Zazdrośnice - Eric-Emmanuel Schmitt | okładka
Znak literanova

Zazdrośnice Eric-Emmanuel Schmitt

Oprawa twarda

Pierwsze wydanie: 2016-02-08

ISBN: 978-83-240-3536-6

EAN: 9788324035366

Liczba stron: 144

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 124x195

Cena katalogowa: 26,90 zł

Zajrzyj do środka

26,90 zł 18,29 zł

Oszczędzasz 8,61 zł
-32 %
Wyślemy w ciągu 24h Punkty stacjonarne odbioru książek Znak

Opis

Najnowsza powieść Erica Emmanuela Schmitta

Nienawidzę miłości. Pragnę się buntować przeciwko niej. Jeśli kochać oznacza cierpieć, przestać być panem samego siebie, zostać niewolnikiem, to ja nie chcę kochać.
Wolę uderzać. Wolę prowokować.
Pragnę pokoju, nie wojny. Jednak gdyby okazało się, że to nieuniknione, prowadziłabym wojnę.

Anouchka, Julia, Raphaëlle, Colombe – cztery przyjaciółki od serca, na zawsze. Od dziecka zwierzały się sobie ze wszystkiego, dzieliły każdą radością i smutkiem. Wierzą, że miłość przemija, lecz przyjaźń jest wieczna. Jednak gdy Raphaëlle zaczyna korespondować z chłopakiem, z którym spotykała się Julia, więzi łączące cztery przyjaciółki zostają wystawione na ciężką próbę…

W swojej najnowszej książce Eric-Emmanuel Schmitt sprawdza, do czego jesteśmy zdolni, gdy zawładnie nami zazdrość i uraza. Jak cienka linia dzieli miłość i nienawiść, przyjaźń i zemstę?

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Fragment książki:

Pamiętnik Colombe

Lucas...
Dlaczego my, dziewczyny, mamy taką obsesję na punkcie chłopaków? Czy my tak samo ich absorbujemy? Czy są równie wrażliwi na najdrobniejszą przygodę, którą przeżywają?
Lucas…
Jakiś kamień uwiera mnie w żołądku. Zdecydowanie za mocno kocham Lucasa, mam go pod skórą, jest zanurzony we mnie. To inwazja tyleż podniecająca, co nieznośna. Ogarniają mnie fale gorąca, a po chwili dygoczę, czuję się porzucona, samotna, zagubiona. Momentami jestem szczęśliwa, a potem nagle wszystko wali się bez powodu.
Mam napady szaleństwa i napady zdrowego rozsądku. Raz rządzi mną serce, a raz rozum: miedzy jednym a drugim nie byłoby żadnego związku, gdyby nie ta marionetka Colombe, która mówi o sobie „ja”.
Czy Lucas mnie pokocha?
Znam tylko skrajności: przechodzę od przekonania, że „wszystko to jego wina” do „wszystko to moja wina”. Nie znoszę niuansów.
Gdy wiem, że Lucas jest w Paryżu, pochłania mnie całkowicie, kryje się na ulicy, którą badam wzrokiem, w tłumie, który obserwuję, w kawiarni, do której wchodzę, ale również w mojej głowie, w moich zamiarach, wspomnieniach, w moim brzuchu, w moich marzeniach… Przeniknął wszędzie, jest we mnie, odstąpiłam mu każdą przestrzeń. Czasami wyobrażam sobie, że unosi się nawet w powietrzu, którym oddycham, bo szukam w nim jego zapachu. Nie ma go tam? Nie może być jednak daleko, bo ten wietrzyk go pieścił, pamięta go, zaprowadzi mnie do niego, a tymczasem łączy nas ze sobą.
Przez niego cały czas się boję. Boję się, że go zobaczę – bo wtedy przerażenie zwala mnie z nóg – i, że go nie zobaczę. Nie ma już pustych miejsc, jedynie miejsca magnetyczne, mgliste, niebezpieczne, które Lucas nawiedza, zanim jeszcze się w nich pojawi.
Często wstrzymuję oddech, bo mam nadzieję, że dzięki mojej energii on się ukaże. Ale nie! Duszę się i robię się purpurowa na twarzy, przez co wpadam w zły nastrój.
Pasjonuje mnie nawet jego obojętność. Kiedy Lucas mnie nie widzi, rozkoszuję się nieznośnym, cudownym wrażeniem… Cudownym, bo mogę się skupić na jego ramionach, jego lekkim chodzie, jego nonszalanckich nogach, przypatruję się jego plecom, talii, pośladkom: jego brak zainteresowania mną sprawia, że należy do mnie, jest cały mój. Nieznośnym, bo samotność zadaje mi śmiertelny cios, osuwam się po ścianie, o którą się opieram, tracę przytomność, umieram.
Czy Lukas pokocha mnie pewnego dnia?
Dziś wieczorem położę się spać w swetrze, który mi podarował i przycisnę do uszu słuchawki, których u mnie zapomniał.
(…)
Pamiętnik Colombe

Przespałam się z Hugo.
Tak, wiem, w moim zachowaniu nie ma za grosz konsekwencji, bo jestem zakochana w Lucasie i oficjalnie podrywana przez Mehdiego.
Mimo to kochałam się.
To bez znaczenia. A właściwie tak, pierwszy raz ma bardzo duże znaczenie, za to Hugo nie.
Znam go od przedszkola, chodziliśmy razem do podstawówki, jest dla mnie jak brat.
Chociaż poszedł do liceum technicznego, wciąż się widujemy. Oczywiście zauważyłam, że przestał być dzieckiem, że ma metr osiemdziesiąt pięć, rozmiar buta 46 i podoba się dziewczynom. Jasne, opowiedział mi o swoich poprzednich przygodach, z Olivią i Stéphanie, ale ja nadal widziałam w nim smarkacza, którego znałam od zawsze, dlatego wydawało mi się, że między nami, ze względu na wspólnie spędzone dzieciństwo, nigdy nie może dojść do niczego o charakterze seksualnym.
Właśnie z tego powodu nie miałam się na baczności. Pozwoliłam mu dziś po południu przyjść do mojego pokoju. Wyciągnęliśmy się na łóżku i opowiadaliśmy sobie o swoich przygodach, marzeniach, pragnieniach i rozczarowaniach. Delikatnie naśmiewaliśmy się z siebie nawzajem, dobrze się bawiliśmy i w pewnym momencie przeturlaliśmy się, jedno na drugie. On pocałował mnie w szyję, ja parsknęłam śmiechem, protestując, że powinien zachować powagę, a potem lekko ugryzłam go w płatek ucha. Jego wargi prześlizgnęły się w stronę moich, najpierw nieśmiało, więc go zachęciłam. Zrobił się odważniejszy, a wtedy powiedziałam sobie w ciągu ułamka sekundy, że ulegamy ryzykownej pokusie…
Było już jednak za późno…
Przez cały czas śmialiśmy się. Być może dlatego, że chcieliśmy wierzyć, że to żarty. A może dlatego, że chichotanie było sposobem na przypomnienie sobie przeszłości, podczas gdy posuwaliśmy się w kierunku nieznanej teraźniejszości.
Stało się. Krwawiłam, ale mnie nie bolało. Hugo zachował się bez zarzutu. Był miły, wspaniałomyślny, uprzedzał moje pragnienia i troszczył się, żeby mój pierwszy raz dostarczył mi przyjemnych wspomnień.
Dziś wieczorem wykończona i rozanielona, mruczałam podczas kolacji jak kot, do tego stopnia, że rodzice podśmiewali się ze mnie i nagle zapytali:
– No co, Colombe, zakochałaś się?
Zdumiałam się, słysząc własną odpowiedź:
– Nawet nie…
Prawda wygląda tak: nie jestem zakochana w Hugo, trochę w Lucasie i troszkę w Mehdim, ale delektuję się szczęściem bycia kobietą.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Wieczna przyjaźń nie taka wieczna

2019-02-18
Cudowna, bardzo emocjonująca historia czterech przyjaciółek. Miała to być wieczna przyjaźń silniejsza niż wszystko. Silniejsza niż nietrwała miłość. Niestety ich więź budowana od dziecka zostaje poddana ogromnej wątpliwości. Na drodze najlepszych przyjaciółek, które nie miały przed sobą tajemnic i cieszyły się swoim szczęściem, staje zazdrość i zawiść, które niszczą wszystko. Dziewczyny są łatwowierne, nie przewidują, ze w każdej chwili może zdarzyć się coś czego się nie spodziewają.
Opowieść jest bardzo realistyczna, nie jest przesłodzona. Pokazuje jak jedna chwila może zburzyć coś budowanego przez całe lata.
Historia idealna nie tylko dla młodszych czytelników.

