Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior - James Rebanks | okładka
Znak literanova

Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior James Rebanks

Oprawa twarda
Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2017-03-27

ISBN: 978-83-240-3735-3
EAN: 9788324037353
Tytuł oryginalny: The Shepherd's Life. A Tale of the Lake District
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Znak literanova
Format: 135x215mm
Cena katalogowa: 39,90 zł
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Rok wydania: 2017

39,90 zł 26,99 zł

Produkt niedostępny

Opis

Najbardziej zaskakujące wydarzenie literackie ostatnich lat.

Bestseller „New York Timesa”. Międzynarodowy fenomen.

„To jest moje życie. Nie chcę innego”.


James Rebanks powrócił z wielkiego miasta na wieś, aby pracować na farmie, którą jego rodzina prowadzi od sześciuset lat. Z dala od zgiełku wiedzie proste życie w Krainie Jezior, gdzie ludzie od wieków hodują owce. Jego wybór stał się inspiracją dla milionów zabieganych, uzależnionych od smartfonów i poszukujących spokoju ludzi. Rebanks opowiedział im o świecie, w którym najważniejsze wartości wciąż mają sens, a relacje między jego mieszkańcami pozostały autentyczne, choć nie zawsze są łatwe.

Książka Rebanksa to poruszająca historia człowieka, który wbrew trendom odnalazł spełnienie w prostocie życia i pokorze wobec natury. Opowieść o związku z rodzinną tradycją, wyjątkowym regionem oraz z naturą, która wyznacza rytm życia mieszkańców.

Życie pasterza szczerością i wrażliwością autora podbiło serca milionów czytelników i zachwyciło najbardziej wymagających krytyków. Stało się wydarzeniem literackim w Wielkiej Brytanii i USA oraz bestsellerem w Niemczech, Hiszpanii i Norwegii.



Urzekająca książka Jamesa Rebanksa (…) to opowieść o tradycji, znaczeniu korzeni i poczuciu przynależności w erze upływającej pod znakiem mobilności i autokreacji. Autor opisuje sposób życia niezmieniony od wieków, który całkowicie kontrastuje z otaczającą nas rzeczywistością, podporządkowaną zasadzie nieustannej zmiany. Książka Rebanksa to świadectwo ponadsześciusetletniej historii jego rodziny, rozgrywającej się na tle wzgórz, wsi i pastwisk w północnoangielskiej Krainie Jezior.

Michiko Kakutani, „The New York Times”



Poe po(e)leca

Slow life w angielskim stylu! Slow food i slow tea w zestawie. Edgar już zagiął swoją czasoprzestrzeń, spakował walizki, wyrzucił smartfona i ruszył do Lake District. Zapraszamy na pokład. Jedziecie z nami?

Poe ma zamiar poprowadzić własną chodnikową trzódkę na zielone pastwiska Krainy Jezior. Bo gdzie indziej jak nie tutaj można znowu oddać życie w ręce rytmu natury!

Tak, tak, nasz geniusz Poe zatęsknił za spokojem i harmonią przyrody. A życie w alternatywnej, niewirtualnej rzeczywistości bardzo mu się spodobało! 600-letnia farma robi wrażenie, a z dala od zgiełku nasz pisarz w końcu może oddać się wyłącznie lekturze zielonych wzgórz!

Poe nie wraca, bo nowy bestsellerowy trend Rebanksa na nietrendy życie, nie w wielkim mieście, bardzo mu się spodobał.



James Rebanks o życiu pasterza

Dzień z najbardziej znanym pasterzem Twittera

Twitter autora

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

To jest życie...

2019-02-08
Każdego dnia wstajemy w biegu, pracujemy w biegu, a po pracy w jeszcze szybszym galopie wracamy do domu. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem i tak w kółko. Każdy z nas ma ochotę w końcu przerwać tą samo-nakręcającą się spiralę pośpiechu... Jednak to nie jest takie proste, prawda?
James Rebanks wszedł w posiadanie farmy. Od tego momentu zaczyna żyć, życiem prawdziwego pasterza. Dostosowuje się do jego reguł, warunków i ... zaczyna tak na dobrą sprawę dopiero żyć, pełną życia.
Książka została podzielona na części, które rozłożone są tak jak pory roku. W każdej z tych części możemy przeczytać, co pasterze robią w danej części roku. Poznajemy pomalutku życie, jakie ci ludzie wiedli i wiodą do dzisiaj.
Rozczaruję tych, którzy spodziewają się w tej książce nagłych zwrotów akcji, wielowątkowej fabuły oraz mrożących krew w żyłach opisów strzyżenia owiec... No niestety moi mili, tego tu nie znajdziecie, lecz w zamian autor daje Wam chwilę wytchnienia, i zabiera do świata gdzie nie ma wyścigu szczurów, a życie rządzi się swoimi prawami zgodnymi z naturą.
Cieszę się, że „Życie pasterza" trafiło w moje ręce. Potrzebowałam takiej lektury. Jednocześnie poczułam lekkie ukłucie zazdrości w stosunku do ludzi, których życie nie opiera się wyłącznie na codziennej gonitwie.
Wszystkim, którzy potrzebują totalnego relaksu i oderwania od otaczającego nas świata, gorąco polecam tę książkę :)

Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior

2019-02-08
Książka „Życie pasterza" działała na mnie trochę, jak dziecięce liczenie owiec w bezsenną noc. To nie jest zła książka, ale chyba jednak lubię, gdy w książce coś się dzieje. Gdy dzieje się cokolwiek.
Opis życia, w którym wszystko odbywa się zgodnie z cyklem natury, strzyżenie, wypas owiec, opis praw panujących w Krainie Jezior, wszystko to tworzy nieco senny i sielankowy obraz życia pasterza, który jest szczęśliwy, bo robi to, co kocha. Nie jest uzależniony od ciągle dzwoniącego telefonu, pokrzykującego szefa, planów i norm do wyrobienia. I chyba to jest siła książki, która stała się bestsellerem na całym świecie. Jest to dobra odskocznia dla tych „utopionych w korpo światku", którzy czasem marzą, by rzucić to wszystko i zaszyć się w jakieś głuszy.

„To jest moje życie. Nie chcę innego”

2019-02-08
W swoim życiu przeczytałam wiele różnych książek. Sprawiały, że rumieniłam się, uśmiechałam, wykrzywiałam, czułam ból i lęk, a nawet płakałam. Wśród nich znajdowały się m.in. tytuły wybitne, bardzo dobre, przeciętne. Były też tzw. niewypały, o których chciałam czym prędzej zapomnieć. Sięgałam po mistrzów pióra, debiutantów, skandalistów czy specjalistów. Najlepsze autorki i najlepsi autorzy odciągali mnie od zajęć, odbierali sen, ich słowa i myśli stawały się moim cieniem, a historie na dobre postanowiły zostać ze mną. Lecz książek, które sprawiły, że zegar przestał na chwilę tykać, a czas upływać, było tak naprawdę niewiele. Oto jedna z nich - ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu - historia pewnego pasterza z Krainy Jezior...

James Rebanks otwiera przed nami drzwi do Jego malutkiego skrawka ziemi leżącego w słynnej Krainie Jezior w północno-zachodniej części Anglii. Urokliwość tutejszych pejzaży doceniało wielu artystów. Jednym z nich był tzw. „poeta jezior" i zarazem prekursor romantyzmu w literaturze brytyjskiej, William Wordsworth, którego nazwisko kilka razy pojawia się w tejże historii.

Opowieść Rebanksa nie jest chronologicznymi zapiskami z życia pasterza. Narracja prowadzona jest w postaci krótkich wpisów ukazujących koleje losu autora wraz z zachodzącymi w nim zmianami - dojrzewaniem jako człowieka i pasterza. Dzięki temu opowieść ciekawi, wciąga i przekonuje do siebie. Urzeka prostotą, szczerością i bijącą z kart miłością do ziemi oraz oddaniem szczegółów dotyczących pracy na tradycyjnej farmie.

Trzeba zaznaczyć, że przede wszystkim jest to historia wiernie odzwierciedlająca życie na wsi. Wszystko tu napędza rytm pór roku i zmian zachodzących w przyrodzie. Usłyszymy tu ciszę, powolny „marsz" dni, tygodni i miesięcy, ale też słowa dziadka kierowane do ukochanego wnuka, kłótnię ojca z synem, szczekanie górskich psów pasterskich, beczenie jagniątek czy trzepot skrzydeł jaskółek. Poczujemy zapach siana, mroźnego zimowego poranka i potu oblewającego ciała harujących pasterzy w upalny letni dzień. Zobaczymy słońce wznoszące się nad doliną i owce wypasające się na górskiej łące, a także... gnój czy dłonie umazane krwią - „Krew jest dla nas czymś normalnym, o ile przestaje lecieć, a rana goi się i zabliźnia. W tradycyjnych społeczeństwach krew jest częścią codziennego życia, rzeczywistością, z którą obyte są nawet małe dzieci". Bo Rebanks uchylając drzwi do intymnego świata nie zamierza upiększać niczego ani nikogo. Mówi: tak to wygląda i tak wyglądało przed wiekami. To jest właśnie mój świat, który kocham.

