Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI


Gianluigi Nuzzi

Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI

Tłumaczenie: Piotr Laskowski, Sebastian Matuszewski
Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Czarna Owca
39,90 29,93

Do koszyka
oszczędzasz: 9,97

Zamów teraz,
wyślemy jeszcze dziś!

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
77,80 52,66
Do koszyka
oszczędzasz: 25,14
+ =
Cena pakietu:
72,80 49,66
Do koszyka
oszczędzasz: 23,14
+ =
Cena pakietu:
69,80 47,86
Do koszyka
oszczędzasz: 21,94
+ =
Cena pakietu:
72,80 50,92
Do koszyka
oszczędzasz: 21,88
+ =
Cena pakietu:
89,80 57,37
Do koszyka
oszczędzasz: 32,43
+ =
Cena pakietu:
84,80 54,62
Do koszyka
oszczędzasz: 30,18
1/6

 

Co naprawdę dzieje się za murami Watykanu – ciemne interesy i pałacowe spiski
Książka opowiada o historiach, ludziach i lękach, które dzielą dziś Kościół i w które wciągnięte są Włochy i włoska polityka, także polityka rządu Montiego. Listy Vigano, który zaoszczędziwszy miliony dla Watykanu, został zmuszony do dymisji, prywatne darowizny, niewiarygodne działania śledcze watykańskich agentów 007 na terytorium Włoch, prawda o Legionistach Chrystusa i pedofilii – te i inne historie przedstawione przez Nuzziego brzmią niczym kolejne rozdziały thrillera.
To nie zdarzyło się wcześniej nigdy. Nikomu nie udało się dostać do pokojów papieskich i przeczytać poufnych not, setek dokumentów, które odsłaniają codzienną niestabilność Kościoła – od bardzo mało przejrzystych interesów po pałacowe spiski.
Gainluigi Nuzzi urodził się w Mediolanie w roku 1969. Współpracował z dziennikiem „Corriere della Sera”, następnie jako specjalny korespondent dla „Panoramy” i „Libero”. Od roku 1994 śledzi najważniejsze śledztwa sądowe dotykające polityki i finansów. Autor bestsellera na temat skandalu Instytutu Dzieł Religijnych (watykańskiego banku) i spółki akcyjnej Enimont Vaticano S.p.A. („Watykan SA”).

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...