Recenzja

2019-01-24
"Zazdrośnice" Eric-Emmanuel Schmitt wydawnictwa Znak Literanova.
Jak większość książek Schmitta i ta jest niewielkich rozmiarów, co sprzyja czytaniu jej jednym tchem. Jak większość pozostawia po sobie głębokie przesłanie, porusza, moralizuje. Czyta się ją jednak inaczej. Pozostawia po sobie wrażenie kilku książek, przeplatające się ze sobą historie, mieszana narracja powodują pewien niepokój, chaos, który na koniec wywołuje czytelniczą konsternację. Książka jest świetnie napisana i zaskakująca, choć zachowuje pozory Schmittowskiej prostoty. Tym razem jednak lekcja jest trudna i nieoczywista. Chociaż Schmittowski styl pozostaje i wyjątkowo dobrze pasuje do pamiętników 4 nastolatek.

 

Recenzja

2019-01-24
Czytając każdą nową książkę Schmitt'a z góry zakładam, że to lektura warta mojego czasu. I tak samo było w przypadku „Zazdrośnic" - krótkiej opowiastki o życiu czterech nastolatek.
Historia toczy się w głębi każdej z dziewczyn - czytając, śledzimy ich myśli zapisane w formie pamiętnika. Wiemy tyle, na ile pozwolą nam bohaterki. Momentami mam wrażenie, że ich słowa są zbyt 'dorosłe'. Jakby zbyt dużo rozumiały, ale zarazem świadomość ta, i tak je przed niczym nie chroni - popełniają błędy młodości. Dorastają, poznając miłość. Muszą radzić sobie ze swoimi emocjami, niejednokrotnie ukrywając je przed światem. Zderzają się z życiem codziennym, które uczy je bólu zazdrości i radości.
Schmitt ustami Anouchki, Julii, Raphaelli i Colombe, mówi czym jest miłość - spełnieniem, uzależnieniem... miłość potrafi również zniszczyć i zabić.
Psychologia dusz, to coś, w czym Schmitt się lubuje. I czym zaraża, dając wiele do myślenia. Okres dorastania jest..., lub był czasem prób dla każdego z nas. Warto sięgnąć po książkę i popatrzeć wstecz z przymrużeniem oka.

 

Zazdrośnice

2019-01-24
Cztery nastolatki - Anouchka, Julia, Raphaëlle, Colombe - są sobie bardzo bliskie. Ich przyjaźń jest silna, dzielą się ze sobą wszystkim, wspierają. Po rozmowie dochodzą do wniosku, że miłość nie istnieje - ich dziadkowie i rodzice rozstają się, a one same też nie mają chłopaków. Gdy Julia oznajmia, że w wakacje przespała się z Terencem, przyjaciółki są zaskoczone. Uznają, że stała się już kobietą. Raphaëlle przeprowadza śledztwo - chce poznać chłopaka, z którym jej przyjaciółka straciła dziewictwo. Wyjeżdża do Londynu i odnajduje chłopaka, a potem zaczyna z nim korespondować. W tym samym czasie Julia zaczyna coraz bardziej się zamykać, skupia się na grze w spektaklu, Colombe również przeżywa inicjację seksualną, a Anouchka musi odnaleźć się w nowej sytuacji, która podzieliła jej rodzinę.
Zazdrośnice Erica-Emmanuela Schmitta opowiedziane są w dość niezwykły sposób. To narracja prowadzona przez wszystkie bohaterki, które prowadzą pamiętniki. To z nich dowiadujemy się tego, co się dzieje. Dzięki pamiętnikom poznajemy również lepiej same dziewczyny, które nie kryją się ze swoimi myślami i marzeniami. W narracji przytoczono też wiadomości wymieniane między dziewczynami.
W powieści jest kilka wątków, ale główne to chyba miłość i przyjaźń. Ta pierwsza pokazana jest szeroko - to uczucie, które zaskakuje, które niszczy, buduje, przynosi radość i cierpienie. Każda z dziewczyn odnajduje inne jej blaski. Dla jednej jest to uczucie, które łączy ją z wymarzonym chłopakiem, dla innej to więź między dziadkami, a dla kolejnej to nieistniejące uczucie.
Przyjaźń jest tu pokazana w stu procentach prawdziwie. To nie tylko coś, co przynosi radość. Czasem przyjaciele potrafią nas zdenerwować, nie zgadzamy się z nimi, chcemy trochę od nich odpocząć, mamy przed nimi tajemnice. To także więź, która łączy mimo różnic.
Jest też wątek zazdrości, urazy i pewnego rodzaju zaborczości. To wszystko wplątane jest w trudne relacje między młodymi kobietami, które poszukują siebie, zastanawiają się nad swoją przyszłością, chcą być szczęśliwe i kochane.
Książka jest naprawdę dobrze napisana. Pomysł na oddanie głosu głównym bohaterkom jest świetny. Czytelnik może je lepiej poznać i zrozumieć. Jest też bliżej ich emocji i myśli. Czasem nastolatki cytują jakieś dialogi, ale one uzupełniają jedynie historię, o jej istocie dowiadujemy się z pamiętników dziewczyn.
Jak może skończyć się ukrywanie prawdy przed bliskimi? Do czego zdolne są zakochane nastolatki? Czy przyjaźń przetrwa próby, na które zostanie wystawiona? I czy dziewczyny zaczną wierzyć w miłość? Tego dowiecie się z tej właśnie powieści. Bardzo polecam.

W śnie o miłości wszystko jest piękne oprócz przebudzenia

2019-01-24
Eric-Emmanuel Schmitt to jeden z moich ulubionych autorów. Jego książki, chociaż są ubogie objętościowo, to przepełnione są różnego rodzaju emocjami i bezpośrednio wpływają na czytelnika.

Historia przedstawiona w książce dotyczy czterech nastoletnich przyjaciółek - takich od zawsze i na zawsze. Już od czasów dziecięcych były sobie bliskie, zwierzały się sobie z każdego problemu, każdej rozterki, ale i wspólnie dzieliły się szczęściem i radością. Przysięgały sobie, że ich przyjaźń będzie jedną z tych najbardziej pożądanych - że będzie nieśmiertelna, w przeciwieństwie do zawodnego uczucia, którym jest miłość. Los postanowił postawić nastolatki przed ciężką próbą, która udowodni, czy ich przyjaźń przetrwa wieki.

Tym razem Schmitt stawia znak zapytania nad przyjaźnią, która często kojarzona jest z niezawodną i nierozerwalną więzią. Poprzez zestawienie jej wraz z miłością autor początkowo stara się przedstawić te uczucia na zasadzie przeciwieństwa - jak dobro ze złem - zmierzając do ujawnienia prawdziwego oblicza przyjaźni wraz z końcem powieści. Nikt by nie przypuszczał, że więź budowana od najmłodszych lat może zostać całkowicie zdewastowana w ciągu jednej chwili, kiedy to w grę wchodzi zawiść i zazdrość.

„W śnie o miłości wszystko jest piękne oprócz przebudzenia".

Powieść pisana jest na zasadzie dziennika czterech nastolatek, także poszczególne wydarzenia przedstawione zostają z czterech punktów widzenia. Nastolatki zostały wykreowane przez autora na dość infantylne, przez co w bardzo nieumiejętny sposób analizują otaczającą je rzeczywistość. Są ufne i łatwowierne, nie spodziewają się, że w każdej chwili może nadejść niespodziewane. Patrząc z perspektywy czasu na moje nastoletnie przyjaźnie, autor umiejętnie wybrnął z tego ciężkiego tematu, dodatkowo przedstawiając go w bardzo rzeczywisty sposób.

„Jeżeli kochać oznacza cierpieć, przestać być panem samego siebie, zostać niewolnikiem, to ja nie chcę kochać".

Przyznam szczerze, że i tym razem Schmitt mnie nie zawiódł, chociaż wydaje się, że tym razem autor obrał za odbiorców młodszych czytelników i jak sądzę, oni jeszcze bardziej zachwyciliby się tą powieścią niż ja.
Książkę polecam przede wszystkim fanom autora, jak również osobom poszukującym czegoś nowego, będącego odskocznią od cukierkowych powieści dla kobiet. No i oczywiście nastolatkom, które uważają przyjaźń za więź ponadczasową.

...więc jak to jest z tą miłością...?

2019-01-24
Mnie „Zazdrośnice" nie przekonały. W ogóle mam z nimi ten problem, że jako dorosła czytelniczka do końca nie wiem, co mam o nich myśleć. Historię czterech przyjaciółek wierzących, że miłość przemija, lecz przyjaźń trwa wiecznie mogę opisać jako banalną i niewymyślną.