Opowiada historię trzech pasterzy: swoją, taty i dziadka, których jak mówi, stał się przedłużeniem. Bez patosu i silenia się na wielkość kreśli opowieść jednej z ok. 300 rodzin kultywujących tradycyjny sposób życia i w ten sposób tworzących okoliczny krajobraz. „Ta ziemia należy do skromnych, ciężko pracujących ludzi. Prawdziwa historia tej krainy powinna być historią ludzi, którzy nic nie znaczą".

Przypomina również o tym, że jesteśmy zaledwie maleńką cząstką czegoś większego. „Jestem zaledwie jednym z wielu pasterzy, którzy przez tę krótką chwilę wypasają swoje stado na naszym wzgórzu (...). Niewielkim ogniwem bardzo długiego łańcucha".

Dla Rebanksa przynależność do ziemi i wynikającego z tego sens życia są czymś ponad majątek i sukces, jaki osiągają ci, którzy wyjeżdżają by zrobić karierę. Pisze: „Ludzie rodzą się i umierają, ale gospodarstwa, stada i rody wciąż istnieją" by w innym miejscu stwierdzić: „Nie ma nic lepszego niż wolność i przestrzeń, która mnie otacza, gdy pracuję ze stadem i z psami na wspólnych gruntach. (...) Moje życie znów ma cel, nabiera pierwotnego, praktycznego znaczenia".

Opowieść Jamesa Rebanksa wycisza, możemy wsłuchać się w swój wewnętrzny głos i zastanowić się nad tym dokąd i po co zmierzamy? „To jest właśnie moje życie. Żadnego innego nie pragnę" - tymi słowami James Rebanks kończy swoją książkę. Ile i ilu z nas może powiedzieć to samo o swoim życiu...(?).

Pod powierzchnią opowieści o kimś, na kogo większość z nas nawet by nie zwróciła uwagi, skrywa się uniwersalna opowieść o wolności, poczuciu równości, więzi z ziemią, więzach rodzinnych, korzeniach i tradycji. Głos prostego pasterza z Krainy Jezior, który z dumą mówi o tym, kim jest i co robi, zawstydza i daje do myślenia. Książka ta także kieruje uwagę na obszary zachwycające swoim pięknem, a które bez obecności tradycji przestaną być tym, czym są.

„Życie pasterza". Opowieść z Krainy Jezior" Jamesa Rebanksa to prosta, szczera, mądra i przede wszystkim dająca do myślenia historia, która na pewno spowoduje, że niektórzy z nas zatrzymają się, przyjrzą się własnemu życiu i zadadzą pytania o to, co najważniejsze. Jeśli szukasz prawdziwej historii, która pozwoli ci spojrzeć na świat z innej perspektywy, zdecydowanie polecam!

Nic w sercu, wszystko w kieszeni

2019-02-08
Jesteśmy zakładnikami sukcesu jako jedynego wyznacznika szczęścia i powodzenia pośród ludzi. Nic innego się nie liczy, tylko to jak wyglądamy w oczach innych, tylko ten „wyimaginowany" sukces, najgłupszy, najmniejszy, najbardziej bezsensowny, a jednak konieczny, byśmy patrząc na siebie oczami innych dostrzegli to co jest nam niezbędne. Podziw. Akceptację.
I tylko to jest szczęściem.
Bo kimże jestem jeżeli nie osiągnąłem sukcesu? Kimże jestem jeżeli nawet do niego nie dążę? Sukcesem może być wszystko, białe zęby, piękne ciało, zdolne dzieci, dobry mąż... Pieniadze.
A praca?
Praca przestała być dobrem, prawdą, powołaniem. Zniknął gdzieś tak mocno zakorzeniony w społeczeństwach protestanckich etos ciężkiej pracy, przywiązania do ziemi, do społeczności i do tradycji. Staliśmy się goniącym za sukcesem stadem samotnych ludzi, którzy dbają tylko o siebie i wszystko robią tylko dla siebie. Nic nie mając w sercu a wszystko w kieszeni.
Kraina Jezior to obszar w północno-zachodniej Anglii w hrabstwie Kumbria, jedno z najpopularniejszych obecnie miejsc wypoczynkowych w tym kraju. Paradoksalnie to także miejsce pracy i życia wielu mieszkających tam hodowców owiec.
„Życie Pasterza. Opowieść z Krainy Jezior", to książka właśnie o tych dzikich wciąż jeszcze, ale pięknych i romantycznych według poety Williama Wordswortha terenach ( z tym romantyzmem autor mocno sarkastycznie polemizuje).
Autor jako hodowca owiec z dziada pradziada od dziecka żył na tym skrawku ziemi, gdzie najważniejszą sprawą zawsze były owce i psy pasterskie, gdzie najpierw karmiło się zwierzęta, potem pracujących, a na końcu dzieci, gdzie chodzenie do szkoły było samym złem i stratą czasu, a coś takiego jak moda nie miało znaczenia, opisuje życie farmera podporządkowane potrzebom ziemi i zwierząt, podporządkowane porom roku i mocno z nimi związane. W swojej opowieści pokazującej pasterskie życie, zwyczaje i magię codzienności. Przywiązanie i miłość. Klęski i kłopoty. Życie, które jest wyborem świadomym, a nie skazaniem. I to w tym tekście wysuwa się na plan pierwszy. Miłość, wybór i powołanie, a cała reszta idzie dopiero potem, a książka jest cudownie piękna. Napisana jakby mgłą, tęsknotą człowieka, który trochę się ucywilizował i widzi co traci, ale zawsze wraca tam gdzie jego serce, człowieka, który nie zgadza się na głupotę turystów, na beztroskę miastowych. Nie szukajcie tu skrajnego ekologizmu, wielkich słów na temat przyrody, czy życia w zgodzie z natura. Ta książka nie szafuje wielkimi słowami, ona mówi po ludzku o sprawach pięknych i prostych, albo trudnych, ale też często pięknych.
Podzielona na pory roku, opowiada historię dzieciaka, który robi wszystko aby oblać egzaminy w szkole bo chce zostać pasterzem, a mimo to idzie na Oksford, ale nadal jest pasterzem, jego dziadka i ojca, którzy prawie nie umieli czytać, a byli po ludzku mądrzy, mówi, o życiu ich żon i przede wszystkim zwierząt... Ukochanych psów, pięknych owiec i cudownie nieobliczalnych gór.
Miłośnikom sir Terrego Pratchetta powiem tylko, że w tej opowieści odnajdziecie całą tę miłość i szacunek do pasterskiego życia, jakie Pratchett zawarł w cyklu o Tyffany Obolałej, choć nie jest to powieść fantasy, nawet „babcia Obolała" tu się pojawia, tyle że jest prawdziwa.
Ja się w tej opowieści zakochałam! Tak cudnie napisanej, nostalgicznie złośliwej i żartobliwie pokrętnej opowieści nie czytałam już dawno. Z całej duszy polecam.

