Myśli. 365 dni ze św. Stanisławem Papczyńskim


Myśli. 365 dni ze św. Stanisławem Papczyńskim

Oprawa twarda
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Promic
29,90 20,03

Do koszyka
oszczędzasz: 9,87

Zamów dziś,
książkę wyślemy już 2017-03-30

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
64,80 41,03
Do koszyka
oszczędzasz: 23,77
+ =
Cena pakietu:
64,80 39,23
Do koszyka
oszczędzasz: 25,57
+ =
Cena pakietu:
59,80 36,48
Do koszyka
oszczędzasz: 23,32
1/3

 

Rok ze świętym Stanisławem Papczyńskim, a właściwie z przemyśleniami założyciela Zgromadzenia Księży Marianów. Źródłem, z którego zaczerpnięto materiały do tego swoistego kalendarium są Pisma zebrane autorstwa świętego, będące prawdziwą skarbnicą prawd prostych, oczywistych, a jednocześnie tak trudnych do wcielania w życie, dotyczących miłości Boga, bliźniego, skromności i pobożności. Zaskakująco świeże, choć spisane przed trzystu laty mogą być drogowskazem zarówno dla współczesnych duchownych, jak i świeckich. Starannie dobrane na dni powszednie i święta niech staną się dla czytelnika tematem rozmyślań lub mottem dnia.

Nie pomylisz się, jeśli będziesz uważał, że komu brak miłości, ten nie ma żadnej cnoty. Próżna i bezowocna jest nauka, która nie pochodzi z miłości. Fałszywe i bezużyteczne jest posłuszeństwo, które jest podejmowane i pełnione bez miłości. Próżna i fałszywa jest pokora, posiadająca przymieszkę nienawiści. Marna i nadęta czystość, której brak, jako towarzyszki i opiekunki, świętej miłości. Nikczemne i niegodziwe jest ubóstwo praktykowane bez miłości. Wadliwa jest łagodność, która nie została zrodzona przez miłość. Zimna jest wszelka doskonałość, cnota, działalność, której nie ogrzewa miłość

To jedna z wielu myśli zamieszczonych w tym zbiorze. Każdego dnia wraz ze św. Stanisławem Papczyńskim zgłębiamy tajemnice Bożego miłosierdzia, ludzkiego serca, ale i tego wszystkiego, co prowadzić ma nas ku zbawieniu.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.
Wygraj książkę.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...