Powieść jest lekka, niezbyt wymagająca i prosta. A jednak lektura spowodowała pojawienie się jakiegoś niepokoju we mnie, niepokoju rodzącego pytania o miłość, przyjaźń czy ogólnie o pojęcie stałości w życiu człowieka. Nie odmówię Ericowi-Emmanuelowi Schmittowi też zmysłu obserwatorskiego czy naprawdę bardzo dobrego sportretowania wieku nastoletniego jako tego, który zwykłe problemy rozdmuchuje do rangi wielkiego dramatu. Co jest tu jeszcze plusem, autor w prosty sposób, ale jakże celnie, uchwyca rodzenie się zazdrości w sercach swoich bohaterek.

Nie podoba mi się jednak idea stworzenia postaci przyjaciółek niby tak innych, a przy bliższym poznaniu tak bardzo podobnych do siebie. Wykreowania pewnego uogólnienia, aby tylko potwierdzić tezę - nastolatki są puste, egoistyczne i nie radzą sobie z życiem. W moim odczuciu czymś złym jest pokazywanie bohaterek o takim samym światopoglądzie - np. miłość przemija i kojarzy się wyłącznie z cielesnością. Bo czyż przez takie przedstawienie sprawy autor nie powiela stereotypowego pojmowania wieku nastoletniego...?

Subtelnie wkomponowane cytaty z Szekspira wydają się być trochę nie na miejscu przy tak lekkiej prozie, a jednak nie można odmówić Schmittowi elegancji w ich użyciu. Mam wrażenie, że w ten sposób z dość schematycznej opowieści autor „Zazdrośnic" próbował stworzyć fabułę pretendującą do czegoś „większego".

Piękna okładka, o której grzechem byłoby nie wspomnieć, to trochę za mało, aby skraść moje serce. Myślę tak sobie jednak, że byłabym niesprawiedliwa gdybym całkowicie skreśliła ten tytuł bowiem autor zostawił mnie z pytaniem - więc jak to jest z tą miłością? I tak zastanawia się „jak to w istocie jest...?".

Podsumowując: prosta historia niezbyt wymyślnie, aczkolwiek zgrabnie napisana. Zdecydowanie dla młodszego czytelnika. Ale to wyłącznie moja osobista ocena. W skali od 0 do 10 daję 5.

Zazdrośnice

2019-01-24
O ile się orientuję, pozycja Erica-Emmanuela Schmitta jako pisarza jest dość ugruntowana i może się on pochwalić całkiem sporym gronem wiernych czytelników. Z niejakim wstydem przyznaję więc, że "Zazdrośnice" to dopiero druga książka tego autora, jaka trafiła mi w ręce. Pierwszą była (oczywiście) "Oskar i pani Róża". Pamiętam, że przed laty podchodziłam do niej bardzo ostrożnie, a to ze względu na częste porównania do "Małego księcia". Nie będę teraz wyciągać na światło dzienne wszystkich moich żali względem wspomnianej książeczki, niemniej jednak przyznaję otwarcie - należę do mniejszości, która najsłynniejszego dzieła Exupery'ego najzwyczajniej w świecie nie trawi. Jakie było więc moje zdziwienie, gdy odkryłam, że "Oskar i pani Róża" jest prostą, ale piękną, mądrą ale pozbawioną moralizatorstwa historią o... o życiu. O szukaniu w nim szczęścia, cieszeniu się każdą chwilą, ale też opowieścią o oswajaniu śmierci. Ta nieskomplikowana, ale potrzebna opowieść trafiła mi do serca, ot tak, po prostu.
Kiedy więc po latach w moje ręce trafiła kolejna książka Schmitta, ucieszyłam się, wierząc że znów będzie mi dane przeczytać jakąś prostą i jednocześnie budującą historię. Czy rzeczywiście tak było? Do pewnego stopnia tak, ale...

"Zazdrośnice" to historia opowiedziana z perspektywy czterech współczesnych nastolatek. Anouchka, Colombe, Julia i Raphaëlle to przyjaciółki. Choć są sobie bardzo bliskie, to mają różne charaktery i upodobania, różny jest także ich stosunek do miłości. Każda z nich pisze pamiętnik, to właśnie z tych zapisków czytelnik poznaje przebieg wydarzeń. Kiedy jedna z dziewczyn zaczyna interesować się byłym chłopakiem drugiej, "dozgonna" przyjaźń staje pod znakiem zapytania...

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej krótkiej opowieści miałam mieszane uczucia. Co prawda już od dawna nie należę do grona nastolatek, wciąż jednak pamiętam emocje, jakie targają człowiekiem w okresie dojrzewania. Droga od wielkiej miłości i serdecznej przyjaźni do nienawiści jest wtedy krótka, bardzo krótka. Doskonale więc rozumiem dziwne, czasem wręcz histeryczne reakcje bohaterek na wydarzenia, które z punktu widzenia dorosłego człowieka są całkiem błahe. Nie dziwiła mnie na przykład naiwność Anouchki albo swoista rywalizacja o to, która z dziewczyn jako pierwsza przeżyje "swój pierwszy raz". Niestety, w moim odczuciu Schmittowi nie udała się próba przedstawienia tego z perspektywy nastolatek. Dla mnie emocje wchodzących w życie dziewcząt zostały opisane słowami autora, czyli dorosłego mężczyzny. Niektóre wpisy rażą sztucznością, nie pasują do języka nastolatek.

Tym, co w całej książce podobało mi się najbardziej, było wplecenie w historię nawiązań do sztuk Szekspira, w szczególności zaś do "Romea i Julii". Wątki "szekspirowskie" towarzyszą nam przez całą opowieść, by w zakończeniu (jak brzydko to nie zabrzmi) uderzyć ze zdwojoną mocą. Szekspir wiecznie żywy, można rzec.

O czym tak naprawdę są "Zazdrośnice"? Bez wątpienia o niszczycielskiej sile zazdrości. Ale czy tylko? Mnie ta historia uświadomiła jak bardzo, mimo wszystko, mimo dzielących nas różnic, wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Przypomniałam sobie siebie sprzed dziesięciu, piętnastu lat, i przyjaźnie, równie dozgonne jak ta, która łączyła Anouchkę, Julię, Raphaelle i Colombe, kończące się z równie błahych powodów. Zawiedzie się ten, kto oczekuje wzruszającej historii jak w "Oskarze i pani Róży". Mimo wszystko jednak warto sięgnąć po tę książkę, bo mimo pewnych niedoskonałości, to kolejna udana publikacja Schmitta.

 

Schmitt zaskakuje, tłumacz zawodzi

2019-01-24
Nie rozumiem dlaczego tłumacz dokonał zbrodni na tytule książki. Oryginał wskazuje wyrażnie na kontynuację tematu "Napoju miłosnego". Był Eliksir miłosny teraz mowa o truciznie "Le poison d'amour". Wielka szkoda , że sens nie nie został zachowany. Francuski wydawca, również zadbał, aby okładka 2 części dyptychu nawiązywała do poprzedniej...

Schmitt po raz kolejny podejmuje temat miłości. Tym razem o tej niedojrzałej, często niedocenianej przez dorosłych.

Wszystko dzieje się wokół inscenizacji Romea i Julii. Na pierwszy rzut oka , powieść wydaje się lekka wręcz dla młodzieży , która zaczyna swoje doświadczenia miłosne. Wzbudza ona również zainteresowanie dojrzalszego czytelnika. Jest on przeprowadzany poprzez zmiany psychologiczne związane z dramatem, który sens nadaje powieści.

Jeżeli sięgacie po "Zazdrośnice" warto również zajrzeć do "Napoju miłosnego" ;)

Zazdro - śni - ce

2016-04-04
To, że tu jesteśmy. Cały nasz pobyt na ziemi to nieodkryta tajemnica. Człowiek się rodzi, żyje i umiera. Po drodze jeszcze kocha. Kocha miłością zwaną przyjaźnią, kocha miłością oddaną i egoistyczną. Kocha każdą cząstką swojej duszy - z początku niedojrzałą, delikatną, którą bardzo łatwo zniszczyć...


W Zazdrośnicach śledzimy losy czterech przyjaciółek. Każda z nich jest inna, każda jest indywidualistką oraz każda zmaga się z własnymi demonami, których tak do końca sobie nie uświadamiają.

Pamiętnik. Bodajże najintymniejsze miejsce, gdzie kryją się sekrety, bóle i rozterki. Ale też pragnienia, które często samemu trudno jest zrozumieć.

Wszystkie dziewczyny chcą miłości. Dla jednej to poczucie bycia kochaną ze strony rodziców, dla drugiej akceptacja swojego zmieniającego się ciała i duszy, dla innej miłość cielesna i nowe doświadczenie. Ale czy właśnie o to w tym wszystkich chodzi? Czy zawieszona kłódka na moście, symbolizująca wieczną przyjaźń, daje gwarancję lojalności i wiary?