Opowieści z Krainy Jezior

2019-02-08
Czy zastanawialiście się choć raz, jakby to było, gdyby rzucić dotychczasowe życie w pędzącej cywilizacji i przenieść się na wieś, gdzie tryb dnia wyznaczają zadania do wykonania w gospodarstwie, a nie godziny spotkań z kolejnymi osobami? Dziś opowiem Wam o człowieku, który właśnie tak postanowił zrobić. Co z tej decyzji wynikło i gdzie go to zaprowadziło? Sami się przekonajcie.
PASTERZ
James Rebanks, autor, narrator i zarazem bohater całej opowieści, odkąd pamięta jego rodzina zajmowała się hodowlą owiec. On życie na farmie bierze za coś oczywistego, jednak gdy w czasie dorastania brak efektów edukacji powoduje brak akceptacji u rówieśników, postanawia, że przyjdzie czas, gdy im wszystkim jeszcze pokaże na co go stać. Nie ma matury, nie potrafi pisać, ale dzięki zapałowi i konsekwencji kończy studia na Oxfordzie. Zażywszy cywilizacji i kultury nie potrafi się wtopić w ten wielki, normalny świat. Jego myśli ciągle uciekają na farmę, zastanawia się co teraz robi jego rodzina, jak mają się owce i postanawia, że po zakończeniu edukacji wróci w rodzinne strony. Razem z żoną zamieszkuje na ziemiach należących kiedyś do jego dziadka, a starą stodołę przerabia na dom. Od tej pory staje się pasterzem.
MIEJSCE
Opowieść o cyklu hodowli owiec na przestrzeni czterech pór roku jaką funduje nam Rebanks nie jest tylko rodzajem zapisu kolejnych czynności, obowiązków i prac na farmie, ale przede wszystkim ogromnym zachwytem miejscem, w jakim dane mu jest żyć, mieszkać i pracować.
Tereny Krainy Wielkich Jezior (Lake District) w północnej Anglii to tereny rolnicze, ale także turystyczne. Mnogość pieszych szlaków zachęca turystów do odbywania wędrówek poprzez górskie tereny. Jest to też naturalne górskie środowisko hodowli owiec. Narrator opowiada nam o rasach od pokoleń wypasanych na tych terenach. Piękno otaczającego go krajobrazu oddaje w obrazowych opisach przyrody.
AFIRMACJA
Książka Jamesa Rebanksa "Życie pasterza" jest wspaniałą opowieścią o pokoleniu pasterzy w jego rodzinie. Przez opisy pracy na gospodarstwie przebija się wiele wspaniałych cech wiejskiego życia o jakich często ludzie żyjący w pędzie miejskich aglomeracji zapominają. Stereotypowe myślenie jakie wkradło się do społeczeństw zachodu, nie pozwala wyjść poza proste skojarzenia: rolnik/wieśniak/pasterz=prostak/nieuk/troglodyta. James Rebanks mierzy się po raz kolejny i w wyjątkowy i oryginalny sposób z takim postrzeganiem. Poprzez opis prac przy wypasie owiec pokazuje, że czasem proste czynności dają więcej radości i spełnienia niż miliony na koncie w szwajcarskim banku. Afirmacja życia jaka przedstawiona została w tej książce uświadamia jak ważne jest porozumienie międzypokoleniowe, szacunek do tradycji, respekt przed naturą, wiara we własne możliwości i pokonywanie trudności.
Opowieść pasterza z angielskich gór to zdecydowanie wydarzenie literackie. Książka jest multi-gatunkową opowieścią z pogranicza powieści (wspaniale przedstawione losy rodzinne), reportażu (ogromna rola umiejscowienia i opisu terenów Krainy Jezior), autobiografii (przez swoje życie opowiada o wartościach uniwersalnych), książki naukowej (przez podział na pory roku opis cyklu pracy przy hodowli owiec), a także kroniki (mamy tutaj opisy od narodzin owcy, przez cykl dorastania, rozrodu, strzyżenia, po ubój).
PODSUMOWANIE
Książka spodoba się wszystkim miłośnikom przyrody, natury, osobom, które doceniają nie to co mają, ale to gdzie i z kim są. Muszę przyznać, że na początku przez myśl przeszło mi zdanie: po co ci to było, siedzisz i czytasz książkę o hodowli owiec w Anglii (SIC!), ale gdy narracja przenosi ciężar opowieści ze zwierząt na ludzi i kiedy poznajemy psychologiczne aspekty powstania tej książki, to moje oczy zaczęły się otwierać coraz szerzej.
cała recenzja dostępna na www.subiektywnikliteracki.blogspot.com

 

To, co najważniejsze

2019-02-08
Propozycję przeczytania i zrecenzowania książki Jamesa Rebanks dostałam od Wydawnictwa Znak Literanova. Do jej przyjęcia zachęcił mnie opis jaki otrzymałam w mailu o tym, że autor zdecydował się powrócić "z wielkiego miasta na wieś, aby pracować na farmie, którą jego rodzina prowadzi od sześciuset lat". W dzisiejszym świecie pogoni za zyskiem i pieniądzem taki wybór jest raczej rzadko spotykany. Jest to jednocześnie coś, co chciałabym kiedyś zrobić-może niekoniecznie uciekać na farmę i zostać pasterzem, jak autor książki. Bardziej interesuje mnie oderwanie od szalonego, pełnego pośpiechu świata na rzecz życia w zgodzie z naturą i ze sobą samym.

Autor Życia Pasterza spędził dzieciństwo i młodość na rodzinnej farmie najpierw ucząc się od swojego dziadka i ojca wszystkiego co związane jest z hodowlą owiec, po to aby stać się w tej dziedzinie specjalistą. Mając 21 lat decyduje się jednak na wyjazd na studia do Oxfordu. Od tego momentu musi jakoś pogodzić ciężką pracę na farmie z nauką. Studiując James nie zapomina o tym, co dla niego jest najważniejsze- o pracy na farmie i o planach jakie ma wobec niej, oraz o wartościach przekazanych mu przez dziadka i ojca.

Książki Rebanksa nie czyta się może jak zapierającej dech w piersiach powieści, chwilami jest to lektura trudna- opisuje ona specyfikę pracy pasterza, jest tu dużo szczegółów, które normalnie mało by mnie interesowały. Mimo to szczerze ją polecam bo pośród tego wszystkiego pokazuje ona wartość jaką jest praca człowieka, a wraz z nią poświęcenie, sumienność, solidność. W dzisiejszym świecie wydaje się, że wszystko co chcemy mieć możemy dostać szybko, bezboleśnie i bez wysiłku. Rebanks pokazuje czytelnikom, że to złudzenie. Jeżeli chcemy otrzymać coś naprawdę wartościowego trzeba poświęcić na to czas i energię, często wiąże się to z licznymi wyrzeczeniami i poświęceniem. I nawet wtedy nie można mieć pewności, że w jednej chwili nie zostaniemy pozbawieni tego, na co tak ciężko pracowaliśmy. Okazuje się, że i takie doświadczenie może nas czegoś nauczyć, na przykład pokory wobec natury.

Kraina Jezior i mała stabilizacja

2019-02-08
Otóż ostatnio miałam okazję zapoznać się z książką Jamesa Rebanksa „Życie pasterza".
Autor opowiada historię swojej rodziny, która od sześciuset lat pracuje na farmie, konkretniej - hoduje owce. I chociaż czasy się zmieniają, przychodzą kolejne kryzysy, to rodzinna tradycja się utrzymuje.
James Rebanks jako młody chłopiec nie lubił chodzić do szkoły. Jak pisze, nauczyciele traktowali uczniów z góry, uważali, że życie na wsi i uprawianie pola czy hodowanie zwierząt, to nie są wartościowe zajęcia i otwarcie zachęcali każdego do zmiany. Autor, chociaż lubi czytać książki i nauka (szczególnie historii) wchodzi mu do głowy zadziwiająco łatwo, to postanawia nie podchodzić do egzaminów i nie kończy szkoły, a poświęca się pracy na farmie.
Wstaje o świcie, pomaga dziadkowi i ojcu, zapędza owce, karmi je, przegląda, dba o ich komfort, stwarza sytuacje sprzyjające rozmnażaniu, licytuje, wystawia na sprzedaż i do udziału w konkursach. Wydaje się, że odnalazł swój sposób na życie, że tak właśnie będzie już zawsze - nudno, ale stabilnie. Życie lubi jednak płatać figle i u Rebanksa przychodzi przełomowy moment: kłóci się z ojcem. Nie jest to zwykłe przekomarzanie, nie są to ciche dni ani nic z tych rzeczy, jak sam przyznaje: często miał ochotę ojcu przyłożyć (i zapewne z wzajemnością), postanawia więc skończyć szkołę w trybie zaocznym. Żeby został przyjęty, musi użyć zdolności perswazji, bo nie chcą przyjąć go do kolejnej szkoły, skoro nie zdał egzaminów w poprzedniej. Namawia prowadzącego zajęcia profesora, żeby dał mu szansę i jeżeli jego oceny będą zadowalające, to zostanie, a jeżeli nie, to dyrektor będzie mógł go wyrzucić i zatrzymać wszystkie zapłacone pieniądze. Profesor podejmuje wyzwanie. Okazuje się, że Rebanks ma same piątki, więc zostaje w szkole. Zdaje egzaminy śpiewająco, nauczyciel pyta czy nie zastanawiał się nad studiami w Cambridge. Oszołomiony odpowiada, że nie, ale potem ta myśl pojawia się w jego głowie coraz częściej. Wszyscy namawiają go, żeby spróbował i tak też się dzieje.
Jak sobie poradzi? Tego Ci nie powiem, ale zdradzę jedno: jego przygoda z farmą i Krainą Jezior nigdy się nie skończy.

