“Im trudniej mi w życiu, tym bardziej zwariowany mam humor. Serio!”
- z Katarzyną Michalak o najnowszej powieści “Panna z Bajki”


Katarzyna Michalak

“Panna z Bajki”, twoja najnowsza, długo oczekiwana przez czytelniczki powieść ukaże się 29 września. To historia o przyjaźni i miłości. Te tematy są dla ciebie nieustającym źródłem inspiracji?

I przyjaźń, i miłość są mi niezbędne do życia. Cieszę się z każdego spotkania czy to z przyjaciółmi, czy z rodziną. Pielęgnuję związki z najbliższymi. Czasy zarazy pokazują nam dobitnie, co naprawdę liczy się w życiu. Właśnie przyjaźń i miłość. I jeszcze spełnianie marzeń, rzecz jasna.

W powieści poznamy trzy kobiety, trzy przyjaciółki...

Mam słabość do trzech przyjaciółek. Niemal w każdej trylogii (do trylogii też mam słabość) występują właśnie trzy przyjaciółki. I oczywiście ich życiowe i miłosne perypetie.

Jedna z bohaterek marzy o pisaniu scenariuszy, a w tym postanawiają pomóc jej przyjaciółki. Z jednej strony rodzi to wiele zabawnych sytuacji, a z drugiej nie zawsze jest lekko i beztrosko. Jak w życiu?

Im trudniej mi w życiu, tym bardziej zwariowany mam humor. Serio! Gdy staję przed poważnym problemem, ratuje mnie właśnie poczucie humoru. Ludzie zaczynają wtedy na mnie podejrzliwie patrzeć, bo zamiast załamać się, popłakać, usiąść w kątku i nie wychodzić, rzucić wszystkim i wyjść czyli reagować tak, jak reaguje normalny człowiek, ja staję się spokojna, opanowana, wręcz beztroska i zaczynam problem obracać w żart. I przyznam, że naprawdę jest mi z tym dobrze.

To znaczy, że humor jest kołem ratunkowym? Bez niego byłoby ciężko dźwigać trudy codzienności.

Poczucie humoru to jedna z najcenniejszych zalet, moim zdaniem. Jeśli mamy zdrowy dystans do życia i do siebie, łatwiej nam znosić trudy losu i podłości ludzi. Uśmiecham się do świata, często się śmieję i żartuję, staram się być pogodna...

Dlatego ta książka miała wzbudzać dobre emocje? Dać nadzieję?

Pisałam ją dla siebie przede wszystkim. Z radością, że znów mogę pisać. Że nie straciłam ogromnej pasji, jaką jest dla mnie tworzenie wielowątkowych powieści, kreowanie bohaterów... I tę radość znajdą w książce Czytelniczki. Chciałam się nią podzielić właśnie z nimi.

„Panna z Bajki” to uroczy, zaskakujący i romantyczny powrót. Czy to znaczy, że czytelniczki mogą się spodziewać książki w stylu Poczekajki czy Sklepiku z niespodzianką? Czy bardziej Leśna Trylogii?

Zdecydowanie jest to powrót do początków. Myślę, że Panna będzie porównywana właśnie z Poczekajką, bo w obu książkach jest ten sam zwariowany humor. Dialogi Hani, Lenki i Magdy przeniosłam wprost z życia. Mojego życia. (śmiech)

Wiem, jak ważna jest dla ciebie oprawa graficzna książek. Tę wybrałaś sama? Jest cudowna!

Każdą wybierałam sama, czy raczej każde zdjęcie na okładkę upolowałam sama. Z okładką Panny łączy się ciekawa historia. Otóż mam prywatny bank zdjęć liczący kilkaset fotek na potencjalne okładki. Żeby znaleźć te kilkaset przejrzałam co najmniej dziesięć tysięcy zdjęć na kilku największych portalach. Każde jest podpisane, żebym mogła je odnaleźć, gdy będzie potrzebne. I to zdjęcie - absolutnie wybitne - było podpisane jedynie nickiem autora. Podałam Wydawcy ten nick i otrzymałam odpowiedź, że autor jest nie do namierzenia i muszę "wyczarować" inną okładkę. Cóż... jak zaczęłam czarować, tak zrobiłam piętnaście nowych projektów, ale żaden nie miał tego czegoś. Wtedy sama zaczęłam szukać autora tamtego zdjęcia i po wielu, wielu godzinach poszukiwań znalazłam! Znalazłam Jeremiego z dalekiej Australii, napisałam do niech (bardzo się bojąc, że odmówi i stracę wybitną okładkę), ale okazał się przemiłym człowiekiem, artystą fotografem wysokiej klasy i oto "Panna z Bajki" otrzyma wymarzoną oprawę.

"Panna z Bajki" zabiera czytelników do świata filmu. To rządzący się swoimi prawami świat, czy jest ci bliski?

Jest to bardzo dziwny świat. I może na tym skończę.

A marzenia o ekranizacji?

Są, mają się dobrze. Już jedna powieść była na biurku producenta, jednak nie mogliśmy się dogadać, co do obsady, a jest ona dla mnie podstawą dobrego filmu. Gdy zaproponowano mi parę nazwisk zupełnie niepasujących do mojego wyobrażenia bohatera czy bohaterki, po prostu nie mogłam się na nie zgodzić. Myślę, że w końcu sama zostanę producentką i wtedy będę miała wpływ na wszystko: od scenariusza, poprzez aktorów, na reżyserze skończywszy. Ale to pieśń dalszej przyszłości. Na razie wypuszczam w świat moją najmłodszą, "Pannę z Bajki". Mam nadzieję, że zostanie tak pięknie przyjęta przez Czytelniczki, jak pięknie mi się ją pisało!