Gdy w pewnym momencie zaufanie nie wystarcza. Gdy wśród czterech dziewcząt zaczyna pojawiać się wątpliwość. Gdy zaczyna im zależeć na innych osobach. Gdy zaczynają się zakochiwać...

W każdej znanej osobie czai się obcy, gotowy w każdej chwili wyskoczyć.

Rozumiana na początku lekka historia analizująca sekrety dojrzewania i zmagania z rzeczywistością młodych dziewczyn, przeistacza się we strząsające odkrycie realności, która jest nigdy nieodkrytą tajemnicą.

Można zastanowić się nad tym, czy właściwie jest miłość. Schmitt analizując jej sens opierając się na niestabilnym emocjonalnie młodym człowieku mówi o tym, że nie jest ona wcale wolnością, a przekleństwem, która może stać się pretekstem do niszczenia, kłamstw i intryg.

Kochać nie znaczy znać, lecz płonąć.

A ogień zostawia za sobą zgliszcza.

Jednak książka daje nadzieję. Na tych zaledwie kilkudziesięciu stronach otrzymujemy lekcję dotyczącą nas samych. Jak żyć w zgodzie z samym sobą, jak kochać siebie i innych. Czym jest szacunek do swojej osoby? Czy oznacza on zupełną wolność, czy może jednak wkłada nas w konkretny wzór? Gdzie zaczyna się przyjaźń a gdzie się ona kończy? Kim jest człowiek aby mógł decydować o innych? Czy ma taką moc i przywilej? I wreszcie, czy o danej osobie, o tym kim jest może decydować jeden z jej postępków? Ile można mieć kolejnych szans?

Przebaczyć oznacza uświadomić sobie, że los nieustannie improwizuje, że nie da się go unieruchomić w przeszłości, a tym bardziej w jakiejś jednej chwili. Jutro to nie wczoraj.

Książki Erica - Emmanuela Schmitta nie można odczytywać jedynie treścią. W nich ukrytych jest zdecydowanie więcej treści. Trzeba je tylko umiejętnie wychwycić. Zdecydowanie polecam sięgnąć po tę książkę i odkryć tajemnice miłości.

Zazdrość jest złym doradcą...

2016-04-01
Zagorzałym miłośnikom literatury Erica-Emmanuela Schmitta nie muszę raczej przedstawiać. To poczytny francuski powieściopisarz. Do jego najbardziej znanych dzieł zaliczyć można pozycje takie jak: „Oskar i Pani Róża", „Marzycielka z Ostendy" czy „Trucicielka". Pod koniec lutego miała miejsce premiera najnowszej książki tego autora, zatytułowanej „Zazdrośnice".

O dojrzewaniu inaczej.....

2016-03-07
Cztery nastoletnie przyjaciółki zadające sobie pytanie:która z nich zazna szczęścia?
Ta niewielkich rozmiarów powieść ma postać zapisków z pamiętników bohaterek oraz ich wspólnej korespondencji.
To na bazie tych osobistych zapisków poznajemy każdą z nastolatek.
Okazuje się, że każda z przyjaciółek jest zupełnie inna.
Julia, Anouchka, Colombe i Raphaelle- wiele je łączy ale i tyle samo dzieli.
Licealistki borykają się z problemami dojrzewania. Pojawia się wątek pierwszej miłości, zakochania, inicjacji seksualnej,
homoseksualizmu.
Dziewczyny swoją przyjaźń uważają, za trwalszą od miłości.....Ale czy aby na pewno tak jest?? Czy tytułowa zazdrość okaże się niszcząca??
Książkę "Zazdrośnice"czyta się bardzo szybko- refleksja po jej przeczytaniu pozostaje na dłużej.

Miłośnice!

2016-03-07
Objętościowo bardzo niewielka. O tytule wskazującym na uczucie, które w literaturze (choć chyba również i w życiu), szczególnie tej kobiecej, doprowadziło do niejednej tragedii. Przyznam szczerze, że trochę się jej bałam. „Zazdrośnice" Erica - Emmanuela Schmitta - bo o tej książce oczywiście mowa, to opowieść o czterech nastolatkach - Anochka, Julia, Colombe i Raphaëlle to przyjaciółki które myślą, że wiedzą o sobie absolutnie wszystko. Zawsze wspierają się, dzielą problemami i uciechami. Każda z nich jest inna, choć nieraz wydaje im się, że jest wręcz odwrotnie... Przemyślenia oraz życiowe oczekiwania bohaterek poznajemy w sposób, który nazwałabym - szukając dośc długo odpowiedniego słowa - dość dobitnym i głębokim. Wszystko dzięki formie - książka jest zbiorem pamiętnikowych wpisów przyjaciółek. Każda z dziewcząt marzy o miłości (choć oczywiście na jej temat mają różne wyobrażenia), a sprawy damsko - męskie stanowią kluczowy wątek powieści... Trudnym zadaniem jest dla mnie napisanie o tej książce więcej niż kilku słów, ponieważ wydaje mi się, że każde wspomnienie sytuacji, czy emocji, które przeplatają się w życiu bohaterek (jak i podczas czytania zresztą), są częścią wulkanu, którego erupcja następuje na ostatnich kartkach książki, a ich wcześniejsze poznanie (czy nawet domyślenie się o ich rodzaju) mogłoby „zepsuć" efekt końcowy... Boję się wspominać o miłości, boję się pisać o zazdrości. Każda z tych emocji niesie z sobą tak duży ładunek emocjonalny (szczególnie, jeśli przyrównamy go z rozmiarem książki...), że pisanie o ich ewentualnych skutkach mija się z celem... Napędza we mnie jedynie dziwny rodzaj niepokoju...
Książkę Schmitta polecam każdemu, kto chciałby przenieść się w świat uczuć. Uczuć intensywnych. Prawdziwych. Udawanych. Głównie kobiecych, ale i męskich. Dobrych i złych. Uczuć silnych, mogących prowadzić to zdarzeń zupełnie nieoczekiwanych.

Zazdrość jest kobietą

2016-02-24
Zazdrość to uczucie, które całkowicie potrafi zniszczyć człowieka i obrócić w pył jego relacje z innymi ludźmi. Cztery przyjaciółki od serca - bohaterki książki Schmitta - zdawałoby się nie znają tego uczucia. Idealna przyjaźń...

Do czasu, aż wśród młodych kobiet nie zagości postać pewnego równie młodego mężczyzny. Nie pozostaje nic innego, jak zadać pytanie, czy przyjaźń i nienawiść dzieli naprawdę aż tak cienka granica?

Schmitt pozwala nam skonfrontować ze sobą cztery całkowicie różniące się od siebie opisy tej samej rzeczywistości. Cztery bohaterki, a każda z nich prowadzi pamiętnik, albo po prostu otwiera wrota do najskrytszych trosk tkwiących w sercu. Okazuje się, że choć pozornie dziewczyny tworzą bardzo zgrany organizm, od środka potajemnie trawi ich straszliwa choroba. Choroba zazdrości, nieufności, dwulicowości i ukrytych, co więcej nagromadzonych frustracji. Tekst Schmitta jak zwykle trafia w punkt i jest prawdziwy do szpiku kości. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że żadna z bohaterek, ani przez moment nie pomyślała, że kruchość więzów łączących ją z przyjaciółkami była ostatecznie winą tylko ich samych.

Zazdrość, rywalizacja, codzienny wyścig szczurów prowadzi tylko i wyłącznie do kumulacji smutku, a może i nawet do tak wielkiej tragedii, o jakiej pisze francuski autor. „Le Poison d'amour" to zastrzyk emocji, po którym spływa na nas coś w rodzaju emocjonalnego otrzeźwienia. Po przeczytaniu „Zazdrośnic" człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę w życiu postępował fair wobec swoich przyjaciół, a jeśli nie, to czy może to jeszcze naprawić.

Choć „Zazdrośnice" mają zdecydowanie wydźwięk pesymistyczny i są powieścią za krótką na olbrzymie czytelnicze apetyty, to polecam Wam tę książkę z czystym sumieniem. Mam nadzieję, że ta prosta historia (a w swojej prostocie nietypowa), pełna nawiązań do dzieł Szekspira, pobudzi Waszą wyobraźnię i zmusi do myślenia.

www.NiebieskaObwoluta.blogspot.com

Ważna lekcja dla Młodych Ludzi

2016-02-24
Eric Emmanuel Schmitt należy do grona moich ulubionych autorów. Po lekturze każdej jego książki jestem oczarowana, poruszona i trwam w lekkim stadium zadumy. Podobnie było w przypadku Zazdrośnic. Schmitt po raz kolejny zmusza do refleksji jednakże mam wrażenie, że książka powinna być sprzedawana z przeznaczeniem dla innej kategorii wiekowej. Moim zdaniem jej odbiór byłby dużo lepszy w gronie czytelników nastoletnich, tam powinien być wręcz lekturą obowiązkową. W świecie gdzie zaciera się granica pomiędzy tym co wolno a tym co krzywdzi drugą osobę, ktoś powinien udzielić Młodym Ludziom paru lekcji. Myślę, że E.ESchmitt jest do tej roli stworzony idealnie.