Podobnie jak nasi rodzimi, reymontowscy „Chłopi" książka została podzielona na 4 części, które odpowiadają porom roku. Kolejno mamy: lato, jesień, zimę i wiosnę. Dowiadujemy się, jak upływa czas na farmie, jakie zajęcia przypadają na poszczególne pory roku, nie brakuje ciekawostek na temat hodowli owiec, a także zachowania psów, kiedy zwęszą potencjalną ofiarę i lokalnego prawa, które tych psów dotyczy (właściciel zagrożonych owiec ma prawo zastrzelić psa, który poluje na jego stado).
Poza tym, Rebanks dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami na temat życia, rodziny i wartości, którymi on postanowił się kierować. Opowiada też o tym, jak poznał swoją żonę, kogo w życiu uważa za autorytet oraz jakie zwyczaje i przekonania panują w społeczności mieszkańców Krainy Jezior.

Odniosłam wrażenie, że chociaż wstają oni skoro świt, chociaż pracują do ciemnej nocy i tak naprawdę ich praca jest równie stresująca jak większości z nas (w końcu często zależy od nich życie jakiegoś zwierzęcia, które jest równoznaczne z prestiżem farmy i funduszami na jej utrzymanie, bo zwierzęta, które są dobrze wyhodowane - wygrywają konkursy albo po prostu zostają sprzedane za pokaźne sumy), to jednak ich życie płynie wolniej, przyjemniej, a ludzie są bardziej życzliwi, pomocni, konkretni niż ci, których spotykam na co dzień.

Zdaniem, które najbardziej mnie w tej powieści „uderzyło" było stwierdzenie dziadka autora, że tak naprawdę nie wie on, po co ludzie w ramach wakacji czy weekendowych wyjazdów „dla relaksu" wchodzą na góry i podziwiają widoki. Dla niego wspinaczka wiązała się z zaganianiem owiec albo doglądaniem stada. On widoki miał codziennie, na wyciągnięcie ręki. I tego mu pozazdrościłam.

Przyznam szczerze, że kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, kiedy przeczytałam zapowiedzi, że jest to bestseller „New York Timesa", że międzynarodowy fenomen, że najbardziej zaskakujące wydarzenie literackie ostatnich lat, to spodziewałam się czegoś mocnego. Książka, która wciśnie mnie w fotel, która sprawi, że nie będę się chciała oderwać od lektury, dopóki nie przeczytam ostatniej strony. Ale właściwie niczego takiego nie doznałam. Czy to oznacza, że książka mi się nie podobała?

Zdecydowanie nie oznacza. „Życie pasterza" jest po prostu od początku do końca spójne. Jest to pozycja, która opowiada w spokojny, uporządkowany sposób o spokojnym i przeważnie zaplanowanym (chociaż momentami nieprzewidywalnym) życiu w Krainie Jezior. To książka o zwykłym człowieku, który w życiu spróbował wielu rzeczy, ale do końca pozostał wierny swoim przekonaniom i stylowi życia, który wiódł od najmłodszych lat. To historia mężczyzny, który z pełną świadomością swojego wyboru kontynuuje drogę wyznaczoną przez przodków i potrafi czerpać z niej szczęście, mimo tego, że nie zawsze jest kolorowo. Tym, co w niej urzeka najbardziej jest prawdziwość. Kiedy ją czytasz, nie ma wątpliwości, że to wszystko wydarzyło się, to wszystko DZIEJE SIĘ naprawdę.

Na dodatek mamy jeszcze całkiem przyjemne wiersze, które rozpoczynają kolejne części książki i zdjęcia owiec, które różnią się od tych, które widzimy w internecie.

Dlaczego warto przeczytać tę pozycję?
Choćby dlatego, żeby zobaczyć, jak bardzo inne mogłoby być Twoje życie, gdybyś urodził(a) się w Krainie Jezior. I dlatego, żeby podjąć refleksję o tym, czy tak naprawdę Twoje życie jest takie, jakie być powinno, a może gdzieś po drodze pojawił się jakiś błąd, który należałoby naprawić?

Premiera „Życia pasterza" 29 marca, a ja polecam już dzisiaj!

Opowieść o tradycji

2019-02-08
Ach, ile razy chciałam rzucić wszystko i przenieść się na sielską-anielską wieś - by być bliżej natury, oddychać krystalicznie czystym powietrzem, nigdzie się nie spieszyć, i po prostu cieszyć się życiem... James Rebanks poszedł za głosem serca - porzucił wielkomiejskie wygody i zamienił je na pełne wyzwań życie z dala od metropolii. Wrócił - jak syn marnotrawny - na farmę, która od pokoleń należała do jego rodziny i podjął kultywowaną od setek lat tradycję hodowli i wypasu owiec na malowniczych terenach północnej Anglii. James przybliża nam codzienność pasterza, codzienność powtarzalną i niezmienną od wieków, którą wyznaczają pory dnia i pory roku. To piękna opowieść o przywiązaniu do rodziny i ziemi, relacjach międzyludzkich opartych na wzajemnym szacunku, i poszanowaniu pracy, która nadaje życiu sens. To ukłon w stronę slow life i powrót do tradycji przodków, o której zdajemy się zapominać w zawrotnym tempie. Warto przeczytać i zastanowić się, czy to za czym na co dzień gonimy, naprawdę daje nam szczęście i poczucie spełnienia?

Opowieść o poszukiwaniu szczęścia

2019-02-08
Czy ktoś z Was zastanawiał się nad zmianą miejsca zamieszkania i przeniesieniem się z miasta na wieś?
Czy lubicie spędzać czas na łonie przyrody?
Czy tęsknicie za sielskimi krajobrazami i spokojną egzystencją z daleka od miejskiego zgiełku?
Czy marzycie o częstym obcowaniu z naturą?
Jeśli twierdząco odpowiedzieliście na choćby jedno z tych pytań, ta książka powinna znaleźć się na Waszej półce.
"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to niezwykła opowieść.

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest James Rebanks , który po latach spędzonych w mieście zapragnął zmienić miejsce zamieszkania i z tego powodu przeprowadził się na wieś. Wybrał farmę, która należała do jego rodziny od wielu pokoleń.
Postąpił wbrew powszechnie obowiązującym trendom, ale było warto, bo nie zrezygnował z poszukiwania swojego miejsca na ziemi i odnalazł je w Krainie Jezior, gdzie zaczął zajmować się hodowlą owiec, jak wcześniej robili to jego ojciec i dziadek.
Dopiero tam poczuł się szczęśliwym człowiekiem. Podkreślił to w końcowym fragmencie książki: " To właśnie jest moje życie. Żadnego innego nie pragnę."

Mieszkanie na wsi znacznie różni się od egzystencji w mieście. Zajęcia gospodarskie wyznaczają pewien rytm, są skorelowane z porami roku i dnia, a wszystko toczy się niezmiennie od setek lat.
Główny bohater stał się dla wielu osób wzorem do naśladowania, a jego opowieść inspiracją do odtworzenia nowych wartości w życiu, poszerzania horyzontów i dostrzegania uroków prostego życia.

Książka stanowi swego rodzaju poradnik o wartości więzów rodzinnych i więzi wspólnotowych, opartych na wzajemnym zaufaniu i szacunku.
W dzisiejszym świecie naszpikowanm zdobyczami techniki i elektroniki takie wybory są co najmniej zaskakujące.

Uważam, że książka jest perełką wydawniczą. Pokazuje, że można, a nawet warto spróbować iść własną drogą, nie oglądając się na innych. Kto wie, może na końcu tej drogi znajdziemy prawdziwe szczęście, spokój i sens życia.

 

Naturalny rytm życia jest błogosławieństwem

2019-02-08
Opowieść z Krainy Jezior jest historią poruszającą klimat związany z życiem na farmie. Jest to relacja codziennego życia, ze względu na podział obowiązków w różnych porach roku. Siła i determinacja głównego bohatera „Życia pasterza" pozwalają zrozumieć sformułowanie ‘wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej'. Przywiązanie do rodzinnych stron, przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie to wartości, które podkreślane są na każdej stronie książki. Bohater opowiada swoje życie z perspektywy dzieciństwa i obserwowania swojego dziadka i ojca; bycia nastolatkiem i podejmowania wyborów, w którym kierunku powinien swoim życiem pokierować oraz z perspektywy dorosłego, który przekazuje naukę swoim dzieciom. Niezwykłe jest w jakim stopniu czerpie satysfakcję z życia, jakie wiedzie. Zajmowanie się owcami i czerpanie z lekcji, które dostał od swoich bliskich to jego największy atut. Ma wiedzę i doświadczenie, które z powodzeniem przekaże kolejnym pokoleniom. Szerokie opisy związane z doglądaniem owiec i opieką nad nimi, dla człowieka z wielkiego miasta mogą być czymś abstrakcyjnym. Jednak przesłanie jakie wynosi się po lekturze, jest na miarę naszych czasów. Książka „Życie pasterza" jest opowieścią, która zwraca uwagę na pojmowanie szczęścia przez człowieka i rodzinne tradycje. W obecnym zabieganym świecie są ludzie, którzy świadomie nie chcą w nim uczestniczyć - i są z tego zadowoleni. Ta opowieść jest przypomnieniem, że nie wszystko w świecie musi być online czy załatwiane przez Internet żeby było wartościowe.

