Badacz potworów Tom 1


Rick Yancey

Badacz potworów Tom 1

Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Jaguar
29,90 18,01

Do koszyka
oszczędzasz: 11,89

Zamówienie wyślemy najpóźniej 2017-12-13

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
69,80 39,96
Do koszyka
oszczędzasz: 29,84

 

Coś pomiędzy Mary Shelley i Stephenem Kingiem. Bogaty język, czarny humor i znakomicie zarysowani bohaterowie zapewniają fantastyczną lekturę. Senny koszmar w literackiej formie - VOYA

Przerażająca, pełna okrucieństwa, wyrafinowana opowieść - School Library Journal

- Nagroda Michael L. Printz Honor
- YALSA Best Book for Young Adults
- BOOKLIST Editor's Choice for Youth
- Florida Book Award - Silver Medal

Są to tajemnice, których dotrzymałem. Powierzono mi je, a ja nigdy nie zdradziłem pokładanego we mnie zaufania. Jednakowoż ten, który mi je powierzył, nie żyje już i to od ponad czterdziestu lat. Ten, dzięki któremu poznałem owe tajemnice… Ten, który mnie ocalił… I za którego sprawą ciąży nade mną klątwa.

Tak zaczyna się opowieść Willa Henry'ego, sieroty i asystenta doktora, który pod przykrywką zwykłej pracy oddawał się nietypowej pasji: tropieniu potworów. Wychowany na brudnych ulicach mrocznego, okrytego wieczną mgłą miasta, Will szybko przywykł do pracy w trudnych warunkach. Nocne wezwania, szemrane interesy, dziwne układy z grabarzami - wszystko to mieściło się w zakresie normy. Pewnej nocy na stół w laboratorium trafiło częściowo pożarte ciało młodej kobiety. To wtedy po raz pierwszy Will zobaczył stworzenie zwane antropofagiem, istotę żywiącą się ludzkim mięsem.

Wyglądające jak ucieleśnienie nocnych koszmarów, antropofagi nawet w niewielkiej licznie stanowią śmiertelne zagrożenie. Gdy zaczną się rozmnażać i polować, żadna siła nie będzie w stanie ich powstrzymać. Will i jego mistrz muszą stanąć oko w oko z potworami, w które nie wierzy żaden rozsądnie myślący człowiek.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...