Wyścig

2016-02-24
Eric Emanuel Schmitt to jeden z moich ulubionych autorów. Pewnie się powtarzam i już wspominałam o tym milion razy, ale tak jest. Jego książki nie są długie, jeśli chodzi o liczbę stron, ale zawierają w sobie dużo treści. Dają do myślenia i zawsze jeszcze kilka dni po skończeniu lektury myślę na jej temat. Nie mogę zostawić bohaterów w spokoju  Zastanawiam się czy zrobiły dobrze, co mogły zmienić, jaki jest sens i najważniejsze jaki ja mam stosunek do miłości i przyjaźni.

Zazdrość

2016-02-24
Od czasu kiedy przeczytałam "Oskara i panią Różę" Schmitta, chętniej sięgam po książki autora. W "Zazdrośnicach", niewielkiej książeczce, autor porusza kolejny ważny temat. Tym razem sprawdza nas, do czego jesteśmy zdolni, gdy zawładną nami zazdrość i uraza.

Zazdrośnice

2016-02-24
Jak większość książek Schmitta i ta jest niewielkich rozmiarów, co sprzyja czytaniu jej jednym tchem.

Schmitt zaskakuje, tłumacz zawodzi

2016-02-24
Nie rozumiem dlaczego tłumacz dokonał zbrodni na tytule książki. Oryginał wskazuje wyrażnie na kontynuację tematu "Napoju miłosnego". Był Eliksir miłosny teraz mowa o truciznie "Le poison d'amour". Wielka szkoda , że sens nie nie został zachowany. Francuski wydawca, również zadbał, aby okładka 2 części dyptychu nawiązywała do poprzedniej...

I nie opuszczę Cię...

2016-02-23
Przyjaźń to tylko chwilowa sympatia do osób podobnych do nas, czy jednak uczucie, które łączy aż po grób?


Cztery przyjaciółki, cztery podobne do siebie dziewczyny. Cztery nastolatki, cztery temperamenty i ... tysiące kompleksów.


W powieści Erica-Emmanuela Schmitta poznajemy losy czterech licealistek. Wiele ich łączy i nie wiele dzieli.

Julia to zakochana w twórczości Szekspira szesnastolatka, ma ogromne problemy z samoakceptacją. Jako jedyna spośród przyjaciółek przyznaje się do utraty dziewictwa.

Anouchka równieśnica Julii ale mentalnie i fizycznie ocenia swój wiek na dwanaście lat. Podobnie jak przyjaciółka ma problemy z zaakceptowaniem swojego ciała.

Colombe nastolatka o bardzo kobiecych kształtach, ale niezbyt urodziwej twarzy. Jest zakochana po uszy w Lucasie, największy problem w tym, że faceci wcale zdają się jej nie dostrzegać.

Raphaelle to największa chłopczyca z całej czwórki, traktuje facetów jak równych sobie i nie interesują ją w sferze fizycznej. I choć wiekiem dorównuje swoim przyjaciółkom, to wydaje jej się, że mentalnie jest już starą kobietą.

Akcja powieści osadzona jest współcześnie w Paryżu. Choć nie jest określony rok, to doszukując się zdarzeń jak upadek mostu Pont des Arts spokojnie można wysnuć wniosek, że rok akcji to 2014 (ten sam, w któym wydano powieść w oryginale).

Cztery przyjaciółki sądzą, że ich przyjaźń to najmocniejsza więź, która ich połączyła, taka której nic nie będzie w stanie rozdzielić. Są przekonane, że są swoimi sobowtórami i znają się na pamięć.

Czytając książkę jednak można zauważyć, że nie do końca tak jest, a to wszystko za sprawą narracji, która ma postać pamiętników każdej z dziewcząt.

Dzięki temu doskonale zagłębiamy się w myśli i uczucia każdej z nastolatek.

Dni w powieści płyną na pozór zwyczajnie. Pierwsze kontakty seksualne, rozwiązywanie zwyczajnych problemów młodych dziewcząt, olbrzymie kompleksy i problemy rodzinne - wszystko to biegnie swoim, jak najbardziej właściwym rytmem.

Julia, najbardziej ambitna z dziewcząt pragnie zagrać główną rolę w przedstawieniu "Romeo i Julia", którego premiera ma odbyć się w szkole za pół roku.

Wszystko wskazuje na to, że jej marzenia się spełnią, problemem jest brak obsady do roli Romea.

Z pomocą jak zwykle przychodzi nie kto inny, a przyjaciółka. Raphaelle godzi się na to by zagrać męską rolę w przedstawieniu.

W marzeniach dziewczyny wspierają wierne przyjaciółki, które też nie są wolne od własnych problemów. Columbe dotąd stroniąca od facetów ma aż dwóch równolegle i nie wie, którego z nich powinna wybrać a Anouchka dowiaduje się, że jej ojciec odszedł od matki by związać się z facetem.

Pomiędzy Julią a Raphaelle też zaczyna zgrzytać, okazuje się, że dziewczyny zaczynają rywalizować o tego samego chłopaka Terence'a.

Uczucie, rywalizacja i zazdrość pomiędzy dziewczynami doprowadzą ich do zdarzenia, którego nikt nie mógł przewidzieć...
Więcej zdradzić już nie mogę.

Powieść rewelacyjna. Niewielki rozmiar, przejrzysty tekst i świetna forma narracji od wypisów z pamiętnika każdej z dziewczyn aż po wymianę korespondencji. Wszystko to sprawia, że książkę naprawdę łyka się w kilka chwil.

Mocno koresponduje z dramatem Szekspira "Romeo i Julia".

Kolejnym plusem jest dla mnie lekkość pióra autora i kreacja jaka została przedstawiona. Fajnie powrócić do czasów nastoletnich by zrozumieć świat młodego człowieka.

Należy pamiętać jednak, że książka wyszła spod pióra Schmitta i nawet jeśli pisana jest z perspektywy szesnastoletnich pamiętników to nie ma w niej ani krzty naiwności.

Zachęcam do przeczytania książki, która uzmysławia nam czy przyjaźń w życiu jest ważna i czy zazdrość w przyjaźni to pozytywna cecha...

 

Wieczna przyjaźń nie taka wieczna

2016-02-16
Cudowna, bardzo emocjonująca historia czterech przyjaciółek. Miała to być wieczna przyjaźń silniejsza niż wszystko. Silniejsza niż nietrwała miłość. Niestety ich więź budowana od dziecka zostaje poddana ogromnej wątpliwości. Na drodze najlepszych przyjaciółek, które nie miały przed sobą tajemnic i cieszyły się swoim szczęściem, staje zazdrość i zawiść, które niszczą wszystko. Dziewczyny są łatwowierne, nie przewidują, ze w każdej chwili może zdarzyć się coś czego się nie spodziewają.

Mężczyzna, który rozumie kobiety

2016-02-16
Czasami w nasze ręce wpadają książki, które oczarowują nas i podbijają nasze serca w sposób zupełnie niespodziewany i taką właśnie książką są „Zazdrośnice" Erica-Emmanuela Schmitta. Przyznam, że po najnowszą książkę autora sięgałam z pewną rezerwą. Jak wspominałam niedawno, przy okazji recenzji „Sekty egoistów", Schmitt napisał książkę, która zachwyciła mnie kilka dobrych lat temu i która do dziś stanowi jedną z moich ulubionych i najczęściej polecanych znajomym książek. „Przypadek Adolfa H." moim zdaniem przeczytać powinien każdy i to tak, ze względu na postać bohatera, jak i kunszt literacki i pomysł autora. Dla mnie jest to książka niezwykle ważna, która sprawiła, że autor ma u mnie ogromny kredyt zaufania. Ostatnio zauważyłam jednak, że poza kilkoma innymi perełkami, jego książki zaczynają mnie lekko rozczarowywać, czego apogeum była „Sekta egoistów". Książka poprawna, ciekawa ale...nie moja.

Kiedy trafiła do mnie zapowiedź „Zazdrośnic" bałam się, że po raz kolejny przeżyję rozczarowanie. Tym razem autor wziął bowiem na tapetę temat czterech nastoletnich przyjaciółek i zastanawiałam się, czy możliwym jest, aby mężczyzna po 50. roku życia był w stanie zrozumieć porywy serca i pokrętną logikę dziewcząt, które właśnie odkrywają swoją kobiecość? Okazało się, że robi to o wiele lepiej, niż ja w ich wieku!