Życie w Edenie

2019-02-08
Wspaniała książka, o wspaniałym miejscu na Ziemi. Opis i charakterystyka miejsca oraz czynności wykonywanych w Krainie jezior zachęca żeby przeżyć choć jeden dzień wspólnie z Pasterzami, zobaczyć na własne oczy ich ciężka pracę, dać się zauroczyć krajobrazowi świetnie przedstawionemu przez autora. Polecam książkę każdemu kto chce choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości i przeżyć przygodę wśród otaczającej natury :-) bestseller godny polecenia każdemu w każdym wieku!

Człowiek na właściwym sobie miejscu.

2019-02-06
'Życie pasterza" Jamesa Rebanksa to książka o człowieku, który wraca z miasta na wieś, na farmę w północnej Anglii, którą jego rodzina prowadzi od kilku stuleci. Życie i praca na wsi staje się sensem jego życia. Brzmi niezbyt oryginalnie? A jednak nie jest to kolejna opowieść, jakich ostatnio wiele - wzruszająca historyjka o tym, jak zmęczony korpożyciem człowiek rzuca wszystko i ucieka na wieś, gdzie zajmuje się hodowlą drobiu, produkcją wina czy sera i oczywiście odnosi oszałamiający sukces, wiodąc równocześnie sielskie życie w nadzwyczaj pięknych okolicznościach przyrody. Nie - to kosmiczna niemal historia o... owcach - bardzo egzotyczna dla większości zabieganych ludzi, niepotrafiących funkcjonować bez najnowszych zdobyczy cywilizacji. To opowieść o ciężkiej pracy, a przede wszystkim o człowieku, który mając niezachwianą pewność, że jest tu, gdzie być powinien, czerpie z tego poczucie spokoju i sensu, tak niełatwe do odnalezienia w dzisiejszym szalonym świecie.
James Rebanks na farmie żył od zawsze. Zna od podszewki życie i ciężką pracę w Krainie Jezior - miejscu, gdzie warunki wcale nie są sielankowe - to kraina deszczowa, wietrzna, a lata nie są zbyt długie ani gorące. Pasterz wiedzie proste życie zgodne z rytmem i prawami natury i dobrze mu z tym. Nie potrzebuje najnowszego modelu smartfona, natomiast martwi się zbyt deszczowym latem, które skutkuje niemożnością zebrania siana na czas. Jednocześnie jest człowiekiem spełnionym, pewnym, że dokonał dobrego wyboru - "To jest moje życie. Nie chcę innego".
Nie przypuszczałam, że książka pełna szczegółów dotyczących hodowli owiec może być na tyle interesująca, żeby stać się miłą lekturą na kilka wieczorów. A jednak - wciąga nie gorzej niż powieść sensacyjna.

Życie pasterza

2019-02-06
Życie pasterza to życie autora tej książki. Chciało by się rzec - biografia. Nawet saga. Takie elementy zawiera treść. Jest to coś, czego jeszcze nie czytałam, coś na pozór zwyczajnego, ale zmuszającego do głębszych refleksji, do zatrzymania się, do przemyśleń. Jednym słowem - lektura warta uwagi. Dlaczego?
W dzisiejszym świecie bowiem człowiek pędzi wciąż i wciąż za czymś, za karierą, pieniędzmi. Brzmi górnolotnie? Może tak, ale zdecydowanie gonimy za szybko! Co się dzieje w takiej chwili? Nie mamy czasu na NIC. Na rodzinę, przyjaciół, na zachwyt pięknem otaczającego świata. Jest to problem globalny, na szeroką skalę. Do tego wszystkiego napędzają nas coraz to nowsze modele telefonów, smartfonów, tabletów i innych technologicznych zabójców rzeczywistości. Brniemy w stronę zatracenia najważniejszych wartości życia.
Niniejsza książka zdaje się mówić STOP! temu wszystkiemu. Jej zamiarem jest ukazanie życia bez ciągłego pośpiechu, bez niepotrzebnych nerwów. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest to w pewien sposób treść terapeutyczna.
Autor bardzo dokładnie opisuje tu swoje życie, życie swojej rodziny. Wszystko w scenerii farm i pracy rolniczej. Daje również do zrozumienia, że praca na farmie, która jest niejako farmą pokoleniową, to praca ciężka. Nawet bardzo. Gwarantująca jednak dużo radości i satysfakcji.
James Rebanks prowadzi narrację pierwszoosobową. Jest ona spokojna, wyważona, oferująca chwile wytchnienia - jak cała treść. Czytając poznajemy rodzinę autora. W szczególności jednak bardzo dokładnie Rebanks rysuje nam obraz swego dziadka. Często o nim wspomina, opisuje chwile spędzone z dziadkami w dzieciństwie. Z tego wynika fakt, że dziadek był ostoją i niezwykle ważną osobą w życiu pisarza - od najmłodszych lat.

Cały czas byłem wpatrzony w dziadka, który powoli się starzał i coraz bardziej denerwował się z tego powodu. Nie tracił jednak ochoty do żartów.

Odkąd pamiętam, uważałem dziadka za ósmy cud świata. ...
Moje pierwsze wspomnienia to wspomnienia o dziadku i o tym, że pragnąłem w przyszłości być taki jak on.

W Życiu pasterza dokładnie została omówiona praca przy hodowli owiec. Ciekawie zostało to rozpisane na poszczególne pory roku. Wszystko bowiem toczy się tu zgodnie z rytmami natury. Lato, Jesień, Zima i Wiosna - każda pora weryfikuje odpowiednie prace i funkcje na farmie. Jest zatem czas - co oczywiście zostało dosyć szczegółowo opisane - na wypas owiec, strzyżenie, sianokosy, wykot, wystawy rasowe, konkursy. Przy okazji autor daje nam krótką lekcję geografii, historii i przede wszystkim życia.
W swej książce często powraca do czasów szkolnych. Opowiada o tym, jak okrutnie i niesprawiedliwie traktowane były dzieci ze wsi w szkole średniej.

Pamiętam, jak pierwszego dnia zapytałem innego ucznia, czym zajmuje się jego ojciec, a ona mi odpowiedział: "Spieprzaj, nic ci do tego". Znalazłem się w miejscu, w którym obowiązywały inne zasady, i ktoś taki jak ja miał przechlapane.

Potem był Oksford i zderzenie z innym światem, inną rzeczywistością. Rzeczywistością daleką od spokoju wiejskiego życia. James Rebanks jednak nie dał się wciągnąć w pędzący pociąg nowoczesności. Owszem potrafił w nim się odnaleźć, ale wiedział też kiedy wysiąść. Wracał na swą farmę, gdy tylko było to możliwe. Z nią bowiem wiązał swą przyszłość - mimo wszystko.

Zwolnijmy.

2019-02-06
Żyjemy coraz szybciej.Gnamy gdzieś przez cały dzień,aby wieczorem stwierdzić,że doba ma znów za mało godzin.
I oto jadę w tramwaju,taszcząc w torbie książkę,bo tylko teraz mam chwilę,aby w codziennym zabieganiu przeczytać parę stron.
Otwieram ,,Życie pasterza,, i przenoszę się w inny świat.
Dotychczas,myśląc o Anglii,przed oczami stawał mi Londyn,który zawsze chciałam odwiedzić.
Autor przenosi nas w inną rzeczywistość.To Kraina Jezior,z którą od wieków związana jest jego rodzina.
W książce,podzielonej według pór roku,przedstawia swoje codzienne życie na farmie.
Nie jest łatwo,ale-jak pisze-,,...to jest moje życie,nie chcę innego,,
James wybrał swoją drogę,z dala od wielkiego miasta.Żyje tak jak wcześniej jego ojciec i dziadek.W swoim rytmie i zgodnie z rytmem pór roku.Pokazuje nam,że tak też można.
Może nie zmienimy całego swojego życia,ale na pewno zatrzymamy się na chwilę.

O znalezieniu własnego miejsca na ziemi..

