Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego a Żołnierze Wyklęci


Lech Kowalski

Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego a Żołnierze Wyklęci

Oprawa twarda
Liczba stron: 872
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2016
59,00 44,25

Do koszyka
oszczędzasz: 14,75

Zamów dziś,
książkę wyślemy już 2016-12-12

Koszt dostawy + więcej

Pakiety

+ =
Cena pakietu:
98,90 68,19
Do koszyka
oszczędzasz: 30,71
+ =
Cena pakietu:
103,90 57,75
Do koszyka
oszczędzasz: 46,15
+ =
Cena pakietu:
98,90 68,19
Do koszyka
oszczędzasz: 30,71
+ =
Cena pakietu:
118,90 80,19
Do koszyka
oszczędzasz: 38,71
+ =
Cena pakietu:
118,90 80,19
Do koszyka
oszczędzasz: 38,71
1/5

Najnowsza książka Lecha Kowalskiego

Historia walk Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – zwanego niekiedy polskim NKWD i przyrównywanego do SS – z formacjami zbrojnymi żołnierzy wyklętych, którzy tuż po wojnie stawili opór Sowietom i rodzimym komunistom, by nie dopuścić do zrusyfikowania kraju.

Żadna z polskich formacji zbrojnych w okresie okupacji nie toczyła walk z tyloma przeciwnikami naraz, co żołnierze wyklęci tuż po wojnie. Bywało, że gdy stawali do boju na śmierć i życie, na jednego z nich przypadało niekiedy po trzystu zbirów z formacji wojskowych NKWD, z sowieckiego kontrwywiadu „Smiersz”, KBW, LWP, MO, UB czy ORMO. Tropili ich dniami i nocami, zawiązując kolejne koalicje i zgrupowania operacyjne, nieustępliwie i metodycznie pacyfikując, mordując skrycie w lochach więziennych i zabijając w nierównej walce. Ciała porzucano w leśnych jamach, przydrożnych rowach, chaszczach i kniejach. Wielu z nich kończyło żywot w bezimiennych dołach cmentarnych z wapnem. A oni trwali w oporze, niczym Spartanie pod Termopilami. Ostatniego z nich wytropiono i zabito na początku lat sześćdziesiątych minionego wieku.

Cześć im i chwała na wieki, że byli i trwali w walce. W polskiej świadomości narodowej pozostaną już z nami na stałe.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...