Anouchka, Julia, Raphaelle i Colombe to cztery nastolatki. Właśnie wróciły z wakacji i na nowo zagłębiają się w paryską rzeczywistość. Zaczynają właśnie, przełomową ich zdaniem, drugą klasę liceum, która odmienić ma całe ich życie i wprowadzić je w dorosłość. Kiedy jedna z dziewcząt wyznaje przyjaciółkom, iż w czasie wakacji spotkała i pokochała chłopca, z którym utraciła dziewictwo, pozornie nic się nie zmienia, a życie toczy się dalej swoim tempem. Jednak pod fasadą normalności, w głowach dziewcząt kotłują się myśli, które na zawsze zmienią ich życie i pozbawią je niewinności. Symbolem przemiany staje się tutaj wystawiana przez szkolny teatr sztuka Szekspira „Romeo i Julia", finałowa scena której, będzie również kulminacyjnym momentem powieści.

Schmitt w swojej najnowszej książce zachwyca czytelnika swoją przenikliwością, delikatnością i idealnym zrozumieniem dla chwiejnej psychiki nastoletnich dziewcząt. Doskonale rozumie wrażliwość i kruchość tego okresu, w którym dziewczyna zawieszona jest gdzieś pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością. Wtedy właśnie kształtuje się nasza psychika i buduje pewność siebie. Kobieta odkrywa wtedy nie tylko seksualność, ale także całe możne towarzyszących jej kompleksów...

Wszystko to, autor zdaje się rozumieć tak dobrze, jakby sam właśnie przechodził przez okres dojrzewania i cierpiał na te same przypadłości, co jego bohaterki. Doskonale rysuje on ich postacie, w których eksponuje typowe cechy nastolatek - egzaltację i melancholię, ale również niezwykłe okrucieństwo wobec rówieśników.

Język używany przez autora jest przepiękny, niestety odstaje on boleśnie od realiów obecnie panujących w naszych gimnazjach czy liceach. Dlatego ja postanowiłam książkę podsunąć swojej 16-letniej siostrze. Jestem ciekawa czy historia o jej rówieśniczkach - w tak pięknym literackim wydaniu - ma szanse trafić do serca dziewczyny, której popkultura proponuje obecnie jedynie perypetie wampirów, fantastyczne światy czy wreszcie erotyki w nastoletnim wydaniu. Mam nadzieję, że moja siostra pokocha „Zazdrośnice" tak bardzo, jak ja to zrobiłam.

Próba

2016-02-16
Cztery młode dziewczyny, jeszcze dziecinne a już wchodzące w okres dojrzewania, który wprowadza w ich życie burzę hormonów i zamęt uczuć. Nagle przestają radzić sobie z otaczającą je rzeczywistością, uciekają w świat fantazji - także tych seksualnych. Młodzieńcza przyjaźń, która je łączyła zostaje wystawiona na ciężką próbę, ku swojemu przerażeniu dowiadują się same do czego są zdolne w złości i gniewie. Obowiązkowa lektura dla nastolatek oraz ich rodziców.
Poza tym - w tle - barwny pejzaż współczesnego paryskiego liceum.

...Więc jak to jest z tą miłością...?

2016-02-16
Mnie „Zazdrośnice" nie przekonały. W ogóle mam z nimi ten problem, że jako dorosła czytelniczka do końca nie wiem, co mam o nich myśleć. Historię czterech przyjaciółek wierzących, że miłość przemija, lecz przyjaźń trwa wiecznie mogę opisać jako banalną i niewymyślną.

W śnie o miłości wszystko jest piękne oprócz przebudzenia

2016-02-15
Eric-Emmanuel Schmitt to jeden z moich ulubionych autorów. Jego książki, chociaż są ubogie objętościowo, to przepełnione są różnego rodzaju emocjami i bezpośrednio wpływają na czytelnika.

Zazdrosna przyjaźń

2016-02-15
"Moja najlepsza przyjaciółka to ja, tylko w lepszym wydaniu".

Niektórzy postrzegają przyjaźń jako dobro najwyższe, najcenniejsze, niemające sobie równych i górujące nawet nad miłością. Dla nich liczy się tylko przyjaźń, wszystko pozostałe wydaje się być przyziemne i pozbawione większej wartości. Do tej grupy należą Anouchka, Julia, Raphaelle i Colombe - cztery nastolatki, przyjaciółki na dobre i na złe.
Razem mogą przenosić góry i rozwiązywać największe problemy świata. Ale w pojedynkę... Cóż, każda z osobna boryka się z różnymi kompleksami, brakiem pewności siebie, niedostatkiem zrozumienia ze strony bliskich. Stara się za wszelką cenę ukryć swoje niedoskonałości, bo zwyczajnie się ich wstydzi. Nawet przed przyjaciółkami, przed którymi rzekomo nie powinno się mieć sekretów. Pomimo tak głośno ogłaszanej i przypieczętowanej przyjaźni, są same ze swoimi problemami i wadami, które być może są dla nas błahe i śmieszne... Ale czy mamy prawo je za to krytykować?
Szesnaście lat to wiek bardzo emocjonalny i zarazem bardzo zgubny. To czas, w którym ostrożnie się puka do świata dorosłych, delikatnie go podgląda, zarazem nie będąc pewnym, czy chcemy przekroczyć jego próg. Właśnie na takim etapie są Anouchka, Julia, Raphaelle i Colombe - jeszcze nastolatki, które próbują patrzeć na świat i podejmować decyzje jak dorośli. Ale czy aby nie za szybko porzucają swoją "dawną wersję"? Na rzecz tej dojrzalszej, bardziej kobiecej?
Eric - Emmanuel Schmitt snuje prostą historię czterech przyjaciółek, zaglądając bez skrepowania do ich pamiętników, bo tylko tam dziewczęta silą się na szczerość. Ich piękna na pozór przyjaźń na kartkach pamiętnika ulatnia się z każdym kolejnym wpisem, podszytym zazdrością i knowaniem przeciwko innym.
Ich przyjaźń chwieje się coraz bardziej, gdy wkracza miłość i zazdrość. Ani się nie obejrzą, jak z przyjaciółek zostaną rywalkami a w pamiętniku ujrzymy te oto słowa: Przyjaźń jest farsą, a miłość trucizną.
Na dodatek żadna z nich nie ma wokół siebie żadnego wzorca prawdziwej i trwałej miłości - wszyscy wokół, którzy deklarowali sobie dozgonne uczucie, w przedziwny sposób się rozstają...
Mężczyzna, który odchodzi, odnajduje wszelkie zalety u kobiety, która go skłoniła do ucieczki, podczas gdy kobieta, która nie godzi się na separację, wyjaśnia całemu światu, że żyła z potworem.
W książce co parę chwil napotykamy na wartościowe zdania, których nikt nie oczekuje w pamiętniku nastolatki. Zmuszają nas do zadumy nie tylko nad istotą przyjaźni i miłości, ale i tym, co nas jeszcze czeka w życiu. Nie lekceważmy ich tylko dlatego, że pochodzą od młodych osób...
(...) Powody, żeby umrzeć, są równie tajemnicze jak te, by żyć, niejasne, rzadko formułowane, ukryte w najgłębszych zakamarkach ciała lub w otchłani świadomości. Nasze oczy nie docierają do tych pokładów, nie widzą korzeni ani soków, które utrzymują drzewo w pozycji pionowej, dostrzegają jedynie to, co na powierzchni, pień i gałęzie (...).
A na koniec - małe spostrzeżenie natury lingwistyczno - graficznej. Skoro mowa o przyjaźni, to dlaczego tytuł bezpośrednio nawiązuje do zazdrości? A już tym bardziej pozostaje tajemniczy oryginalny tytuł Le poison d`amour... I dlaczego tylko dwie, spośród czterech przyjaciółek zasłużyły na okładkę?