2019-02-05
"Więź z ziemią, na której żyjemy, rodzi się i umacnia dzięki temu, że wytrzymujemy na niej wszystko, co zsyła na nas przyroda. Jesteśmy doświadczani przez siły natury tak samo jak krzewy górskiej jarzębiny przygięte do ziemi, potargane i poskręcane. (...) Te doświadczenia kształtują nas, sprawiają, że stajemy się tym, kim jesteśmy".

"Życie pasterza" to opowieść o świadomym wyborze życia w zgodzie z naturą. Ale nie tego idealizowanego, w pięknym domu w stylu eko, długimi śniadaniami na werandzie, czy lampce wina przy dźwiękach świerszczy o zachodzie słońca, które wielu z nas ma przed oczami myśląc o życiu na wsi. To historia życia na farmie pełnej ludzi i owiec, gdzie od wschodu do zachodu, zwłaszcza zimą trwa walka z czasem i każda minuta pracy jest na wagę złota. To wieś której rytm wyznaczają pory roku, cykl życia owiec i pogoda.
A jednak dla Jamesa Rebanksa, głównego bohatera i autora książki jest to wymarzona ścieżka. Choć twarda i kamienista, dla wielu wręcz nie do przejścia, dla niego to najlepsza z dróg, którą wybiera dla siebie i swojej rodziny.

Ciężka praca i bliskość natury przywołują sceny z "Chłopów" Reymonta. Ale jest tam też posmak lirycznych wierszy poetów Krainy Jezior, które zachwycają niezwykłym krajobrazem dziewiczych zakątków Anglii. James docenia piękno swej ziemi i potrafi się nią zachwycić. Ma też naturalną umiejętność bycia tu i teraz, o której ludzie na wielu kursach mindfullness mogą tylko marzyć. Główny bohater całkowicie "zanurza się" w tym, co robi. Kocha to. Dzięki temu czuje się szczęśliwy.

Choć dla wielu może opisy przygotowania owiec na konkurs czy sposób dbania o maciorki w porze wykotu mogą zdawać się zbyt długie i szczegółowe, mnie dobrze się je czytało, bo autorem ich jest pasjonat. Osoba, która lubi to co robi. Która, czuje się spełniona. Życzyłabym sobie znaleźć właśnie taki własny kawałek świata, w którym będę się czuć "na właściwym" miejscu.

Życie pasterza

2019-02-05
To książka o Lake District - Krainie Jezior i romantycznych poetów. A przynajmniej dotychczas opisywali ją jedynie poeci. Pasterz James Rebanks zmienia ten fakt, twierdząc, że miejsca tworzą ludzie, którzy w nim żyją. Pokazuje czytelnikowi kompletnie odmienne życie od tego, które prezentują nam dzisiejsze czasy. Bez komputerów, smartfonów, korporacji i ulicznego zgiełku. Tylko człowiek i natura. Cisza wokół. Człowiek czuje wiatr na policzkach, zamyka oczy i oddycha zupełnie innym powietrzem. To proste życie, ale na pewno nie jest sielankowe. Praca uzależniona od humorzastej natury, ciężka praca przy hodowli owiec. Na pewno nie jest to slow life, który wyobrażają sobie mieszczuchy - kawa na tarasie i brak pośpiechu.
Nie wiem, czy po tej lekturze spakowałabym walizki i udała się do świata Rebanksa. Na pewno warto przeczytać „Życie pasterza", żeby przekonać się, jak daleko odeszliśmy od prostego życia związanego z przyrodą i być może zastanowić się nad swoim życiem. Ta książka uczy cierpliwości i daje wytchnienie od chaosu i hałasu. Ale wszędobylskie owce trochę przytłaczają i czasami marzy się po prostu o zmianie tematu. Temu, kto zamierza przeczytać „Życie pasterza" polecam zaszycie się na jakiś czas w odludnym miejscu - pomaga w skupieniu na lekturze i lepszym zrozumieniu przedstawianego świata. Nie jest to książka do czytania w pociągu - to błąd, który zrobiłam.

Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior

2019-02-05
Każdy z nas czytelników jest ów pasterzem, który dąży do osiągnięcia tego celu w swoim życiu poprzez pracę. Praca pasterza do łatwych nie należy.Należy być bardzo dobrze przygotowanym na tego rodzaju wyprawę. Obowiązkowo wziąć ze sobą ubranie robocze,śniadanie, kanapki , buty, psy pasterskie. Wspólna praca podczas wyprawy przynosi pozytywne rezultaty jeśli zna się osoby i wie, że można na nie liczyć w każdej sytuacji.
Osobą dowodzącą podczas wypraw pasterskich jest w grupie najstarszy pasterz - Alan, który prowadzi swoją silną drużynę od najmłodszych pasterzy, kobiety oraz uczestnik główny bohater , autor książki James Rebanks . Pasterze czują się we wspólnym gronie spełnieni, nikt ich podczas pracy nie pospiesza. Mają w sobie radość fizycznego wysiłku. W tym zawodzie nie ma czasu na nudę, nie istnieje dla nich świat smar fonów. Liczy się wyłącznie praca, która daje satysfakcje, spełnienie, a czasem powód do dumy z jej wykonywania.

James Rebanks w fantastyczny sposób opisuje swoją biografię z życia zawodowego poprzez powrót do lat dzieciństwa , tradycji rodzinnej - rolnictwo , pasterstwo, prostota życia w oazie ciszy.

Każdy rozdział zawiera interesującą treść , która jest napisana językiem zrozumiałym dla czytelnika, który lubi poznawać pasję zawodową pisarza.
Jako czytelniczkę moją szczególną uwagę zwrócił rozdział przed ostatni, w którym po przeczytaniu niego można zadać sobie pytanie dotyczące życia zawodowego: Czy jestem z niego zadowolona i gdybym miała możliwość zmian zawodu czy dokonałabym ich?
James Rebanks nie zapomina o przedstawieniu historii z życia rodzinnego w tym losy dziadka, rodziców, dzieci, żona , zwierzęta, wyjazdy, w których zadaje pytania o sens życia innych napotkanych ludzi.
Autor powieści pt. „Życie pasterza Opowieści z Krainy Jezior ‘' zaskoczył mnie szczerością , martwi się o młode pokolenie pasterzy czy przetrwa?
James Rebanks to bardzo pozytywny autor powieści, bohater, który chce podzielić się swoją pasją z czytelnikiem i po części chciałby aby każdy z czytelników odnalazł się cząstkę życia w sobie.

Oprawa miękka, 331 stron, wydana przez Wydawnictwo Znak.

Zapraszam Cię czytelniku do odkrycia wielu dróg natury, ciszy i spokoju, poznania ludzi z pasją, którzy kochają swój zawód do przeczytania tej książki.

Prawdziwa i szczera

2019-02-05
Już wkrótce, bowiem 29 marca 2017 roku nakładem wydawnictwa Znak literanova ukaże się książka "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" James'a Rebanksa, okrzyknięta "najbardziej zaskakującym wydarzeniem literackim ostatnich lat" oraz "międzynarodowym fenomenem". Przyznaję, że gdy tylko ujrzałam zapowiedź owej powieści na stronie internetowej wydawnictwa, wiedziałam, że prędzej czy później po nią sięgnę. Jednak pewnego dnia nadeszła wiadomość z propozycją jej zrecenzowania i oczywiście natychmiast odpisałam na nią twierdząco. Niesamowicie zależało mi na tej książce z kilku powodów. Po pierwsze - będę się powtarzać do znudzenia - urzekła mnie jej okładka, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Po drugie - zachęcił mnie jej opis oraz albo przede wszystkim blurb. Po trzecie, byłam przekonana, że jest to publikacja wymagająca, absorbująca, skłaniająca do refleksji, wnosząca coś nowego i świeżego, a takowej poniekąd potrzebowałam. A ponadto - uwielbiam czytać prawdziwe historie ludzi, którzy pragną tym sposobem coś przekazać, w jakimś celu opowiedzieć o swoim życiu i podzielić się swoimi uczuciami. Dlatego właśnie zdecydowałam się na lekturę tejże powieści. Jakie wrażenia na mnie wywarła? Czy moim zdaniem zasługuje na określenia typu: fenomen, wydarzenie literackie, bestseller? Zapraszam na moją opinię.

