął ze swoją żoną Lorrie sprawiły, że przyjmuje te karty, które dał mu los i stara się nimi grać jak najlepiej, wykorzystując swoje zasoby.
Sully zwraca także uwagę na problemy współczesnego lotnictwa: zwolnienia, obniżanie pensji pilotom, cięcia budżetowe, które odbiły się na wszystkich, łącznie z pasażerami. Latanie potaniało, bo linie lotnicze muszą stale obniżać koszty, by proponować konkurencyjne ceny.
Najtragiczniejsze w skutkach katastrofy samolotowe doprowadziły do najistotniejszych zmian w projektowaniu maszyn, szkolenia pilotów oraz w przepisach i praktykach lotniczych. Sully zauważa, że musimy nieustannie inwestować w ludzi, systemy i technologie, by utrzymać bezpieczeństwo na takim poziomie, na jaki wszyscy zasługujemy.
Na długo przed lotem 159 starał się czytać o doświadczeniach innych pilotów i uczyć się od nich. Ta wiedza bardzo pomogła mu w trakcie wypadku. Sully przytacza przykłady innych katastrof lotniczych, równie spektakularnych, które uświadomiły mu, że nie każdy problem da się przewidzieć i trzeba wówczas zaufać własnej wiedzy. Kapitan musi wykorzystać zdolności przywódcze, by członków załogi zmienić w zgrany i skutecznie działający zespół. Na jego barkach spoczywa ogromny ciężar.
Oprócz niesamowitej pasji do latania, wyłania się z jego wypowiedzi filozofia życiowa jaką wyznaje. „Wierzę, że każde spotkanie z drugim człowiekiem to okazja, by czynić dobro lub zło. Dlatego zawsze dbałem o to by okazywać innym szacunek i dawać im to, co pozytywne. W miarę możliwości niosłem innym pomoc. Próbowałem zaszczepić moim córkom przekonanie, że mamy obowiązek troszczyć się o życie, bo jest tak cenne i ulotne."
Sully twierdzi, że zwyczajni ludzie, którzy znaleźli się w niezwykłych okolicznościach zachowują się odważnie i odpowiedzialnie, a ich działanie określa się jako wynik spontanicznej decyzji - wydaje mu się, że tacy ludzie już wiele lat wcześniej podjęli decyzję by pomagać innym. W którymś momencie zdecydowali, jakie wartości chcą wyznawać i w zgodzie z nimi żyli. Nie chcieli być biernymi obserwatorami. Gdyby sytuacja wymagała od nich odwagi i altruizmu, nie wahaliby się działać.
„Każdy codziennie buduje swoją reputację, małymi krokami. Wykonujemy drobne gesty, by pomóc innym. W miarę upływu lat nasze wysiłki procentują. Człowiek czuje, że żyje i właśnie to się liczy."
15 stycznia 2009 r. podczas lotu 1549 wszystko wskazywało na to, że czeka go kolejny rutynowy lot. Jednak lecące kluczem ptaki niespodziewanie zderzają się z samolotem i uszkadzają dwa silniki w samolocie. Sully z początku jest zaszokowany i sparaliżowany ze strachu wie, że stanęło przed nim największe wyzwanie w jego życiu zawodowym. Awaria wymagała nieszablonowego myślenia. Jedyną nadzieją było lądowanie na rzece Hudson, jednak kontroler cały czas próbował go od tego odwieźć i proponował inne lotniska. Sully nie wierzył do końca, że zginie. Był pewien, że dzięki jego doświadczeniu uda się przeprowadzić wodowanie. Po prawie trzech minutach od zderzenia z ptakami następuje moment lądowania samolotu. Na pokładzie było 155 osób i wszystkie przeżyły. Sully do końca starał się liczyć ludzi i zadbać o ich bezpieczeństwo.
Kapitan opisuje również jak po tym zdarzeniu zmieniło się jego życie. Przestał być anonimowy, prowadzi liczne spotkania z ocalałymi i ich rodzinami. Mimo rozgłosu i niejakiej czci jego osoby, pozostał skromnym człowiekiem, który nie uważa się za bohatera, po prostu dobrze wykonywał swoją pracę...
„Każdy powinien znaleźć pracę, która odpowiada jego temperamentowi i jest jego pasją. Ci, którzy kochają to, co robią, wykonują swoje zadania znacznie bardziej sumiennie."
Chesley B. „Sully" Sullenberger III

Prawdziwy bohater nie musi nosić peleryny

2019-02-07
Przyznaję, że dawno nie czytałam książki, która tak by mnie zainspirowała, ale od początku.

Od razu widać, że pan Sullenberger nie jest zawodowym pisarzem, co daje się we znaki zwłaszcza na początku. Język jest nieco sztywny, brak mu pewnej literackiej płynności i na początku trudno było mi przez to przebrnąć, ale z czasem doszłam do wniosku, że nadaje to całej historii autentyczności, którą wydumane zdania i rozbudowane epitety na pewno by zaburzyły.

W tej historii nie ma wykreowanego bohatera - mamy człowieka z krwi i kości, który był zmuszony do, w zasadzie, dokonania cudu i dzięki swojej wiedzy, opanowaniu i umiejętnościom tego cudu dokonał. Superbohater? Nadczłowiek? - Nie. Człowiek taki jak każdy z nas, mający rodzinę, mniejsze i większe problemy i pasję, która stała się jego sposobem na życie. W swojej książce kapitan Sully daje nam kawałek siebie i czytelnik od razu to wyczuwa. Osobiście odebrałam go jako człowieka bardzo skromnego i niesamowicie zaangażowanego w swój zawód, będący jednocześnie jego pasją. W książce wielokrotnie podkreślił, że nie czuje się bohaterem, a zrobił jedynie to, co należało, a ocalenie wszystkich pasażerów było po prostu jego obowiązkiem.

Książka to nie tylko opis wydarzeń z 15 stycznia 2009 roku. To przedstawienie drogi, jaką przebył autor od momentu, kiedy odkrył, że latanie to to, co chce robić w życiu aż do tamtego dnia i tego, jak wpłynął on na dalsze życie autora. Sullenberger z niezwykłą skrupulatnością (i daję sobie włosy obciąć, że równie skrupulatny jest w pracy i w życiu codziennym) snuje swoją historię. To opowieść o tym, że w zasadzie wszystkie lata doświadczenia, począwszy wychowania i wartości, jakie wyniósł z domu, przez rady pierwszego nauczyciela, naukę w szkołach, obserwacje, a także niespotykana rzetelność w zdobywaniu wiedzy i wykonywaniu obowiązków oraz zimna krew złożyły się na sukces lądowania na rzece Hudson.

Sullenberger podkreśla, że szczęśliwe zakończenie lotu 1549 to zasługa całej załogi samolotu oraz wszystkich ludzi, którzy bez zastanowienia ruszyli na pomoc. Trudno sobie wyobrazić, że od momentu zderzenia samolotu z ptakami do wylądowania minęło TYLKO 208 SEKUND (!!!), a akcja ratownicza trwała nieco ponad 20 minut. To naprawdę przywraca wiarę w ludzi.

Gorąco polecam.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.