Zgubna zazdrość

2016-02-15
Eric-Emmanuel Schmitt preferuje krótkie formy, które skupione są na emocjach. Fabuły jego powieści i dramatów toczą się wokół wątków, które nierozerwalnie wiążą się z emocjami i związanymi z nimi ludzkimi zrachowaniami. Niejednokrotnie w swoich dziełach wytyka ludzkie ułomności. Tak, jest również w przypadku jego najnowszej powieści Zazdrośnice.
Jest to krótka opowieść o przyjaźni czterech nastolatek Anouchki, Julii, Raphaëlle i Colombe. Historia ich przyjaźni opisana jest w formie fragmentów pamiętników każdej z dziewcząt. Pozwala to na spojrzenie na pewne kwestie i wydarzenia z różnych punktów widzenia. Taka forma narracji ubogaca powieść i sprawia, że zyskuje ona dodatkową wartość.
Przyjaciółki poznajemy w momencie, gdy przyrzekają sobie dozgonną przyjaźń zawieszając na moście swoją kłódkę z inicjałami, twierdząc, że miłość nigdy nie przewyższy przyjaźni, tylko przyjaźń może być wieczna. Jednak w toku wydarzeń przyjaźń ta została wystawiona na wiele prób, by ostatecznie doprowadzić do wielkiego dramatu.
Jednak, jak to bywa w książkach Schmitta, sednem nie jest przedstawiona historia, ale uczucia, jakie towarzyszą bohaterom. Wbrew pozorom nie jest to opowieść o pięknie przyjaźni, ale o zazdrości (jak wskazuje tytuł) i jej niszczycielskiej sile. Autor ponadto podkreśla (i wg mnie nieco wyolbrzymia) małostkowość bohaterek, płytkość ich przemyśleń i wyolbrzymianie problemów. Dziewczęta wydają się niestabilne emocjonalnie i rozchwiane, a ich przyjaźń sprowadza się do rywalizowania ze sobą, porównywania się i dążenia do bycia lepszą, pierwszą... Schmitt oddaje dylematy wieku dojrzewania, jednak przerysowuje go, co pozwala na jeszcze silniejsze odniesienie do uczuć czytelnika i wzbudzenie w nim reakcji.
Powieść napisana jest przystępnym językiem, co wpływa na fakt, że szybko się ją czyta. Jest typową książką tego autora - w krótkiej formie przekazuje wiele emocji i tematów do refleksji. Schmitt jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Uważam, że Zazdrośnice są pozycją wartą uwagi mimo, że osobiście nie zaliczyłabym jej do moich ulubionych powieści tego autora. Myślę, że powinni po nią sięgnąć wszyscy, żeby w historii tych czterech nastolatek odkryli złą stronę zazdrości i przeanalizowali swoje życie...
PS. Duży plus za piękne wydanie powieści, za twardą estetyczną okładkę z ciekawą fotografią.

Zazdrośnice

2016-02-15
Cztery nastolatki - Anouchka, Julia, Raphaëlle, Colombe - są sobie bardzo bliskie. Ich przyjaźń jest silna, dzielą się ze sobą wszystkim, wspierają. Po rozmowie dochodzą do wniosku, że miłość nie istnieje - ich dziadkowie i rodzice rozstają się, a one same też nie mają chłopaków. Gdy Julia oznajmia, że w wakacje przespała się z Terencem, przyjaciółki są zaskoczone.

Tragiczna zazdrość czy... choroba?

2016-02-15
Cztery nastoletnie przyjaciółki - Anouchka, Julia, Raphaelle i Colombe - od zawsze razem pokonywały najtrudniejsze sytuacje. Dorastanie ich nie rozpieszcza, dlatego każda z nich, prócz problemów, o których mówi przyjaciółkom, ma jeszcze sporo tych zapisywanych w pamiętniku. Czy jednak ich przyjaźń przetrwa pojawienie się... chłopaka?

Cztery dziewczyny zawsze wspierały się nawzajem w nieciekawych sprawach: zarówno wówczas, gdy ich rodzice kolejno się rozwodzili, jak i wtedy, kiedy dopadały ich chandry typowe dla wieku dojrzewania. Każda z nich ma inny charakter, wszystkie jednak łączy ten sam wiek i ogromna potrzeba miłości oraz sprawdzenia się w roli partnerki dla wybranego mężczyzny. Na ich drodze zjawia się wielu chętnych chłopaków, jednakże to jeden z nich, Terence, stanie się przyczyną tragedii. Czy jednak faktycznie będzie to jego wina...?

„Zazdrośnice" Erica-Emmanuela Schmitta zdają się być przede wszystkim studium na temat zazdrości. Piękna, jednakże niedoceniana i uznawana za marzycielkę dziewczyna tworzy w swojej głowie obraz idealnej miłości i chłopaka, z którym przeżywa pierwszy raz. Aby ukarać swoją koleżankę za próbę nawiązania z nim kontaktu, tworzy intrygę, która zaskakuje czytelnika na ostatnich stronach książki. I faktycznie, temat zazdrości jest tutaj widoczny, aczkolwiek wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z Julią od początku było coś nie tak. O ile reszta dziewcząt zachowuje się w sposób typowy dla wieku dorastania, Julia zdaje się często uciekać do własnego świata. To, co dzieje się wraz z końcem książki i cała intryga, która wychodzi na jaw, kojarzy mi się bardziej ze zbrodnią zaplanowaną z zimną krwią przez chorą psychicznie osobę, której nikt nie chciał czy nie mógł pomóc.

Błędem byłoby jednak skupienie się tylko na głównym wątku książki - nie bez powodu bowiem autor przedstawił losy dziewcząt tak, jakby same opowiadały o sobie na kartkach swoich pamiętników. Każda z nich snuje opowieść o tym, jak ciężki jest okres dorastania, i jak bardzo niepewność siebie i poczucie osamotnienia może zniszczyć charakter dojrzewającej dziewczyny. Wydaje mi się, że tę książkę powinien przeczytać każdy rodzic, aby choć w małym stopniu zrozumieć, co może dziać się z jego córką - może, bo nie musi. To właśnie ta różnorodność przeżyć wszystkich czterech bohaterek sprawia, że te z nich, które na początku uznalibyśmy za mało poważne czy jeszcze dziecinne, stają się z czasem najbardziej dojrzałe, zwłaszcza pod względem emocjonalnym.

„Zazdrośnice" czyta się dość szybko i przyjemnie, choć faktem jest, że pamiętnikarski charakter prowadzenia fabuły może męczyć. Jeśli choć na chwilę stracimy czujność, możemy pogubić się w opowieściach, przeżyciach i domysłach. Nadal jednak książka ta, mimo krótkiej formy, zawiera skondensowaną wiedzę na temat tego, jak niedaleko jest od miłości do nienawiści; od prawdy do wyobrażenia i marzeń; od przyjaźni do niechęci i zemsty.

Recenzja pochodzi z bloga czytambyniezwariowac.blogspot.com

Zazdrośnice

2016-02-12
Czytając każdą nową książkę Schmitt'a z góry zakładam, że to lektura warta mojego czasu. I tak samo było w przypadku „Zazdrośnic" - krótkiej opowiastki o życiu czterech nastolatek.

Historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę

2016-02-12
„Zazdrośnice" to moje drugie spotkanie z Ériciem-Emmanuelem Schmittem i muszę powiedzieć, że udane. A o czym jest książka? O czterech przyjaciółkach, które w swych pamiętnikach opisują istotne dla siebie rzeczy. O czym piszą? O przyjaźni oraz miłości - o tej obecnej, jak i o tej odległej. Wszystko zależy od tego, do którego pamiętnika czytelnik w danej chwili może „zajrzeć". A ponieważ wszystkie są nastolatkami, hormony nie próżnują i ochoczo dodają swoje przysłowiowe cztery grosze.

Książka idealna na wolny wieczór, podczas którego chcemy się odprężyć, ale też i zastanowić nad kwestią przyjaźni i miłości. Pędząca akcja wciąga, ale jednocześnie daje do myślenia. Bo oczy widzą jedynie powłokę, ale co kryje się pod spodem?

Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się fali przemyśleń, które nawiedziły mnie po zapoznaniu się z ostatnią stroną. Zakończenie zaskoczyło, a całość uświadomiła kruchość, z pozoru trwałych rzeczy. I nie będę się więcej rozpisywać. Napiszę krótko. Warto sięgnąć po tę książkę, bo choć wydaje się niepozorna, ma w sobie wielkie przesłanie.

 

Zazdrośnice

2016-02-12
Witam,

Poniżej przesyłam treść recenzji.

Zazdrośnice E Schmitta to niepozorna mała książeczka naładowana całą gamą emocji i rodzajami relacji międzyludzkich. Cztery nastoletnie przyjaciółki znające się od dzieciństwa wkraczają w świat dorosłych. Poznają swoje pierwsze sympatie, miłości jak również obserwują świat rówieśników jak i dorosłych- rodziców i dziadków. Nie mają przed sobą tajemnic, wieszają kłódkę na moście jako znak nieskończonej i dozgonnej przyjaźni....

Poznają swoje marzenia każda z nich porównuje się z pozostałymi. I tu zaczyna się tytułowa zazdrość. Przez uczucia pojawia się konflikt na wielu płaszczyznach. Pomiędzy koleżankami, których interesuje ten sam chłopak. U rodziców jednej z koleżanek gdzie ojciec odchodzi do przyjaciela i trudność pogodzenia się i ułożenia się z rzeczywistością.

Jednym z niewielu jest potwierdzenie prawdziwej miłości w postaci relacji dziadków kolejnej z dziewczyn. Pomimo stwierdzenia przez lekarzy choroby babci dziadek kocha ją ponad wszystko i jako jedyny traktuje ją jak na początku znajomości.