James Rebanks urodził się i wychował na farmie położonej w Krainie Jezior - regionie w północno-zachodniej Anglii, który co roku odwiedza szesnaście milionów turystów. Wywodzi się z rodziny, która od kilkuset lat hoduje owce. Już będąc zaledwie kilkuletnim chłopcem pomagał ojcu i dziadkowi w gospodarstwie, z zaangażowaniem wypełniał swoje obowiązki, przyswajał podstawowe zasady prowadzenia farmy owczej, uwielbiał bowiem kontakt z naturą, ze zwierzętami, a nawet wczesne pobudki i pracę do późnych godzin wieczornych. Jedyne czego nie lubił, to szkoły, którą uważał za przymus, a nawet określał ją mianem więzienia. Twierdził, że to miejsce, w którym wpaja się uczniom wiele zbędnych i nieprzydatnych rzeczy, a nie uczy się tego co najważniejsze - podejścia do życia oraz szacunku. Dlatego też w wieku piętnastu lat postanowił ją rzucić i całkowicie poświęcić się pracy na rodzinnej farmie, w tym dbaniu o owce, wypasaniu ich, karmieniu, strzyżeniu, walce z epidemią i chorobami dotykającymi zwierzęta, udzielaniu pomocy w okresie wykotu, pilnowaniu pastwiska, a także braniu udziału w konkursach oraz uczęszczaniu na wystawy targów branżowych. Jednak po kilku latach, po jednej z wielu kłótni z ojcem, postanowił wrócić do szkoły wieczorowej, aby nie tylko udowodnić ojcu, że sobie poradzi w życiu i że stać go na coś więcej, ale przede wszystkim chciał się sam przekonać, czy jest w stanie coś osiągnąć bez pomocy rodziny. Okazało się, że był bardzo zdolnym uczniem i zdobywał pozytywne oceny. Zaproponowano mu wówczas złożenie dokumentów na studia. Początkowo podszedł do tego pomysłu dość sceptycznie, ale po namyśle postanowił spróbować. Udało się. Przez długi czas mieszkał w Londynie, podjął nawet staż w jednej z firm, wieczorami natomiast wracał na farmę, aby pomagać ojcu. W pewnym momencie ten cały zgiełk, gonitwa, dążenie do celu, rywalizacja na każdym kroku, osiąganie wysokiej pozycji i stanowisk oraz wyścig szczurów zaczęły mu zdecydowanie przeszkadzać. Wtedy uświadomił sobie, że nie chce takiego życia, z dala od natury, cudownych krajobrazów, życzliwych ludzi. Tęsknił za farmą, owcami, pracą pośród pięknych wzgórz, za spokojem. Postanowił wrócić, zbudować dom dla swojej rodziny, spełnić swoje marzenia, żyć z dala od cywilizacji i wieść proste, a zarazem piękne i fascynujące życie.

"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to przede wszystkim opowieść o pracy pasterza z uwzględnieniem poszczególnych pór roku, rozpoczynając od lata, a kończąc na wiośnie. Autor z ogromną pasją przybliża nam zadania i obowiązki związane z prowadzeniem farmy. Dokładnie przedstawia nam swój rozkład dnia, precyzyjnie opisuje wykonywane czynności dotyczące opieki nad zwierzętami, a zatem: strzyżenie, karmienie, czyszczenie, leczenie chorych owiec, sposoby radzenia sobie z epidemią, wykot owiec, doglądanie ich na pastwisku oraz przygotowywanie ich na wszelakie konkursy oraz wystawy. Poza tym wyszczególnia rasy owiec, tym samym wskazując różnice pomiędzy nimi. Ukazuje również istotną rolę psów pasterskich. Pokazuje, że praca pasterza jest bardzo czasochłonna, wymagająca cierpliwości i poświęcenia. Wykazuje się ogromnym szacunkiem wobec zwierząt, bowiem ma świadomość, że w dużej mierze to właśnie od niego zależy ich życie. Wielokrotnie musiał podejmować o nie walkę, głównie wtedy, kiedy dopadały ich różnego rodzaju choroby albo panowały niesprzyjające warunki pogodowe, jak intensywne deszcze, śniegi czy ujemne temperatury. Nie zawsze jednak mógł im pomóc. Zdarzały się chwile, że ronił łzy, bo był bezsilny wobec natury.

To też opowieść o przodkach, najbliższej rodzinie i relacjach rodzinnych. James Rebanks najbardziej cenił, podziwiał i darzył ogromnym szacunkiem swego dziadka, którego uważał za ósmy cud świata. Był pod wielkim wrażeniem jego pracy, uporu i zaangażowania. Bardzo często mu towarzyszył w pracy na farmie i pomagał w miarę swoich możliwości. To właśnie dziadek zaszczepił w nim miłość do natury, zwierząt, pastwiska, farmy oraz hodowli. Był mu niesamowicie wdzięczny za wszelkie nauki, wskazówki, spostrzeżenia i wartości, którymi kierował się w swoim dorosłym życiu. Natomiast relacje Rebanksa z ojcem niestety nie należały do najłatwiejszych, nie potrafili się porozumieć, bardzo często dochodziło między nimi do awantur, niejednokrotnie mieli ochotę sobie wzajemnie przyłożyć. Nie umieli, może nawet nie chcieli zakopać toporu wojennego. Każdy z nich miał bowiem inne poglądy i spojrzenie na pewne sprawy. Dopiero z czasem James zaczął doceniać jego wieloletnią pracę, dbałość o utrzymanie farmy, zapewnienie rodzinie jak najlepszych warunków do życia, a także dotarło do niego, że zawsze kochał i szanował ojca, pomimo tego, iż ich wzajemne relacje od początku były niewątpliwie trudne i skomplikowane. Autor przedstawia również swoją kochającą żonę, która wychowała się na farmie, zawsze go wspierała i mobilizowała, a kiedy trzeba było pomagała oraz troje wspaniałych dzieci, które wdrożyły się już w pracę na farmie i z chęcią uczestniczą we wszelakich czynnościach.

James Rebanks opowiada także o mieszkańcach Krainy Jezior oraz o sąsiedzkich relacjach. Wszyscy darzyli się szacunkiem, pomagali sobie nawzajem, jeśli tylko sytuacja tego wymagała. Pomoc była całkowicie bezinteresowna, jeśli bowiem pasterze zakończyli obowiązkową pracę na swojej farmie, a sąsiad jeszcze nie uporał się z wymaganymi zadaniami, wówczas udawali się do niego, aby wraz z nim dokończyć poszczególne czynności - bez względu na dopadające ich zmęczenie, dopadający głód czy już późną porę dnia. Takie były zasady i każdy starał się ich trzymać. Ponadto między pasterzami obowiązywał niepisany kodeks honorowy, zawsze reputacja była ważniejsza od zarobku. Poza tym w regionie wszyscy dobrze się znali, farmy przechodziły z pokolenia na pokolenie. Miejscowym był ten, który mieszkał w Krainie Jezior od trzech pokoleń. Ludzie żyli prościej, ale skromniej, wolniej, w zgodzie z naturą i sąsiadami. Darzyli się szacunkiem, nawet jeśli nie pałali do siebie sympatią. Ważne dla nich było to, aby żyć w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Każdy mieszkaniec miał wiedzę, kto i gdzie mieszka, jaką rasę hoduje, jakie pastwisko zajmuje i w jakich aukcjach uczestniczy. To bez wątpienia były najważniejsze informacje. Nikomu ze społeczności lokalnej nie zależało bowiem ani na byciu kimś ani na wykształceniu - to były nieistotne i nieprzydatne fakty.

"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to moim zdaniem bardzo ciekawa i wartościowa powieść, w której autor szczerze przedstawia prawdziwe życie pasterza, ludzi prowadzących farmę i zajmujących się hodowlą zwierząt - w tym przypadku owiec oraz zwyczaje i tradycje wspomnianego regionu. Unika idealizowania, wyolbrzymiania i oceniania, a wręcz stara się przekazać najważniejsze wartości, jakimi kierują się ludzie zamieszkujący ten cudowny region. Pragnie przybliżyć nam pracę pasterza, która wymaga również wielu wyrzeczeń, czasu i ogromnego zaangażowania, a przede wszystkim pasji, wytrwałości i szacunku. Chce także pokazać, że życie z dala od cywilizacji i nowoczesnego świata jest pełniejsze, spokojniejsze, wolniejsze i szczęśliwsze. Przyznaję, że udzielił mi się niezwykle spokojny i pełen uroku klimat stworzony przez James'a Rebanksa. Od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat pasterza i farmera, który z wielką pasją i miłością dzielił się swoim życiem i pracą, przeżyciami i doświadczeniami, przeplatając ową historię pięknymi i plastycznymi opisami krajobrazów, wzgórz, pastwisk, a także niekiedy smutnymi, innym razem pełnymi humoru anegdotami i ciekawostkami. Ponadto atutem książki są czarno-białe fotografie (szkoda, że jest ich niewiele) oraz fragmenty przepięknych wierszy kilku pisarzy, które stanowią początek poszczególnych rozdziałów (najbardziej ujął mnie ten, który rozpoczyna część "Wiosna", na pewno będę do niego wracać). Książka przepełniona jest również cennymi i mądrymi cytatami i przemyśleniami na temat życia. Nie ukrywam, że z przyjemnością poddawałam się lekturze tejże opowieści, która wprawiała mnie w stan melancholijny, zapewniła spokój i odprężenie, a także nieustannie przywracała wspomnienia z pobytu w górach i pozwoliła ponownie poczuć rześkie powietrze oraz ten niesamowity górski klimat.

Aczkolwiek muszę przyznać, że po zapoznaniu się z opisem ją promującym spodziewałam się czegoś niesamowitego i zachwycającego, solidnej dawki emocjonalnej, naprawdę mocnej i zaskakującej historii, która dogłębnie mnie poruszy i na długo pozostanie w sercu. Cóż... Powieść wywołała u mnie pozytywne wrażenie i owszem - pozostanie w mojej pamięci, nie tylko ze względu na ujmującą okładkę, ale również z powodu przekazanych wartości, oryginalności i prawdziwości oraz niejednego cennego przesłania. Jednak po jej lekturze odczuwam pewien niedosyt, może nawet lekkie rozczarowanie, zabrakło mi tego efektu "wow". Krótko mówiąc, nie nazwałabym owej publikacji ani fenomenem ani tym bardziej wielkim wydarzeniem literackim ostatnich lat.

Podsumowując, "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to bez wątpienia piękna, prawdziwa, życiowa i zmuszająca do refleksji opowieść człowieka, dla którego Kraina Jezior zawsze była, jest i pewnie będzie tym jedynym i wyjątkowym miejscem na ziemi. Jego historia pozwala inaczej spojrzeć na otaczający nas świat, zajrzeć w głąb siebie, zastanowić się nad własnym życiem, a być może nawet wprowadzić pewne zmiany i spełnić dotąd skrywane marzenia. Serdecznie polecam.

Kochając życie

2019-02-05
Autobiografia pasterza Jamesa Rebanksa zyskała wielką popularność na całym świecie. Autor wychowywał się i od dziecka pracował na farmie w Krainie Jezior, na górzystym terenie północno-zachodniej Anglii, w hrabstwie Kumbria, a jego rodzina od pokoleń związana była z hodowlą owiec, czyli głównym trzonem lokalnej gospodarki. Jego książka „Życie pasterza" to z jednej strony hołd złożony ludziom, którzy pozostającą wierni swojej małej ojczyźnie, kochają ją i żyją w symbiozie z naturą, a z drugiej jest to prezentacja etosu pracy i wyjątkowych zasad, jakimi kierują się farmerzy.

Życie na wsi wcale nie jest łatwe, czego Rebanks absolutnie nie ukrywa. Opis pracy i problemów, z jakimi zmagają się pasterze, nie został przez autora ugładzony, wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że farmerzy to ludzie ze stali. Pracują w bardzo trudnych warunkach, bez możliwości odpoczynku, niezależnie od pogody, własnych ograniczeń, chorób czy złego samopoczucia. Na farmie nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, choć powodów do tego, by padać ze zmęczenia lub ulec ciężarowi trudności nie brakuje. Pasterze są ekstremalnie zaradni i niestrudzeni, ich praca wymaga wiedzy, czasem wyczucia i intuicji, ale też doświadczenia, rozwagi i siły fizycznej, a często także konieczności podejmowania trudnych i odpowiedzialnych decyzji.

Rebanks i osoby z jego otoczenia uosabiają cechy, które dziś stają się coraz bardziej niemodne - są pracowici, uczciwi, związani ze swoim miejscem urodzenia, pozbawieni chęci zdobycia bogactwa. Ich celem jest życie z godnością, w zgodzie z naturą i odwiecznymi zasadami wypracowanymi przez ludzi gór. Do tego są honorowi, ufają sobie wzajemnie, służą pomocą, są wobec siebie równi, bez względu na status zawodowy czy finansowy. Łamanie tych reguł oznacza społeczny ostracyzm. W niemal mistyczny sposób odczuwają połączenie z przeszłością i przodkami, bo ich życie prawie całkowicie przypomina to, jakie prowadzili poprzednicy, toczy się tym samym, niezmiennym rytmem. To zdumiewające, ogromnie silne poczucie przynależności do tradycji oraz do swojego terytorium wynika z autentycznego zaangażowania w pracę i aktywnego uczestnictwa w cyklu natury. Ten styl życia napawa pasterzy dumą, która jednak daleka jest od zarozumiałości.

Te wszystkie przymioty doskonale definiują to, kim są farmerzy z Krainy Jezior. Pomimo tych zalet pasterze są bardzo niedoceniani i uważani za gorszą klasę społeczną, głównie z uwagi na brak wykształcenia i brak ambicji, by robić wielkie kariery zawodowe i wyjeżdżać z rodzinnych stron. Rebanks w tym miejscu stawia jednak pytanie, jaki rodzaj wiedzy jest bardziej wartościowy - czy ta akademicka, czy też ta płynąca ze znajomości i zrozumienia przyrody, zwłaszcza fauny. Pisarz miał szansę zakosztowania nowoczesności, wielkomiejskiego, wygodnego życia, jednak rozłąka z farmą jedynie upewniła go, że góry i praca pasterza są jego całym światem. Autor w ujmujący sposób udowodnił, że można być szczęśliwym bez niezdrowych aspiracji i roszczeniowej postawy wobec losu i świata, która przejawia się w nieustannym dążeniu, by posiadać więcej, żyć w jak największym komforcie i luksusie, by żyć ciekawiej. Rebanks mówi, że nie pragnie innego życia, cieszy się z tego, które ma, docenia to, co posiada. A czytelników pozostawia z niewypowiedzianym głośno pytaniem: czy to właśnie nie jest ta ścieżka, którą powinno się podążać?

Z dala od zgiełku

2019-02-05
Książka Jamesa Rebanksa, którą „New York Times" ocenił jako arcydzieło jest w dużej mierze dziełem o zabarwieniu nostalgicznym. Narratorem tejże powieści jest James Rebanks, który wychowywał się w Krainie Jezior, zaiste, jednym z najpiękniejszych zakątków Wielkiej Brytanii. Po latach życia w wielkim mieście wraca w rodzinnie strony, snując wspomnienia o sielskich latach dzieciństwa. Główne role w powieści grają zwykli ludzie, wstający codziennie rano do swych owiec, pracujący ciężko i przede wszystkim kochający to, co robią. Historia opowiedziana przez Autora jest apologią życia bez pośpiechu, jak to się często mówi „zgodnie z naturą". Rzecz rzadko spotykana w dzisiejszych czasach w których znaczna część ludzkości zajmuje się wklepywaniem niewiele znaczących cyferek w korporacyjne komputery. „Życie pasterza..." skojarzyło mi się z filmem „Dobry rok" z Russelem Crowe. Tam również główny bohater, bogaty makler giełdowy postanawia wrócić na wieś. Może jest to recepta na coraz szybsze tempo życia i poczucie braku sprawczości, wpływy na cokolwiek. Taki jest niestety nowoczesny świat. Kraina Jezior przedstawiona przez Autora jako miejsce, gdzie zachowały się tradycyjne wartości od których odchodzi się w zlaicyzowanym i kosmopolitycznym świecie. Książka Jamesa Rebanksa może być zatem odtrutką na otaczająca nas rzeczywistość i świetnym pretekstem do przemyślenia własnego życia i jego priorytetów.

Spojrzenie

2019-01-28
W świecie globalizacji i agroturystyki, gdzie małe miasta i wsie starają się dogodzić turystom z miast, którzy szukają spokoju i inności, rzadko kiedy zdarza się, że spotykamy kogoś kto jest przeciwny temu, kogoś kto pragnie być tutaj gdzie jest i nie chce niczego więcej. James Rebanks jest takim przykładem, jednak by dojść do tego wniosku, musiał sam spróbować miejskiego życia, w którym, jak stwierdza, nie potrafił się odnaleźć. Jego życie jest tam, skąd pochodzi, a pracą ta, którą wykonywała jego rodzina. Życie w zgodzie z naturą jest tutaj istotne dla tego pasterza, jak i tradycja. Autor opisuje czynności wykonywane na farmie, które są podzielone względem pór roku, opowiada nam swoje życie z pasją i nieukrywaną miłości. W rezultacie książka jest dobrze napisana, czyta się ją lekko i przyjemnie. Dostarcza nam one nowe spojrzenie na świat, które warto poznać.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.