Fabułę poznajemy poprzez pamiętniki dziewczyn. Widzimy jak świat postrzegany jest przez młodych ludzi.

Dużym plusem jest także włączenie dramatu Romeo i Julia, które świetnie łączy się z książką.
Książkę warto przeczytać ze względu na wachlarz tych wszystkich emocji i uczuć jakie towarzyszą na co dzień nie tylko nastolatkom.

Pozdrawiam
Małgorzata Rakowska

Zazdrośnice

2016-02-12
Powieść Erica Emmanuela Schmitda „Zazdrośnice" opowiada historię czterech przyjaciółek, których z pozoru nierozerwalna więź zostaje wystawiona na próbę. Gdy zostaje przekroczona granica między miłością i przyjaźnią a nienawiścią, ich życie zmienia się na zawsze. Książka pełna jest niespodzianek, zwrotów akcji i poruszających serce momentów. Napisana lekko piórem nie pozwala się od siebie oderwać. Porusza temat problemów nastolatek, takich jak dojrzewanie, miłość, pierwszy raz czy zazdrość. Dzięki formie pamiętnikarskiej łatwiej jest zrozumieć i wczuć się w sytuacje bohaterek, ich uczucia oraz punkt widzenia. Zdecydowanie polecam.

„W śnie o miłości wszystko jest piękne oprócz przebudzenia"

2016-02-12
Dziś opowiem Wam o czterech dziewczynach, które mimo skrajnych różnic charakterów, łączy bezgraniczna przyjaźń. Julia to delikatna i skryta blondynka, Anouchka jest pełna niepewności i przerażona zmianami jakie w niej zachodzą. Raphaelle, to nietypowe połączenie pilnej uczennicy i szalonej imprezowiczki, z kolei Colombe jest pewną siebie uwodzicielką i niepoprawną romantyczką. Wszystkie różnice między przyjaciółkami zacierają się na rzecz wspólnych poglądów. Dziewczyny nie wierzą w miłość i choć nieustannie jej poszukują i chcą posmakować, nie uważają jej za coś pewnego i trwałego, w przeciwieństwie do przyjaźni, która w ich mniemaniu trwać będzie wiecznie.

Perypetie przyjaciółek poznajemy z krótkich fragmentów ich pamiętników. Każda sytuacja jest więc naświetlona ze wszystkich stron, mamy też okazję poznać odmienne punkty widzenia. Wycinki z pamiętników przeplatają się z wiadomościami wymienianymi między przyjaciółkami, które dodatkowo opisują najważniejsze wydarzenia.

„Uważamy, że się znamy, podczas gdy rozpoznajemy tylko sylwetkę w oddali. Podejście bliżej okazuje się niebezpieczne. Nasz wygląd i nasze wcześniejsze zachowanie stanowią parawan, za którym kryje się nieznajomy."

Przyjaciółki analizują miłość na wszystkich płaszczyznach. Za przykłady służą im nie tylko własne doświadczenia, ale przede wszystkim miłosne zawirowania ludzi z ich najbliższego otoczenia. Dziewczyny rozkładają uczucia na części pierwsze i próbują znaleźć odpowiedź na kluczowe pytanie: czy miłość jest darem, czy może trucizną?

„Trucizna miłości" to dosłowne tłumaczenie tytułu i pasuje nie mniej niż „Zazdrośnice". Na dosyć banalnym przykładzie czterech licealistek, Schmitt buduje złożoną, pełną psychologicznych odniesień opowieść, o ciemnej stronie uczuć. Gdzie potrafią zaprowadzić? Co mogą zniszczyć? Jak wielką władzę mają nad człowiekiem? Jak wielką siłę ma zazdrość i gdzie znajdują się granice zemsty? Na wszystkie te pytania, autor odpowiada jak zwykle swoim przepięknym stylem wplatając w niego dodatkowo cytaty Szekspira, które uzupełniają całość i są jej ważnym elementem. Ponieważ ja w miłość wierzę bezgranicznie, nie potrafiłam odnaleźć się do końca na kartach powieści, tak jak odnalazłam się czytając „Oskara i panią Różę", czy „Dziecko Noego", jednak autor wiele zrekompensował mi wstrząsającym zakończeniem, które jest chyba najmocniejszym punktem całej powieści.

„Nienawidzę miłości. Pragnę się buntować przeciwko niej. Jeśli kochać oznacza cierpieć, przestać być panem samego siebie, zostać niewolnikiem, to ja nie chcę kochać. Wolę uderzać. Wolę prowokować.
Pragę pokoju, nie wojny. Jednak gdyby okazało się, że to nieuniknione, prowadziłabym wojnę."

O CZYM? „Zazdrośnice" to refleksyjna opowieść o miłości, przyjaźni, zdradzie i zemście. Jak zwykle u Schmitta, pięknie opowiedziana, lekka w odbiorze i skłaniająca do przemyśleń. Nie jest to moja ulubiona książka tego autora, ale mimo wszystko i tak warto ją przeczytać, bo każda jego opowieść jest wartościowa. Bez żadnych wyjątków.

Niezrozumienie

2016-02-12
Tytuł najnowszej książki Schmitt'a mógłby równie dobrze brzmieć: ,,Przyjaciółki". To historia czterech dojrzewających dziewcząt, będących krok od dorosłego życia. To ich zmagania z bardzo złożoną rzeczywistością, z odkrywaniem kobiecości, pierwszymi kontaktami z mężczyznami, z brakiem zrozumienia i zazdrością. To ostatnie uczucie sprawia, że najważniejsza dla nich relacja staje się mdła, pełna nienawiści i wywołuje jeszcze gorszy mętlik. Każde ich działanie jest naznaczone rozpaczliwą próbą poszukiwania miłości i akceptacji, której człowiek młody na tym etapie życia tak bardzo potrzebuje. Ich niedoskonałości przeciwstawiany jest obraz miłości idealnej, która łączyła dwoje starszych ludzi. Książka ta ukazuje w dużej mierze dramat wielu nastolatków, szukających odpowiedzi na pytania dotyczące sensu ich istnienia, wszystkich konfabulacji, które tworzą by choć na chwilę wyrwać się ze świata niepokoju i lęków. Poruszona zostaje także kwestia rozpadu związków dorosłych ludzi, rozwodów i ich wpływu na dzieci przeżywające trudny okres i zmagania ze swoją naturą. Do czego może prowadzić niezrozumienie i zazdrość? Jak wyrafinowaną formę może przyjąć? Jak w tym wszystkim znaleźć siłę i podjąć się najtrudniejszej próby życia jaką jest wybaczenie? Potwierdzającej w największej mierze nasze człowieczeństwo i będącej jego miarą. Ten cały wachlarz emocji i pytań zawarty został w książce niewielkiego rozmiaru, a mimo to zawierającej więcej mądrości niż niektóre opasłe tomiska. Autor po raz kolejny pokazał nam, że to co na pozór wydaje się błahe wcale takie nie jest i ponownie popisał się swoim talentem do pisania o najtrudniejszych kwestiach towarzyszącym ludziom w sposób zaskakujący i niezwykle trafny.

Jeśli przestajesz być moim przyjacielem, nigdy nim nie byłeś

2016-02-12
Bycie nastolatkiem jest trudne. Każdy to wie. Jest to czas kiedy przeżywamy swoje pierwsze miłości, zawieramy przyjaźnie często na całe życie. Wtedy kształtują się nasze charaktery i robimy pierwsze konkretne plany na przyszłość. Ale też wtedy mamy problem z postrzeganiem swojego ciała, dojrzewamy i nie zawsze rozumiemy wszystkie przemiany, które w nas zachodzą. Bohaterkami książki są właśnie takie cztery nastolatki. Każda z nich pisze pamiętnik i tak właśnie dowiadujemy się co się z nimi dzieje. Pomiędzy szkołą, rozwiedzionymi rodzicami, chłopcami, którzy nie zwracają na nie uwagi próbują stać się dorosłe. Dziewczyny są przyjaciółkami ale jest między nimi dużo zazdrości, niechęci, rywalizacji. Ostatecznie podczas wystawiania szkolnego przedstawienia Romeo i Julia długo tłumione uczucia znajdą ujście.
Książka nie jest dla każdego, powiedziałabym że spodoba się tym, którzy jeszcze pamiętają swoje nastoletnie życie i codzienne małe problemy, które urastały do rangi dramatów. Dla tych, którzy uważają że zapomnieli o tym, życie dziewczyn może wydać się odrobinę infantylne. Bo rzeczywiście jak większość nastolatek właśnie takie są ale chcą dojrzeć i możemy ten proces obserwować. Polecam.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.